|
|||
FILM ROKU? Wyobraźcie sobie taką sytuację: tracicie pamięć co 15 minut. Co 15 minut zaczynacie coś od nowa. Załóżmy, że pamiętacie wszystko do dnia - dajmy na to - 8 listopada 2001, godzina 20.00.
Jeszcze jest wszystko w najlepszym porządku, nic się ważnego nie dzieje... O 20.15 nagle nie pamiętacie nic co się zdarzyło w ciągu ostatnich 15 minut. Totalna dezorientacja. Mija kolejne 15 minut i po raz wtóry dziwicie się, że jest 20.30, a nie 20.00. Budzicie się jakby ze snu, nic nie wiedząc, a domniemując, że wszystko jest w najlepszym porządku.I teraz wyobraźcie sobie, że ową przypadłość macie do końca życia, nie zdająć sobie nawet sprawy z upływu czasu. Nie pamiętacie kompletnie nic. W świecie mijają minuty, godziny, dni, miesiące, lata... A Wy zawsze, co 15 minut jesteście w tym martwym punkcie - godzina 20.00, 8 listopada 2001. Najgorsze jest to, że czujecie się całkiem normalnie, nie ma nic nadzwyczajnego, nienormalnego. Wszystko w porządku, bo co ma nie grać? Pamiętacie tą chwilę z godziny 20.00 - jeśli czułeś się wtedy szczęśliwy to zawsze, co 15 minut "budzisz się" z uśmiechem na twarzy. Jedni nazwą ten stan "wieczną szczęśliwością", a inni przekleństwem.
Leonarda Shelby'ego spotkało to, w moim mniemaniu, nieszczęście, że pamięta wszystko do momentu, gdy zobaczył na podłodze ciało swej żony, a obok niego mordercę. Zabójca uderzył w głowę Leonarda. Od tego właśnie momentu doskwiera mu tzw. pamięć krótkotrwała: pamięta jedynie to co stało się przed chwilą, granicą pamięci jest kilkanaście minut. Jedyne co Leonard wie to fakt, że musi znaleźć morderce swej żony. OK. Po tym krótkim opisie zapewne większość będzie spodziewała się zwykłego thrillera kryminalego w którym obserwujemy poczynania głównego bohatera prowadzącego ciekawe śledztwo. Jednak nie... Na początku mamy więc ZAKOŃCZENIE całego dochodzenia. Tak, tak! Widzimy głównego bohatera strzelającego w głowę dla mężczyzny o imieniu Teddy. Wszystko wyłożone na tacy, piękne i ładnie. Na początku wiemy więc wszystko. Niby wszystko. Nagle film cofa się o kilka minut wstecz, abyśmy mogli zaobserwować co robił Leonard. Nasz bohater, jak wiemy, traci pamięć co jakiś czas (krótki czas). Robi on zdjęcia dla ludzi, których spotyka i notuje na nich wszelkie ważne rzeczy, aby po "obudzeniu się", samemu dojść do wszystkiego, co samemu się zgromadziło.
Tatuuje też swoje ciało aby najważniejsze fakty nigdzie się nie zgubiły. Bo co by było gdyby zapisywał fakty na kartkach, a one nie z jego/jego winy pomieszały się lub zgubiły? On by nawet o tym nie wiedział, bo nie pamięta.Tak więc cofamy się. Poznajemy fakty, przyczyny które doprowadziły Leonarda do wykrycia mordercy. Na początku film czujemy się zdezorientowani podobnie jak główny bohater. W miarę czasu wszystko wydaje się logiczne. Poznajemy fakty o których Leo nie pamięta... Podobnie (choć inaczej) było w "Pulp Fiction" gdzie chronologia wydarzeń została również zachwiana. Doskonała scena: bohater biegnie obok jakichś zbiorników. Nagle (TRACH!) traci pamięć. I widzi nagle jakiegoś człowieka z pistoletem biegnącego obok niego. Kto to? O co chodzi? Dlaczego biegnę? Ja go ścigam? A może to on mnie goni? I nikt nic nie wie. Ani widz, ani bohater. Ale mamy tą sposobność, że oglądamy co się działo 15 minut wcześniej. Całe zdarzenie ma sens tylko wtedy gdy poznamy co się działo przedtem. Poznajemy przyczynę pogoni. Poznajemy szereg zdarzeń. To tak jakbyśmy usiedli wraz z bohaterem i zaczęli przeglądać jego zdjęcia i tatuaże na ciele z niezbędnymi informacjami... Mętlik w głowie? Jak najbardziej! Bo nie zdradzam końcówki (właściwie początku) tej historii. Opowieść to wprost niesamowita, zaskakująca i szalenie oryginalna. Powiem wprost - jeśli chodzi o efekt zaskoczenia, o logikę opowieści, o konstrukcję - CZEGOŚ TAKIEGO JESZCZE NA EKRANACH NIE WIDZIELIŚCIE!
Dam sobie rękę uciąć. Wielu zapewne było zdziwionych i zaskoczonych zakończeniem "Podejrzanych" Bryana Singera albo "Fight Club" Finchera. Zresztą osobny tekst na naszej stronie traktuje o "niesamowitych zwrotach akcji". Tu jest jednak inaczej - film nie daje "kopa" w jednym miejscu, np. na sam koniec. Tutaj geniusz polega na tym, że CAŁY FILM jest jednym wielkim zaskoczeniem! Bo widz powoli poznaje to, o czym zapomina Leonard. Ten jest kompletnie osaczony i bezradny. Nie wie komu ufać. Pojawiają się postacie na ekranie, pojawiają się ich zdjęcia, podpisy na nich są rzeczywiste. Ale czy te podpisy mogą być faktami, kierunkowskazem dla Leonarda gdy ten nawet nie pamięta w jakiej sytuacji coś napisał? Cała rzeczywistość okazuje się krucha. I nie ma od niej ucieczki.Najniezwyklejsze jest to, że film trzyma w niesamowitym napięciu mimo, że poznajmy jedynie przyczyny, a nie skutki. Film toczy się "do tyłu" co całą sprawę bardzo komplikuje, jednakże akcja fascynuje, nie nudzi, nie pozwala oderwać się od ekranu. Zapewne wielu zniechęci takie nietradycyjne poprowadzenie wątku. Bo film zmusza do myślenia, do logicznego rozumowania. Dlatego też "Memento" uznaję dzis za jeden z najbardziej inteligentnych i błyskotliwych filmów jakie widziałem. Kino najzupełniej niepowtarzalne i oryginalne. O "Memento" się nie zapomina. 10/10 AUTOR RECENZJI: Rafał Oświeciński - DESJUDI Napisz co myślisz o tej recenzji... ![]() SZYBKA OCENA +/- - scenariusz!! (jeśli nie będzie Oscara, to będzie SKANDAL) - reżyseria!! - pomysł! - inteligentnie zawiły - wyśmienite aktorstwo - "klimat" filmu! - nie znalazłem...OCENY: desjudi - 10/10 (recenzja wyżej) Grail - 10/10 (Naprawdę jest to niesamowity film. Na początku widzimy właściwie sam koniec opowiedzianej historii, a później cofamy się w czasie coraz, coraz bardziej oglądając coraz to wcześniejsze wydarzenia. Jeden z bardziej oryginalnych filmów jakie miałem okazję obejrzeć.) Ciacho - 10/10 (Ten film zabija!) Dux - 10/10 (Zastanawiałem się kiedyś, czy ktoś kiedykolwiek zrealizuje film, w którym historia opowiedziana będzie od końca do początku... Okazało się, że tak! I wyszło z tego wielkie dzieło, które ma świetne zakończenie i zaskakujący początek (czy na odwrót?). Dla mnie postać głównego bohatera + samochód którym się porusza, to zestaw kultowy! A sam film? Zaskakuje z minuty na minutę coraz bardziej, scenariusz jest maksymalnie inteligentny i każe widzowi angażować się w akcję. Myślałem, że w dziedzinie filmu "wszystko już było". Po "Podziemnym kręgu" stwierdziłem - "O! Tego jeszcze nie było!". Przy "Memento" to zdanie wypada powtórzyć... i nisko pokłonić się przed twórcami tego filmu ;) Markos - 7/10 (Hmmm... nie bardzo wiem co o tym filmie powiedzieć. Z jednej strony zamotany jak kłębek włóczki po zabawie z kotem. Natomiast z drugiej, no właśnie, niewiele jest, bo ja wiem czego, napięcia? Nie wiem jak to nazwać, ale czegoś mi tu brakuje. Facet szuka gościa, który zabił mu żonę, problem jednak w tym, że nie może zapamiętać niczego nowego na dłużej niż kilka minut. Natomiast nie ma problemów ze wspomnieniami sprzed zabójstwa. Konstrukcja przypomina trochę "Podejrzanych", z tą zagadką zaplataną w szczegółach opowieści, ale nie jest to wcale podobny film. Przez osobę Guya Pearce'a kojarzy się także z "L.A. Confidential". Cholera, czegoś nie ma i to jest ból. A może po prostu inaczej trzeba podejść do tego filmu? Zobaczymy jak obejrzę go jesio raz :)) Recenzja DUXA
MEMENTO www.otnemem.com premiera w USA: 30.03.2001 premiera w Polsce: 16.11.2001 czas: 116 min. reżyseria: Christopher Nolan scenariusz: Christopher Nolan, Jonathan Nolan muzyka: David Julyan zdjęcia: Wally Pfister kostiumy: Cindy Evans montaż: Doody Dorn casting: John Papsidera obsada: Guy Pearce jako Leonard Shelby Carrie-Anne Moss jako Natalie Joe Pantoliano jako Teddy Mark Boone jako Burt Stephen Tobolowsky jako Sammy Jankis Jorja Fox jako żona Leonarda Harriet Sansom Harris jako pani Jankis Callum Keith Rennie jako Dodd Larry Holden jako Jimmy Grantz Russ Fega jako kelner Thomas Lennon jako doktor Kimberly Campbell jako blondynka Marianne Muellerleile jako tatuażystka |