STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE


Paweł Sala w swoim debiucie reżyserskim bierze na warsztat historię tak makabryczną i niezrozumiałą, jak tylko można sobie wyobrazić. Kanwą fabuły są wydarzenia autentyczne: bestialskie morderstwo (którego następstwem jest poćwiartowanie i ukrycie zwłok w szafie), którego okrucieństwo potęguje fakt, że ofiarą zbrodni jest matka obojga morderców. Matkobójstwo dokonane przez dwóch młodych chłopców jest czynem, którego wydawać by się mogło nie mogą usprawiedliwić żadne okoliczności. Sala mimo to decyduje się na próbę dociekania przyczyn i zrekonstruowania wydarzeń, które mogłyby doprowadzić do tragedii.

Reżyser rozpoczyna film od dokonania nietypowego zabiegu opowiedzenia historii od końca, stopniowo cofając się o 13 miesięcy w czasie. W pierwszej scenie jesteśmy świadkami aresztowania dwóch chłopców. Widzowie wiedzą zapewne, że jego przyczyną jest morderstwo matki (kto nawet nie pamięta wydarzenia, które przed kilkoma laty wstrząsnęło całą Polską, na pewno zdążył usłyszeć o filmie Sali zanim zdecydował się na wyprawę do kina). Nie wiemy jednak co skłoniło młodych ludzi do tego czynu i to pytanie posłuży za punkt wyjścia do snucia dalszej historii. W miarę rozwoju akcji śledzimy okoliczności prowadzące do zbrodni. Reżyser umiejętnie tworzy pełen niedopowiedzeń obraz sytuacji rodzinnej, podsuwając nam jedynie kolejne tropy mogące wyjaśnić późniejsze zdarzenia. Widzimy więc ojca rodziny, który wraca z misji w Afganistanie i po powrocie wydaje się zupełnie nie radzić sobie z rzeczywistością. Widzimy matkę, która co prawda odnosi sukcesy na polu zawodowym jako sprzedawca polis ubezpieczeniowych, ale kosztem pracy zaniedbuje dom rodzinny (wracając do domu resztkę pozostałej energii poświęca swym licznym, często przygarniętym z ulicy kotom, które obdarza obsesyjnym wręcz uczuciem). Jest jeszcze młodsza niewiele mówiąca córka (mimo wieku, w którym raczej powinna już tą umiejętność opanować) i obserwująca wszystko osoba niewtajemniczona od początku w bieg wydarzeń, czyli będąca nową lokatorką w domu przyjaciółka rodziny.
W końcu są też dwaj główni bohaterowie. Starszy – Artur - osobowość silna i magnetyczna wykazuje nadprzyrodzone zdolności jasnowidzenia i uzdrawiania. Bez trudu zyskuje sobie nie tylko bezgraniczne uwielbienie młodszego brata- Marcina, ale również dominację nad resztą członków rodziny. Ojciec, który jest jedynym domownikiem potrafiącym stawić mu opór wyprowadza się (tu tropem skłaniającym do refleksji może być również szorstki i krytyczny stosunek ojca do Artura). W tle przewija się także motyw gier komputerowych, w które nałogowo grają obaj bracia. Dostajemy też ledwie zasygnalizowany problem dziwnej relacji seksualnej pomiędzy matką i synem oraz niewyjaśnioną kwestię domniemanego molestowania seksualnego chłopców przez ojca (będącego jednak prawdopodobnie wymysłem wyobraźni Artura).

Elementów układanki jest zatem wiele, momentami może zbyt wiele. Reżyser chciał podobno pójść w kierunku kina społecznego, stąd wiele wskazuje na genezę społeczną morderstwa (rozluźnianie się więzi rodzinnych spowodowane nieobecnością ojca i zabieganiem matki, negatywny wpływ brutalnych gier na psychikę młodych ludzi). Obok tej społecznej otoczki mamy jednak inną, znacznie głębszą i ciekawszą warstwę, którą stanowi psychika głównego bohatera. Artur obdarzony jest nieprzeciętną osobowością, ale jest równocześnie człowiekiem bardzo zagubionym (postać nie do końca jednoznaczna, która niewątpliwie pozwoliła w pełni pokazać rodzący się talent Mateusza Kościukiewicza). Jest on pełen kompleksów, niełatwo godzi się z porażką, sprawia wrażenie przeświadczonego o swojej wielkości. Jednocześnie jest bardzo niedojrzały emocjonalnie jak na swój wiek (dwadzieścia parę lat), na co wskazuje m.in. brak pomysłu na życie, permanentna włóczęga i ucieczka przed dorosłością w świat gier komputerowych. Jego osobowość wydaje się stanowić idealne podłoże dla rozwoju rysów psychopatycznych. Brakuje tylko ofiary, którą staje się słaba, nadwrażliwa i oderwana nieco od rzeczywistości matka. Powstaje klasyczna relacja kat-ofiara. Stopniowo następuje eskalacja brutalności w stosunku do matki , co w rezultacie całkowicie wymyka się spod kontroli i posuwa do zupełnego ekstremum…
To oczywiście tylko uproszczenie, próba psychologicznego wyjaśnienia „zagadki”. W Arturze jest bowiem tajemnica, która wymyka się wszelkim wyjaśnieniom psychologicznym i tym bardziej społecznym. Rodzące się w nim zło niekoniecznie musi znaleźć swoje uzasadnienie w specyficznych warunkach zewnętrznych i nie potrzebuje patologii aby wydostać się na światło dzienne. Dlatego nie wiem czy film Sali rzeczywiście mógłby zmieścić się w szufladce „kino społeczne” i jest to zaletą filmu, który sięga głębiej i szuka przyczyn nie tylko w otoczeniu, ale także w zakamarkach ludzkiego umysłu.

Niezwykle celnym zabiegiem jest odwrócenie chronologii przez reżysera, co zdecydowanie lepiej buduje napięcie niż tradycyjna fabuła przyczynowo-skutkowa. Widz skupia się dzięki temu nie tyle na samej akcji, ile na dociekaniu motywów. Sala oszczędza nam również dosłowności w postaci np. przedstawienia aktu morderstwa. Dzięki temu przedstawia wyważoną relację, która polegając na inteligencji widza nie narzuca mu w żaden sposób interpretacji. To w połączeniu z rewelacyjną wprost grą aktorską (aby nie powtarzać licznych zachwytów nad grą młodszych aktorów wspomnę tylko o dwóch co najmniej równie dobrych kreacjach obojga rodziców chłopców) daje obraz zdecydowanie nieprzeciętny, który jest nie tylko odwołaniem do kina społecznego spod znaku Krauze, ale także próbą wyjścia poza schemat zaprezentowany np. w „Placu Zbawiciela”. Miejmy zatem nadzieję, że Sala mimo późnego debiutu zdoła w przyszłości jeszcze rozwinąć skrzydła i pokazać nam inne co najmniej równie ciekawe i inspirujące do głębokich przemyśleń obrazy.

Ocena: 8/10

Matka Teresa od kotów

Czas trwania: 95 minut
Rok produkcji: 2010, Polska

Reżyseria: Paweł Sala
Scenariusz: Paweł Sala
Montaż: Agnieszka Glińska
Scenografia: Katarzyna Jarnuszkiewicz
Muzyka: Marcin Krzyżanowski

Wystąpili: Ewa Skibińska, Mariusz Bonaszewski, Mateusz Kościukiewicz, Monika Pikuła, Janusz Chabior, Grzegorz Mostowicz, Małgorzata Łata, Jarosław Jabłoński, Filip Garbacz, Helena Norowicz

Autor recenzji: Magdalena Wiśniewska - ZOOEY [e-mail]
Obróbka html: Filip Jalowski - FIDEL [e-mail]
Klub Miłośników Filmu, 26 września 2010


STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE