STRONA GŁÓWNA



Część szósta rankingu.





WSTĘP   100-76   75-51  50-41  40-31  30-21  20-11  10-1 SUPLEMENT JANKESKI   |   SUPLEMENT ŚWIATOWY


20

Schindler's List (1993)
Lista Schindlera
reż. Steven Spielberg


Najpiękniejsze w tym filmie jest to, że po tylu latach obraz ten wcale nie traci na swej wyrazistości i emocjonalności. Jest tak samo świeży, jak wówczas kiedy po raz pierwszy wchodził na ekrany. Nie jest, ani przebrzmiały pod względem artystycznym, ani nie tchnie jakąś anachronicznością, która z czasem dotyka przecież prawie każdy film. Wzbudza silne i trwałe uczucia u widza. I tylko takie filmy o obozach powinny być robione i pokazywane na Zachodzie. To Sztuka pisana przez wielkie S. Prawdziwa Sztuka. [Kubeczek]

Drodzy adepci sztuki filmowej. Chcecie robić filmy martyrologiczne, na które będzie chodzić ktoś poza rodziną reżysera i wycieczkami szkolnymi? Chcecie opowiedzieć o wielkim cierpieniu, o zbrodni ludobójstwa bez taniego szokowania i (zbyt) wielkiego patosu? Chcecie wykreować świat, który będzie wstrząsał i hipnotyzował swym pięknem jednocześnie? Chcecie fresku historycznego, który nie będzie nużył, a wywoływał najróżniejsze emocji od uśmiechu po płacz? Tak? A więc notatniki w dłoń i po "Listę Schindlera" marsz! [Phlogiston]

Przerażający film o tym, co ludzie ludziom zgotowali. Film bezkompromisowy, uderzający w serce i głowę, fantastycznie nakręcony, z doskonałymi zdjęciami Janusza Kamińskiego. Wraz z końcem seansu widz zdaje się być znacznie mądrzejszy. Obraz ponadczasowy i niezapomniany, podobnie jak niezapomniana pozostanie zbrodnia hitlerowskich Niemiec... [Anielski_pył]  



19

Magnolia (1999)
Magnolia
reż. Paul Thomas Anderson

Oceniam cię w milczeniu - mówi Frank T.J. Mackey w jednej ze scen tego filmu. I to samo robi Paul Thomas Anderson w swoim największym jak dotąd dziele. Obserwuje ludzi rozpaczliwie poszukujących swojego miejsca na ziemi, samotnych, poszukujących miłości, przyjaźni, zrozumienia. Film opierający się na pięknych piosenkach Aimee Mann, hipnotyzujący perfekcyjnym aktorstwem. Tom Cruise jako zblazowany gwiazdor dający najlepszy popis w karierze, wzruszający Jason Robards w ostatniej roli w życiu, powalająca jak zawsze Julianne Moore.można by tak wymieniać jeszcze długo. 3-godzinna mozaika ludzkich istnień, którą trzeba zobaczyć. [Pegaz]

Co mógłbym napisać o "Magnolii", a czego nie powiedział nikt przede mną? Że to jeden z nielicznych 3-godzinnych filmów, które ogląda się z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej minuty? Że nikt tak nie rozumie ludzi, ich grzeszków, słabości, problemów, marzeń, co P.T.Anderson? Że montaż, zdjęcia, muzyka ocierają się o wybitność? Że aktorstwo to mistrzostwo świata? Że każdy wątek robi wrażenie i wzbudza silne emocje? Że ma jedno z najlepszych zakończeń w historii? Wymieniać można długo, a i tak wciąż trudno będzie o dokładne wyjaśnienie fenomenu filmu Andersona. "Magnolia" po prostu nie mieści się w głowie... [Karol]  



18

Gladiator (2000)
Gladiator
reż. Ridley Scott

Tak jak w przypadku "Braveheart", epickie dzieło Ridleya Scotta przeinacza historyczne fakty w służbie filmowemu widowisku - i po raz kolejny przymykam na to oko, bowiem nie o akuratność tu chodziło, lecz jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, a także powrót do staromodnych wartości - honoru, męstwa, szarmanckości. Maximus Decimus Meridius walczy w pewnym momencie z całym Rzymem, ale ani przez chwilę nie ucieka od swojego kodeksu moralnego. Żywiołowe sceny walk, świetna choreografia pojedynków, pełnych blasku stali i rozlewanej wokół krwi, kilkupoziomowa fabuła, oszałamiający czarny charakter (do dziś nie mogę pojąć, dlaczego Phoenix nie otrzymał za tę rolę Oscara.). "Gladiator" przywrócił popyt na epickie widowiska historyczne, ale jednocześnie okazał się modelem nie do prześcignięcia. Do dziś oddziałuje na emocje równie mocno, co przy pierwszym seansie. Najlepsza scena: prolog i bitwa z Germanami. [Beowulf]

Ten film ma taki patos, który ja kocham. Ten film ma kiczowate sceny, które ja wprost uwielbiam. Jest to jedyny film o starożytnych, który mnie nie męczy i nie wprawia w zakłopotanie. Russel Crowe jest wyborny a Joaquin Phoenix fenomenalny. Nawet to niebo, to chmurne niebo, podkoloryzowane komputerowo mnie nie irytuje, a wzrusza. Tak, to jest bez wątpienia film do którego będę często wracać mimo upływu lat i pogodnego się starzenia mojego i filmu. [Kubeczek]

Nie wiem ile razy oglądałem Gladiatora, ale przy każdym podejściu powala mnie tak samo. Od strony technicznej - majstersztyk. Od strony scenariusza - wszystko dopięte na ostatni guzik. Aktorstwo? Aż braknie tlenu, tak ciska widzem w fotel. Russel Crowe wykreował absolutnie wiarygodną, idealną postać Maximusa - rzymskiego generała, wojownika, męża i ojca. To właśnie usprawiedliwienie dla łez w ostatnich minutach, które każdy prędzej czy później uroni. Takich bohaterów się nie zapomina. [Snappik]

"Gladiatorem" Sir Ridley Scott załatwił za jednym razem trzy rzeczy: uratował swoją podupadającą po "G.I. Jane" karierę, przywrócił w Hollywood modę na widowiska sandałowe oraz najważniejsze - stworzył poruszający i brutalny epos, który wśród filmów traktujących o starożytności nie ma sobie równych po dziś dzień. Niejako przy okazji Russell Crowe awansował do pierwszej ligi hollywoodzkich aktorów, a Hans Zimmer skomponował swoją największą partyturę... [Anielski_pył]

Ridley Scott wskrzesił z niebytu kino sandałowe i to z jakim skutkiem ! Reżyserski kunszt Scotta w połączeniu z postacią "Gladiatora", kreowaną przez obdarzonego niezwykłym magnetyzmem Russela Crowe, dał niesamowity efekt. Postać Crowe\'a stała się godnym kontynuatorem "największych" bohaterów amerykańskiego kina, pokroju "Spartakusa". "Gladiator", to najlepsze, co oferuje hollywodzkie kino komercyjne. Dla niektórych, to jedynie przesycony patosem film przygodowy. Osobiście chciałbym, by ktoś ponownie w wielkim filmowym widowisku sprzedał mi podobną porcję patosu z taką gracją jak Scott, Crowe i reszta. [Bogusz Dawidowicz]

Moment, w którym tuż przed napisami końcowymi po raz pierwszy usłyszałem "Now We Are Free" sprawił, że pokochałem muzykę filmową. A to tylko jeden z wielu powodów, dla którego tak bardzo cenię sobie ten film. [Boudziou]

Film do którego często wracam z wielką przyjemnością. Ridley Scott stworzył znakomite postacie, bardzo dobrze zrealizowany motyw zemsty, który napędza akcję. Wszystko to okraszone nakręconymi z rozmachem scenami batalistycznymi, świetną muzyką, aktorstwem i odrobiną patosu (w końcu to blockbuster). Film niemal idealny. Fascynuje od pierwszej sceny do ostatniej, która niestety brutalnie sprowadza widza na ziemię (ahh, dlaczego Scott tego nie wyciął?). [Bzyku]

Ridley Scott w wielkim stylu przywraca chwałę zapomnianemu gatunku widowiska historycznego. Epicka historia rzymskiego legionisty, który jako tytułowy Gladiator postanawia pomścić śmierć swej rodziny. Świetnie i z rozmachem zrealizowany film z wyrazistą rolą Russella Crowe'a i niezapomnianą muzyką Hansa Zimmera. [Lawrence]

 



17

Memento (2000)
Memento
reż. Christopher Nolan

...czyli "jak nadać sens życiu, jeśli pamiętam tylko 5 ostatnich minut". Genialny scenariusz, jeszcze bardziej genialny montaż, najlepsza rola Guy'a Pierce'a. [Ciuniek]

Wielkość tego filmu wyraża się w tym, jak oryginalny pomysł opowiadania historii "od końca" został w tym przypadku wykorzystany - nie jako formalna zabawa i "sztuka dla sztuki", ale jako integralny składnik historii, wzmacniający jej przekaz i pozwalający widzowi lepiej wczuć się w nietypową sytuację głównego bohatera. Bardzo oryginalna rzecz, pozwalająca wierzyć, że wciąż w kinie nie wszystko zostało wymyślone. [jarod]

Fenomen, którego - w przeciwieństwie do wspomnień głównego bohatera - nie da się wyrzucić z pamięci. To także jedyny film, który z satysfakcją można obejrzeć od końca. [Mefisto]

Jeden z najlepiej rozpisanych scenariuszy, jaki widziałem, w dodatku zrealizowany pierwszorzędnie. Zdecydowanie nie można tego oglądać będąc rozkojarzonym. [Boudziou]

Przepustka Christophera Nolana do Hollywood, jeden z najbardziej oryginalnych filmów jakie widziałem. Ciekawy motyw z całkowitym odwróceniem chronologii zdarzeń. Mimo ciężkiego klimatu, zabawne i zaskakujące zakończenie. [klaus_kinski]

Wielki przełom w opowiadaniu fabuły, która rozwija się od środka na zewnątrz. Niechrolnologicznie i bez klasycznych retrospekcji. Misterna konstrukcja nie stanowi jedynego plusa tego dzieła. Równie wielką wartość stanowi gra aktorska Guy\'a Pierce\'a i zdjęcia. [paj]

Tym filmem Christopher Nolan zwrócił na siebie uwagę całego świata i rozpoczął wypracowywanie swojej dzisiejszej pozycji prawdziwego magika kina. Niesamowicie złożony scenariusz w którym nie ma żadnych słabych punktów podtrzymany bezbłędnym montażem. Film o amnezji, o którym jednak nie tak łatwo jest zapomnieć. [Pegaz]



16

Jurassic Park (1993)
Park Jurajski
reż. Steven Spielberg


"Park Jurajski" Stevena Spielberga od dziecka jest dla mnie dziełem wyjątkowym. Oglądając go w wieku zaledwie kilku lat zostałem wciągnięty w fikcyjny świat jak nigdy. Nawet dzisiaj, podczas seansu, czuję się jak dziecko, które znalazło się w pewnym magicznym świecie. "Park Jurajski" to bez wątpienia jeden z najlepszych filmów przygodowych w historii. Chwila - przecież to nie jest zwykły film! Spielbergowi udało się coś więcej niż tylko nakręcić kultowe widowisko. Przywrócił on do życia wymarłe przed milionami lat gigantyczne dinozaury. Nikomu innemu nie udało się to w tak widowiskowy, realistyczny i zarazem wciągający fabularnie sposób. Każdy kto oglądał "Park Jurajski" nie myślał o efektach specjalnych czy technikach filmowych. Myślał o dinozaurach! Po prawie dwudziestu latach od premiery film nie stracił nic na jakości. Powstał w epoce gdy kamery miały najlepszą jakość obrazu - przed wszędobylską erą cyfrową i modą na kiczowatą korekcję kolorów. Powstał przed nazbyt szerokim wykorzystaniem CGI. Powstał gdy kompozytor John Williams był w szczycie formy - muzyczna fanfara zapierająca dech w piersiach to dla mnie chyba najwspanialszy utwór na świecie. Zapierający, pełen patosu, przygody i niesamowitej magii jest bez wątpienia wizytówką filmu. "Park Jurajski" to bez dwóch zdań po prostu arcydzieło. [Gigacz]

Cała sekwencja z ucieczką T-Rexa powala do tej pory, a przy tym nadal wygląda doskonale, choć to już "pełnoletni" film. Wzorowy przykład niestarzejących się efektów specjalnych. Całość to rewelacyjna przygoda. Spielberg w świetnej formie. [Boudziou]

Jeden z pierwszych filmów, który widziałem w kinie. Ogromny sentyment pozostał, ale Park Jurajski wciąż trzyma się mocno i nawet efekty specjalne nie zestarzały się tak mocno, jak niektórzy przewidywali. Opus magnum Spielberga i po prostu doskonała rozrywka. [Snappik]

Jeden z najznamienitszych przedstawicieli kina przygodowego, nie tylko wynoszący ten gatunek na wyższy poziom dzięki wykorzystaniu najnowszych ówcześnie zdobyczy techniki, ale także będącym znakomitym przykładem magii kina. Spielberg zawsze miał w sobie małe dziecko, które patrzy na świat przez różowe okulary chłopięcych fantazji, więc kiedy tylko mógł, zrealizował hołd dla możliwości kina w spełnianiu, wydawałoby się, niemożliwych marzeń. Dinozaury są monumentalne i epickie, przygoda dynamiczna i trzymająca w nieustannym napięciu, a postaci tak nakreślone, że w zasadzie żadnej nie da się nie lubić (nawet oślizłego grubaska, który wywołał całe zamieszanie). Film, na którym wychowało się miliony widzów, do dzisiaj się nie zestarzał. Najlepsza scena: pierwsze pojawienie się dinozaurów na ekranie w całej okazałości. [Beowulf]

Podobno dinozaury wyginęły milion lat temu, ale dzięki Stevenowi Spielbergowi, prehistoryczne gady, znowu powróciły do życia. "Jurassic Park" to z pewnością jeden z najlepszych filmów Spielberga, jak nie w ogóle jeden z najlepszych i najfajniejszych filmów jakie powstały. Bardzo dobra i ciekawa fabuła, połączona ze świetnymi i nie starzejącymi się efektami specjalnymi, plus wielki powiew przygody. A to wszystko okraszone wspaniałą muzyką Johna Williamsa. Czego chcieć więcej? Magia kina w najczystszej postaci. [Lawrence]



15

Alien 3 (1992)
Obcy 3
reż. David Fincher

Trudno było sprostać oczekiwaniom widowni po tym, co James Cameron zaprezentował w "Aliens". "Alien 3" był więc niejako z góry skazany na porażkę i do dziś określany jest mianem niesławnego, nie tylko z powodu legendarnych problemów podczas produkcji, które ostatecznie zaowocowały tym, że David Fincher całkowicie odciął się od filmu. Głównie jednak dlatego, że film był niczym policzek wymierzony oczekiwaniom fanów - już w pierwszych minutach filmu scenarzyści i reżyser uśmiercili Newt i Hicksa, jednoznacznie dając do zrozumienia, że nie będzie to prosta kontynuacja filmu Camerona. Wściekłość i rozczarowanie wzięły górę i do dziś "Alien 3" cieszy się złą reputacją. Niesłusznie, bo to film taki, jak jego pierwsze minuty - bezkompromisowy, zaskakujący, oryginalny, idący pod prąd i szarpiący emocjami. Mroczne, nihilistyczne kino, które nie pozostawia wątpliwości, że w kosmosie, którego mrokach mieszkają istoty równie potworne, co tytułowy Obcy, nie ma miejsca na historie ze szczęśliwym zakończeniem. I choć w finale Zło zostaje pokonane, zamiast ulgi jest smutek i ściśnięte gardło. [Mierzwiak]

Film poskładany ze skrawków niczym potwór Frankensteina - a jednak absolutnie arcygenialny dzięki jednemu z najlepszych reżyserów naszych czasów. Doskonałe zakończenie trylogii. Na pohybel wszystkim jego przeciwnikom, z ich mózgami w szczątkowej postaci, rozmiękczonymi Bayowską papką, którzy spodziewali się, że Alien 3 będzie w rzeczywistości Aliens 2. [Military]

Obcy odzyskuje godność i tytuł najdoskonalszej maszyny do zabijania we wszechświecie. Seria wraca do korzeni - w mrok gotyckiego horroru, którego nie rozświetli tym razem nawet najmniejszy promyk nadziei. Szerokie korytarze Furii 161, wyglądające jak skrzyżowanie fabryki z katedrą, rozbrzmiewają kazaniami wieszczącego Koniec Dni kapłana, a mordujący jego "owieczki" kosmita urasta do rozmiarów Bestii Apokalipsy. Film piękny niczym średniowieczne poematy o Dies Irae. I mniej więcej tak samo optymistyczny. [Paszczak]

David Fincher wstydzi się trzeciego Obcego. Zupełnie niepotrzebnie. Biorąc pod uwagę sytuację na planie, dosyłany scenariusz i konflikty z producentami wyszedł mu film wybitny. I to wybitny dosłownie. Debiutujący na stołku reżyser wykazał się niewiarygodną wręcz odwagą - uśmiercił ulubieńców z poprzednich części, a Ellen Ripley wrzucił do karnej kolonii pełnej zwyrodnialców. Obcy 3 to najbardziej rzeźnicki horror wszechczasów, najbardziej klimatyczny film lat 90-tych, a ostatnie 20 minut to naj-naj-naj kinematografii ostatnich, powiedzmy, 30 lat. Godnie kroczy ścieżkami poprzedników, w wielu momentach ich przewyższa. [Snappik]

Jak dla mnie, jest to najlepsza odsłona kultowej sagi s-f. Choć pierwsze trzy części to chyba najwyżej oceniane przeze mnie filmy z gatunku s-f, to "Alien 3" Finchera jest filmem artystycznie najbardziej dojrzałym. Scenariusz (w tym rozwój charakterologii Ripley), dialogi (wspaniałe!), muzyka Goldenthala, najmroczniejszy klimat, naturalizm w scenach śmierci i realizm (jeden obcy, brak broni w "karnym klasztorze"). Po "Powrocie Króla" najlepsza "trójka" z jakiejkolwiek serii. [Anielski_pył]

Może Cameron jest mistrzem sequel, ale jeśli szukamy mistrza trzecich części, to należy zapukać do Davida Finchera. Nawet jeśli pała nienawiścią do swojej perełki. [Craven]

Kanon kina S-F. Cały wachlarz ciekawych bohaterów, historia która wciąga, klimat który można kroić nożem. Arcydzieło jednym słowem. [Danus]



14

12 monkeys (1995)
12 małp
reż. Terry Gilliam

Mam wrażenie, że widzów najgenialniejszego (moim skromnym zdaniem) filmu Gilliama podzielić można najprościej na trzy grupy: wyznających podróż w czasie, wyznających szaleństwo Jamesa Cole'a, i wyznających brak odpowiedzi. Sama zaliczam się - nie bez pewnej dumy;) - do grupy trzeciej. Za podróżą w czasie opowiadają się wiadomy pocisk i wiadome zdjęcie. Za starannie zdiagnozowanym "szaleństwem" - nakładające się na siebie, paralelne obrazy, zbyt dokładne, by zrzucić je na karb przypadku (ale czy na pewno?). Próbuję pogodzić obie wersje, ale zawsze pozostaje jakieś pęknięcie. Wiem, że wysiłek jest daremny. "12 małp" to film bez odpowiedzi - choć swoją intensywnością (także emocjonalną) zmusza do ciągłych poszukiwań, wynosi na piedestał proces "powiększania". Grany przez Brada Pitta Jeffrey Goines "pluje Foucaultem". Proponuję traktować go najbardziej serio ze wszystkich postaci - w jego słowach poniekąd odbijają się losy Cole'a i dr Railly. W ten sposób, rzeczywiście, film Gilliama będzie opowieścią o szaleństwie - ale nie o tym, że ktoś jest "normalny", a ktoś nie, tylko dokładnie na odwrót. Oglądać uważnie! PS. Gdzie jest Madeleine Stowe?? [Arte]

Jeden z najlepszych filmów s-f traktujący o paradoksach podróży w czasie, jaki kiedykolwiek nakręcono - a przy tym świetne, psychologiczne kino oraz jedna z najbardziej sugestywnych wizji końca ludzkiej cywilizacji, w dziejach hollywoodzkiego kina. Rzecz ciężka, ponura, depresyjna, a przy tym umożliwiająca różne interpretacje fabuły. [jarod]

"12 małp" to jeden z najwybitniejszych filmów lat 90. Z całą pewnością nie jest to jedynie seryjny wytwór science fiction i warto mu dać jeszcze jedną szansę, sięgając na półkę z przykurzonym już nieco wydaniem DVD, by zgłębić być może nieznane dotąd szczegóły. Obraz, mimo mijających trzynastu lat od premiery, trzyma się zadziwiająco mocno pod każdym względem i nie będzie zawodem dla nikogo, kto zechce otworzyć się na trochę szalony, ale zawsze wciągający świat wielkiego maga kina, jakim jest Terry Gilliam. [fragment analizy Kelleya]

Dobrego S-F nigdy za wiele. Zwłaszcza gdy fantastyka jest opowiadana w tak przecudownej formie jak 12 małp. Film którego nie można zamknąć w jednej ramie gatunkowej i którego historia może być interpretowana na różne sposoby. Zatrważający obraz świata wykreowany przez Giliama to absolutne mistrzostwo świata. [Danus]

Terry Gilliam robi widza w konia. 12 małp lawiruje między znakomitym kinem science-fiction, a jeszcze lepszym fałszem, wywołanym znakomicie dobranymi środkami - opętanym Brucem Willisem, przerysowaną technologią przyszłości, doskonałymi zdjęciami, poszlakami, tropami prowadzącymi do zakończenia, które wywołuje u widza konsternację. Czy naprawdę Cole pochodzi z przyszłości? A może to szaleniec? Każda ze stron może mieć swoje argumenty, racje, ale warto odnotować ważną rzecz - "Małpy" ogląda się od pierwszej do ostatniej sekundy z niesamowitym skupieniem. Mistrzostwo. [Snappik]

Główny bohater zostaje wysłany w przeszłość, aby uniemożliwić rozprzestrzenieniu się groźnego wirusa na Ziemi. Ten film można interpretować dwojako. 1. Świat przedstawiony w filmie jest wymyślony przez głównego bohatera. 2. Świat przedstawiony w filmie istnieje naprawdę. Reżyser świetnie pokazał człowieka obłąkanego, który nie może się odnaleźć i wciąga nas w swój wykreowany świat. I do końca nie wiadomo, co jest jawą a co snem. [cosmic13]

 



13

The Silence of the Lambs (1991)
Milczenie owiec
reż. Jonathan Demme

Doskonały przykład filmu, w którym rozsadzające ekran aktorstwo potrafi wyciągnąć solidny scenariusz na wyżyny sztuki filmowej. Fascynujący Lecter w interpretacji Sir Hopkinsa i pociągająca Jodie Foster jako Clarice, to najwspanialszy duet aktorski, jaki widział świat. W parze z ich doskonałą grą idą także absorbująca fabuła, porażająca sekwencja ucieczki Hannibala oraz klimatyczna muzyka. [Anielski_pył]

Film Jonathana Demme'a nie tylko stworzył legendę Hannibala Lectera i wyniósł Anthony'ego Hopkinsa oraz Jodie Foster na aktorskie szczyty, ale także utorował drogę bezpardonowym i mrocznym filmom - bez "Milczenia owiec" nie byłoby przykładowo "Siedem" Davida Finchera. To stwierdziwszy, warto przypomnieć sobie podskórne napięcie wynikające z obserwowania metodycznego Lectera i zdesperowanej Starling - jednej z najciekawszych i najbardziej intrygujących par filmowych dreszczowców; wiercący dziury w brzuchu suspens pojawiający się przy poszukiwaniach Buffalo Billa; duszną atmosferę niektórych scen. "Milczenie owiec" do dzisiaj niepokoi, bo pokazuje mroczną stronę ludzkiej duszy jaką niewielu odważyło się pokazać. Najlepsza scena: zdejmowanie maski z ludzkiej skóry w karetce. [Beowulf]

Zadziwia mnie ten film - obejrzałem go po niemal 10-letniej przerwie i nie tylko nie zestarzał się ani trochę, ale też wygrywa z każdym thrillerem jaki powstał od tamtej pory. Fascynująca postać Lectera w wybitnej kreacji Hopkinsa, dotrzymująca mu kroku Foster jako Agentka Starling - to oni tworzą ten film, a wraz z nimi rewelacyjna reżyseria Jonathana Demma i wyjątkowy skrypt Teda Tally\'ego, który znakomicie oddaje ducha literackiego pierwowzoru, zgrabnie łącząc przerażającą intrygę z psychologiczną grą prowadzoną przez dwójkę głównych bohaterów. Wspaniała i wciąż bardzo mocna opowieść. [Karol]

Milczenie Owiec jest powszechnie uważane za najlepszy thriller wszechczasów, a kreacja Anthony\'ego Hopkinsa za jedną z najlepszych w historii kinematografii. Film Jonathana Demme po mistrzowsku gra na emocjach, trzymając w napięciu do samego końca. Zaskakuje więź między agentką Starling a Hannibalem Lecterem oraz jego kontrast z Buffalo Billem. Poza strachem, jeden z nich wzbudza podziw, a drugi tylko obrzydzenie. [klaus_kinski]


 

 



12

Leon (1994)
Leon zawodowiec
reż. Luc Besson

Agresywne kino amerykańskie z europejskim piętnem. Historia samotnego mordercy i uczucia, jakim zapałał do dwunastoletniej dziewczynki, to nic innego jak opowieść o szukaniu bratniej duszy w miejskiej dżungli. Dżungli, która rządzi się prawami okrutniejszymi, niż ta prawdziwa. To świat, w którym bezrobotni ojcowie posyłają swoje nieletnie córki na ulicę, a stóż prawa okazuje się być zdegenerowanym szaleńcem. Wielkie role Oldmana, Reno i Portman. Wielkie kino... [Anielski_pył]

Historia przyjaźni płatnego zabójcy z dziewczynką to jeden z tych filmów, który na zawsze zapisał się w historii kina. Film pokazujący, że pomoc i przyjaźń można znaleźć nawet w najmniej oczekiwanym momencie od osoby, która wydawać by się mogło jest pozbawiona uczuć. Wspaniały duet Jean Reno - Natalie Portman, a na dokładkę demoniczny Gary Oldman na drugim planie. Najlepszy film Luca Bessona i jeden z najlepszych, jakie powstały nie tylko w latach 90-tych, ale w ogóle w historii kina. [Azgaroth]

Proste w założeniu, niewymuszone kino o nietypowej przyjaźni, a nawet miłości pomiędzy zawodowym zabójcą i osieroconą dziewczynką, która pożąda zemsty na mordercach swojej rodziny. Wbrew krążącej opinii akcji w tym filmie nie ma aż tak wiele, bowiem dla Bessona najważniejsze jest rozwijanie więzi pomiędzy Matyldą a Leonem. Piękne kino, pełne pamiętnych scen ("nie strzelamy do kobiet i dzieci") i aktorskich popisów (fe-no-me-na-lny Gary Oldman jako sukinsyn słuchający muzyki klasycznej - Norman Stanfield). "Leon zawodowiec" okazał się z perspektywy filmem przejściowym dla Bessona, który nie tylko nie umiał powiedzieć już za pomocą swoich produkcji nic choć w połowie tak mądrego, ale także za bardzo rozkochał się w iście hollywoodzkich widowiskach. Szkoda, ale za "Leona" i tak zawsze będzie miał u mnie dozgonną wdzięczność. Najlepsza scena: Matylda puka do drzwi Leona, kiedy tuż obok jej rodzina umiera w kałużach krwi - po czym drzwi się otwierają. [Beowulf]

Aż trudno uwierzyć że facet, który obecnie firmuje swoim nazwiskiem produkowane masowo filmowe koszmarki stworzył kiedyś coś tak niezwykłego. Prawdopodobnie jeden z najczęściej oglądanych przeze mnie filmów w życiu z rolą życia Jeana Reno, pierwszą z wielkich ról Natalie Portman i rozsadzającym ekran na kawałki każdym pojawieniem się Garym Oldmanem. A Leon wiszący u sufitu i prujący ołowiem do policjantów to scena będąca dla mnie prawdziwym obiektem kultu i zachwytu po dziś dzień. [Pegaz]

Cenię sobie ten film z kilku powodów. Po pierwsze, to po prostu świetnie opowiedziana, oryginalna historia o relacji między płatnym zabójcą a dziewczynką, która chce pomścić brata. O relacji, którą trudno jednoznacznie zdefiniować. Po drugie, całość jest zagrana wprost rewelacyjnie. A po trzecie, to debiut mojej ulubionej aktorki. I to debiut fantastyczny. Pełen emocji, wzruszający film. Na tyle wzruszający, że gdy na końcu wybrzmiewa "Shape of my heart", ma się wrażenie, że to najpiękniejsza piosenka świata. [Boudziou]

To film o cudownym spotkaniu dwojga ludzi, których na pozór nic nie łączy a wręcz przeciwnie wydaje się, że wszystko dzieli. On dorosły, ona dziecko. On ma swój dom i przyjaciela kwiatka. Ona nie ma nikogo. Poznają się w dramatycznych i straszliwych okolicznościach. Ich przyjaźń przetrwa najcięższe próby. Bowiem będzie to przyjaźń prawdziwa, choć niezwykła. Przypuszczam, że nawet dorosły i wykształcony aktor nie zagrałby lepiej od jedenastoletniej wówczas Natalie Portman. To ona uczyniła z Matyldy najważniejszą postać w tym filmie. Jej gra jest profesjonalna i dojrzała. Dobrze wiemy jak często właśnie tych dwóch cech trudno jest znaleźć u aktorów. Jean Reno oczywiście wypadł bardzo dobrze, ale cała moja uwaga (i nie tylko chyba moja) skupiła się na dziewczynce. Tą rolą mocno zaznaczyła swoje miejsce w świecie filmu a kolejnymi występami potwierdziła tylko swoją wyjątkowość i wielkość. [Kubeczek]

Absolutny majstersztyk Luca Bessona. Prosta fabuła opowiedziana w porywający sposób. Niesmaowita chemia między Jean Reno a debiutującą Natalie Portman. No i oczywiście Gary Oldman w typowej dla siebie roli - absolutnego dewianta. Facet niemal rozsadza ekran energią. [paj]

Niesamowita historia nietypowej przyjaźni; opowieść o odnalezieniu bratniej duszy tam, gdzie najmniej można by się tego spodziewać. Pomimo fenomenalnej gry Reno i Portman, film ten to przede wszystkim popis Oldmana, który stworzył jednego z najlepszych czarnych charakterów w historii kina. Rzeź dokonywana w wersji Beethovena, a nie Mozarta (bo jest za "lekki" na taką okazję) to okrucieństwo nie do przyjęcia.[Semi]

Były kiedyś czas gdy Luc Besson nie robił kina pod popcorn i colę, był czas że potrafił zrobić film chwytający za serce, choć nie pozbawiony akcji. Jednak akcja była tylko dodatkiem do ciekawej i oryginalnej historii małomównego płatnego zabójcy z 12-letnią dziewczynką. Film ma mocarny scenariusz, oraz trójkę aktorów którzy stworzyli postaci zapadające w pamięć. Jean Reno jako Leon to niezwykłe połączenie dobrodusznego wielkoluda z zimnym zabójcą. Natalie Portman jako nadzwyczaj dorosła, rządna zemsty i zakochana w Leonie 12-latka, to jeden z najmocniejszych debiutów w historii kina. Jest jeszcze Gary Oldman grający czarny charakter, jakiego pozazdrościć może wiele filmów akcji, jego Norman Stansfield to świr totalny, pozbawiony sumienia i ludzkich odruchów, a jego "wejście w akcje" to jeden z bardziej charakterystycznych momentów w filmie. [Sonny Crockett]

Karkołomny koncept scenariuszowy, jednak dzięki niemu Besson piecze dwie pieczenie na jednym ogniu; Leon Zawodowiec jest zarówno pasjonującym, trzymającym w napięciu filmem sensacyjnym, jak i piękną i niebanalną opowieścią o miłości, której daleko do banałów serwowanych nagminnie w hollywoodzkich produkcjach. A do tego Reno, Oldman i Portman w absolutnie najwyższej aktorskiej formie. [jarod]



11

Matrix (1999)
Matrix
reż. Andy & Larry Wachowski

Świat rozrywki można dzielić na epokę sprzed Matrixa i po Matrixie. Wymyślony przez twórców filmu efekt wizualny jakim jest bullet time zmienił na zawsze kino akcji, a także, a może przede wszystkim gry komputerowe. Bez tego tytułu nie byłoby choćby rewelacyjnego Maxa Payne'a. Sam film to genialne kino akcji z ciekawym światem i przede wszystkim rewelacyjną stroną wizualną. Film kultowy, setki razy parodiowany, posiadający miliony fanów na całym świecie. O sile tego filmu niech świadczy fakt, że sam termin matrix jako wirtualny świat wszedł do mowy potocznej. Niewiele filmów może się pochwalić czymś takim. Jeden z moich ulubionych filmów. [Azgaroth]

Kolejny kultowy "wkręcacz", który pomimo swojej niezaprzeczalnej rozrywkowości i przełomowej efektowności wielu widzom otworzył oczy na świat. Może to brzmi banalnie, jednak ogrom refleksji w "Matriksie" przytłacza, skłania do otworzenia się na nowe możliwości, choćby tylko po to, by odrzucić możliwość ich zaistnienia. Posługując się różnymi książkami, mitologiami i wierzeniami, bracia Wachowscy stworzyli przerażającą rzeczywistość, w której człowiek został sprowadzony do roli bezosobowego towaru; podatną zarówno na konotacje filozoficzne, jak i dystopijne analizy. A do tego dochodzi jeszcze inscenizacyjna rozpusta, dzięki której obie istniejące w uniwersum Matrixa rzeczywistości na długo zapadają w pamięci. Najlepsza scena: no cóż, nie będę oryginalny, ale słynne "Dodge this!" z Trinity pakującą agentowi systemu kulę w łeb. [Beowulf]

Rzeczywistość osnuta iluzją komputerowej symulacji to temat przewodni filmu Matrix. Główny bohater dowiaduje się przerażającej prawdy o otaczającym go świecie. Okazuje się, że świat, który go otacza to generowana w czasie rzeczywistym interaktywna gra i że ludzie się już nie rodzą tylko się ich hoduje. Prawdziwa rzeczywistość staje się dla głównego bohatera ogromnym koszmarem ze snów. Nowatorski pomysł, świetne efekty wizualne oraz niebanalna fabuła, to wszystko składa się na wspaniały obraz doceniony przez wielu krytyków. [cosmic13]

Czy się tego chce, czy nie, to jednak tytułowa 'Matryca' zmieniła współczesne kino i tyle. A poza tym to naprawdę fajny film jest i wizualny cymes. Mi to wystarczy. [Mefisto]

Matrix stał się ofiarą własnego kultu (i sequeli) - jego stylizacja stała się tak modna, że aż śmieszna, zaś film parodiowano tyle razy, że na samo wspomnienie o nim trudno się nie uśmiechnąć. Nie warto jednak zapominać, że pierwsza część trylogii to jedno z najbardziej pomysłowych s-f w historii, charakteryzujące się mistrzowską realizacją. [Military]

Dziś z perspektywy czasu postrzegany już nie tak optymistycznie jak w momencie premiery do czego mocno przyczyniły się rozczarowujące kontynuacje. Ale tak naprawdę to wciąż kawałek pierwszorzędnego kina akcji pełnego fantastycznych pomysłów realizacyjnych, niesamowitych choreografii walk, kultowych cytatów i energetycznej ścieżki dźwiękowej. Do tego role (kreacje?) Reevesa, Fishbourne'a, Moss i (przede wszystkim) Weavinga, które pozostały na długo w pamięci widzów. No i gigantyczny wpływ na wizerunek współczesnego kina. [Pegaz]

Z perspektywy czasu uważam, że bracia (dziś rodzeństwo:)) Wachowcy podpisali pakt z diabłem. Dostali bowiem narzędzia, talent i zmysł do stworzenia PRZEŁOMOWEGO filmu, ale tylko jednego. Trafili z Matrixem jak mało kto. Jak dla mnie pusta, efekciarska rewelacja, mająca swój urok, która weszła na stałe do kanonu. [Snappik]



WSTĘP   100-76   75-51  50-41  40-31  30-21  20-11  10-1 SUPLEMENT JANKESKI   |   SUPLEMENT ŚWIATOWY


Skomentuj wyniki na naszym Forum:
http://forum.film.org.pl/Thread-Wyniki-plebiscytu-Najlepsze-filmy-z-lat-1990-2000


PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

Plebiscyt przeprowadził: Rafał Oświeciński [desjudi]
desjudi [at] film.org.pl
Klub Miłośników Filmu, Sierpień 2011