|
||||
W każdym z nas drzemie dusza wojownika, lecz jednak niewielu może dać nam wyrastać w ciężkich czasach, których już nikt nie pamięta. Ślepy los wybiera troje wojowników: mnicha imieniem Kung Lao, wygnanego strażnika Siro i złodziejkę Taję. Od tej pory będą bronić Ziemi. Będą walczyć za honor, o wolność, za ojczyznę, w turnieju zwanym Mortal Kombat. Mortal Kombat to już kult. Gra komputerowa, która przyciągnęła przed monitory miliony graczy komputerowych. Mnóstwo wojowników do wyboru, mnóstwo ciosów specjalnych, słynne fatality, efektowne i brutalne walki, a do tego oczywiście niesamowita grywalność. Twórcy tej genialnej gry - Ed Boon & John Tobias - zapewne nie ukrywają swojej radości. Fani (i nie tylko) doczekali się już dwóch adaptacji filmowych - w 1995 roku na ekrany kin wszedł genialny MORTAL KOMBAT, który rzucił swoich fanów na kolana. To był film, na który wszyscy czekali, pełen wspaniałych walk, brutalnej i ostrej muzyki oraz okraszony fantastycznymi postaciami-wojownikami, żywcem wziętymi z gry. Można śmiało i bez przeszkód powiedzieć, że MORTAL KOMBAT to film w pełni udany. Z kolei w roku 1997 na ekrany kin weszła kontynuacja, MORTAL KOMBAT: ANNIHILATION, który jednak pomińmy milczeniem... Film okazał się niewypałem, stracił klimat i fabułę pierwszej części, a na uwagę zasługuje jedynie kilka fajnych postaci oraz niewielki procent ciekawych walk. No i jak zwykle świetna muzyka. Ale od pierwowzoru dzieli go taka otchłań, jaką trudno sobie nawet wyobrazić... Lecz rok później wyprodukowano coś, co było nie lada niespodzianką dla fanów - serial MORTAL KOMBAT CONQUEST, który okazuje się wspaniałym rozwinięciem zarówno filmów, jak i samej gry. Zdecydowanie lepszy od drugiej części obrazu filmowego, lecz jednak słabszy od pierwszej części. Jednak wszystko po kolei.
Na najwyższą uwagę i ocenę zasługują na pewno stroje i kostiumy - bliźniaczo odwzorowane
z gry i bardzo dobrze wykonane. Wszyscy Ninja mają stroje takie jak w filmie, podobnie jak
maski. Shao Kahn ma świetną maskę wykonaną z ludzkiej czaszki, wszystkie kobiety są skąpo
ubrane, ale co tu dużo mówić - mają co pokazywać! Absolutnym geniuszem zaś jest strój
czarnoksiężnika Quan-Chi - idealnie wzięty z czwartej części gry - wszystko jest na swoim
miejscu, włącznie z wystającymi gdzieniegdzie kolcami. Podsumowując - kostiumy są wręcz
perfekcyjne i należą się wielkie brawa ich projektantowi - Beverly'emu Safierowi. Podobnie
jest z całą scenografią - otoczenie idealnie pasuje do przedstawionego świata, wszędzie
czuć klimat Mortal Kombat - zniszczone Zaświaty, posępne podziemia i jaskinie, tajemnicze
świątynie, w Królestwie Ziemskim znajdują się ciasne uliczki wypełnione przechodniami
i kupcami, a w zakamarkach czają się same niebezpieczeństwa. Jeśli chodzi o efekty
specjalne - no cóż, nie są może najwyższych lotów, ale nie zapominajmy że to tylko serial
i w takim przypadku budżet jest mocno ograniczony. Czasami za bardzo widać pracę
specjalistów od efektów komputerowych, ale ogółem jak na serial przystało - jest w
porządku.Aktorzy wcielający się w postacie ze świata MK wykonali swoją pracę bez żadnych zastrzeżeń. Widać, że casting był pracochłonny i bardzo dokładny - bez pośpiechu, bez pomyłek. Aktorzy grający głównych bohaterów - Paolo Montalban (Kung Lao), Danniel Brenhardt (Siro) oraz Kristanna Loken (Taja) są bardzo wyraziści, a ich role zostały napisane dobrze i ciekawie. Dobrze w rolę Raydena wcielił się Jeff Meek - nie jest oczywiście tak genialny jak Christopher Lambert z pierwszej części Mortal Kombat, ale o niebo lepszy niż James Remar z części drugiej. Podobnie jest z Shang Tsungiem - Bruce Locke w tej roli jest bardzo dobry i przekonujący, ale dla mnie Cary-Hiroyuki Tagawa zostanie zawsze niezastąpiony. Za to o wiele lepszy jest aktor wcielający się w rolę Shao Kahna (gra go ten sam, który zagrał Raydena - Jeff Meek) - idealny przykład tyrana i despoty, surowy Imperator, groźny i nieobliczalny. Wielkie brawa! Kitana też jest dobra, a w tym miejscu mała ciekawostka - w rolę Scorpiona wcielił się ponownie ten sam aktor, który grał go w filmie (Chris Casamassa). Jak już pisałem wcześniej - wszystkie aktorki grające w tym serialu są bardzo ładne i skąpo ubrane - większość to dość znane modelki i czasami nie można się wręcz napatrzyć na ich wspaniałą urodę i ciało. Producenci dobrze wiedzieli, czym przyciągnąć dodatkową uwagę do ekranu :)
Dźwięk - dobry. Odgłosy walki słychać dobrze - wszystkie uderzenia, trzask łamanych kości
czy dziwne i tajemnicze odgłosy wydawane przez ciosy specjalne czy nieziemskie
postacie. Jeśli chodzi o muzykę - czasami przypomina filmowe kompozycje George S. Clintona,
lecz rzadko. Bardziej jest to pewnego rodzaju starożytna, posępna i gotycka muzyka,
przytłumiona i bardzo klimatyczna - zupełnie jakby wzięta z gry. Pasuje zarówno do
dynamiczny walk jak i całej historii turnieju Mortal Kombat i całej tajemniczości
przedstawionego świata. W tym miejscu należą się wielkie brawa jej kompozytorowi -
Jonathanowi Sloate. A najbardziej do gustu przypadł mi jakby motyw przewodni rozpoczynający
każdy odcinek - tu słychać go raczej słabo, gdzieś w tle, ale już podczas końcowych
napisów jego słuchanie jest jak najbardziej w porządku - moim zdaniem jest świetny.
Jeszcze nie miałem okazji słuchac soundtracku z MORTAL KOMBAT CONQUEST, ale zważywszy fakt,
że muzyka jest bardzo dobra i bardzo mi się podoba - jak najszybciej zacznę poszukiwania.
Mam nadzieję, że zakończą się sukcesem :)Tematyka odcinków jest różna - począwszy od takich, które są bardzo ciekawe i przyciągające od pierwszej do ostatniej minuty (i z pewnością należy im się najwyższa ocena) do zupełnie średnich i nieciekawych. Nie ma róży bez kolców, ale na szczęście więcej jest tych lepszych i to ustosunkowało mnie w głównej mierze do końcowej, wysokiej oceny. Lecz jestem przekonany, że spowodowane jest to pewną dość ważną rzeczą - poszczególne odcinki wyreżyserowały różne osoby - Reza Badiyi ("Thicker Than Blood", "In Kold Blood", "Stolen Lies", "Vengeance"), Chip Chalmers ("Twisted Truths"), Peter Ellis ("Shadow Of a Doubt"), Bruce Steh Green ("Quan-Chi", "Kreeya"), Rick Jacobson ("Undying Dream"), Jim Johnston ("The Essence", "Debt Of The Dragon"), Charles T. Kanganis ("Unholy Alliance"), Harvey S. Laidman ("The Master"), Doug Lefler ("Cold Reality"), Scott Paulin ("Immortal Kombat", Balance Of Power"), Oley Sassone ("Eternal Warrior Part 1", "Eternal Warrior Part 2"), Jack Sholder ("The Serpent And The Ice") oraz Charles Siebert ("Noob Saibot", "Festival Of Death", "Flawed Victory"). Najbardziej lubię oczywiście te, w których pojawiają się moje ulubione postacie, czyli wszystkie Ninja - ze Scorpionem i Sub-Zero na czele. Pamiętam, że w jednym walczą najpierw wspólnie przeciwko głównym bohaterom, by potem stanąć przeciwko sobie - i to chyba najlepsza walka w całym serialu. Są także świetnie walczące Reptile (w jednym odcinku walczą nawet przeciwko sobie), a i na umiejętności całej trójki głównych bohaterów nie można narzekać - zostali do tego zadania dobrze przygotowani. Podobnie jak wszystkie przewijające się przez serial postacie. Zresztą na ilość walk nie można narzekać, bo jak już pisałem wcześniej - w każdym odcinku są przynajmniej dwa jakieś pojedynki. Inaczej jest z fabułą, ale chyba każdy wie, że jest ona tylko pretekstem do prawdziwej nawalanki. Jest jeszcze jeden odcinek, który najbardziej utkwił mi w pamięci - ostatni z pierwszej serii, który jest po prostu... niesamowicie boskim i najlepszym zakończeniem serialu jakie kiedykolwiek widziałem! W następnym akapicie owe zakończenie zdradzę, więc osoby niezainteresowane i te, które nie lubią spojlerów niech lepiej przejdą od razu kilka linijek niżej. !!! SPOJLER !!! A mianowicie serial nie kończy się badziewnym happy-endem i szczęśliwym uratowaniem Królestwa Ziemskiego. Shao Kahn wzywa tajemniczych wojowników, którzy zabijają trójkę głównych bohaterów, zaś Rayden w końcowej walce w Imperatorem niechcący przechodzi przez granicę prowadzącą w Zaświaty i traci tam całą swoją moc. W rezultacie przegrywa walkę i kończy na klęczkach przed Imperatorem. Ten pokazuje mu kufer, w którym znajdują się gadżety i przedmioty należące niegdyś do Kung Lao, Siro i Tajy na znak i dowód, że zostali pokonani. Czyż to nie boskie zakończenie? Pewnie i tak następne serie kończą się szczęśliwie (zawsze znajdzie się jakiś sposób :), lecz ja zawsze będę miał w pamięci ten właśnie koniec. To zakończenie godne Mortal Kombat. !!! KONIEC SPOJLERA !!!
Czas na podsumowanie. Cały serial jest dobry, to doskonałe uzupełnienie gry i
dwóch ekranizacji kinowych. Fani na całym świecie będą z pewnością usatysfakcjonowani,
a dla prawdziwych miłośników serii Mortal Kombat (do których z pewnością należę) to
prawdziwa perełka. Nie ukrywajmy, że nie jest to ambitny serial, nie jest to ambitna
opowieść - ale w tym przypadku zupełnie nie o to chodzi. Serial (i film) jest taki jak
gra - liczy się głównie bijatyka i wręcz fatalnym błędem byłoby wprowadzanie jakichś pobocznych
wątków, rozbudowanej fabuły i scenariusza czy głębszej psychologii postaci.
Postacie mają swoją własną osobowość, własne cechy charakteru i walczą o coś, mają wspólny cel - to w
zupełności wystarczy. To rodzaj filmu prostego w odbiorze - siadamy, "wyłączamy" mózg i
cieszymy oko obrazem w telewizorze. To wszystko. Jednak magia i klimat, które posiada
Mortal Kombat potrafią zauroczyć niejednego - i to jest w tym wszystkim najlepsze, gdy
przykładowo nie możemy doczekać się kolejnej walki, kolejnego ujrzenia ulubionej postaci
i zobaczenia jej w akcji. Serial posiada wady (niekiedy tandetne efekty, czasami mało
ciekawe walki, infantylna i banalna fabuła niektórych odcinków czy w ogóle słabe odcinki)
ale z pewnością też górę zalet. W każdym razie mimo braku jakiejś głębi - mi przypadł do
gustu bardzo i stąd ta wysoka ocena. W końcu zawsze byłem, jestem i będę zagorzałym
miłośnikiem gry - od samego początku, do samego końca.
SPIS ODCINKÓW: 01. Warrior Enternal Part 1 02. Warrior Enternal Part 2 03. Cold Reality 04. Immortal Kombat 05. The Essence 06. Noob Saibot 07. Dept Of The Dragon 08. Undying Dream 09. Quan Chi 10. Unholy Allian
11. Thicker Than Blood 12. Shadow Of A Doubt 13. Twisted Truths 14. The Festival Of Death 15. The Serpent And The Ice 16. Kreeya 17. The Master 18. In Kold Blood 19. Flawed Victory 20. Stolen Lies 21. Balance Of Power 22. Vengeance
|