"Tu był Totoro! Z futrem i taaaką buzią!
Był taki i taki i taaaaki wielki i spał!"
Misji zapoznawczej z filmami Hayao Miyazaki'ego ciąg dalszy. Po nie tak dawno obejrzanym
"Kiki's Delivery Service"
przyszedł czas na jedno z największych dzieł tego reżysera - a mowa tu o "My Neighbor Totoro". Aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz obejrzałem to anime... które jeszcze mocniej przekonało mnie o tym, o czym pisałem przy recenzji "Kiki" - ten pan po prostu nie ma słabych filmów! A już w kolejce czekają na mnie następne obrazy - "Crimson Pig", "Laputa: Castle
In The Sky" i "Nausicaa". Czy mnie zaskoczą i wręcz zauroczą tak, jak dotychczas robiły to produkcje "papieża" japońskiej animacji? Szczerze mówiąc przed obejrzeniem "Mojego Sąsiada Totoro" już miałem silne przeczucie, że będzie to rewelacyjny film. I takie samo mam przeczucie co do pozostałych. Nie zawiodą mnie - w to nie wątpię. A wracając do "Totoro"...
Pan Miyazaki jak zwykle oddaje widzom produkt posiadający w sobie coś pięknego i wręcz magicznego. Początek filmu to wprowadzenie się głównych bohaterów - ojciec wraz z dwiema córeczkami - do opuszczonego, "nawiedzonego" (jak się mówi w okolicy) domu. Krajobraz naokoło wspaniały, na uwagę z pewnością zasługuje potężne drzewo kamforowe, zupełnie niedaleko na górce. Nie brakuje w tym filmie wątku dramatycznego, o którym pozwolę sobie wspomnieć już teraz. Mimo, iż tata dziewczynek jest dobrym ojcem, a one same są niesamowicie energiczne, żwawe, pełne życia i pragnące poznawać świat - ich chora matka leży w szpitalu. Ale w filmach Miyazaki'ego nic nie kończy się źle, więc spokojna głowa :) Tak się złożyło, że w sąsiedztwie nowo wprowadzonych bohaterów mieszka duch, opiekun i strażnik lasu - tytułowy Totoro, wraz ze swoimi pomocnikami (Kotobus rządzi :) Najpierw zupełnie przypadkiem spotyka go młodsza dziewczynka, potem dopiero starsza. Totoro wydaje się być niesamowicie miłym stworzeniem, dobrym i przede wszystkim wdzięcznym - o jego wdzięczności przekona się szczególnie starsza siostra, gdy młodsza niespodziewanie zabłądzi...
Jak widać - prosta, niewyszukana historia, ale przedstawiona w jakże piękny sposób! Typowym zabiegiem gatunkowym (i typowym zabiegiem tego reżysera) było umieszczenie w filmie wszelkich rzeczy związanych z kulturą i tradycją Japonii - nie brakuje tutaj różnego rodzaju wierzeń, bożków, duchów, strażników czy symboli. Nie sposób nie polubić bohaterów nakreślonych przez reżysera. Nie sposób nie polubić kreski całości - tak bliźniaczej we wszystkich filmach Hayao Miyazaki'ego, nic, tylko pogratulować twórcy tak wyrazistego i rozpoznawalnego stylu. Mógłbym tutaj przekleić tekst z innej recenzji pierwszego lepszego anime - tekst dotyczący standardowo dobrego wykonania (rysunki, animacja), jednak w przypadku "Totoro" należy zwrócić uwagę na jeden fakt - mimo, iż film jest z 1988 roku - jego wykonanie (szczególnie piękne rysunki) przewyższa niejedno nowsze anime! Wspaniała jak zwykle muzyka Joe Hisaishi'ego jest na tyle piękna, iż jeśli chodzi o partytury z filmów pana Hayao - stawiam ją zaraz za niesamowitą
"Księżniczką Mononoke",
ciut wyżej niż "Kiki" czy nawet
"Spirited Away".
Na uwagę zasługuje także przyjemna czołówka filmu oraz piosenka z tej czołówki ("Stroll"), a także tytułowa piosenka przewodnia z napisów końcowych.
I więcej na temat "Mojego Sąsiada Totoro" nie ma sensu pisać. Film rewelacyjny - ot, cała kwintesencja. Ocena taka sama jak w przypadku
"Kiki's Delivery Service"
- niewiarygodnie mocna
ósemka, a do 8,5 blisko, bardzo blisko. Sceptycy anime - na co czekacie? Filmy Hayao Miyazaki'ego to idealne rozpoczęcie przygody z tym gatunkiem - jak już pisałem przy recenzji "Kiki"...
|
 |
MY NEIGHBOR TOTORO
Tytuł oryginalny: Tonari No Totoro
Tytuł polski: Mój Sąsiad Totoro
Rok produkcji: 1988, Japonia
Czas trwania: 86 min.
Reżyseria: Hayao Miyazaki
Scenariusz: Hayao Miyazaki
Muzyka: Joe Hisaishi
Produkcja: Yasuyoshi Tokuma
Głosy podkładali:
Noriko Hidaka (Satsuki),
Chika Sakamoto (Mei),
Shigesato Itio (Tatsuo),
Sumi Shimamoto (Yasuko),
Toshiyuki Amagasa (Kanta),
Tanie Kitabayashi (Babcia),
Hitoshi Takagi (Totoro)
|
 |
|
 |
Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN
|
Moja ocena: 8/10 |