Z kamerą wśród Boliwijczyków

Howard Zinn, nieżyjący już amerykański profesor historii, jako jeden z pierwszych ośmielił się ukazać dzieje Nowego Świata z perspektywy wykluczonych i represjonowanych grup społecznych i etnicznych, zwłaszcza Indian oraz czarnych niewolników. W swoich publikacjach, wybitny naukowiec nie oszczędził nawet Krzysztofa Kolumba.

Rewizjonizm Zinna znajduje odzwierciedlenie w filmie Icíar Bollaín "Nawet deszcz". Hiszpańska reżyserka udowadnia, że echa kolonializmu wciąż dźwięczą w krajach Ameryki Południowej, a konkretnie w Boliwii. To właśnie tam, do Cochabamby, nadciągają współcześni "konkwistadorzy". Mają kamery i dolary i nie zawahają się ich użyć. Ekipa filmowa dowodzona przez reżysera Sebastiana (Gael García Bernal) i producenta Costę (Luis Tosar) zamierza nakręcić wywrotowy obraz portretujący wielkiego odkrywcę Kolumba w sposób daleki od wyidealizowanej wersji akademickiej. Europejczycy wybrali najbardziej indiański i najtańszy kraj latynoski nieprzypadkowo. Płacą miejscowym 2 dolary dziennie, dzięki czemu dysponują całą masą chętnych do pracy statystów. Oszczędność czy wyzysk?


Szybko staje się jasne, że hiszpańscy filmowcy nie zaznają spokojnego planu zdjęciowego. Ekipę zaskakuje obywatelski bunt w Cochabamba wywołany przez zamknięcie kolejnych źródeł wody pitnej i wprowadzenie horrendalnych opłat, nawet za deszczówkę. Na ulicach trwają strajki i krwawe zamieszki. Boliwijscy statyści zamiast na plan, ruszają "na barykady" walczyć o swoje. Do boju zagrzewa ich miejscowy lider, Daniel (Juan Carlos Aduviri), który, nota bene, w filmie Hiszpanów został obsadzony w roli wodza Indian. Rozpoczyna się podwójna walka rdzennych mieszkańców Boliwii z najeźdźcami z Zachodu. Sebastian i Costa plączą się w moralnych dylematach - kontynuować zdjęcia mimo niebezpiecznej sytuacji czy odłożyć realizację filmu na bardziej sprzyjające okoliczności... Producent przekonuje Sebastiana, że sztuka jest najważniejsza, bo ona trwa wiecznie. Jednak w newralgicznym momencie Costa pomoże córce Daniela, jak się później okaże, uratuje jej życie.


Minęło kilko stuleci, a ludność niektórych krajów Ameryki Południowej w dalszym ciągu nie ma równych praw względem przedstawicieli bardziej rozwiniętych cywilizacji. Miejsce dawnych konkwistadorów zajęli zakłamani politycy, lokalni dyktatorzy i wielkie korporacje. Icíar Bollaín ukazuje analogie, umiejętnie miesza sceny i czas akcji, ukazując wymowne paralele pomiędzy sytuacją Indian kiedyś i dziś. Jeżeli reżyserka zajmuje jakiekolwiek stanowisko, to staje ona po stronie człowieka.


6/10




NAWET DESZCZ

kraj - Hiszpania/Francja/Meksyk, 2010
reżyseria - Icíar Bollaín
scenariusz - Paul Laverty
produkcja - Juan Gordon, Pilar Benito
zdjęcia - Alex Catalán
muzyka - Alberto Iglesias
montaż - Ángel Hernández Zoido
czas projekcji - 103 minuty

wystąpili

Luis Tosar
Gael García Bernal
Juan Carlos Aduviri
Karra Elejalde
Raúl Arévalo
Carlos Santos
Cassandra Ciangherotti
Milena Soliz
Leónidas Chiri

(Costa)
(Sebastián)
(Daniel/Atuey)
(Antón/Krzysztof Kolumb)
(Juan/de Montesinos)
(Alberto/de las Casas)
(Maria)
(Belen)
(Teresa)



Autor recenzji gościnnej: Ewelina Burda - EVELA [e-mail]
Klub Miłośników Filmu, 21 sierpnia 2011
Oprawa html: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail]

RECENZJE | STRONA GŁÓWNA KMF


Podziel się