Strona główna KMF
        


 

        Michael Benjamin Bay urodzony 17 lutego 1965 w Los Angeles.

Bay ukończył Wesleyan University po czym wziął się za reżyserowanie reklam oraz teledysków takich gwiazd jak: Tina Turner, Meatloaf, Lionel Richie, Wilson Phillips. Dzięki tym klipom i wielu innym często był nominowany do nagród MTV. Natomiast reklamy tworzył dla między innymi: Nike, Reebok, Coca-Cola, Budweiser. Jego praca w świecie reklam została doceniona – otrzymał on Grand Prix za reklamę mleka, która stała się reklamą roku, a w Cannes otrzymał Złotego Lwa za najlepszą kampanię reklamową piwa Miller.
W 1995 roku nakręcił swój pierwszy kinowy film – "Bad Boys" z Willem Smithem i Martinem Lawrencem. Film stał się ogromnym hitem zarabiając ponad 160 mln $ (przy 23 mln budżecie) a sam Bay otrzymał tytuł komercyjnego reżysera roku. Kolejny film – "The Rock" stał się jeszcze większym sukcesem (ponad 330 mln $ !), role główne zagrali Sean Connery oraz Nicolas Cage.
Michael Bay nie jest znany ze skandali i szaleństw. Jego życie osobiste nie było burzliwie relacjonowane przez media. Jedna z niewielu spraw to tajemnica biologicznego ojca Baya – Michael w dzieciństwie został adoptowany, lecz twierdził, iż zna tożsamość swojego ojca – okazał się nim John Frankheimer.
Bay jest miłośnikiem i posiadaczem dwóch psów rasy Mastiff, a ich imiona pochodzą od bohaterów jego filmów.
Od początku swojej kariery współpracuje z Jerrym Bruckheimerem, który znany jest z drogich i efektownych produkcji. Na filmy Baya idą ogromne pieniądze, które, jak do tej pory zawsze się zwracają ze sporą nawiązką. "Armageddon" znajduje się w czołówce największych kasowych przebojów wszechczasów.
Ostatnio zajął się także produkcją, czego efektem była nowa wersja klasycznego filmu grozy – "Teksańska masakra piłą mechaniczną"
Filmy Baya cechują się bardzo szybkim i dynamicznym montażem, niemal całkowitym brakiem statycznych ujęć – kamera przez cały czas trwania filmu znajduje się w ruchu. Do tego wiele zwolnionych ujęć, dramatyczne sceny i olbrzymi rozmach filmów. Do minusów (przynajmniej ja je za takie uważam) można dodać, iż lubi wstawiać wzniosłe przemowy (często "głów" narodów) podnoszące na duchu, patriotyczne i pełne patosu…


FILMOGRAFIA


1. Bad Boys (1995)
reżyseria: Michael Bay
scenariusz: Michael Barrie
produkcja: Jerry Bruckheimer / Don Simpson

występują:
Martin Lawrence ....
Detective Marcus Burnett
Will Smith ....
Detective Mike Lowrey
Téa Leoni ....
Julie Mott
Tchéky Karyo ....
Fouchet
Joe Pantoliano ....
Captain Howard
Theresa Randle ....
Theresa Burnett
Marg Helgenberger ....
Captain Alison Sinclair
czas trwania: 118 minut
Budżet: 23 mln$

Mike Lowrey (Will Smith) i Marcus Burnett (Martin Lawrence) to dwójką szalonych i nieszablonowych detektywów. Do szału doprowadzają swojego kapitana, jednak są na tyle skuteczni, że przymyka on oko na ich działania. Pewnego dnia z policyjnego depozytu znika heroina o wartości ponad 100 mln $ Ich jedynym świadkiem w tej sprawie jest Julia (Tea Leoni)…
"Bad Boys" stał się ogromnym (i nie do końca spodziewanym) sukcesem komercyjnym, początkiem kariery Michaela Baya oraz właśnie rozwijającego skrzydła Willa Smitha. To sensacyjna komedia, pełna brawury, widowiskowych scen i tryskającego z ekranu humoru, głównie za sprawą dwójki głównych bohaterów. Świetna zapowiedź niepowtarzalnego i oryginalnego stylu filmów Michaela Baya.
Ocena: 7/10
 

Oceny Klubowiczów:

Tomashec:
Typowa komedia sensacyjna, która wiele do tego wyświechtanego gatunku nie wnosi, ale spełnia swoje zadanie świetnie. Bawi dzięki talentowi komicznemu pary głównych bohaterów, i dostarcza emocji przy wszelkich kraksach, pościgach i bójkach. Teledyskowa forma to zasługa niewątpliwie Michaela Baya.
Ocena: 7/10

Locutus:
W moim prywatnym rankingu - jeden z najlepszych filmów akcji!
Niezła, choć oczywiście nie odkrywcza fabuła, sympatyczna para głównych bohaterów, świetne dialogi, szybka akcja, no i oczywiście kapitalna realizacja. Wszystko to składa się na doskonałą, choć niezobowiązującą rozrywkę.

Adi:
Już od pierwszego filmu rzuca się w oczy wizualna wyobraźnia Michaela Baya. Nie jest to oczywiście jego szczytowe osiągnięcie, ale już widać troskę, jaką Bay przykłada do tego, aby obrazek był ładny, akcja klarowna, pościgi efektowne, teksty śmieszne, postaci jasno określone a panienki seksowne. Wszystko aplikowane z młodzieńczą rozrzutnością (Bay miał wtedy 30 lat) i fantazją, zatopioną w wybuchowym kinie akcji.
Ocena: 4/6

Deina:
Nakręcone z nerwem. Bywa zabawne, chociaż do mnie ten rodzaj humoru nie przemawia.
Ocena: 6/10

Kaha:
Generalnie rzecz biorąc, o czym by ten film nie był wszystko mu załatwia para głównych bohaterów. Duet Will i Martin rozśmiesza i bawi a reszta jest tylko dodatkiem.

Beowulf:
Pierwszy wielki hit Micheal’a Baya. Bardzo sprawnie zrealizowany film akcji ze świetnym duetem Smith/Lawrence. Kilka genialnych akcji i pościgów plus sporo akcentów humorystycznych sprawia, że to naprawdę świetna rozrywka warta polecenia.
Ocena: 8/10

Alieen:
Kawał niezłego kina sensacyjnego, ze sporą dawką widowiskowości. Dobry humor i świetny duet Will Smith & Martin Lawrence w akcji. Znakomita elektroniczna ścieżka dźwiękowa Marka Manciny. Faktyczny debiut Michaela Baya jak najbardziej udany, a stosunkowo nowy sequel idzie jeszcze dalej i podoba mi się bardziej.
Moja ocena: 6,5/10


2. The Rock (1996)
reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: David Weisberg, Douglas Cook,Mark Rosner
produkcja: Jerry Bruckheimer

Występują:
Sean Connery ....
John Patrick Mason
Nicolas Cage ....
Dr. Stanley Goodspeed
Ed Harris ....
Brig. Gen. Francis X. Hummel
John Spencer ....
FBI Director James Womack
David Morse ....
Maj. Tom Baxter
William Forsythe ....
Special Agent Ernest Paxton
Michael Biehn ....
Cmdr. Anderson
czas trwania: 136 minut
Budżet: 75 mln$

Generał Hummel (Ed Harris) za pomocą swojego doborowego oddziału wojskowego siłą zdobywa byłe więzienie Alcatraz, które teraz robi za miejsce wycieczek. Jako zakładników bierze znajdujących się tam turystów. Jego cel jest z goła honorowy – pragnie on uzyskać okup w wysokości 100 mln $ od rządu amerykańskiego na wypłaty odszkodować dla rodzin żołnierzy, którzy zginęli w tajnych misjach wojskowych. Aby umocnić swoją pozycję, Hummel wykrada z bazy wojskowej broń chemiczną o zabójczym działaniu i grozi użyciem jej na mieszkańcach San Francisco. Jedyną nadzieją na dostanie się do bazy, zabezpieczenie gazu i uratowanie zakładników jest Jason Patrick Mason (Sean Connery) – brytyjski szpieg, który od wielu lat siedział bez procesu i wyroku w amerykańskim więzieniu. Do pomocy ma nieprzystosowanego do pracy w terenie, speca od broni chemicznej – Stanley Goodspeeda (Nicolas Cage)…
Zaraz po "Bad Boys" Bay potwierdził swoją klasę – stworzył rewelacyjne kino, kipiące od napięcia, prędkości oraz od niesamowitej akcji. Pościgi, wybuchy, strzelaniny oraz odrobina humoru – to wszystko składa się na bardzo szybki, sprawnie zrealizowany i efektowny film sensacyjny, który stanie się niebawem wizytówką Baya. Świetne ujęcia, ponownie szybko zmontowane, i także nakręcone. Ten film cechuje także wspaniała muzyka Hansa Zimmera.
Ocena: 8/10
 

Oceny Klubowiczów:

Tomashec:
Najlepsza pozycja w dorobku reżysera. Sukces zawdzięcza niewątpliwie dzięki znakomitej obsadzie, i niezłemu scenariuszowi. Film kipi od akcji, na szczęście zrobionej z pomysłem. Jest dynamizm, napięcie i spore emocje, czyli to co kina akcji powinno mieć, bez zbędnych udziwnień. Sporo miejsca w filmie przeznaczono na ukazanie relacji między bohaterami.
Ocena: 7.5/10

ShandoR:
To jedyny film Baya, który widziałem od początku do końca. Pewnie dlatego, że w pozostałych nie występuje Sean Connery :) No cóż, "The Rock" to sztampa, która broni się przede wszystkim dzięki złośliwemu humorowi granego przez Connery'ego Masona. Na wyróżnienie zasługuje też scena, w której Nicholas Cage wreszcie robi użytek z tajemniczych, zielonych kulek :)

Locutus:
"Twierdza" to modelowy wręcz przykład kina akcji. Interesujący punkt wyjścia dał twórcom duże pole do popisu. Naturalnie, nie należy się w nim doszukiwać jakiejkolwiek głębi, jednakże amatorzy akcji, strzelanin i pościgów nie powinni czuć się zawiedzeni. Całość została bowiem zrealizowana na najwyższym poziomie technicznym. Z tego choćby względu warto jest zwrócić na ten film uwagę .

Adi:
Stara prawda filmowa mówi, że najtrudniejszym filmem w karierze jest ten drugi, zrobiony po obiecującym debiucie. Michael Bay nakręcił swój drugi obraz po mistrzowsku. Mniejsza o nielogiczności i naciągane rozwiązania fabuły. "Twierdza" to przykład doskonałej rozrywki na najwyższym poziomie. Udział producencki i aktorski wspaniałego Seana Connery, dodał filmowi klasy i iście brytyjskiej elegancji. Doskonała muzyka kompozytorów ze stajni Hansa Zimmera. Genialne zdjęcia Johna Schwartzmana. Kino akcji na poziomie, który chciałoby się oglądać jak najczęściej.
Ocena: 6/6

Kaha:

Bardzo dobry film z bardzo dobrą obsadą, trzymający w napięciu z humorem, mnóstwem zaskakujących momentów i rewelacyjną muzyką.

Beowulf:
Klasyka kina akcji! Doskonale zrealizowany i trzymający w napięciu film. Do tego poparty genialną oprawą muzyczną oraz bardzo dobrym aktorstwem Connery'ego, Cage'a i Harris'a. Film trzyma poziom przez cały czas trwania łącznie ze świetną końcówką, o którą coraz trudniej we współczesnym kinie. A scena zasadzki w Alcatraz przeszła już do historii kina.
Absolutne 10/10!

Alieen:
Jako całokształt - uważam, że "Twierdza" to najlepszy film w dorobku Michaela Baya. Gwiazdorska, świetna obsada (Sean Connery, Ed Harris, Nicolas Cage), dużo dramatycznych scen, typowa dla reżysera (i producenta) widowiskowość w scenach akcji, patos nie drażni tak bardzo, a całość okraszona piękną muzyką kilku znanych kompozytorów. Film, do którego dość często powracam i który zawsze z wielką chęcią oglądam od początku do końca. Dobry scenariusz, dużo ciekawych motywów, świetna realizacja. Po chwili namysłu naciągam końcową ocenę do ósemki - warto.
Moja ocena: 8/10


3. Armageddon (1998)
reżyseria: Michael Bay
produkcja: Jerry Bruckheimer / Gale Anne Hurd / Chad Oman / Michael Bay
Scenariusz: Jonathan Hensleigh, Jeffrey Abrams

Wystąpili:
Bruce Willis ....
Harry S. Stamper
Billy Bob Thornton ....
Dan Truman, NASA Administrator
Ben Affleck ....
A.J. Frost
Liv Tyler ....
Grace Stamper
Will Patton ....
Charles 'Chick' Chapple
Steve Buscemi ....
Rockhound
czas trwania: 144 minuty (wersja reżyserska: 147 minuty)Budżet: 140 mln $

Ku ziemi zbliża się ogromny asteroid – jego zderzenie z ziemią, które nieuchronnie nastąpi za kilka dni zniszczy całe życie na naszej planecie. NASA po wielu namysłach i teoriach dochodzi do takiego pomysłu – wysłać na asteroidę grupę ludzi, która wykona tam ogromny odwiert, w którym umieści bombę atomową. Eksplodując, owa bomba rozerwie asteroidę na dwie części, które ominą bezpiecznie ziemię. Tej niemal samobójczej misji może podjąć się tylko jeden człowiek, spec od odwiertów, Harry Stamper (Bruce Willis) i jego ekipa. Po szybkim szkoleniu zostają wysłani w kosmos…
"Armageddon" stał się jeszcze większym hitem niż poprzednie filmy Baya, zarabiając grubo ponad 500 mln $. Film pomógł także wrócić do czołówki aktorskiej Willisowi, który przed realizacją "Armageddonu" miał drobne problemy ze swoją karierą. Film jest popisem niesamowitych efektów specjalnych – niszczący miasto deszcz meteorytów, czy większy fragment asteroidy zmiatający całkowicie Paryż – to tylko drobne przykłady tego, co można znaleźć w tym filmie. Wspaniała realizacja, świetne zdjęcia, całość okraszona specyficznym humorem, który towarzyszy filmom Baya, standardowe już szybkie i ruchliwe ujęcia. Na plusy trzeba także doliczyć genialną muzykę Trevora Rabina. Pomimo wielu zarzutów pod adresem filmu – płytkość scenariusza, ogólny patos – ogląda się go znakomicie, film niemal przez całe 140 minut trzyma w napięciu i chwyta za gardło, nie pozwalając widzowi nudzić się ani na chwilę. Bay w najwyższej formie.
Ocena: 9/10
 

Oceny Klubowiczów:

Tomashec:
Mega bzdura, z mega budżetem, patosem, łzami i sentymentalizmem, którą ogląda się znośnie a nawet z zaciekawieniem. Sam nie wiem dlaczego, być może zasługa w tym spora Bruce'a Willisa i obsady (ale jedynie w drugim planie). Bay, jako chłoptaś Bruckheimera sprawdza się, ale poza standard superprodukcji się nie wychyla.
Ocena: 6/10

Locutus:
"Armageddon" jest filmem udanym połowicznie. Początek jest cokolwiek obiecujący. Kapitalnie nakręcony, dynamiczny i ciekawy. Niestety, od momentu startu misji film traci wiele, stając się niczym więcej niż pokazem wizualnych fajerwerków. Do tego momentami mocno irytującym (czy było cokolwiek, co się astronautom podczas jej trwania nie zepsuło?).

Adi:
Pierwsza i jedyna do tej pory wycieczka Michaela Baya w kosmos. I znów absurdalne założenie scenariusza, zostało wynagrodzone olśniewającą realizacją. Bay wie, jak dozować napięcie, pokazywać nawet najgorszą rzeczywistość jak na kolorowej pocztówce, zmusić widza do kurczowego trzymania się kinowego fotela, słowem panować nad pełnym arsenałem filmowych środków wyrazu. Film nieco słabszy od "Twierdzy", której klasy i elegancji nie potrafił zrekompensować większy rozmach. Momentami "Armageddon" staje się hałaśliwym widowiskiem, przytłaczającym widza ogromem i natłokiem światła, dźwięku i efektów wizualnych. Znakomita obsada. Trochę zbyt wiele machania amerykańską flagą, ale rozlazły patos rekompensuje końska dawka humoru i fenomenalna muzyka Trevora Rabina. W prologu niemal prorocze sceny bombardowania Nowego Jorku.
Ocena: 5/6

Deina:
Do tego filmu trzeba podchodzić z dużą dozą dobrej woli i cierpliwości. Jeśli zablokować umysł na wszechobecność amerykańskiej flagi, jeśli powstrzymać się od zbytniego racjonalizowania, można znaleźć w nim przyjemność jako w czystej, widowiskowej, zręcznie nakręconej rozrywce.
Ocena: 5,5/10

Kaha:
Spektakularne efekty specjalne, dobra obsada, nieidiotyczny scenariusz i humor sprawiają, że film ten jest jednym z najlepszych w swojej kategorii.

Beowulf:
Kino katastroficzne przez duże K. Bruce Willis razem z ekipą ratują ziemię przed asteroidą, a Bay podaje nam na tacy kolejny napakowany akcją i humorem hicior, który pomimo kilku niewielkich dziur w scenariuszu ogląda się doskonale. Mamy tutaj wszystko – dynamiczną akcje, humor i dramatyzm. Bay to mistrz kina akcji!
Ocena: 8.5/10

Alieen:
Mimo wielu zarzutów ze strony krytyków - film jest dość wciągający (chociaż czasami potrafi się dłużyć...) i ogląda się go bardzo przyjemnie. Mamy momenty dramatyczne (bądź co bądź ginie sporo osób...) jak i humorystyczne (początkowa akcja na platformie wiertniczej :) Akcji nie brakuje, więc jest ok. "Armageddon" to nie tylko dobrze wyreżyserowana produkcja z gatunku katastroficznych, ale także trzymający w napięciu dramat (ciągle upływający i jakże cenny czas...). Mimo, iż na rynku mamy sporo filmów katastroficznych (trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tornada, a nawet naloty kosmitów) to na ten warto chociaż rzucić okiem.
Lubię tę produkcję i tyle - naciągana siódemka, a więcej w recenzji na stronie (mojego autorstwa).
Moja ocena: 7/10


4. Pearl Harbor (2001)
reżyseria: Michael Bay
produkcja: Jerry Bruckheimer
scenariusz: Randall Wallace

wystąpili:
Ben Affleck ....
Capt. Rafe McCawley
Josh Hartnett ....
Capt. Danny Walker
Kate Beckinsale ....
Nurse Lt. Evelyn Johnson
Cuba Gooding Jr. ....
Petty Officer Doris 'Dorie' Miller
Jon Voight ....
President Franklin Delano Roosevelt
Alec Baldwin ....
Lt. Col. James 'Jimmy' Doolittle
Tom Sizemore ....
Sergeant Earl Sistern
czas trwania: 183 minuty (wersja reżyserska: 184 minuty)
Budżet: 135,250,000 $

Rafe McCawley (Ben Affleck) i Danny Walker (Josh Hartnett) zaciągają się do wojska, jako piloci. Rafe poznaje Evelyn Stewart (Kate Beckinsale), która jest pielęgniarką w wojskowym szpitalu. Wkrótce Rafe wstępuje do elitarnego Orlego Szwadronu, który ma za zadanie wspomóc Brytyjczyków w walce z wrogiem. 7 grudnia 1941, w spokojny niedzielny poranek, japończycy przeprowadzają zmasowany atak na Pearl Harbor, czyniąc ogromne straty po stronie amerykanów. Ci dołączają się do wojny, a w krótce Rafe i Danny otrzymują ważną i niebezpieczną misję odwetową na Tokio…
"Pearl Harbor" to zrealizowana z rozmachem opowieść o wojnie, miłości i przyjaźni. Niestety, Bay nieco słabiej sprawdza się przy tej produkcji, wątek miłosny pomiędzy głównymi bohaterami niestety nieco nudzi, film jest pełen patosu i ma wiele przestojów akcji. Oczywiście główną atrakcją filmu jest atak japończyków na Pearl Harbor, którego realizacja, rozmach i udźwiękowienie powala na kolana. Dla tej jednej sceny trzeba obejrzeć ten film. Świetne efekty specjalne, realizacja, ujęcia, które jednoznacznie wskazują na Baya, bardzo dobra muzyka – to plusy, na minusy można zaliczyć nieco drewnianą grę Bena Afflecka, zbyt rozciągnięty i nudny wątek miłosny. Ogólnie rzecz biorąc, to niezła pozycja wojenno – miłosna ze świetnymi efektami i scenami batalistycznymi.
Ocena: 6/10
 

Oceny Klubowiczów:

Tomashec:
Niewypał, który poza niezwykle efektowną sceną nalotu, niewiele ma do zaoferowania, poza kiepskim wątkiem miłosnym w postaci drewnianego Bena Afflecka, Josha Hartnetta i skądinąd sympatycznej Kate Beckinsale. Film dla fanów kanału "Romantica":) Baya podróż w przeszłość okazała się najgorszym krokiem w karierze.
Ocena: 5/10 (mocno naciągane)

Locutus:
Wbrew powszechnej opinii, uważam ten film za zdecydowanie udany. Naturalnie, nie wnosi on nic nowego, jest schematyczny i przewidywalny. Owszem. Jednak historia sama w sobie podobała mi się. Nieźle nakreśleni zostali też główni bohaterowie. Jednakże o atrakcyjności tego filmu stanowi, naturalnie, kapitalna sekwencja ataku na Pearl Harbor, która swoim rozmachem do dziś zapiera dech w piersiach i stanowi klasę samą dla siebie. No i nie można zapomnieć o przepięknej muzyce Hansa Zimmera. Choćby ze względu na to trzeba ten film zobaczyć.

Adi:
Dużo gorzej. Michael Bay, niczym generał na wojnie, potrafi sobie radzić z gigantycznym budżetem, setkami statystów, olbrzymią pirotechniką i efektami specjalnymi. Widowiskowość "Pearl Harbor" wgniata w fotel, ale portrety bohaterów to jakieś nieporozumienie. Bay nie ukrywa, że wątek miłosnego trójkąta jest tylko pretekstem to pokazania japońskiego nalotu z rozmachem, jakiego kino jeszcze nie widziało. Szkoda tylko, że uczuciowe tło jest tak nędzne i naiwne, a przeskakująca z kwiatka na kwiatek, śliczna Kate Beckinsale, to już obraza inteligencji widza.
Ocena: 3/6

Deina:
Przeraźliwie przepicowany film, patetyczny, nadęty, a łzawa historyjka miłosna działa na nerwy. Nawet szeroko rozreklamowana scena samego ataku robi wrażenie tylko przez kilka chwil, ponieważ reżyserowi zabrakło wyczucia, na jakich strunach zagrać. Innymi słowy - totalny niewypał.
Ocena: 4/10

Kaha:
Beznadziejna, rozmydlona historia miłosna na tle wydarzeń związanych z bombardowaniem Pearl Harbor. Film jest nudny a do tego jeszcze długi i nic ciekawego nie pokazuje.

Beowulf:
Tym razem Michaś zabrał się za kino wojenne i wyszło mu to całkiem nieźle, jednakże trochę gorzej niż jego wcześniejsze filmy. Jest trochę niepotrzebnych dłużyzn, pokombinowany wątek miłosny i momentami za dużo patosu, ale za to cała scena nalotu na Pearl Harbor to istna perełka, która rekompensuje wszystkie braki i śmiem twierdzić, że nikt nie zrobiłby tego lepiej.
Ocena: 7.5/10

Alieen:
Ogólnie jest to zdecydowanie za długie romansidło, dość mdłe w odbiorze, z końcówką zrobioną na siłę. Taki średni film (po ciężkim strawieniu), który jednak ratuje jedna zasadnicza rzecz - a jest to genialny, długi atak na tytułowy port Pearl Harbor - niesamowicie widowiskowa, dramatyczna sekwencja, która totalnie wgniata w kinowy (lub normalny ;) fotel. Mistrzostwo w dziedzinie rozmachu i efektów specjalnych. Tę sekwencję oglądałem już niezliczoną ilość razy i za każdym robi wciąż niesamowite wrażenie. Plus wspaniała oprawa muzyczna Hansa Zimmera. Normalnie "Pearl Harbor" dostałby ode mnie ocenę rzędu 5/10, ale za ten atak warto sporo podwyższyć, jednak siódemki nie dam - bo wtedy uznałbym film jako całokształt za dobry, a tak zwyczajnie nie jest...
Moja ocena: 6,5/10


5. Bad Boys 2 (2003)
reżyseria: Michael Bay
produkcja: Jerry Bruckheimer
scenariusz: Ron Shelton, Jerry Stahl

Wystąpili:
Martin Lawrence ....
Detective Marcus Burnett
Will Smith ....
Detective Mike Lowrey
Jordi Molla ....
Hector Juan Carlos 'Johnny' Tapia
Gabrielle Union ....
Syd
Peter Stormare ....
Alexei
Theresa Randle ....
Theresa
Joe Pantoliano ....
Captain Howard
czas trwania: 147 minut
Budżet: 130 mln $

Dwójka znanych już policjantów z wydziału narkotykowego, Mike Lowrey (Will Smith) oraz Marcus Burnett (Martin Lawrence), wpadają na trop dużego przemytu extasy (przemytnicy byli pieszczotliwie nazywani.. X-meni) z Kolumbi do stanów zjednoczonych. Śledztwo prowadzi ich do Johnnego Tapia (Jordi Molla) znanego handlarza narkotyków, któremu jak do tej pory z dużym powodzeniem udawało się uciec sprawiedliwości. Do sprawy wmieszana jest także siostra Marcusa – Sydney (Gabrielle Union), która pełni tu role tajnej agentki w organizacji Tapiego.
Tak w skrócie przedstawia się zarys historii zawartej w tym szybkim i pełnym napięcia filmie. Nie mamy tu żadnej zawiłej i zaskakującej zwrotami akcji intrygi, za to mamy wiele akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Film od pierwszej do ostatniej minuty nie pozwala się nudzić, nie ma tu ani jednej dłużyzny, jest to żywy dowód na to, że można zrobić długi film, a nawet bardzo długi (trwa on przeszło 147 minut), na którym widz ani na moment nie oderwie oczu od ekranu i nie zacznie się niecierpliwie wiercić w oczekiwaniu na to, aby na ekranie zaczęło się coś dziać.
Świetna jest sama realizacja filmu. Wiele scen wspierają cyfrowe efekty specjalne. Mamy tu między innymi pokazaną lecącą kule, taki mały bullet-time, cyfrowe auta (świetny pościg na autostradzie, uważany przez niektórych za lepszy od sławetnego pościgu z "Matrix Reaktywacja), kamerę swobodnie przelatującą przez podłogi, ściany i drzwi, wiele charakterystycznych dla Michaela Baya ujęć w zwolnionym tempie. Także na widok nazwiska Trevora Rabina pod napisem Music By, wyprostowałem się w fotelu, a na samo wspomnienie świetnej dla mnie ścieżki dźwiękowej z Armageddonu dostałem gęsiej skórki.
Niestety w "BB2" nie uświadczymy świetnych tematów przewodnich w stylu właśnie Armageddonu, muzyka jest, podkreśla dobrze akcje i co dramatyczniejsze momenty. Jednak większą część filmu wypełniają utwory bardziej i mniej znane, z telewizyjnych stacji muzycznych.
Film aż roi się od strzelanin, pościgów oraz całkiem niezłego dowcipu. W przerwach mamy natomiast dość makabryczne czasem widoki (np. scena w kostnicy, bądź też pościg za autem wypełnionym zwłokami), na szczęście te makabry są zrobione w sposób dość komiczny. Źli chłopcy 2 to świetne kino, nieustająca akcja i świetna zabawa, na tym filmie nie idzie się po prostu nudzić, wydarzenia dziejące się na ekranie nie dają nawet na sekundę odpocząć widzowi.
Ocena: 8/10
 

Oceny Klubowiczów:


Locutus:
"Bad Boys 2" jest stosunkowo udanym sequelem jednego z najlepszych filmów akcji. Choć, jak to najczęściej bywa, jest nieco jednak słabszy od oryginału. Fabuła wydaje się być gorzej pomyślana, sporo jest też w tym filmie przesady. No i nie ma tu Tea Leoni! Z drugiej strony jednak prolog, pościg na autostradzie, czy końcowa konfrontacja to istny majstersztyk. Warto.

Kaha:
Powtórka z rozrywki, przy czym bardziej rozbudowana fabuła wciąż jednak stanowiąca dodatek do dwójki policjantów.

Beowulf:
Sequel do pierwszego hitu Baya. Wbrew pozorom to nie jest powtórka z rozrywki, a świetne kino akcji. Bay łączy całkiem niezłą fabułę z iście wybuchową akcją (pościg na autostradzie rządzi!) i ciągle niesamowicie śmiesznym duetem Smith/Lawrence. Bay po raz kolejny udowadnia, że jeśli chodzi o kino akcji to jest mistrzem.
Ocena: 8.5/10

Alieen:
Już pierwsza część "Bad Boys" była kawałkiem niezłego kina akcji. Sequel idzie dalej - jest szybciej, jest efektowniej, jest lepiej. Duet Will Smith & Martin Lawrence znów na tropie narkotykowego gangu. Oczywiście fabuła jest tu tylko pretekstem do pokazania efektownych akcji - a jest na co popatrzeć. Montaż, efekty wizualne, dźwięk, strzelaniny i pościgi - do tego nie można mieć żadnych zarzutów, pod tym względem film miejscami wgniata nawet lekko w fotel. Po raz kolejny dobra, elektroniczna muzyka, tym razem autorstwa Trevora Rabina, jednak kompozycja Marka Manciny z poprzedniej części podobała mi się bardziej. Tak samo jak humor, który mimo wszystko był ciut lepszy w poprzedniczce. Idąc z duchem czasów twórcy zrobili oczywiście efektowny pościg, który jest kolejnym, jednym z lepszych i najbardziej dynamicznych jakie widziałem. Michael Bay po raz kolejny pokazuje, że jeśli chodzi o kino akcji - jest jednym z lepszych twórców. Oddaje widzom świetny film, na którym znakomicie się bawiłem.
Moja ocena: 7,5/10


6. The Island (2005)
reżyseria: Michael Bay
produkcja: Laurie MacDonald, Walter F. Parkes,
Michael Bay
scenariusz: Caspian Tredwell-Owen, Alex Kurtzman

wystąpili:
Ewan McGregor ....
Lincoln Six Echo/Tom Lincoln
Scarlett Johansson ....
Jordan Two Delta/Sarah Jordan
Djimon Hounsou ....
Albert Laurent
Sean Bean ....
Merrick
Steve Buscemi ....
McCord
Michael Clarke Duncan ....
Starkweather
czas trwania: 136 minuty
Budżet: 122,200,000 $

Odizolowana od świata zewnętrznego grupa ludzi wiedzie spokojne i bardzo kontrolowane życie, czekając na jedyną dobrą rzecz, która może ich jeszcze spotkać - wyjazd na Wyspę, gdzie czeka ich rajskie życie. Jednakże jedna z osób - Lincoln Six Echo - czuje, że coś jest nie tak z otaczającym go światem. Wkrótce trafia na okrutną prawdę - wszyscy znajdujący się w izolacji, są w rzeczywistości klonami bogatych ludzi, żyjących na zewnątrz i służą wyłącznie jako części zamienne dla swoich "właścicieli" stając się zwykłymi produktami. Lincoln oraz jego bliska przyjaciółka - która właśnie ma udać się na tytułową Wyspę - uciekają z pilnie strzeżonego ośrodka. W ślad za nimi rusza doborowa jednostka, ponieważ niemożna dopuścić, aby prawda ujrzała światło dzienne. Rozpoczyna się pościg...
"Wyspa" to kolejny film Michaela Baya - zrealizowany tym razem bez stałego producenta Jerrego Bruckheimera. Czy wyszło to filmowi na dobre ? Co prawda brak tu patosu, jakim raczy nas Bruckheimer w swoich produkcjach, jednak film nadal jest widowiskowy. Mamy tu sceny pościgu, walki, wszelakie eksplozję i rozwałkę na najwyższym, realizatorskim poziomie, czyli wszystko to, co w filmach Baya najlepsze. Film co prawda zdobył przychylność publiczności i krytyków, ale jednak poniósł finansowe fiasko w amerykańskich kinach zarabiając niecałe 40 mln $. "Wyspa" jest jednym z najlepszych obrazów w filmografii Baya, posiadająca nieco lepszy scenariusz, niż co niektóre jego filmy, jest dość wyważona pod względem natężenia akcji, a i sama treść jest bardzo wciągająca.
Ocena: 8/10
 

Oceny Klubowiczów:

Phonik:
Zdecydowanie i bezdyskusyjnie najlepszy film w dorobku Baya. Jak się okazuje najsłabszym ogniwem jego filmów, jak dotąd był producent Jerry Bruckheimer. Osoba, która z The Island nie miała (cale szczęście) nic wspólnego. Wyszło świetnie. Film jest dość oryginalny, mimo ze w zarysie przypomina choćby Ucieczkę Logana czy THX. Pewne kwestie rozwiązano naprawdę pomysłowo i prawdę mówiąc byłem (w niewielkim stopniu, ale jednak!) pewnymi rzeczami zaskoczony. Oprócz tego jest akcja, dużo akcji. Sceny są, można by rzec tradycyjne, pościgi, bijatyki, ale zniszczenie które ma miejsce przy okazji robi olbrzymie wrażenie i niejako uatrakcyjnia owe sceny. Aktorsko jest w porządku, bez rewelacji, bez wybryków, ale przyzwoicie, z wyczuciem. Postacie żywe, wyraźnie różniące się, ciekawe, ale nie przerysowane. I uwaga - brak patosu, byłem normalnie w szoku. Prawdziwa rzadkość w blockbusterach. Film ten właściwie na całej linii zaskakuje bardzo pozytywnie.
Ocena: 8/10

hOPS:
Zawsze wiedziałem, mówiłem i pisałem ze z Michaela Baya będą kiedyś ludzie. I proszę, stało się! Jeden z moich ulubionych reżyserów wreszcie nakręcił efektowny film akcji, który ani nie jest zbytnio przekombinowany, w którym nie ma amerykańskiej flagi, a który jest po prostu bardzo solidnym obrazem. Reżyser nie skupia się tu li i wyłącznie na strzelaniu czy bombardowaniu [to nie Pearl Harbor, to nie Źli Chłopcy] ale umiejętnie prezentuje nam film kompletny. Odpowiednio dawkuje informacje na temat "Wyspy", świetne stopniuje napięcie, prezentuje aż 2 momenty kulminacyjne [w tym oba niesamowicie efektowne, ale zaznaczam ponownie, nie przekombinowane] i wychodzi obronna ręka z dość trudnego tematu.
Ocena: 5+/6

Jakuzzi:
Ten film w pewnym sensie przypomina mi "I' robot" - podejmuje tematy, które aż kusza o głębsze, solidniejsze ich potraktowanie, lecz kreuje z nich jedynie swego rodzaju pseudo głęboki background, który w określony sposób powinien wypełnić rozrywkowe widowisko, tak, aby nie było pomówień, ze niby opowiada kompletnie o niczym. Rozrywkowo co prawda, jak na Baya przystało, "Wyspa" stoi na całkiem wysokim poziomie. Efekty specjalne robią wrażenie, tak samo jak pościgi (ten w Los Angeles całkiem podobny do pościgu z sequela Złych Chłopców), eksplozje, czy strzelaniny; nasze oczy będą wiec w pełni usatysfakcjonowane. Szkoda tylko, ze wyjątkowo słabo zostały nakreślone postacie. Zwłaszcza bohaterka Scarlett Johansson jest zupełnie nijaka i bezbarwna, w dodatku raczej kiepsko zagrana przez sama aktorkę. Tylko Buscemi jest jako tako fajny. Z bohaterami się emocjonalnie nie wiążemy, czarnym charakterom nie złorzeczymy, w pewnych momentach ogarniało mnie takie uczucie obojętności nad losami pary uciekających klonów, ze odnosiłem wrażenie, iż fabuła jest pretekstowa i służy tylko ukazaniu paru co fajniejszych akcji. Z początku było intrygująco i ciekawie, ale ogółem Bayowi wyszło średnio. Cholernie cienka jest końcówka.
Ocena: 5.5,6/10


CIEKAWOSTKI:
 

Oto kilka informacji wyszukanych w Internecie, odnośnie Baya, ciekawostki z jego życia oraz niejako "znaki firmowe", jakie znajdziemy w produkcjach tego reżysera.
 


 


  • Zwolnione ujęcia ukazujące główne postacie, najczęściej w scenach dramatycznych, znaczących dla danej postaci.
     

  • Często przed główną bitwą / atakiem, w filmach pojawia się wyniosła przemowa, często wygłaszana przez samego prezydenta.
     

  • Spotykał się z dziewczyną Playboya - Jaime Bergman
     

  • Posiada dwa psy rasy mastiff, które nazywają się Mason i Grace (imiona pochodzą od bohaterów filmu "The Rock" oraz "Armageddon")
     

  • Przy kręceniu "Pearl Harbor" użyto ponad 305 kilometrów taśmy filmowej, jednak na końcu, użyto zaledwie 5106 metrów przy montażu ostatecznej wersji.
     

  • Przy realizacji "Bad Boys" Bay wyłożył ze swojej gaży (100 tysięcy dolarów) 25 tysięcy na eksplozję, która nie udała się za pierwszym razem z powodu burzy deszczowej, a producenci odmówili drugiej próby.
     

  • Michael Bay i autor zdjęć John Schwartzman znają się nie tylko z czasów filmowych. Pierwsze wspomnienie Schwartzmana o swoim przyszłym reżyserze sięga czasów, kiedy John miał 15 lat. Wtedy to młodszy o 4 lata Michael Bay... rzygał z okna jego domu, gdy wraz z kumplami i młodszą siostrą Schwartzmana postanowili spróbować, jak smakuje gorzała...
     

  • Po realizacji "Armageddonu" Bay został najmłodszym reżyserem w historii, którego filmy zarobiły ponad miliard (!) dolarów.
     

  • Jeszcze jako nastolatek pracował w ILM, tworzył storyboardy między innymi do "Indiana Jones i Poszukiwacze Zaginionej Arki"
     

  • Bay jest bliskim przyjacielem Georga Lucasa.


e-mail


 Autor opisu filmografii:
Jacek Hałupka - JACEK