Francois Coste ma wycenić swojego najlepszego przyjaciela na równowartość antycznej wazy. Tylko w ten sposób
obce mu dotąd pojęcie przyjaźni może przybrać ten fascynujący go kształt. Tylko pod tym warunkiem może on dostrzec
jałowość swojego życia towarzyskiego, emocjonalną pustkę; usłyszeć owo gromobicie ciszy jego samotności.
Pomyśleliście, to dość niewesoło jak na komedię? Ależ skąd!
|
 | |
 |
|
Reżyser filmu, Patrice Leconte upodobał sobie właśnie taką niszę filmowej obserwacji - szczerze ujęte relacje międzyludzkie.
Leconte często naświetla kwestię skomplikowanej drogi w poszukiwaniu dialogu z drugim człowiekiem. W jego bogatej filmografii
znajdujemy różnorakie analizy związków między ludźmi, nie tylko w "Panu Hire" (1989) i najgłośniejszym jego filmie
pt. "Mąż fryzjerki" (1990), ale także w "Śmieszności" (1996) czy "Wdowie św. Piotra"(2000).
Czy to thriller, film kostiumowy, czy komedia, analizie stosunków międzyludzkich poświęca Leconte dokładnie odmierzoną
chwilę uwagi. W najnowszym filmie reżysera chwila ta może oznaczać dla ciebie przyjemnie spędzone kinowe popołudnie\wieczór,
bez przykrego uczucia niestrawności po bezproduktywnym przeżuwaniu fabuły. Akcja płynie wartko, subtelnie, może tylko trochę pół żartem - pół serio...
Dlatego też wielbiciele rubasznych komedii i gagów goniących po ekranie w zawrotnym tempie mogą być raczej zawiedzeni.
Antyczna waza przedstawia dwóch oddanych sobie przyjaciół, towarzyszy broni, bohaterów Iliady -
Achillesa i Patroklosa. Achilles użycza swojemu najdroższemu przyjacielowi nadzwyczajną, szczerozłotą
zbroję. Patroklos wyrusza w niej na bitwę. Ponosi jednak haniebną śmierć z ręki Hektora. Porwany rozpaczą
Achilles mści się w dzikim szale i roni tysiące żałobnych łez nad ciałem przyjaciela. Piękna waza przepełnia się
nimi po brzegi... Patetyczna wymowa tego mitu uderza nagle w egoistycznego marszanda z mocą owych nieświadomych
pragnień przed którymi ostrzegał niegdyś staruszek Freud.
Daniel Auteuil, obecnie jeden z najpopularniejszych francuskich aktorów, wypada znakomicie w roli zimnego, niesympatycznego
i ugrzecznionego dla pozorów marszanda antyków. Aktor także i tą rolą przypomina o swoim niebanalnym emploi - galerii facetów
będących jednocześnie igraszką losu i sierotką Marysią nieświadomości; nie pozbawionych prestiżu,
pewności siebie oraz pieniędzy, ale nad głową których wisi jakieś fatum, skłaniające ich do przeobrażeń mentalnych.
Wystarczy przyjrzeć się jego rolom w "Królowej Margot", "Ósmym dniu tygodnia", "Plotce" czy "Ukrytym". Historie ludzi przegranych
są w jego wykonaniu majstersztykiem, niezależnie od tego czy smakować je w gatunku słodkim, czy gorzkim.
Film Leconte'a jest jednak nie tyle popisem aktorskim solisty, co duetu. Duet ten tworzy Daniel Auteuil oraz francuski
komik Dany Boon. W tle obecna jest także dobra Julie Gayet, na której spoczywa szczególne zadanie, a może
nawet piętno "szarej eminencji" fabuły filmowej.
|
 | |
 |
|
Catherine, wspólniczka Costy, stawia twarde warunki zakładu. W ciągu 10 dni Francois ma przedstawić jej swojego najlepszego przyjaciela.
Inaczej straci rzecz dla siebie najcenniejszą - grecką wazę. Zadanie wydaje się dla Francois banalnie proste. Paradoksalnie, w chwili gdy
to sobie uświadamia, właśnie rozpoczyna najintensywniejsze 10 dni swojego życia...
Od czego zacząć, kiedy nie ma się żadnych doświadczeń związanych z przyjaźnią? Może od poradnika instruktażowego, linii "SOS Przyjaźń"
albo obserwując po prostu z natury? Czy przyjaźń można wykładać teoretycznie? Ile czasu zajmuje zrozumienie nieskomplikowanej metafory -
masz przyjaciela wtedy, kiedy przyjmujesz go razem z jego pudełkiem nieszczęść? Prawdopodobnie część odpowiedzi znajdziecie w tym filmie.
 | |
MÓJ NAJLEPSZY PRZYJACIEL
Tytuł oryginalny: Mon Meilleur Ami
Tytuł anglojęzyczny: My Best Friend
Rok produkcji: Francja, 2007
Czas trwania: 94 minuty
Reżyseria: Patrice Leconte
Scenariusz: Patrice Leconte, Jerome Tonnerre
Muzyka: Xavier Dermaliac
Zdjęcia: Jean-Marie Dreujou
Wystąpili:
Daniel Auteuil, Dany Boon, Julie Gayet, Julie Durand,
Henri Garcin, Jacques Mathou, Marie Pillet, Elisabeth Bourgine
 |
|
Autor recenzji:
Magdalena Skorus - VERA
|
Klub Miłośników Filmu, 14.09.2007
|