Strona główna KMF

"Nie ustaniemy w poszukiwaniach a ich kresem będzie dojście do punktu wyjścia i poznanie go po raz pierwszy" - Eliot

"Koniec gry to jej początek" - Herberger



Wyżej wymienione cytaty możemy odnaleźć na samym początku filmu "Biegnij Lola Biegnij" Tom'a Tykwer'a. Treść tych słów wprowadza nas w bardzo ciekawe i charakterystyczne opowiadanie i pozwala nam zastanowić się nad samą formą przedstawienia świata w owym filmie. Jednym z głównych i chyba najbardziej wyodrębnionych elementów tego obrazu jest podział akcji na trzy, niby identyczne, a jednak różniące się historie. Twórca filmu chce nam udowodnić i jednocześnie przekazać, że określoną historię można przedstawić w sposób nieco odmienny od klasycznych opowiadań. Sama fabuła jest dosyć banalna. Chłopak popada w pewne problemy finansowe i liczy na pomoc ze strony swej dziewczyny. Ta zaś stara się w jak najszybszym czasie przybyć w określone miejsce (ma na to 20 minut). Zaczyna biec...
Już od samego początku możemy zauważyć, że wielką rolę w samym filmie odgrywa muzyka. Jej głównym celem jest stworzenie specyficznego klimatu, który charakteryzuje się prędkością, rytmem i dynamiką. Muzyka wyodrębnia poszczególne elementy filmu, nadając im ściśle określoną pozycję w całym utworze. Stwarza poczucie, że bez przerwy jesteśmy świadkami "biegu", gonitwy. Manipuluje tempem i samą akcją filmu. Mamy tu do czynienia z typowym przykładem muzyki "techno", która, jak wiadomo, silnie oddziaływuje na emocje i pobudza je do szczególnego działania. Jednocześnie wprowadza nas w stan lekkiej hipnozy, z drugiej strony podkreśla znaczenie i charakter danej sceny.

Zdjęcia i montaż zastosowane w "Loli..." wyróżniają się w pełni znaczenia tego słowa. Weźmy na przykład sytuację, kiedy autor przedstawia widzowi myśli, bądź skojarzenia bohaterów. Ukazuje je za pomocą dużej ilości migawek w charakterze pocztówek, urwanych obrazów, które pojawiają się i znikają w szybkim czasie. Metoda ta jest wręcz idealna w takiej budowie filmu. Oczywiście jest ona dokładnie dopasowana do wyżej wymienionej muzyki. Innym ciekawym sposobem przedstawienia akcji filmu jest używanie różnych kamer w zależności od sytuacji. I tak w scenach, gdy mamy do czynienia z bohaterami zauważamy, że kamera jest bardzo dynamiczna i jednocześnie skupiona, płynna. Można powiedzieć, że kontrastowa. Momentami zwalnia natychmiastowo, by zaraz powrócić do swojego pierwotnego stanu - dynamiki. W innych sytuacjach, gdy na planie pierwszym pojawiają się inne postacie (scena w banku w czasie rozmowy ojca Loli z kobietą) możemy zauważyć, że akcja kręcona jest amatorską kamerą wprost z ręki. Mam wrażenie, że twórca filmu chciał w ten sposób wyodrębnić dwa światy jakie możemy zaobserwować w filmie. Świat głównych bohaterów i świat, który ich otacza i na który mają oni wpływ.

Wróćmy teraz do charakterystycznego podziału filmu na trzy części. W każdej z nich, nasza bohaterka stoi przed jednym celem, musi zdążyć na czas. Ma na to 20 minut. W pierwszej jak i w następnych historiach spotyka ona ściśle określone postacie, na los których w jakimś stopniu ma wpływ. Napotyka także na wiele przeszkód z którymi stara się uporać. W czasie całej historyjki jesteśmy w stanie wyodrębnić wiele charakterystycznych środków, które nadają filmowi specyficzny klimat. Reżyser zastosował tutaj taką metodę jak połączenie filmu fabularnego z animacją. Można zaobserwować ten element na początku każdej z historii. Wydaje mi się, że głównym celem użycia tutaj tego środka, jest zaznaczenie niesamowitości i w pewnym stopniu mistycyzmu jaki występuje w tym obrazie. Z drugiej strony animacja może powodować u odbiorcy spojrzenie na całą historię z lekkim dystansem. Następnym, ważnym do opisania środkiem, jest symultaniczność obrazu, podzielenie go na trzy, bądź dwie, odmienne części...Główny celem zastosowania tej metody jest wyodrębnienie i nauwidocznienie emocji jakie występują u bohaterów w ściśle określonym czasie. Z drugiej strony ta metoda powoduje napięcie u widza i możliwość obserwacji trzech różnych (lecz powiązanych ze sobą) obrazów na raz. Daje to nam możliwość dokładnej analizy sytuacji jaką obserwujemy na ekranie i porównania jej do pozostałych. Trzeba także dodać, że wszystkie przejścia z jednej formy do następnej są płynne i nie zaburzają struktury filmu.

Każda z części trwa 20 minut, w każdej z nich spotykamy określone postacie. Z początku możemy stwierdzić, że owe historie nie różnią się wiele od siebie. Szkielet jest ciągle ten sam. Dziewczyna biegnie, stara się zdobyć pieniądze, napotyka tych samych ludzi... Powinniśmy zatem zwrócić uwagę na szczegóły. Autor stosuje w tym filmie bardzo ciekawy sposób przedstawienia losów poszczególnych postaci. W każdej z historii napotkane przez Lolę osoby czeka inny los niż poprzednio. I tak, na przykład w pierwszej bohaterka potrąca kobietę z wózkiem, zaraz po tym zdarzeniu ukazane nam są losy ów kobiety w postaci krótkich migawek. W następnej historii znowu mija się z tą kobietą, lecz w nieco odmienny sposób, choć z pozoru wydawałoby się, że w ten sam. Kobietę tym razem czeka odmienny los. Taki sposób ukazania ludzkiego losu widzimy kilka razy u różnych ludzi. Gdy bohaterka dociera do celu za pierwszym razem, okazuje się, że wszystkie starania nie przyniosły skutku pozytywnego. W pewnym sensie umiera, "przerywa bieg". Z pozoru wydawałoby się, że historia została zakończona, nieprawda. Mimo, że nie osiągnięto celu, nie dochodzi do zakończenia. Koniec pierwszej historii jest jednoczesnym początkiem następnej. Ich wspólnym motywem jest rozmowa bohaterów w łóżku i bunt, który zradza następną historię. Oglądając film mamy wrażenie, że uczestniczymy w rodzaju gry komputerowej. Gdy naszym bohaterom nie udaję się osiągnąć zamierzonego celu, rozpoczynają oni "gonitwę" od nowa. Coś na zasadzie ponownego odtworzenia przebiegu akcji w stylu "korzystania z opcji komputerowej load, save". Z pozoru wydawałoby się, że po rozpoczęciu 'następnej szansy osiągnięcia celu", bohaterowie nie powinni być świadomi zaistniałych zdarzeń z poprzedniej "gry". Po głębokim przeanalizowaniu tego problemu jesteśmy w stanie wyodrębnić kilka ciekawych elementów, które ukazują nam, że część świadomości z poprzednich historii "przedostała się" do następnych. Najlepszym przykładem jest motyw w którym nasza bohaterka sięga po broń i nie ma pojęcia jak jej użyć, dopiero po wskazówkach chłopaka opanowuje przedmiot. W następnej, w kolejności, historii znowu dochodzi do sytuacji, że musi użyć broni, lecz w nieco odmiennych warunkach. Okazuje się, że jednak tym razem potrafi już posługiwać się bronią mimo, że teoretycznie nie powinna. Z tego wynika, że w jakimś stopniu postacie kojarzą sytuacje zaistniałe w poprzednich "wersjach opowiadania". Można tu chyba śmiało użyć stwierdzenia, że przeżywają "De ja vu"...Wchodząc głębiej w analizę tego ciekawego elementu zastosowanego w filmie można teoretyzować, że reżyser chciał nam przekazać komunikat z wiązany z istnieniem światów równoległych i przemieszaniem jakie panuje między nimi...Chciałbym jeszcze wyodrębnić pewną postać, która pojawia się w filmie. Mam na myśli niewidomą kobietę, która według moich spostrzeżeń pełni w filmie ciekawą rolę "przewodnika". Trzeba zwrócić uwagę, że w pewnym sensie pomaga losowi, , jaki czeka na Maniego (bohatera filmu), śmiem nawet stwierdzić, że jest poza nim, gdyż w jednej ze scen jakoby świadomie zatrzymuje jego uwagę by mógł dostrzec przejeżdżającego "lumpa", który ma wpływ na całą intrygę...

Podsumowując mam wrażenie, że głównym celem i sposobem takiego przedstawienia opowiadania jest przekazanie nam, jako widzom, że ludzkie życie jest czymś w rodzaju paraboli losu. Przypadki mogą mieć wpływ na naszą przyszłość, mimo, że z pozoru wydają się mało istotne i błahe. Autor przedstawił nam to w sposób bardzo charakterystyczny i bezpośredni, tworząc bardzo dynamiczny i złożony obraz. Zastosował wiele środków (montaż, muzyka, zdjęcia, symultaniczność...), które pozwoliły nam spojrzeć na ten problem dokładniej. Stworzył film, który może nam przypominać teledysk, dzięki czemu wpływa on głębiej na nasze emocje i ukazuje, że życie jest ciągłym biegiem, w którym może się wiele zdarzyć z powodu przypadków, mimo, że często nie zwracamy na to uwagi...


AUTOR RECENZJI:
Krzysztof Mieloch - MELON
      melon@provider.pl