Strona główna KMF
        

Waść machasz jak cepem...
Powyższe słowa Pana Wołodyjowskiego z "Potopu", miały urągać umiejętnościom szermierczym Kmicicia. Ciekawe czy Pan Michał zdawał sobie sprawę, że jego cięty komentarz w innych okolicznościach mógłby stać się komplementem, wszak od cepa właśnie wywodzi się Nunchaku, chyba najbardziej niesamowita i najbardziej zabójcza biała broń jaką wymyślił człowiek, a która nie posiada ostrzy...

A zaczęło się od...
"Podczas okupacji Okinawy która miała miejsce około 360 lat temu, noszenie broni takiej jak broń palna, miecz czy pika, było jej mieszkańcom zabronione. W związku z brakiem możliwości używania tego typu broni, Okinawczykom pozostało tylko ich własne ciało i narzędzia stosowane do pracy. Z tego powodu w tym czasie doszło do bardzo intensywnego rozwoju Karate i Kobudo, rozwijano intensywnie nie tylko metody walki swoim ciałem ale także niepozornymi przedmiotami takimi jak cep, sierp czy kij. Pierwotnie były to narzędzia rolnicze, zaborca nie mógł zabronić ich używania do pracy. W tamtym czasie istniał także cep do młócenia ryżu, z czego powstało pierwsze Nunchaku; dwie pałki połączone ze sobą za pomocą linki - najczęściej wykonanej z włosów z końskiego ogona lub jak inne źródła podają: włosów żony :). Z racji tego że wyglądało ono niepozornie i było łatwe do ukrycia, szybko zyskało popularność jako broń. Ludzie nie znający technik walki nim, brali je za śmieszny komplet pałek. W przypadku walki, Nunchaku stanowiło jednak groźną broń. Miało duży zasięg, stosowano je do pchnięć, duszenia, miażdżenia, uderzeń i bloków. Było niebywale skuteczne w walce, więc szybko włączono walkę nim do Karate. W Okinawie walki tą bronią nie można było się nauczyć tak jak dziś w klubach - uczono się jej w nocy u mistrzów. I trzeba wiedzieć jeszcze jedną rzecz o tamtejszym treningu - to nie uczeń wybierał mistrza tylko mistrz ucznia."
Tekst pochodzi ze strony: http://www.cbb.one.pl (Centrum Broni Białej) - Autor: ABC
Tu kupisz nunchaku: http://www.10dan.pl (Akcesoria sportowe)

I historii jeszcze trochę...
"Trudno niekiedy oddzielić prawdę od fantazji, ale specjaliści od azjatyckich sztuk wojennych sądzą, że pierwowzorem nunchaku był chłopski cep służący do oddzielania ziarna od słomy. Jedna z legend głosi, że po raz pierwszy cepem jako bronią posłużył się mongolski chłop imieniem Kuma. Było to w XVII wieku, gdy Mongolia znajdowała się pod panowaniem Chin. Jeden z lokalnych władców, dostojny Tien-Lao, słynący z okrucieństwa i bezwzględnego traktowania swoich poddanych, już drugi dzień nie dawał chwili wytchnienia chłopom pracującym przy młócce. Z nieba lał się żar, nad klepiskiem wisiał gęsty kurz, ale Tien-Lao bez przerwy śledził postępy robót, licząc w myśli straty, jakie poniósł przez powolne ruchy chłopów. Nagle jeden z chłopów upadł, a strumień krwi z jego płuc splamił odsortowaną już pszenicę. Dozorca skinął na siedzących w cieniu siepaczy. Uzbrojeni w miecze siepacze dopadli żyjącego jeszcze nieszczęśnika i w mgnieniu oka posiekali go do kości. Wśród pracujących przeszedł wrogi szmer, i choć nie odstąpili od roboty - zaczęto ich na oślep ciąć mieczami. I wówczas najbardziej hardy z chłopów, Kuma, niespodziewanie wywinął swoim cepem kołowrotek, obalając w ten sposób jednego z siepaczy na ziemię. Natychmiast podskoczył inny, ale zanim dobył miecza, cep Kumy rozłupał mu czaszkę. Niemrawi początkowo chłopi w końcu przyłączyli się do Kumy i po krótkiej walce zmusili oddział siepaczy Tien-Lao do odwrotu. Inni historycy sztuk wojennych uważają, że pierwszą słynną bitwę z użyciem nunchaku stoczył chłop Kirlej, poddany wielkiego beja Terlama. Przyłapany przez straż konną na kradzieży drzewa z lasu, stanął samotnie z niewielkim cepem w ręku przeciwko najlepszym żołnierzom Terlama, uzbrojonym w miecze i zbroje. Wydawało się niemożliwością, by jeden człowiek sprostał całemu oddziałowi, a jednak tylko jeden żołnierz przeżył tę jatkę. Gdy resztkami sił dopadł do dworu Terlama szepnął tylko: "Fruwające kije..." - i skonał. Z czasem te "fruwające kije" stały się dla chłopów tym, czym dla samuraja był jego miecz, a wobec nieustannego zagrożenia, również inne narzędzia rolnicze zamieniono w sprzęt bojowy. I tak tłuczek do miażdżenia ziarna stał się tonfą, sierp - kamą, a zwykły kij - bo. W ten sposób narodziła się sztuka Kobudo, będąca obok Karate podstawą azjatyckich sztuk wojennych."
Jerzy Dębski - "Superkomandos" nr 3/92

Sztuka władania Nunchaku...
To, co na filmach wygląda jak proste i nieskomplikowane 'wymachiwanie' dwoma kijami na sznurku, w rzeczywistości jest czynnością wymagającą ogromnego skupienia, opanowania, szybkości, refleksu, siły, a co najważniejsze, kilkuletniego treningu. Podczas pokazu umiejętności, widz ma wrażenie, że 'operator' Nunchaku boleśnie się nim uderza. Jest to jednak tylko złudzenie, gdyż Nunchaku jest jedynie 'odbijane' o różne części ciała (ramiona, barki, uda, biodra itp. itd.) co wzmaga efektowność i szybkość pokazu. Opanowanie Nunchaku jest sprawą co najmniej skomplikowaną, nawet jeśli mowa tylko o Free Style'u, czyli machaniu 'pokazowym' (i zaiste widowiskowym), bez kontaktu z przeciwnikiem. Druga kategoria posługiwania się Nunchaku to potocznie tzw. Combat (walka) w pełnym kontakcie z przeciwnikiem, czyli po prostu Kobudo - wspomniana w przedmowie sztuka walki tradycyjnymi okinawskimi broniami: Bo, Sai, Tonfa, Nunchaku. Walki Nunchaku można nauczyć się na różnych rzeczach, jak na przykład worek treningowy, czy drzewo owinięte materiałem itp. itd., i przede wszystkim podczas sparringów z partnerem do nauki. Cała sztuka polega na opanowaniu Nunchaku, które po uderzeniu w cel, odbija się od niego i tylko profesjonalista potrafi zgrabnie, szybko i bezpiecznie zawrócić rozpędzoną broń tak, aby nie uderzyć siebie samego. Kwestia kolejna to precyzyjne 'celowanie' i odpowiednia moc uderzenia, mające na celu trafienie przeciwnika w dany punkt i z daną siłą tak, aby przykładowo wytrącić mu papierosa z ust (są spece potrafiący to zrobić ;), lekko musnąć, uderzyć, zmiażdżyć mięsień, złamać kończynę czy w końcu zabić - Nunchaku w rękach profesjonalisty osiąga prędkości dochodzące do 240km/h i siłę uderzenia w okolicach 700-800kg/cm2, stanowi zatem śmiertelnie groźną broń (nazywane jest też 'Bronią absolutną'), dlatego w wielu krajach (m.in. w Polsce) posiadanie Nunchaku wykonanego z drewna, którego pałki połączone są łańcuchem - jest zabronione (*). Posługiwanie się zaś dwoma Nunchaku, to już najwyższa szkoła jazdy, oczywiście gdy mówimy o profesjonalnym 'machaniu', a nie trzymaniu w dłoniach dwóch Nunchaku i leniwym pomachiwaniu nimi. Umiejętne i szybkie 'machanie' dwiema sztukami Nunchaku to chyba najbardziej widowiskowa z odmian posługiwania się tą bronią białą (bo właśnie do tej grupy zalicza się słynne dwie pałki). Należy tu połączyć umiejętność posługiwania się Nunchaku zarówno lewą jak i prawą ręką, z perfekcyjną koordynacją ruchową, wszak przeważnie obydwie ręce robią w tej samej chwili zupełnie inne 'figury'. Gdy przykładowo Nunchaku w lewym ręku jest obracane np. w ósemkę, Nunchaku trzymanym w prawej ręce można w tym czasie atakować przeciwnika itp. itd. Umiejętność robienia rękoma dwóch różnych czynności jednocześnie, to zdecydowanie trudna do nauczenia czynność; choć osoby grające np. na fortepianie (pianinie) coś o tym wiedzą i miałyby akurat zadanie ułatwione ;). Nunchaku występuje w wielu rodzajach, wymiarach, ciężarach i kształtach. Rozpocznijmy od najlżejszego i najbezpieczniejszego dla użytkownika (user friendly ;) piankowego, lekkiego treningowego Nunchaku (takim czymś bez problemu mogą ćwiczyć nawet dzieci, gdyż w przypadku uderzenia tym sprzętem w głowę, nic to nie boli ;). Następnie mamy Nunchaku drewniane (wykonane z dowolnego drewna) na sznurku - zabawa takim czymś jest już niebezpieczna, gdyż Nunchaku takie ma już swoją wagę i twardość. Następnie drewniane pałki np. z dębu (o długości mniej więcej 30cm każda - standard) połączone za pomocą łańcucha (długość łańcucha to przeważnie 15cm - standard) na łożyskach, aby łańcuch nie zapętlił się podczas treningu / walki. Kolejne, to już Nunchaku stricte bojowe, ze stalowymi wzmocnieniami na końcach, lub też stalowymi prętami w środku pałek - stworzone do prawdziwej, ostrej walki / obrony. Im cięższe Nunchaku, tym większe prędkości rozwija ;). Wszystkie opisane z grubsza Nunchaku występują przeważnie jako modele o przekroju okrągłym, choć można też spotkać takie, których przekrój poprzeczny jest ośmiokątem (tzw. Oktagon).

A teraz zapraszam do przeglądu filmów, w których wykorzystano niezwykłą broń, jaką w swej prostocie jest Nunchaku. Oczywiście w poniższym zestawieniu może zabraknąć jakichś tytułów z kina azjatyckiego, gdyż na pewno Nunchaku zostało użyte w wielu filmach, których po prostu nie widziałem. Z całą jednak pewnością, poniżej opisuję te najważniejsze i, aż dziw bierze, że tak mało jest w historii kina wyrazistych i pamiętnych scen z użyciem tego niesamowitego narzędzia defensywno / ofensywnego. Może to być spowodowane tym, że naprawdę nieliczne grono aktorów opanowało do perfekcji sztukę władania Nunchaku (mistrzem w tej konkurencji pozostanie na zawsze Bruce Lee), a przecież jeśli już machać przed kamerą, to profesjonalnie, a nie... jak Waść cepem ;).

Po przeczytaniu poniższego zestawienia pamiętajcie jedno: NIE powtarzajcie tego w domu ;)


Filmy w których wykorzystano Nunchaku...

1972
"Wściekła pięść" ("Chinese connection" - "Fist of fury")
Chen Zhen (Bruce Lee) mierzy się w walce 'sam vs. wszyscy' z kadetami szkoły sztuk walk. Z początku walczy z nimi wręcz, aż do momentu, w którym zdobywa zgubione przez jednego z wrogów Nunchaku (drewniane na łańcuchu) ;). Najpierw krótka pokazówka, a już po chwili wrogowie padają jak muchy, okładani Nunchaku - z niektórych, rozciętych głów leje się krew. Gdy przeciwnicy nie ustępują, leżący Chen, otoczony przez nich zaczyna okładać ich po nogach, co zostanie zacytowane w wiele lat później w tarantinowskim "Kill Bill vol. 1", z tą różnicą, że Uma Thurman będzie to robić mieczem. Drugą sekwencją z użyciem Nunchaku jest finałowa walka z jednym z 'Bossów'. Jest to jedyny przypadek w dziejach kina, gdy mamy do czynienia z pojedynkiem 'Nunchaku vs. Samurajski miecz'. Walka trwa kilkadziesiąt sekund, aż do momentu w którym Chen wytrąca wrogowi miecz, a sam odrzuca Nunchaku, by walkę dokończyć ręcznie ;).

1972
"Droga smoka" ("Meng long guojiang" - "Way of the dragon")
Tang Lung (Bruce Lee) walczy na tyłach restauracji z próbującymi wymusić haracz łobuzami, uzbrojonymi w noże i kije. Cóż, nie mogli wiedzieć, że Tang poza byciem biegłym w sztukach walk, nosi za paskiem spodni dwie sztuki Nunchaku, którymi włada w perfekcyjny, bezbłędny sposób. Tu właśnie mamy prezentację skoordynowanego posługiwania się dwoma egzemplarzami śmiercionośnej broni (jedyny przypadek, gdy Bruce Lee macha dwoma egzemplarzami Nunchaku jednocześnie!). To także tu, możemy zobaczyć jak kończy się branie do rąk Nunchaku, nie mając pojęcia jak się do tego zabrać. Gdy jeden z opryszków podnosi z ziemi Nunchaku, Tang spokojnie oczekuje aż łobuz sam walnie się nim w czoło, po czym poprawia ciosem swojego Nunchaku w to samo miejsce ;).

1973
"Wejście smoka" ("Enter the dragon")
Paradoksalnie w najlepszym filmie Bruce'a Lee, znalazła się najsłabsza i najkrótsza scena z Nunchaku. Mamy tu jedynie przechwycenie Nunchaku od jednego ze strażników, oraz krótki pokaz 'machania' i, choć jest diabelnie szybki (o tak!), to przyznać trzeba bez bicia, że Bruce Lee ograniczył się w "Wejśiu smoka" do podstawowych niemal ruchów, jak odbijanie od biodra, czy standardowe przekładanie Nuncha za plecami z ręki do ręki. Robi to jednak tak widowiskowo i błyskawicznie (ah, ten niesamowity świst przeszywający powietrze!), aż szczęka z wrażenia idzie w dół. No i w końcu kładzie Nunchem trzech przeciwników... szkoda jedynie że tak szybko, bo w ciągu ułamka sekundy ;).

1976
"Różowa Pantera kontratakuje" ("The Pink Panther Strikes Again")
Jacques Clouseau ma z Cato umowę, że ten będzie go atakował zawsze i wszędzie, w najbardziej wymyślnych okolicznościach i czasie - wszystko dla treningu refleksu i szybkości. Gdy Cato sięga po kij, Clouseau z satysfakcją dobywa Nunchaku! To nic, że pokaz 'machania' w wykonaniu Petera Sellersa został wykonany za pomoca przyspieszonych zdjęć (i tak Sellers musiał się nauczyć podstawowych ruchów... tylko wykonywał je niezbyt szybko ;). Scena z "Różowej pantery" z użyciem Nuna (jak pieszczotliwe określa się ten 'były cep'), to jednak precedens na skalę historyczną, gdyż po raz pierwszy mamy do czynienia z ciosem Nunchaku tak silnym, że łańcuch łączący dwie pałki pęka (na karku Cato;). I cała ta scena pokazana jest w zwolnionym tempie - coś niesamowitego i pociesznego jednocześnie! ;)

1978
"Gra śmierci" ("Game of Death")
Billy Lo (Bruce Lee) ma za zadanie zdobyć skarb, którego na pięciu piętrach Pagody strzeże pięciu mistrzów różnych sztuk walk. Strażnikiem trzeciego piętra został uczeń Bruce'a Lee, Dan Inosanto - biegły w posługiwaniu się Nunchakiem, dzieki czemu powstała zapierająca dech w piersiach, trwająca ponad 4 minuty, pierwsza (i ostatnia zarazem) sekwencja walki w historii kina, w której przeciwnicy posługują się Nunchaku. Obydwaj Panowie używają Nunch drewnianych, na lince. Obydwaj też posługują się swoim orężem w sposób dynamiczny, efektowny i... efekciarski! Można nacieszyć oczy pokazami 'machania' i zadawania różnorodnych ciosów w ręce i twarz (nawet Bruce zostaje raz trafiony), czy też swoistej szermierki z wykorzystaniem Nunchaku. Na koniec Bruce Lee demonstruje, jak za pomocą Nuna skręcić wrogowi kark ;). Bezapelacyjnie jest to najlepsza sekwencja 'nunchakowa' w historii kina. I choć sam film nie został ukończony (**), fragmenty "Gry śmierci" są do zdobycia, między innymi w znakomitym dokumencie "Bruce Lee: Droga wojownika", gdzie zamieszczono 30-minutowy, odrestaurowany fragment "Gry śmierci".

1992
"Kumple" ("Sidekicks")
"Kumple" to prosta jak drut opowieść z cyklu "od zera do bohatera". Głównym bohaterem jest nastolatek Barry Gabrewski, cierpiący na astmę i lęki przed wszystkim co go otacza, na czele z nękającym go twardzielem ze szkoły. Barry ucieka w świat fantazji, gdzie u boku Chucka Norrisa przeżywa niezwykłe przygody. W prawdziwym świecie poznaje zaś mistrza karate, który zaczyna go szkolić. Nunchaku jest tu najważniejszym rekwizytem: "Masz tym ćwiczyć godzinę dziennie" - mówi mistrz wręczając Barry'emu dwie pałki połączone sznurkiem. Widzimy jak Barry podczas treningu uderza się w krocze, jak ćwiczy posługiwanie się nunchaku wędrując po torze kolejowym i wreszcie jak w perfekcyjny i widowiskowy sposób prezentuje swoje umiejętności na turnieju karate. Oczywiście aktor Jonathan Brandis tylko rozpoczyna pokaz, po czym zostaje zastąpiony dublerem w kostiumie Ninja zasłaniającym twarz ;). Tak czy inaczej, sekwencja pokazu wywijania dwoma aluminiowymi nunchaku robi w tym dość średnim filmie piorunujące wrażenie!

1993
"Dragon - historia Bruce'a Lee" ("Dragon: The Bruce Lee Story")
Scenariusz filmu "Dragon: historia Bruce'a Lee" był jedynym, jaki zaakceptowała żona gwiazdora: Linda Lee Cadwell. Film Roba Cohena jest zresztą w dużej mierze oparty na książce "Bruce Lee: Człowiek, którego tylko ja znałam naprawdę" - autorstwa żony Bruce'a właśnie. Zapewne dlatego znalazł się w filmie wątek walki Bruce'a (znakomita wręcz rola Jasona Scotta Lee!) z wewnętrznym Demonem, czego punktem kulminacyjnym jest pojedynek w deszczu, o życie małego Brandona. Gdy zawodzą wszystkie ręczne techniki walki, z twarzy zakutego w zbroję Demona wysuwają się ostrza, a walka zdaje się być przegrana... Bruce dostrzega nagle, leżące w paszczy smoka czerwone, drewniane Nunchaku. Chwyta je i na zmianę z popisowym 'machaniem', zadaje celne ciosy w najsłabszy punkt Demona - szyję. W końcu Bruce oplata Nunchaku dokoła głowy Demona, wykonuje (nie puszczając go z rąk) salto nad przeciwnikiem i lądując za jego plecami, dusi go bezlitośnie i z całych sił - czemu wtóruje szaleńczy krzyk.

2004
"Duch Jeet kun do" ("Spirit of Jeet kun do")
Hyeon-su chodzi do jednej z wielu szkół w Korei Południowej. Nie jest klasowym nieudacznikiem, ale tak samo jak wszystkich, czepiają się go szkolni 'oprawcy' ze starszej klasy, nieformalnie sprawujący kontrolę i władzę nad młodszymi kolegami. Hyeon-su wykazuje się stoickim spokojem, aż do momentu, gdy sytuacja w szkole robi się zbyt napięta, a on sam zostaje pobity. Wtedy to Hyeon-su sięga po książkę Bruce'a Lee, z której uczy się Jeet Kun Do. Oczywiście najważniejszą dla nas częścią jest nauka walki Nunchaku, której w filmie "Spirit of Jeet kun do" poświęcono najwięcej miejsca. Możemy obejrzeć ewolucję naszego bohatera, który najpierw macha jednym (drewnianym) Nunem, później dwoma (aluminiowymi), aż w końcu ćwiczy uderzanie i celność Nunchaku na worku treningowym, ustawionej na wzniesieniu puszce, czy wiszącej na sznurku kartce papieru. W finałowym pojedynku ze szkolnymi prześladowcami, Hyeon-su pokonuje ich wszystkich w krwawej bójce na dachu szkoły. Czyni to w większości za pomocą dwóch aluminiowych Nunch (owiniętych dla niepoznaki czarną taśmą izolacyjną), choć nie używa ich jednocześnie tak, jak na treningach. Dodatkowo, w "Spirit of Jeet kun do" znalazły się fajne scenki, w których klasowy grubas "Hamburger" udaje Bruce'a Lee, walcząc 'na niby' z kolegami z klasy (oczywiście w dłoniach dzierży prawdziwe Nuno). Nieporadny chłopak uderza się a to w krocze, a to w plecy... i choć krzywi się przy tym z bólu, to nie ustaje w parodiowaniu scen z filmów z Brucem Lee - ku uciesze całej klasy ;).


I mniej dumna zbieranina filmów z wykorzystaniem Nunchaku...

W wyżej wymienionych obrazach, Nunchaku odgrywało dość widoczną, wartą zapamiętania 'rolę' - nawet w zwariowanej scenie z "Różowej Pantery...", gdzie pomimo humorystycznego wykorzystania, Nunchaku wciąż wzbudzało respekt ;). Pojawiało się też Nuno w wielu filmach jako bardzo krótka lub niewiele warta wstawka, mało widowiskowa, mizerna, lub po prostu nieśmieszna i 'nie wiadomo po co'.
Przykładowo: w filmie "Ghost world" możemy podziwiać krótki pojedynek: "nunchaku vs. mop" ;). Nieco szurnięty (choć znakomicie zbudowany) gość tak nieporadnie posługuje się nunem, że zamiast pokonać machającego mopem sklepikarza, rozbija sobie okulary na własnej twarzy ;). Za to pod koniec filmu używa nunchaku do obezwładnienia samego Steve'a Buscemi. I najdurniejsze nunchaku w historii kina, czyli film "Kung pow" i nuno zmontowane na szybko z dwóch piesków preriowych (a może to małe świstaki ;) połączonych kawałkiem szmaty trzymanej przez nich w ząbkach. Broń tyleż durna co efektowna ;). Paweł Burczyk pomachiwał sobie Nunchaku w słabej komedii "Zróbmy sobie wnuka" (podobno Paweł Burczyk jest posiadaczem pięciu danów w karate), a Brad Pitt w "Podziemnym kręgu" z okrzykiem na ustach odstawiał pokazówkę, waląc Nunchaku w krzesło, podczas gdy Jack starał się rozmawiać z Marlą przez telefon. W "Wasabi - Hubert zawodowiec" (co za koszmarny polski tytuł), Jean Reno rozprawia się z czterema przeciwnikami,
z których jeden posługuje się dwoma aluminiowymi Nunchaku. Oczywiście Hubert - Reno, kładzie gościa jednym prawym prostym. Naciągana do bólu scena, a i kilkusekundowy pokaz wymachiwania Nunchem nie jest ani widowiskowy, ani szybki. Sceny z Nunchaku używanym z kolei przez Michelangello w "Wojowniczych żółwiach Ninja" to zupełna porażka. Przede wszystkim Michelangello, ze względu na skorupę na plecach, nie mógł wykonywać podstawowego ruchu, czyli przekładania Nunchaku z ręki do ręki za plecami właśnie. Przez to ograniczenie, pokaz umiejętności bojowych Michelangello i jego Nunchaku, nie ma nic wspólnego z efektownym i efektywnym użyciem Nunchaku w walce; już zdecydowanie lepiej machał Nunchem jeden z wrogich Ninja. Na szczerą pochwałę zasługuje zaś 12-sekundowa scenka z "Taxi 2" (na zdjęciu powyżej), w której jeden z Ninja daje niesamowity pokaz w wymachiwaniu dwoma sztukami aluminiowego Nunchaku, zakończony szybkim położeniem przeciwników na ziemię. Bardzo w porządku scena; szybka, nakręcona z ciekawych ujęć i dynamicznie zmontowana.



(*) - Posiadanie w Polsce Nunchaku jest zabronione, a jeśli chcemy takowe posiadać, musimy ubiegać się o zezwolenie...
którego w Polsce się nie wydaje ;)


(**) - Film tak naprawdę został ukończony... ale świat woli raczej zapomnieć o tym, co Robert Clouse zrobił z 30-minutowym materiałem stworzonym przez Bruce'a Lee. Otóż Clouse (reżyser świetnego "Wejścia Smoka") w hołdzie Bruce'owi, dokończył jego film, zastępując gwiazdora... dublerem, który w scenach walk był filmowany tak, by nie było widać twarzy, a w scenach dialogowych na jego twarz naklejana była statyczna, wycięta z papieru twarz Bruce'a Lee - przez co zamiast hołdu, powstał filmowy 'kiepski żart', szargający raczej imie Bruce'a Lee, niż oddający mu zasłużoną cześć. Aktualnie w światowym obiegu jest kilka wersji 'czasowych' "Gry śmierci": 85 min, Niemcy: 92 min, Hong Kong: 103 min (oryginalna wersja), Hong Kong: 125 min, Hong Kong: 54 min (oryginalny materiał + nieco dodatkowych scen), Japonia: 115 min, Japonia: 40 min, USA: 100 min, USA: 110 min (oryginalna wersja), oraz USA: 35 min - czyli tylko materiał stworzony przez Bruce'a Lee.

e-mail  Autor tekstu : Rafał Donica - DUX

       Klub Miłośników Filmu | 10.VIII.2005