|
Kiedy twórcom brakuje pomysłu na interesujące rozwinięcie fabuły, czy w
ogóle na film, często sięgają po sprawdzone schematy, znane z innych obrazów i
wypełniają nimi swoje dziełka. Dzięki temu widzowie może nie dostają arcydzieł,
ale przynajmniej sprawnie zrobiony film, który przyjemnie się ogląda. Gorzej
jeżeli reżyser, oprócz budowania historii, nie umie nawet porządnie plagiatować
cudzych pomysłów. Wtedy wychodzi niestrawna papka, którą najlepiej omijać
szerokim łukiem, jak ma to miejsce w przypadku najnowszego horroru Davida S.
Goyera, pod tytułem "Nienarodzony".
Tytułowy nienarodzony to brat głównej bohaterki Casey Beldon, który zmarł
jeszcze przed swoimi narodzinami. Casey nie jest świadoma tego, że kiedyś miała
brata bliźniaka. Rodzinne tajemnice wychodzą na jaw w momencie, gdy główna
bohaterka próbuje wyjaśnić przyczyny dręczących ją koszmarów, z duchem chłopca w
roli głównej. Jak się okazuje, od rodzinnego sekretu do nazistowskich
eksperymentów droga niedaleka. Żeby uwolnić się od zjaw, Casey postanawia poddać
się egzorcyzmom.
Napisać o scenariuszu "Nienarodzonego", że to partactwo, to stanowczo za mało.
Wygląda to tak, jakby dodano do siebie po kawałku różnego horroru, a później
wszystko ze sobą wymieszano, żeby wyglądało na autonomiczny twór. Na
"Nienarodzonego" składają się więc takie elementy jak lustra (jako wrota do
innych światów), męski odpowiednik azjatyckich duchów dziewczynek o długich
czarnych włosach, egzorcyzmy i nawet wątek o holocauście. Wszystko nieudolnie ze
sobą połączono, tworząc ledwie trzymającą się kupy, wręcz groteskową całość.
Reżyser zapewne chciał, żeby film zachował choćby pozory kina ambitniejszego.
Stąd zapewne wciśnięty na siłę wątek o holocauście. Wiadomo, najłatwiej wszystko
tłumaczyć złymi nazistami. Na nieszczęście twórców, horror to nie tylko fabuła,
tu liczy się też klimat i wszelkiego rodzaju straszne momenty, a przynajmniej
takie, które w założeniu mają straszyć widza. Niestety, z tym również nie jest
najlepiej.
W Nienarodzonym akcja jest powolna, a całość niesamowicie nudna. Sceny z
duchami, potworami i strasznymi dziećmi, są wykonane nieudolnie i nie straszą.
Można zapomnieć o czymś takim jak emocje. Jedyną rzeczą, jaką u widza potrafią
wywołać filmowe duchy... są kolejne ataki ziewania. Ostatnią deską ratunku
mogliby być aktorzy. W końcu jedną z ról gra Gary Oldman. Mogliby, niestety, nic
z tego nie wyszło. Aktorzy grający w "Nienarodzonym" prezentują marny poziom, a
Oldman gra na zasadzie „potrzebuje kasy, wystąpię w byle czym”. Zresztą jak
aktorstwo ma stać na wysokim poziomie, skoro dialogi są drętwe i prezentują
żenujący poziom? Jest tylko jeden jedyny, malutki plusik w całym filmie, przez
który nie oceniam go najniżej jak można. Jesteście ciekawi jaki to plus?
Spójrzcie na plakat do filmu ;).
Nienarodzony to kolejny horror nakręcony bez pomysłu i polotu. Reżyser to
partacz, aktorzy grają na poziomie polskiej telenoweli, a o fabule lepiej
zapomnieć. Naprawdę szkoda czasu widza na takie produkcje. Odradzam każdemu,
nawet zatwardziałym fanom horroru. | |
 |
produkcja - USA, 2008
reżyseria - David S. Goyer scenariusz - David S. Goyer zdjęcia -
James Hawkinson dźwięk - Curt Friskl
scenografia - Craig Jackson
czas projekcji - 87 minut
Odette Yustman Gary Oldman Cam Gigandet Maegan Good Jane
Alexander
Idris Elba
|
Casey Beldon
Rabbi Sendak
Mark Hardigan
Romy
Sofi Kozma
Artur Wyndham
|
|
 |
Autor recenzji: Krzysztof Pietrzyk - Azgaroth | Klub Miłośników Filmu,
25 marzec 2009
STRONA GŁÓWNA |
RECENZJE KMF |
NAPISZ DO AUTORA
| |