Strona główna KMF

"Welcome to the real world!"

   Przychodzisz rano do biura. Zasiadasz w fotelu i bierzesz się do pracy. Nagle dzwoni twoja "komórka". W słuchawce odzywa się męski głos który każe Ci brać nogi za pas. Jednak źli ludzie łapią Cię. W sali przesłuchań twoje wargi zlewają się ze sobą, jakby zostały oblane nieznanego rodzaju rozpuszczalnikiem. Źli ludzie kładą Cię na biurku i do twojego brzucha wpuszczają robaka z długimi mackami, który ma pełnić rolę lokalizatora i podsłuchu w jednym...


 


   Taki właśnie los spotyka Thomasa Andersona (Keanu Reeves), który niespodziewanie dostaje się w sam środek tajemniczej intrygi. Thomas jest hakerem komputerowym, znanym w sieci jako "NEO". Pewnego dnia, dzięki pomocy tajemniczej "Trinity" (Carrie-Ann Moss), trafia do "Morfeusza" (Laurence Fishburne), który pokazuje mu całą prawdę o świecie w którym żyją. Okazuje się, że wszystko dookoła jest generowane przez potężny intelekt komputerowy, znany jako "Matrix". Ludzie są używani jako baterie do podtrzymania przy życiu setek tysięcy myślących maszyn, a prawdziwy świat jaki znali, już dawno nie istnieje. "NEO" po połknięciu pigułki prawdy - którą wręcza mu "Morfeusz", odkrywa wszystkie tajemnice. Choć nie przychodzi mu to łatwo, powoli godzi się ze stanem rzeczy i uczy się tajników walki wręcz. Nie odbywa się to jednak w tradycyjny sposób, lecz za pośrednictwem programu komputerowego "wgrywanego" wprost do mózgu. Wreszcie, po długim treningu, "NEO" uzbrojony po zęby podejmuje walkę z potężnymi Agentami. Jednak nawet podczas krwawej batalii, "NEO" nie jest pewien czy jest wybrańcem, jakim chciał widzieć go "Morfeusz", a widzowie... czy ekipa "wyzwolicieli" to prawdziwi boscy posłańcy i wybrańcy, czy ekipa terrorystów na siłę próbująca uszczęśliwić tkwiącą w błogostanie nieświadomości ludzkość...


 
 


   Film braci Wachowskich zdaje się być próbą świeżego spojrzenia na tematykę science fiction i gatunek cyberpunk. Przede wszystkim w pionierski i odważny sposób przedstawia czarną wizję przyszłości bez szans na jej poprawę. Ludzie w filmie Wachowskich, od dnia narodzin są przetrzymywani w niewiedzy w tysiącach kapsuł, które emitując wprost do mózgu fałszywy obraz rzeczywistości, wysysają z nich energię elektryczną. Nielicznym udało się uwolnić z tego koszmaru i próbują oni w swej - zdawałoby się skazanej na niepowodzenie walce, przywrócić na planecie Ziemia początkowy stan rzeczy. Świat w filmie przedstawiony jest jako niekończący się "fotomontaż" wyświetlany przez "Matrix". Nawet gdy jeden z bohaterów je soczysty stek, to wie, że jego smak czuje tylko dlatego, że "Matrix" przesłał informacje o nim wprost do mózgu. Drugą nowością w filmie są z całą pewnością ubiory głównych bohaterów. Czarne płaszcze, skórzane spodnie i bluzy. Ale przede wszystkim okulary - czarne i o bardzo nowatorskim, chciałoby się powiedzieć - futurystycznym kształcie. Może to nieco dziwna kolorystyka jak na bohaterów pozytywnych, ale jakże oryginalna ;) Trzecią nowinką w filmie są walki Kung-Fu, przedstawione w taki sposób, że sam Bruce Lee zemdlałby z zachwytu. Sceny walk pokazywane są jakby na przemian, w zwolnionym i przyspieszonym tempie. Poszło to filmowi na dobre, gdyż poza tym, że na ekranie wygląda to po prostu pięknie, to jeszcze nikt przed braćmi Wachowski niczego takiego na ekranie nie pokazał. Natomiast rewelacją w filmie okazało się nowatorskie potraktowanie prawa grawitacji. Bohaterowie skaczą z budynku na budynek, zatrzymują się w locie, wiszą w powietrzu tak długo jak chcą, a nawet zatrzymują lecące w ich kierunku kule. Film pełen jest niesamowitych efektów specjalnych, ale nie takich do jakich Hollywood ostatnimi czasy zdążyło nas przyzwyczaić. Sceny strzelanin i eksplozji helikoptera to już prawdziwy majstersztyk i żadne słowa nie oddadzą ich niespotykanego rozmachu. Bracia Wachowscy, tworząc konwencję i styl filmu wzorowali się ponoć na japońskich filmach, czego najlepszym przykładem jest scena strzelaniny w holu, która w dość znacznym stopniu przypomina finałowy pojedynek dzielnej Major z robotem bojowym, w filmie "Ghost in the shell" - jeżeli będziecie kiedyś oglądać to anime; zwróćcie uwagę na odpadający ze słupów beton, i całą choreografię tejże strzelaniny.


 


Obraz braci Wachowski może nie jest filmem wszechczasów - jak niektórzy twierdzą, ale z całą pewnością jest to mocne kino akcji ze świetną grą aktorską, postaciami z krwi i kości, oraz niespotykanymi do tej pory efektami specjalnymi. Nie można też zapomnieć o świetnej ścieżce dźwiękowej - Marylin Manson, Prodigy itp!
"Matrix" wywarł i wywiera wciąż wielkie wrażenie! Z roku na rok staje się filmem coraż odważniej wkraczającym na podium zarezerwowane dla klasyki. Rozpropagował w kinie akcji tak zwany bullet-time i wire dancing - czyli całą tę zakręconą szkołę filmowania walk i strzelanin. "Matrix" jest filmem już cytowanym, naśladowanym i parodiowanym, a na jego podstawie powstał bardzo dobry, animowany cykl pod tytułem "Animatrix". W sposób taki czy inny, "Matrix" zagościł na dobre w świadomości ludzkiej, choć niektórzy zarzucają mu intelektualną pustkę, silenie się na głębię psychologiczną, film z przesłaniem, lub nazywają go po prostu efektowną wydmuszką ;)


Tak czy inaczej; do zobaczenia w niewolniczym stanie...



SZYBKA OCENA +/-
- Efekty specjalne
- Ciekawy scenariusz
- Ostatnie sceny (na dachu, w helikopterze i metrze) rządzą!
- Jest kilka dłużyzn (za dużo gadania o wybrańcu)





Tytuł: "MATRIX"

Rok produkcji: 1999
Czas trwania: 136 minut
Producent: Joel Silver
Produkcja: USA 1999
Reżyseria: Andy i Larry Wachowski
Obsada:
Keanu Reeves (Speed, Mały Budda, Na fali)
Laurence Fishburne (Czas apokalipsy, Ścigani)
Carrie-Ann Moss
Hugo Weaving
Joe Pantoliano







AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl