Strona główna KMF
        
Dziękujemy Pani Magdalenie Michalak z firmy SYRENA
za zaproszenie na pokaz prasowy filmu.


7 powodów, dla których nie cierpię różowego
- czyli "Legalna blondynka 2"


Już jako małoletnie pacholę odczuwałem wyraźny wstręt do różowego koloru. Śpioszki, rajtuzy, czapeczki mogły być w każdym kolorze, byle nie w przepysznym różu - ta jedna barwa nie była mi wówczas obojętna i darzyłem ją szczególną niechęcią. O ile wówczas moja niechęć miała niezbyt racjonalne podstawy, o tyle po obejrzeniu "Legalnej Blondynki 2" przybyło mi siedem konkretnych powodów, dla których jeszcze bardziej nie cierpię różowego.


  


1. Zapatrzony w różowy kolor scenarzysta przestaje być zdolny do wymyślenia historii świadczącej choćby o odrobince inteligencji, w efekcie otrzymujemy fabułę następującej treści: Elle Woods szykuje sie do ślubu, godząc przygotowania doń z pracą w dobrze prosperującej kancelarii prawniczej. Zestawiając listę gości przypomina sobie o tym, że na ślubie powinna być koniecznie matka jej najlepszego przyjaciela, pieska rasy Chihuahua (bez komentarza). Zleca zatem odnalezienie zwierzaka najlepszemu prywatnemu detektywowi w mieście i wkrótce okazuje się, że suczka więziona jest w laboratoriach koncernu kosmetycznego. Nasza odziana w róże blondynka, przejęta losem czworonoga, postanawia walczyć z barbarzyńskim obyczajem testowania kosmetyków na zwierzętach...

2. Jak widać, kolor różowy spowija zazwyczaj rzeczy na wskroś przesiąknięte dydaktycznym smrodkiem.

3. Aktorzy odziani w róże, tudzież ci, którzy dostępują wątpliwego zaszczytu grania w ich towarzystwie, zaczynają zachowywać się na ekranie w sposób wskazujący na to, że w ich repertuarze znajduje się tylko jeden wyraz twarzy - głupawy uśmieszek.


  


4. Różowy kolor (choć może w tym przypadku był to jednak kolor zielony?) może skusić nawet całkiem niezłą aktorkę, jaką jest Sally Field, do wzięcia udziału w przedsięwzięciu pokroju "Legalnej Blondynki 2". Kończy się to niestety niezbyt fortunnie - pojawienie się na ekranie kogoś o nieco większym mimicznym repertuarze sprawia, że uśmieszki całej reszty wydają się o wiele bardziej głupawe.

5. Reżyserowi, który staje przed karkołomnym zadaniem wyreżyserowania fabuły zarysowanej w punkcie pierwszym oraz poprowadzenia aktorów, ktorych grę opisuje punkt trzeci, nie pozostaje nic innego, jak udać się na kawę, pozostawiając ekipę samej sobie. Efekty rzeczonego manewru taktycznego reżysera są aż nadto widoczne na ekranie.

6. Różowy, jak wiadomo, bardzo dobrze prezentuje się na wszelakich paradach, które Amerykanie uwielbiają i w których chętnie biorą udział, wypuszczając na wolność infantylną część swojej osobowości. Taką właśnie paradą jest "Legalna Blondynka 2". Autorzy filmu, pomiędzy niezbyt udanymi próbami rozbawienia widzów, starają się ich jednocześnie przekonać, że amerykańska demokracja jest... słodka.


  


Na koniec wreszcie:

7. Pół biedy, jeśli różowy kolor na ekranie oznacza komedię głupawą. Najgorsze jest to, że oznacza jednocześnie komedię nieśmieszną.


Ocena: 1/10



LEGALNA BLONDYNKA 2

Tytuł oryginalny: "Legally Blonde 2: Red, White & Blonde"
Rok produkcji: 2002, USA
Czas trwania: 95 min.

Reżyseria: Charles Herman-Wurmfeld
Scenariusz: Kate Kondell
Muzyka: Rolfe Kent
Zdjęcia: Elliot Davis
Montaż: Peter Teschner
Kostiumy: Sophie Carbonell

Występują:

Reese Witherspoon (jako Ellie Woods)
Sally Field (jako Victoria Rudd)
Regina King (jako Grace Rossiter)
Jennifer Coolidge (jako Paulette)
Bruce McGill (jako Stanford Marks)
Dana Ivey (jako Libby Hauser)
Maty Lynn Rajskub (jako Reena Giuliani)
Jessica Cauffiel (jako Margot)


e-mail
 Autor recenzji: Paweł Marczewski - SHANDOR