|
|||||
Krainie Fantazji grozi zagłada. Nicość ogarnia wszystko... I kiedy wydaje się że już nikt ani nic nie jest w stanie jej powstrzymać, pojawia się nadzieja. Jest tylko jedna osoba, która może uratować Fantazję.
Fantazja to niesamowita kraina zamieszkiwana przez przeróżne baśniowe postacie i stwory.
Lecz ostatnio źle się tam dzieje - Cesarzowa zamieszkująca w pałacu z kości słoniowej
jest ciężko chora. Trzeba wysłać kogoś po lek dla niej. Wybrańcem został Atreyu - słynny
wojownik polujący na bizony, który w rzeczywistości okazuje się niepozornym młodzieńcem.
Dostaje medalion, który ma go chronić - Auryn (dwa splecione węże). Teraz na nim spoczywa
cały obowiązek. W dodatku Fantazję ogarnia Nicość, która niszczy wszystko, co stanie na jej
drodze. Atreyu więc ma ciężkie zadanie do wykonania - w drodze pełnej niebezpieczeństw
znaleźć Wyrocznię i dowiedzieć się czym właściwie jest ów lek dla Cesarzowej...
Cała historia zaczyna się, gdy pewien młody chłopak - Bastian - żyjący w wielkim mieście wypożycza inaczej (czytaj: kradnie, ale z zamiarem późniejszego zwrócenia :) tytułową powieść z księgarni. Zamyka się na szkolnym strychu i całkowicie zanurza w lekturze przeżywając wspólnie z bohaterami niesamowite przygody. Nawet nie wie, jak ważna i ogromna będzie jego rola w tej całej historii.
Pamiętam, gdy pierwszy raz obejrzałem NIEKOŃCZĄCĄ SIĘ OPOWIEŚĆ będąc jeszcze małym berbeciem. Zauroczyła mnie całkowicie i do dziś chętnie do niej powracam. To wspaniała i
świetnie wyreżyserowana baśń, która mimo iż wydaje się dziecinna i momentami nawet śmieszna,
zawiera w sobie mnóstwo przekazów i poddaje widzów pewnym refleksjom. Bowiem baśniowe krainy
zostają bardzo szybko zapominane, nikt już nie czyta tych fantastycznych opowieści i
fikcyjne, książkowe życie zaczyna stopniowo umierać... Podobnie jest właśnie z Fantazją,
którą stopniowo ogarnia niszczycielska moc - Nicość.Postacie, które mamy okazję poznać w filmie wykreowane są wspaniale (podobnie jak w samej książce, ale o tym na końcu) i bardzo szybko się z nimi utożsamiamy. Prócz głównych bohaterów - Bastiana (Barret Oliver) i Atreyu (Noah Hathaway) jest przecież śliczna i młoda Cesarzowa (Tami Stronach), dobry smok Falkor (głos podkłada mu Alan Oppenheimer), potężny pożeracz skał, wielki żółw Morla mieszkający na Bagnach Rozpaczy, humorystyczny Nocny Goblin podróżujący na wielkim nietoperzu czy gość w kapeluszu podróżujący na ślimaku. Jest jeszcze pewne stare małżeństwo opiekujące się Falkorem - z nich to dopiero można się pośmiać! Te wszystkie postacie stały się już moim zdaniem legendą kina i na zawsze zostaną w pamięci.
Prócz humoru mamy także sporo dramatyzmu (Uwaga! Będą spojlery!) - na przykład gdy ukochany
koń Atreyu ginie na bagnach rozpaczy przy akompaniamencie bardzo smutnej muzyki
(niesamowicie wzruszająca scena, nie raz uroniłem na niej łezkę...) albo gdy Nicość
pochłania kolejne krainy Fantazji. Prócz dramatyzmu mamy także elementy napięcia i grozy
- gdy Gmork (wysłannik Nicości) goni Atreyu i prawie go dopada (ratuje go smok Falkor) czy
kultowe już przechodzenie przez bramę Sfinksów - próba wiary, pewności siebie. Gdy ktoś
w siebie nie wierzy, Sfinksy otwierają powoli oczy i jakby laserami niszczą nieszczęśnika...
A wszystko okraszone niesamowicie klimatycznym i mrocznym podkładem muzycznym. No właśnie -
muzyka - śliczne kompozycje duetu Klaus Doldinger i Giorgio Moroder towarzyszą nam przez
cały film. Budują one cały klimat i są atutem, który niewątpliwie podnosi całą ocenę filmu.
No i fantastyczna tytułowa piosenka Limahla ("Neverending Story"), którą słyszał już chyba
każdy (wielki hit lat 80-tych). Recenzja ścieżki dźwiękowej znajduje się w dziale MUZYKA
- odnośnik na końcu tego opisu.
Mimo, iż film jest dość stary (1984 rok) to wcale tego nie widać. Efekty specjalne są
bardzo dobre (szczególnie świetny jest smok) i nic nie razi w oczy. Podobnie jak kostiumy,
dekoracje i cała scenografia - wszystko bardzo ładne. Warto jeszcze wspomnieć, że film
wyprodukowali Niemcy (byłe RFN), ale na szczęście cały jest w języku angielskim (nie wiem
jak Wy, ale ja niemieckiego nie lubię... :)NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ to film niesamowity - emanuje z niego jakby magia, marzenia i wyobraźnia. Powinni go obejrzeć nie tylko młodsi, ale również starsi i już całkiem dorośli. To fantastyczny przerywnik, odpoczynek i bardzo przyjemne kino familijne. Polecam go wszystkim, podobnie jak przeczytanie książki, bo scenariusz filmowy jest właśnie oparty na opowiadaniu Michaela Ende. Ja jeszcze nie czytałem, ale po tak dobrym filmie na pewno kiedyś to zrobię. Nie pozwólcie by tak wspaniałe opowieści zostały zapomniane. Nie pozwólcie też aby Nicość zniszczyła Fantazję! "(...) Czyżbyś nie wiedział czym jest Fantazja? Przecież to kraina stworzona przez ludzką wyobraźnię. Każda jej część, każda istota, to twory ludzkich marzeń i nadziei, dlatego też fantazja nie ma granic..."
![]()
![]() P.S. Nakręcone zostały jeszcze dwie kolejne części tego filmu, ale są tak tandetne i beznadziejne, że nie warto nawet o nich wspominać. Proponuję trzymać się od nich z dala, mając w pamięci świetną pierwszą część.
|