|
||||
czyli rodzina ponad wszystko W ostatnich tygodniach nie jednemu widzowi przyszło do głowy stwierdzenie, że Robert Rodriguez wypalił się jako reżyser. Spowodowane to było lekkim szokiem po troszkę niefajnym "Dawno Temu w Meksyku". Ale wszystkim tym ludziom zdecydowanie polecam obejrzenie filmu "Spy Kids". Może "Desperado" było tylko jednorazowym wzbiciem się na wyżyny w filmach dla starszych obywateli, może akurat w tym czasie reżyser miał wzwyżkę formy, nie wiadomo, wiadomo natomiast, że zdecydowanie sprawdza się w filmach dla dzieci. Zarówno "Spy Kids" jak i "Spy Kids 2", a prawdopodobnie i trzecia część są filmami zabawnymi, pełnymi akcji i gadżetów 100 razy lepszych niż miał James Bond. I moim skromnym zdaniem tej ścieżki powinien się reżyser trzymać.
W filmie możemy znaleźć ku satysfakcji etatowych aktorów Rodiqueza czyli Antonio Banderasa, Cheech Marina i Danny Trejo, a nawet w dowcipnym epizodzie George Clooneya. Tacy aktorzy w połączeniu z dziecinnymi, bardzo momentami zabawnymi gagami dają naprawdę niezła jazdę. Po dziewięciu latach przerwy, spowodowanej założeniem rodziny i stabilizacją życia rodzinnego, jedna z najlepszych par agentów musi powrócić do zawodu i wykonać niebezpieczną misje. W dziwnych okolicznościach giną agenci OSS, a w tym samy czasie przybywa bohaterów programu dla dzieci. Okazuje się, ze nie jest to przypadek, gdyż agenci zamieniani są w dziwaczne stwory i zmuszani do występów w telewizji. Właśnie na pomoc im wyruszają Cortezowie, zostawiając dzieci pod opieką przyjaciela. Oczywiście rodzice wpadają w pułapkę a dzieci ewakuowane są w bezpieczne miejsce. W tej sytuacji tajemnica musi wyjść na wierzch i Carmen oraz Juni dowiadują się prawdy o swoich rodzicach oraz postanawiają nie siedzieć bezczynnie tylko wyruszyć na pomoc. Szybko, widocznie odziedziczyli to w genach, zapoznają się ze wszystkimi pomocami sprzętowymi, odnajdują wujka Maczetę i porządnie wyposażeni docierają na miejsce gdzie więzieni są rodzice oraz pozostali agenci. W tym czasie powstaje tworzona przez szaleńca armia dzieci robotów w związku z czym nasi mali agenci nie tylko muszą uratować rodziców ale również ocalić świat przed cybernetyczną bandą przedszkolaków. Jak wszyscy się domyślają - Cortezowie wychodzą z tego zwycięsko.
Film ogląda się z nieukrywaną przyjemnością. Jest zabawny i pełen zmechanizowanego sprzętu od zegarków z anteną i radarem poprzez paraliżujące gumy do żucia do latających plecaków from Maczeta, czyli wszystko o czym dzieciaki mogą tylko pomarzyć. Akcja rozgrywa się w kolorowej i przyjemnej dla oka scenerii, co sprawia, że w połączeniu z kostiumami równie barwnymi cały film staje się cukierkowo-śmietankowy, ale nie mdły. Szybka i wartka akcja nie pozwala ani przez chwilę poczuć się znudzonym. "Mali agenci" to film dla dzieci, a podobno niektóre postacie takie jak wielkie kciuki Rodrigez wymyślił już będąc właśnie dzieckiem. Dlatego też zdrowa na ciele i umyśle z całą stanowczością i bez żadnego przymusu serdecznie polecam ten film nie tylko dzieciom, ale i dorosłym.
|