STRONA GŁÓWNA



Część siódma rankingu.





WSTĘP   100-76   75-51  50-41  40-31  30-21  20-11  10-1 SUPLEMENT JANKESKI   |   SUPLEMENT ŚWIATOWY


10

Fight Club (1999)
Podziemny krąg
reż. David Fincher


Jeśli w latach 90 powstało jakiekolwiek dzieło, które szło na przekór głównemu nurtowi Hollywood, stanowiąc jednocześnie rozliczenie z danym okresem i buntując się przeciw jego skretyniałym zasadom szarej codzienności - dzieło, z którym mogło (i w sumie może dalej) identyfikować się całe pokolenie, to był nim właśnie "Fight Club". Świeży, obrazoburczy, cięty i celny, mroczny, szalony, zaskakujący i niezwykle sugestywny film Finchera, nakręcony za pieniądze wyśmiewanych przezeń instytucji i dla wyśmiewanych przezeń ludzi, działa jednak świetnie i bez powyższego kontekstu. To w końcu doskonała rozrywka na najwyższym poziomie, która przy okazji potrafi także zmusić do myślenia. [Mefisto]

Dzieło mimo zagmatwanej fabuły, klarowne w przekazie i zrozumiałe dla szerokiej rzeszy widzów. Mamy do czynienia z satyrą wymierzoną w amerykańskie społeczeństwo, a przede wszystkim w pokolenie 30-latków. Smoliście czarna komedia o poszukiwaniu pogrążonej w kryzysie męskości. [Bogusz Dawidowicz]

Zupełnie odjechany anarchistyczny filmowy twór, którego stężenie kultowości wychodzi daleko poza wszelkie dopuszczalne granice. Duet Pitt/Norton fantastyczny, masa kapitalnie przemyślanych scen, rewelacyjne teksty, podnosząca ciśnienie muzyka. Z pewnością nie dla każdego ale zobaczyć trzeba. [Pegaz]

Obraz, który chłonąłem w czasach liceum, zdając sobie sprawę, że gdyby nie My, "sławy" czy celebryci nigdy by nie zaistnieli. Krytyka konsumpcjonizmu, konformizmu i wielu innych systemów, w których gnijemy na co dzień, a przy tym wykręcający przeponę, niepoprawny humor. No i duet Norton - Pitt w obsadzie! [Anielski_pył]

 



9

The Shawshank Redemption (1994)
Skazani na Shawshank
reż. Frank Darabont

Cokolwiek miało zostać napisane o tym filmie, zostało napisane. A cokolwiek miało zostać skrytykowane - zostało. Także okupowane przezeń niezmiennie od kilkunastu (!!) lat pierwsze miejsce na najbardziej znanej i najpopularniejszej liście najlepszych filmów wszechczasów - Top 250 IMDb - mówi samo za siebie. I choć bez zastanowienia przyznam, że czasem mam zwyczajnie dość tego tytułu, gdyż - podobnie jak "Shrek" i większość starych, polskich filmów, głównie komedii - został on zwyczajnie zarżnięty swoją ciągłą emisją w co drugiej tv i wszelkimi peanami, jakie zawsze i wszędzie wynoszą go na piedestał (serio, SĄ LEPSZE filmy), to jednak koniec końców zmuszony jestem przytaknąć większości. I za każdym razem, gdy ktoś przypadkiem wciśnie 'play', to oglądam do samego końca, mimo iż znam go na pamięć lepiej od hymnu narodowego. [Mefisto]

Skazani na Shawshank są jak ta aria, puszczona przez Andy ego więźniom na dziedzińcu. Żyjemy sobie za kratami codzienności i nagle widzimy coś tak pięknego, że pozostaje jedynie stać i patrzeć, a wszystkie mury na moment pękają. Nadzieja! [patyczak]

Tryumf obrazu filmowego nad słowem pisanym. W tym przypadku reżyser Frank Darabont pozostawił daleko w tyle prozę Stephana Kinga, na której oparł swoje dzieło. Uniwersalna opowieść o przyjaźni i nadziei, która może nam pomóc w pozornie beznadziejnych sytuacjach. [Bogusz Dawidowicz]

Najlepsza adaptacja prozy Stephena Kinga ever. Pytania o granice, do których można pozostać sobą, a także istota i rola drugiego człowieka w naszym życiu, to największe osiągnięcie Franka Darabonta w karierze. Zresztą, nie tylko jego. Tim Robbins, Morgan Freeman czy Clancy Brown stworzyli kreacje niezapomniane. [Anielski_pył]

Wciągająca historia, wartka fabuła, świetne aktorstwo oraz zaskakujące zakończenie. Bardzo długa walka głównego bohatera o przetrwanie, który skazany niewinnie do więzienia odsiaduje długi wyrok. Jednak główny bohater mimo przebywania w więzieniu nie utracił człowieczeństwa. Dzięki swojej determinacji nie poddał się i dał nam wskazówkę, że jeśli dąży się do celu to można go osiągnąć, potrzeba w to usilnie wierzyć. [cosmic13]

Myślę, że niewiele trzeba tu wyjaśniać. W większości rankingów wszechczasów jest jednym z niewielu (albo i jedynym) konkurentem dla Ojca Chrzestnego. Piękny film, a mimo powolnej narracji, wątpię by kogoś znudził choćby na sekundę. [klaus_kinski]

Najlepsza ekranizacja mistrza horroru, która... horrorem nie jest. Znakomite kino, nie tracące siły mimo upływu lat i wciąż zasłużenie w czołówkach list filmów wszech czasów. [Pegaz]  



8

Goodfellas (1990)
Chłopcy z ferajny
reż. Martin Scorsese

Kazik Staszewski śpiewał "chcemy być jak chłopcy z ferajny". A kto nie chciał? Bogate, wygodne życie - im niczego nie brakowało, brali to, co chcieli. Nic jednak nie trwa wiecznie, a każda dobra passa się kończy. O tym przekonuje nas w swoim sztandarowym repertuarze Martin Scorsese. Henry Hill mawiał, że lepiej było zostać gangsterem niż prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jedno jest pewne - w filmie o prezydencie Joe Pesci nie zagrałby najlepszej roli w karierze, a statystycy nie mieliby zajęcia przy liczeniu "fucków", które pojawiają się w filmie. [Bzyku]

Najlepszy film gangsterski w historii. Opus magnum Martina Scorsese z niesamowicie dynamiczną historią wzbogaconą perfekcyjnymi aktorskimi kreacjami. Ray Liotta nigdy nie był lepszy, Robert de Niro gra jedną ze swoich najlepszych ról, a Joe Pesci jako nadpobudliwy, brutalny, rzucający fuckami na lewo i prawo gangster jest niesamowity. Do tego wiele kapitalnych scen, które przeszły do historii kina. [Pegaz]

Martin Scorsese z wielką pasją demitologizuje obraz włoskiej mafii w Ameryce, przedstawiając ich jako zwykłych ludzi z codziennymi problemami, narwanych psycholi czy wytrawnych graczy, dla których usunięcie wieloletniego przyjaciela to czynność jak każda inna. Wszystko to świetnie zmontowane i z sugestywnym aktorstwem (Pesci, Liotta, De Niro). Trzeba znać, trzeba się zachwycać. [Anielski_pył]

Obraz Martina Scorsese momentami dorównywał dwóm pierwszym odsłonom losów Michaela Corleone. "Chłopców z ferajny" odróżnia od sagi "Ojca Chrzestnego", ukazanie mafii i gangsterów bez upiększeń. Honor i zasady jakimi posługuje się część bohaterów w dziełach Coppoli, u Scorsese, są tylko wyświechtanym frazesem. [Bogusz Dawidowicz]

To opowieść głównego bohatera o życiu codziennym gangów, przemytników, bezwzględnych bandytów. Świat gangsterów widzimy oczyma młodego chłopca, który powoli dorasta i staje się również bandytą. Film brutalny, szokuje przemocą i wulgaryzmem. Świetna rola Joe Pesci. [cosmic13]

 



7

Braveheart (1995)
Waleczne serce
reż. Mel Gibson

Koronny dowód na to, że lata 90. były najlepszym okresem dla filmowej batalistyki. Minęły czasy, gdy tłumy statystów okładały się po tarczach i wpychały przeciwnikom miecze pod pachy, by zamarkować cios. Jednocześnie nie zapanowała jeszcze moda na zastępowanie tychże statystów cyfrowo rozmnożonymi kopiami, a nieszczęsne PG-13 nie stało się świętą regułą Hollywood. Dlatego Gibson mógł uczynić ze Stirling najwspanialszą bitwę w dziejach kina, piękną krwawą i ponurą urodą bezpardonowej średniowiecznej jatki, a zarazem osadzoną w podniosłej i romantycznej legendzie o ulubionym bohaterze Szkotów. Alba gu Brath! [Paszczak]

Paradoks. Najlepszy film historyczny, który z prawdziwą historią Williama Wallace'a ma niewiele wspólnego. Abstrahując już od zgodności obrazu Gibsona z faktami historycznymi, otrzymaliśmy genialne widowisko, w którym zagrało wszystko: pełna wzruszających momentów fabuła, aktorstwo, muzyka Jamesa Hornera czy zdjęcia Johna Mathiesona. A średniowieczna batalistyka bez udziału komputerów do dziś robi ogromne wrażenie. [Anielski_pył]

Wspaniały i epicki fresk filmowy, który może przeinacza niektóre historyczne fakty, ale czyni to jedynie na potrzeby fantastycznego widowiska filmowego, takiego w stylu klasycznego hollywoodzkiego kina, pełnego wielkich uniesień, jeszcze większych słów i namacalnego patosu. Przepiękny, wzruszający film o niespełnionej miłości - zarówno do kobiety, jak i do ojczyzny, znakomicie poprowadzony fabularnie film o człowieku, który zmienił świat. Najlepsza scena: nie, nie chodzi tym razem o słynny okrzyk Mela Gibsona, lecz scenę przemiany tajemniczego rycerza, który zaczyna walczyć po właściwej stronie. U-W-I-E-L-B-I-A-M! [Beowulf]

Walka bohaterska o wolność - tak w skrócie można określić ten film. Film pieczołowicie dopracowany pod względem ubiorów aktorów, broni, odgrywanych walk oraz pięknych plenerów. Mel Gibson doskonale wcielił się w przywódcę, który walczy o wolność Szkocji przed Anglikami, którzy chcą nimi zawładnąć , aż do ostatniej krwi. [cosmic13]

Chyba każdy szanujący się kinoman zna postać Williama Wallace i jego mega motywującą przemowę. Krwawa i przejmująca historia odzyskiwania niepodległości, walce z tyranią okupanta, okraszona przepięknymi zdjęciami oraz wspaniałą muzyką. [Danus]

Nikt wcześniej i nikt później nie nakręcił lepszego filmu batalistyczno-historycznego (nieważne, że jedynie w połowie akuratnego), będącego przy tym równie fascynującym obrazem miłosnym. Tak więc możecie zgwałcić nasze konie, osiodłać nasze kobiety i podetrzeć się naszym honorem, ale nigdy nie odbierzecie nam wolności i Braveeeeheaaartaaaa!!! [Mefisto]



6

Unforgiven (1992)
Bez przebaczenia
reż. Clint Eastwood


Rozliczenie Eastwooda z westernem, a przede wszystkim z wizerunkiem jaki kreował w westernie na przestrzeni kilku dekad. Eastwood wcielając się w Billa Munny'ego symbolicznie odarł swoich dawnych bohaterów z resztek niewinności. Do reszty obalił westernowe mity o szlachetnych, dobrotliwych herosach walczących ze złem. Munny potrafi osiągnąć swój cel ponieważ bezwzględnością przewyższa większość oponentów. W tym świecie nie ma miejsca na słabe jednostki. Eastwood w swojej przewrotności pokazuje nam, że będąc bydlakiem dopniesz swego, ale wyniszczy cię to. Munny zachował reszki człowieczeństwa, w odpowiednich momentach zagłuszając sumienie alkoholem. Eastwood za pośrednictwem odgrywanej przez siebie postaci odsłonił prawdziwe oblicze westernowych legend. Jednocześnie retorycznie pytając nas, czy któryś z nas chciałby zostać takim "bohaterem" ? [Bogusz Dawidowicz]

Clint Eastwood w szczytowej formie. Uniwersalna opowieść, doskonałe dialogi, świetna obsada, perfekcyjna reżyseria. Najlepszy film lat 90., 80., 70., 60., a także wieków od XXI wstecz. [Military]

Cwaniak Eastwood udaje, że robi antywestern, przez ponad godzinę bezlitośnie drwiąc z najświętszych mitów Dzikiego Zachodu - tylko po to, by w finale wskrzesić je w całej chwale i potędze. Tym samym zapewnia nieśmiertelność tak gatunkowi, jak i sobie. [Paszczak]

Western w latach 80. podupadł nie potrafił przebić się przez ścianę filmów science-fiction, thrillerów, horrorów czy filmów akcji. Jego ponowną świetność przywrócił jednak ten który wypłynął na tym gatunku i miał wpływ na jego świetność w latach 60. i 70. - Clint Eastwood. Należy jednak nadmienić że powrót świetności związany był z pewnego rodzaju zmianą wizerunku westernów, "Bez przebaczenia" to nie film o dobrych szeryfach i złych koniokradach, tutaj wszystko jest mocno niejednoznaczne. Eastwood urealnił western dodał do niego cząstkę realizmu, bez słodzenia i moralizatorstwa. [Sonny Crockett]

Western totalny. Bezkompromisowy, brutalny, pozostawiający widza w stanie prawdziwego osłupienia. Clint Eastwood zadaje pytania o sensowność przemocy, ale nie popada przy tym w pretensjonalność, lecz tworzy niezwykle wciągającą i zaskakującą opowieść. Do tego jeszcze absolutnie kultowe zakończenie z Frankie Munnem stawiającym czoła szeryfowi i jego ludziom, które wynosi ten film na niebotyczny poziom nieosiągalny dla zwykłych śmiertelników. [Pegaz]

Przewrotny żart Clinta Eastwooda, który obrócił zwrotnicę, czyniąc z mordercy kobiet i dzieci postać pozytywną, a z miejskiego szeryfa głównego antagonistę. Nakręcił przy tym głęboką opowieść o sztuce rozliczenia się z własną przeszłością oraz z samym sobą, opowieść pełną siarczystych dialogów i zapadających w pamięci scen. A Gene Hackman dał tutaj prawdziwy popis swoich aktorskich umiejętności, za co nagrodzony został Oscarem. Była to jedna z czterech statuetek dla (anty)westernu wszech czasów. [Anielski_pył]

Eastwood w swojej najlepszej formie. Nigdy nie lubiłem oglądać westernów, lecz po seansie Bez Przebaczenia odszczekałem wszystko co mówiłem złego na ten gatunek. Piękne zdjęcia, wyśmienite dialogi i historia która trzyma w nieustającym napięciu. Gdyby nie Terminator byłaby jedynka. [Danus]

Clint stosował na planie dwie miny, w kapeluszu i bez kapelusza, jak powiedział kiedyś o nim Sergio Leone. Chciałbym zobaczyć jego minę, gdyby zobaczył, jak wielką ikoną Hollywood stał się Eastwood, jak dorównał mu na stołku reżyserskim. Brutalny realizm, wspaniałe kreacje aktorskie i muzyka, składają się na jeden z najlepszych westernów w historii kina. [klaus_kinski]

Czy jest to najlepszy western, jaki powstał? Ciężko osądzić. Nawet, jeśli brać pod uwagę takie fakty, jak ten, iż swego czasu, jako jedyny znalazł się on na dwóch, skrajnie różnych listach Top 10 tego gatunku - amerykańskich krytyków filmowych i bestsellerów. Ja natomiast wiem jedno: to z pewnością jeden z najlepszych filmów, jakie spłodził Clint Eastwood i magiczne lata 90. [Mefisto]



5

Forrest Gump (1994)
Forrest Gump
reż. Robert Zemeckis



Bawi, wzrusza, wprawia w zadumę, generalnie - kopalnia emocji. I to wszystko tak świetnie opowiedziane, tak fantastycznie zagrane, a na deser okraszone rewelacyjnymi piosenkami i niezapomnianą suitą Silvestriego. Film wielokrotnego użytku i, tak zwyczajnie - mój ulubiony. [Boudziou]

Cóż można rzec nowego o jednym z najbardziej znanych i uznanych filmów lat 90.? "Forrest Gump" to obraz, który pod przykrywką prostej komedii obyczajowej o pokonywaniu przeciwności losu, kryje prawdziwe filmowe bogactwo. Jest tu gro prostych, acz niezwykle prawdziwych refleksji nad życiem, przełomowe efekty specjalne, dzięki którym Forrest staje się aktywnym uczestnikiem licznych wydarzeń amerykańskiej historii, a także niezwykły klimat przygody "większej niż życie", która jest jednocześnie jak najbardziej rzeczywista. Forrest stał się przez lata filmową latarnią, dzięki której wiele statków ocalało od spotkania ze skałami, ale jest tak naprawdę jak słynne pudełko czekoladek, gdyż dla każdego oznacza coś innego. Najlepsza scena: zdecydowanie koniec wielomiesięcznego biegu Forresta przez Amerykę. [Beowulf]

Facet biega, spotyka prezydenta Stanów Zjednoczonych, staje się gwiazdą sportu, a na dodatek przeżywa wojnę w Wietnamie. To może być tylko Forrest Gump. Zemeckis do spółki z Hanksem robili bank, tu w zasadzie nie można znaleźć żadnych wad, rys na diamencie, kantów, dziur. To dzieło doskonałe pod każdym względem. [Snappik]

Historia Ameryki z punktu widzenia niedorozwiniętego mężczyzny, dla którego widok matki i ukochanej dziewczyny znaczy więcej, niż honory przyjmowane z rąk głowy państwa. Film jest pełen inteligentnego humoru, urzeka atmosferą, niesie ze sobą bardzo ciepłe, pozytywne przesłanie. A Tom Hanks bryluje, za co został nagrodzony Oscarem. Ten film to król niedzielnego popołudnia. [Anielski_pył]

Napisałbym, że ten film jest jak pudełko czekoladek, ale to trywialne. Napisałbym, że ten film jest jak dobre buty, które można nosić cały dzień, a nogi nie będą boleć, takie są wygodne - ale to dziwnie pachnące fetyszem porównanie. Napisałbym, że ten film jest jak piórko na wietrze - lekki, piękny i fascynujący. Ale to z kolei trąci banałem. Więc, cholera, nic nie napiszę! Film i bez tego się obroni. I wcale nie trzeba być mądrym, żeby zrozumieć dlaczemu. [Mefisto]

Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz; ten cytat z filmu w pełni odzwierciedla nasze życie. Każdy człowiek ma prawo do miłości, szczęścia i marzeń, bez względu na status, inteligencję czy pochodzenie nawet jeśli posiada zbyt niski iloraz inteligencji jak Forrest Gump. Film posiada niezwykłą moc, dzięki której każdy inaczej patrzy na świat. [cosmic13]

Ten film można oglądać nieustannie i nigdy się go nie ma dosyć. Nie można się tym filmem wprost nacieszyć. To jest prawdziwa uczta dla kinomana, który ceni sobie talent aktorski i majstersztyk operatorski, sprawność opowieści i celowość użycia efektów specjalnych. Można rozebrać ten film na części i delektować się każdą z osobna. Każda scena jest tu bowiem wyjątkowa. Każda jest jednakowo wysmakowana i urocza. Wzruszająca i ciepła historia o pewnym człowieku imieniem Forrest, któremu mama przekazała wiele cennych rad i mądrości życiowych. Film dla każdego. [Kubeczek]



4

Heat (1995)
Gorączka
reż. Michael Mann

Michael Mann stworzył sensacje łączącą wszystko co najlepsze w gatunku i dokładając wiele od siebie. Świat Gorączki to świat ludzi z mocnym charakterem, posiadający swój życiowy kodeks. Jest to fascynujące starcie złodzieja Neila McCauley i policjanta Vincenta Hanny. Mimo, że stoją po przeciwnych stronach barykady nie traktują starcia jako walka dobra ze złem. Są to dwaj profesjonaliści, którzy świadomie wybrali swój zawód. I to w Gorączce jest tak charakterystyczne i tak ciekawe. Film jest tak udany nie tylko dzięki świetnemu scenariuszowi i reżyserii, ale także dzięki odtwórcą głównych ról. Robert De Niro i Al Pacino stworzyli niezapomniany duet, sprawiając, że nie strzelaniny, ale zwykła rozmowa przy kawie stała się najbardziej emocjonującą częścią filmu. Gorączka to film idealny, właściwie nie posiadający wad, który można oglądać po sto razy i nigdy się nie znudzi. [Azgaroth]

Gorączka reprezentuje kino sensacyjne w formie tak czystej i esencjonalnej, że powinni ją umieścić w Sevres jako wzorzec. Pacino i De Niro zagrali role życia, a dźwięk wystrzału z karabinu maszynowego nigdy nie brzmiał tak pięknie. [Paszczak]

Numer 1 wśród filmów sensacyjnych made in USA. Michael Mann nakręcił dzieło niemal doskonałe na każdej płaszczyźnie. Kopiące zad aktorstwo tandemu De Niro - Pacino, surowa i brutalna historia, zachwycająca strona formalna, wreszcie kapitalne sceny akcji na czele z kultową strzelaniną w centrum. Nic, tylko oglądać i oglądać. [Anielski_pył]

Film który powinien znaleźć się w Sevres jako wzorzec filmu sensacyjnego. Podstawą jego wielkości jest coś co nazywa się popularnie klimatem. Wspaniałe zdjęcia miasta nocą, idealnie dobrana muzyka do tych zdjęć, wydarzenia dziejące się z niemal zegarmistrzowską precyzją, nic tu nie jest na siłę, nikt nie chce być cool, zimne wręcz dokumentalne prowadzenie fabuły. I mimo że prowadzenie narracji jest pozbawione emocji to mamy 164 minuty prawdziwej gorączki. Do tego dodać perfekcyjną obsadę z wisienką na torcie w postaci pojedynku aktorskiego wszech czasów w którym obydwaj mistrzowie mogli zagrać po swojemu nie dominując filmu. Pacino mógł trochę poszarżować tak jak lubi a DeNiro pokazać to w czym jest (choć dziś już raczej był) najlepszy czyli w grze niuansem a jest jeszcze mocarny drugi i trzeci plan. Ten film zasługuje na najwyższe noty. [Sonny Crockett]

Naprawdę ciężko jest słowami wyrazić wielkość dzieła Michaela Manna. Są tacy którzy postrzegają go jedynie przez pryzmat najlepszej strzelaniny w historii kina, ale nie zapominajmy również o fabule. Fabule pełnej niezwykle intrygujących relacji z perfekcyjnie poprowadzoną historią. Do tego De Niro i Pacino tworzący parę antagonistów - trzeba coś więcej do wielkiego kina? [Pegaz]

Dla mnie "Gorączką" to przede wszystkim pojedynek dwóch gigantów współczesnego kina. De Niro i Pacino, bo o nich tu mowa, właściwie zawłaszczyli to dzieło. Do tego świetny scenariusz i brawurowa reżyseria Manna. [Bogusz Dawidowicz]

Magia tego filmu opiera się na prostym założeniu - postawić na przeciw sobie dwie ikony kina o absolutnie przeciwnych charakterach. Michael Mann jest na tyle doświadczonym twórcom by z takiego założenia nie zrobić nudnego i pretensjonalnego filmu ale wciągający, konkretny obraz oparty na bądź co bądź prostej historii, a jakże emocjonującej. [Corn]

Historia dopracowana w każdym szczególe, postacie rozbudowane niemal do rozmiarów biograficznych, wartka i wciągająca akcja. Wreszcie świetne role De Niro (jeszcze nie autoparodia), dotrzymującego mu kroku Ala Pacino i wcale niegorszych aktorów drugoplanowych. To film doskonały, w którym nie zmieniłabym ani jednego ujęcia. [Semi]

 



3

Pulp Fiction (1994)
Pulp Fiction
reż. Quentin Tarantino

Film, po którym nic już nie było takie samo. Fantastyczny filmowy misz masz z niezwykłą galerią postaci zagranych przez fantastycznych aktorów, dialogi, które każdy kinoman potrafi powtórzyć z pamięci i wreszcie najlepszy soundtrack w historii kina. No i przede wszystkim Uma Thurman tańczącą do "Girl, you'll be a woman soon" - moja najukochańsza scena filmowa, do której mogę wracać i wracać. [Pegaz]

Kiedy na ekranach pojawiły się "Wściekłe Psy" Quentina Tarantino narodził się nowy gatunek, powstał kult tego sposobu prowadzenia fabuły i osoby twórcy. Jednak nie było to jeszcze wszystko na co stać szalonego Quentina. W 1994 roku ukazał się film który przeniósł wiele elementów z "piesków", doszlifował je i powstał diament. W tym filmie mamy takie niezapomniane elementy jak choćby scena tańca Vincenta i Mii; dialogi albo monologi które obrosły już kultem, patrz Jules cytujący Biblię (Ezechiel 25:17); bohaterów, niekoniecznie musi chodzić o główne postaci, w pamięć wbijają się także epizody-oryginały Winstona Wolf'a (Harvey Keitel), Kapitana Koons'a (Christopher Walken); do tego sposób narracji który zapoczątkował Tarantiono we "Wściekłych Psach" a po "Pulp Fiction" stał się stylem ala Tarantino. Film to fenomen a wzmocnienie tego faktu to Złota Palma w Cannes, świątyni kina raczej niestrawnego dla zwykłych śmiertelników. [Sonny Crockett]

Jak dla mnie to film o...życiu. Wiem, że chronologia jest pokręcona, a postacie, dialogi i sytuację balansują na granicy kiczu. Ale film wydaje się nie mieć sensu- czyż tak nie jest i w życiu? Dialogi są w większości o niczym- i my też marnujemy życie na gadki-szmatki. Naszym życiem rządzi przypadek, cudowny fart kontrastuje z niesamowitym wręcz pechem, a nasze przeżycia z oddalenia wydają się czystym absurdem. Jednak Pulpa ma jedną przewagę nad życiem: Jest kurewsko wciągającą opowieścią. [Phlogiston]

Czarna komedia, niezapomniane role John Travolty, Samuel L. Jackson. Film kultowy. Główną rolę w filmie grają dialogi, które w pełni oddają atmosferę filmu. Film składa się z kilku opowieści, które przeplatają się ze sobą w nieuporządkowany sposób. Pulp Fiction jest specyficznym filmem, który przywodzi nam na myśl filmy gangsterskie, po części kryminały, elementy czarnej komedii oraz spaghetti western. [cosmic13]

Wstyd się przyznać, ale przełomowe dzieło Quentina Tarantino obejrzałem dopiero w 2005 roku (!). VHS z lektorem Tomaszem Knapikiem, następnie powtórny seans w bezsenną noc i trzeci raz, nad ranem tego samego dnia... Zerwanie z zasadą ciągu przyczynowo-skutkowego (na poziomie chronologii, gdyż poza nią wciąż jest obecny), FE-NO-ME-NAL-NE dialogi, ogromny zestaw zakręconych postaci, w przypadku których aktorzy grali swoje życiowe role (Travolta, L. Jackson, Thurman, Rhames, itd.) czy użyta z niezwykłym wyczuciem muzyka. Jak dla mnie, bezwzględny Number One lat 90-tych i historii kina w ogóle. [Anielski_pył]


 

 



2

Se7en (1995)
Siedem
reż. David Fincher

Mroczna fabuła, standardowa konfiguracja bohaterów mistrz i uczeń, maniakalny morderca, wszechobecny brud i smród miasta, genialne zdjęcia, klimatyczna muzyka i mamy najlepszy thriller może nie wszech czasów ale na pewno lat 90. Kolejny film w którym mistyczny klimat jest wszechobecny i nadaje rangi czegoś nadzwyczajnego. Takich filmów już się nie robi zresztą rok 1995 jest pewna granicą w kinematografii amerykańskiej takim końcem kina wolnego od presji na wynik finansowy kosztem reżyserskiej wizji. [Sonny Crockett]

Oto siedem grzechów głównych tej produkcji, które sprawiają, iż jest to film kompletny: I Pycha Davida Finchera, który nieoczekiwanie stworzył giganta. II Chciwość Brada Pitta i Morgana Freemana, którzy jednakoż słusznie zgarnęli sześciocyfrowe sumy za swoje role, tworząc wspaniale uzupełniający się duet bohaterów. III Nieczystość scenariusza Andrew Kevina Walkera, który jest tak dobry, jak to tylko możliwe, a przy tym zły do szpiku kości. IV Zazdrość Dariusa Khondjiego, który zawstydził pozostałych swymi wysmakowanymi, soczystymi zdjęciami. V Nieumiarkowanie w dawkowaniu napięcia i klimatu, który aż wylewa się z każdej sceny, przyprawiając nasze plecy o solidną dawkę ciarek. VI Lenistwo Howarda Shore'a, który niewielkimi środkami stworzył skromnego, acz podle dobrego snuja, doskonale działającego w filmie i świetnie oddającego charakter tegoż poza nim. VII Gniew Johna Doe. A wszystko to ładnie skondensowane w jednym, małym pudełeczku... [Mefisto]

Film, który stworzył właściwie kolejny podgatunek thrillera. Stróż prawa vs. przebiegły psychopata. Teoretycznie nic nowego, ale Fincher wspiął się na takie wyżyny swojego kunsztu, że po premierze "Siedem", zalała nas fala produkcji o podobnej tematyce. [Bogusz Dawidowicz]

Podczas pierwszego seansu przerwy robiłem tylko na mrugnięcia. Film, dzięki któremu Fincher wszedł do czołówki moich ulubionych reżyserów oraz film, który zawsze zostawia mnie w posępnym nastroju. Od momentu pojawienia się JEGO, akcję ogląda się dosłownie z zapartym tchem, natomiast ostatnie kilka minut z pudełkiem to już majstersztyk. [Boudziou]

Nie ma na świecie drugiego thrillera z tak gęstym, chorym klimatem oraz przytłaczającą atmosferą. Krucjata Johna Doe przeciw złu trawiącemu nasz świat, para niedopasowanych detektywów, nieustanne napięcie i powalające na kolana zakończenie. Tylko niepokorny David Fincher mógł to nakręcić. [Anielski_pył]

Połączenie czarnego kryminału z traktatem teologicznym. Fincher opowiada perfekcyjnie skonstruowaną historię polowania na seryjnego mordercę, a jednocześnie zadaje kilka ważnych i niewygodnych pytań o fundamenty, na jakich oparta jest wiara chrześcijańska. A wszystko to rozgrywa się na tle straszliwego Miasta, którego grzechów nie zmyją strugi padającego bez przerwy deszczu. [Paszczak]

7 plusów głównych: Reżyseria Finchera. Perfekcyjny scenariusz. Duet Pitt/Freeman. Świetna strona wizualna. Intrygująca czołówka. Fenomenalny klimat. Postać Johna Doe. [Pegaz]

O Siedem można pisać wiele, ale ja skupię się na czołówce filmu. Czegoś tak pokrętnego, mrocznego, agresywnego i pobudzającego lepiej niż mocna kawa nie widziałem nigdzie. Już początkowe napisy ustawiają praktycznie klimat, w którym Siedem będzie się obracać. [Snappik]



1

Terminator 2: Judgement Day (1991)
Terminator 2: Dzień Sądu
reż. James Cameron

James Cameron przedstawia sequel doskonały, sequel dekady i sequel wszechczasów. To co wyczyniają tu Arnold Schwarzenegger i Linda Hamilton, przechodzi ludzkie pojęcie. Tak perfekcyjnie rozpisanych ról próżno szukać u konkurencji (a takowa w ogóle jest?), a akcja wkracza na poziom nieosiągalny dla innych. Bez lania wody - Terminator 2 to ideał, wzór i rollercoaster w jednym. Klękajcie narody! [snappik]

Najlepszy film s-f, jaki kiedykolwiek nakręcono i trumna, którą jako twórca wyrzeźbił sobie James Cameron. Od roku '91 każde kolejne dzieło Żelaznego Jima konfrontowane było z "Dniem Sądu", i co oczywiste, przegrywało z kretesem. Porywająca czołówka przedstawiająca dziecięcy plac zabaw w ogniu, multum fantastycznych akcji z udziałem Arniego, Hamilton, Patricka i młodego Furlonga, a na koniec wzruszające zakończenie, które rozkłada najtwardszych sukinsynów. Kolejne części nie sięgają nawet do pięt arcydziełu Kanadyjczyka. [Anielski_pył]

Perfekcyjne kino akcji wpisane w poetykę science-fiction. Największe dotychczasowe dokonanie Camerona. Dzięki talentowi Cameronona do kreowania fantastycznych filmowych światów Schwarzenegger stał się jedną z największych gwiazd współczesnej rozrywki. Dzięki charyźmie Arnolda, Cameron stworzył widowisko z jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci popkultury. [Bogusz Dawidowicz]

Rewolucyjne efekty, wspaniała, trzymająca w napięciu fabuła i pełnokrwiste postacie to najważniejsze zalety arcydzieła Camerona. Film który nigdy się nie nudzi i bawi za każdym razem, musi być niekwestionowanym numerem jeden. [Danus]

Przyszłość ku której ludzkość zmierza z każdym kolejnym rokiem. Maszyny i sztuczna inteligencja już teraz zawładnęła wieloma aspektami naszego życia. Przestrogą przed czarnym scenariuszem do jakiego może to doprowadzić jest kultowy film Jamesa Camerona. Nowatorskie wtedy efekty specjalne, mnóstwo widowiskowej akcji i Arnold Schwarzenegger sprawiają, że trudno przejść obok tego filmu bez zachwytów. Nawet dzisiaj. [Bzyku]

James Cameron u szczytu potęgi twórczej. Poezja kina sci-fi i akcji. Efekty specjalne trzymają poziom nawet dzisiaj. Arnold Schwarzenegger w ikonicznej roli. On nie gra terminatora. On nim jest. [paj]

Terminator 2 to dzieło ponadczasowe. Świetny scenariusz, oryginalnie opowiedziana historia, wręcz apokaliptyczne przesłanie do ludzkości, co będzie jak roboty przejmą nad światem kontrolę? Świetny film sf z fantastycznymi efektami, bardzo dobrze zagrane role głównych bohaterów, które są rzeczywiste i nadają obrazowi sporo realizmu. [cosmic13]

Kwintesencja kina akcji lat 90. Najlepszy sequel w historii. Przełomowe użycie cyfrowych efektów specjalnych. Film absolutnie wielokrotnego użytku, który wciąż mimo wielu lat od premiery robi gigantyczne wrażenie swoim rozmachem. [Pegaz]



WSTĘP   100-76   75-51  50-41  40-31  30-21  20-11  10-1  SUPLEMENT JANKESKI   |   SUPLEMENT ŚWIATOWY


Skomentuj wyniki na naszym Forum:
http://forum.film.org.pl/Thread-Wyniki-plebiscytu-Najlepsze-filmy-z-lat-1990-2000


PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

Plebiscyt przeprowadził: Rafał Oświeciński [desjudi]
desjudi [at] film.org.pl
Klub Miłośników Filmu, Sierpień 2011