Odsłona trzecia - inni
Ci przeważnie nie lubią samotności, preferując raczej działanie grupowe - bo w grupie przecież raźniej ;)



"Pirates Of The Caribbean: The Curse Of The Black Pearl"
("Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły")

Piraci, piraci, ileż to już było opowieści - niekoniecznie filmowych - o tych morskich korsarzach... Ale takich piratów, jak w "Klątwie Czarnej Perły" jeszcze nie widzieliście! Obarczeni właśnie tytułową klątwą, poprzez chciwość do azteckiego złota, nie mogą umrzeć. Wyglądają całkiem normalnie, jednak ich prawdziwa natura objawia się w świetle księżyca. Wtedy zamiast ludzi widzimy najprawdziwsze, żyjące trupy. Jednak piratom pod wodzą kapitana Barbossy nie podoba się ta nieśmiertelność. Bo co to za "życie", gdy nie można naprawdę się napić, zaspokoić wiecznego w tym przypadku głodu, poczuć smaku potraw... Dlatego zbierając monetę po monecie chcą skompletować aztecki skarb i odwrócić działanie klątwy, stać się z powrotem normalnymi śmiertelnikami. Co im się udaje, jednak w dość niefortunnej chwili. Nie przyszło im zasmakować życia - a szkoda, bo chłopaki mocno się starali ;) Nawet obarczeni klątwą nie są jednak tak do końca niezniszczalni i nieśmiertelni. Wystarczy połamać kości czy wysadzić w powietrze truposza - wtedy się nie pozbiera. Dosłownie ;).



"Death Becomes Her" ("Ze Śmiercą Jej Do Twarzy")

Główne bohaterki filmu "Ze Śmiercią Jej Do Twarzy" - Madeline Ashton (Meryl Streep) i Helen Sharp (Goldie Hawn) - chcą zachować wieczną urodę i tym samym wieczne życie. Z pomocą przychodzi im tajemnicza kobieta oferująca magiczny eliksir. Bohaterki oczywiście wypijają go i... teraz spróbujcie je zabić! Nieskuteczny jest strzał z shotguna w brzuch czy wykręcenie głowy o 360 stopni. Ale o dziwo - dziura w brzuchu się nie zrasta, a skręcona na karku głowa nie wraca na swoje miejsce. Bohaterki nie umierają - takie już działanie magicznego eliksiru. Ale trzeba je jakoś "naprawić"... Pomóc ma im Ernest (Bruce Willis), skutecznie naprawiając powstałe "szkody" i tuszując oznaki starości, która - mimo wiecznego życia bohaterek - nadal kroczy własnym torem. A co jeśli Ernest kiedyś umrze? Kto się zajmie tymi biednymi kobietami? Ernest - wypij eliksir! Ale Bruce Willis mówi "nie". Film kończy się sceną (świetnie zaprawioną czarnym humorem) pogrzebu Ernesta, na który przyszły Madeline i Helen. Potykają się na puszce i... rozpadają na kawałki. Ze starości. Ale eliksir wciąż działa dając im wieczne życie. Tylko ciekawe co dalej po tym nieplanowanym "rozczłonkowaniu" ;)



To jeszcze nie koniec...
Tyle jeśli chodzi o indywidualne postacie z konkretnych filmów. Ale pozostaje jeszcze cała masa innych - duchy, żywe trupy, wampiry, bogowie czy anioły... Z racji dość sporej ilości obrazów z udziałem tych istot postanowiłem nie wymieniać jako takich przedstawicieli konkretnej "rasy", a jedynie przedstawić ich ogólnie, z ewentualnymi przykładami. Wszyscy ujęci są "zbiorowo", w osobnych akapitach. Najpierw czas na...



Nie można zapomnieć o filmowych duchach (a także o zjawach, demonach i innych postaciach nie należących do świata żywych). Duch - osobnik niematerialny, zatem zarówno niezniszczalny jak i nieśmiertelny. Nie starzeje się, zachowuje taką postać i wygląd, jak w momencie śmierci (przynajmniej teoretycznie ;) Co je trzyma w naszym materialnym świecie? Nie powinny się znaleźć w jakichś zaświatach czy innym wymiarze? Twórcy filmów serwują nam różne historie - a to niedokończone w świecie sprawy, a to oczekiwanie niczym w czyśćcu, lub po prostu "egzystowanie" pośród żywych. Filmowych przykładów wymieniać nie ma sensu - bo produkcji o duchach jest niezliczona ilość. Czy wspominałem, że są nieśmiertelne i niezniszczalne zarazem? Ha! Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że niesamowici bohaterowie filmowi potrafią znaleźć sposób by uśmiercić nawet ducha! Na myśl przychodzą mi dwa świetne przykłady. W "Beetlejuice" Tima Burtona rodzina postanawia wskrzesić parę umarłych bohaterów, jednak niefortunnie okazuje się, że "martwi, zabici, pogrzebani, którzy stają pomiędzy nami" zaczynają nagle umierać... Duch to duch - widać dobrze mu w niematerialnej formie, a powrót do świata żywych bywa zabójczy. Drugim przykładem są "Przerażacze" Petera Jacksona, gdzie duchy zabija tajemnicza "dama z kosą" (która w końcu okazuje się być nie kim innym, jak straconym na krześle elektrycznym maniakalnym zabójcą), tnąc wzdłuż i wszerz ektoplazmę, pozbawiając niematerialne postacie ostatnich resztek pozagrobowego "życia". Ale i tak większość tego typu produkcji kończy się odesłaniem tych istot tam, gdzie powinny się znaleźć, ewentualnie ich "zneutralizowaniem" lub zapewnieniem wymaganego "spokoju ducha" ;) Tak więc strzeżcie się wszelkie duchy, zjawy i upiory - nawet wy macie "przechlapane" w filmach, i wcale nie jesteście tacy doskonali w swojej niezniszczalności i nieśmiertelności.



Zombie-movies powstało już sporo, a non-stop wypuszczane są na rynek coraz to nowsze wariacje na ten temat. Niestety - bardzo słabych lub wręcz tragicznych pozycji w tym gatunku jest tyle samo, co tych udanych i zwyczajnie dobrych. Każdy, nawet najmniejszy miłośnik filmów na pewno natknął się zarówno na udany zombie-movie, jak i na pozycję piekielnie słabą, na którą zwyczajnie nie warto psuć oczu. Zabić żywego trupa - brzmi absurdalnie, nieprawdaż? Jak można zrobić coś, co już zostało zrobione? Zabić już zabite... Cholera, martwe, a jednak żyje! Chodzi, coś mamrocze pod nosem, rzuca się obsesyjnie na zwykłych ludzi. Żywe mięso, mózgi - tego zombie potrzebują do "życia". Co za paradoks! Panie i panowie - okazuje się, że nawet trupa można zabić ponownie. Aha - nie pomaga rozczłonkowanie. Odetnijcie nogi, ręce, korpus, a głowa nadal będzie gryźć! Jedyna skuteczna metoda eliminacji tego morderczego gatunku to strzał prosto w głowę. Najlepiej w okolice czoła, by mieć pewność, że kula dosięgnie mózgu. Oczywiście można użyć innych narzędzi krzywdząco-raniących. Sprawa jest prosta: nie funkcjonuje mózg - nie funkcjonuje reszta. Jednak nawet w tak oczywistej kwestii wkrada się niekonsekwencja twórców. Weźmy na przykład taki "Powrót Żywych Trupów", gdzie jeden zombie zostaje pocięty na kawałki, a każda część samodzielnie "żyje" i się porusza. Czy zniszczenie głowy, tudzież mózgu, który z pozostałymi "elementami" tworzył całość spowoduje, że reszta odciętych kończyn przestanie się ruszać i "żyć"? Tego jeszcze nikt nie pokazał i nie wyjaśnił. Bohaterowie tego filmu absolutnie nie wnikają w tę kwestię, nie zadają zbędnych pytań i postanawiają wszystko spalić w krematorium. Po co się męczyć - piec cię wyręczy ;)



Podobnie jak w przypadku filmów o żywych trupach - tak w przypadku filmów wampirycznych postało niemało pozycji nie tyle słabych, co zupełnie niepotrzebnych. Przykładów nie będzie, bo nie w tym rzecz. Chcecie zostać wampirem, żyć wiecznie i zachować młodość? Prosta sprawa - znajdźcie tego typu istotę nocy i zaproponujcie swoją przynależność do gatunku. Wystarczy świeżą ludzką krew pić, aby wiecznie sobie żyć ;) Ale co to za nieśmiertelność, skoro czyha tyle pułapek niszczących postać wampira... Światło słoneczne - wróg numer jeden. Srebro - wróg numer dwa. Poza tym czosnek, woda święcona, krzyże, kołek w serce i coś by się jeszcze znalazło. Niby wampirów nie imają się kule (chyba, że jakieś srebrne lub inne specjały), niby nie straszne im wszelkie ostrza, a jednak Brad Pitt w "Wywiadzie z Wampirem" pozbawia życia jednego ze swoich "braci" przecinając go kosą na pół... Nawet słynnego księcia Draculę spotykało w jego filmografii wiele niemiłych chwil... Zatem nieśmiertelność jako taka jest, jeżeli unikać wyżej wymienionych "niespodzianek", ale niezniszczalność - zapomnijcie... Chociaż byli też tacy, którzy próbowali. Deacon Frost (Stephen Dorff) w filmie "Blade" postanowił poeksperymentować z La Magrą - bogiem wampirów - i stać się niepokonanym. Odcięte przez dzielnego Blade'a części szybko się więc regenerują, nie pomaga nawet cięcie miecza przechodzące pięknym poziomym ruchem (na wylot) przez okolice brzucha Frosta. A jednak udaje się go wysadzić dzięki specjalnemu płynowi, przeznaczonemu do eksterminacji "dzieci nocy". La Magra miał być wielki, potężny, niezniszczalny i niepokonany - a tymczasem zabija go jakiś niebieskawy płyn... Dziwne ;)



I na koniec (prawie koniec...) pozostają jeszcze przeróżni filmowi bogowie i anioły, chociaż tak naprawdę niewiele jest filmów, w których te postacie faktycznie giną... Bóg już z samej definicji jest istotą potężną, rządzącą i nieśmiertelną. Ale nie dajcie się zmylić definicji - bowiem nawet boga można zabić, i to czasem w dość prosty, błahy sposób - co udowadnia dla przykładu Lady Eboshii w filmie "Księżniczka Mononoke" (w anime tym bóstwa kryją się pod postaciami często przerośniętych zwierząt). Nie trzeba za wiele kombinować - w kilku filmach pokazano, że bogowie są istotami równie kruchymi i nietrwałymi co ludzie. Czasami wystarczy jeden strzał z broni palnej, cięcie miecza czy wysadzenie. Każdy może sobie zabić boga - to całkiem proste. Gdy jest w postaci ludzkiej - to jeszcze można zrozumieć. Ale inne przypadki? To proszę Państwa zakrawa o herezję ;) Drugim przykładem niech będą dwie części adaptacji kultowej gry "Mortal Kombat". Rayden jest jednym z wielu bogów, jednak zrzeka się swojej nieśmiertelności w imię walki o ludzi. Ginie w walce z Shao Khanem i... staje się starszym bogiem. Ciekawe, czy i starszego boga można jakoś zabić ;) Co innego jeśli chodzi o anioły. Postacie nieśmiertelne, ale równie delikatne co ludzie. Anioły ginęły w takich filmach jak "Armia Boga" (cała seria) lub w jeszcze inny sposób - tracąc swoją "anielskość" i stając się zwykłymi ludźmi ("Dogma","City Of Angels") - a zwykłego człowieka zabić już stosunkowo łatwo :)



W sumie artykuł miał się z założenia skończyć na bogach i aniołach, jednak w ostatniej chwili przypomniałem sobie, że przegapiłem jedną jakże ważną rasę. A mowa o Elfach, istotach przecież nieśmiertelnych, wiecznie młodych i pięknych. Stworzone przez J.R.R. Tolkiena (podobnie jak ich cały elficki język) stały się jedną z głównych ras goszczących w gatunku fantasy. Pojawiają się praktycznie w każdej baśni, obok takich postaci jak krasnoludy, orkowie czy smoki. Elfy to doskonali łucznicy, a wyglądem wyróżniają ich przeważnie długie włosy oraz szpiczaste uszy. Jednak mimo wielu niewątpliwych walorów - z darem nieśmiertelności na czele - Elfy są istotami równie kruchymi i podatnymi na wszelkie obrażenia co ludzie. Zresztą do gatunku ludzkiego są bardzo zbliżone. Tak więc to, co zabije człowieka, jest w stanie również zabić Elfa - a tego pierwszego zgładzić przecież nie trudno ;). Jednak na pewno rasa ta ma bardziej zaawansowane metody lecznictwa - różnego rodzaju specyfiki oraz zioła w mig przywracają do zdrowia nawet najbardziej wycieńczonego! Elfy przewijały się przez różne produkcje filmowe, ale bezsprzecznie najważniejszymi filmami z ich udziałem jest oczywiście trylogia "Władcy Pierścieni". To również przykład filmów (szczególnie odsłona druga, czyli "Dwie Wieże"), gdzie Elfy padały jak muchy, mimo wspomnianego daru nieśmiertelności...



Epilog
A teraz pomyślcie co by to stało, gdyby wszystkie te postacie spotkały się w jednym filmie...
To dopiero byłaby niekończąca się jatka ;)