Strona główna KMF
        
Jak daleko może posunąć się człowiek w swojej podłości i zwyrodnieniu?


Jeszcze niedawno patrząc na produkcje azjatyckie, liczyły się głównie kinematografia japońska i chińska (z Hong Kongiem włącznie). Przyszedł wreszcie czas na kino koreańskie. Pośród licznych przebojów z gatunku filmu grozy czy widowiskowego kina akcji (a nawet wysokobudżetowych science-fiction) znaleźć można tez ambitniejsze produkcje. Po sukcesie "Samarii" na MFF w Berlinie jeszcze większe laury (Grand Prix w Cannes) przypadły najnowszej produkcji Park Chan-wooka.
"Oldboy" to mroczny thriller trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. To niezwykle przejmująca i smutna historia pewnego mężczyzny, który został porwany i uwięziony w zamkniętym pomieszczeniu na 15 lat. Przebywając w zamknięciu, karmiony tym samym jedzeniem podawanym przez malutki otwór w drzwiach zaczyna miewać halucynacje, stany paranoidalne. Z upływem lat coraz bardziej dziczeje nie mając szans na kontakt z żywym człowiekiem. Niespodziewanie po 15 latach zostaje wypuszczony na wolność. Pragnie zemsty. Ale chyba jeszcze bardziej chce się dowiedzieć kto i dlaczego zgotował mu tak okrutny los. I czemu nagle odzyskał wolność...
Z każdą minutą bohater (i widz zarazem) coraz bardziej jest zaskakiwany. To film smutny i dołujący, pomimo obecnego w paru momentach czarnego humoru. Są także niespotykane raczej w koreańskim mainstreamie sceny erotyczne. Wrażliwych ostrzegam, że "Oldboy" jest bardzo drastyczny. Oglądamy ekstremalnie brutalne sceny, jednak nie jest to rzeźnia w stylu gore, a realistyczna przemoc w typie produkcji Takashi Miike (m.in. powolne wyrywanie zębów na żywca i obcinanie paru części ciała). To chyba najbardziej niepokojący film od czasu słynnego, kontrowersyjnego "Audition" wspomnianego wyżej reżysera. Technicznie stoi na najwyższym poziomie. Znakomite zdjęcia, świetna gra światłem, a wszystko w szarych, mrocznych, wręcz brudnych odcieniach. Nieraz szybkie, efektowne najazdy niczym z produkcji Finchera, ustępują miejsca długim, statycznym scenom kręconym z jednego ujęcia. Jak kilkuminutowa sekwencja walki głównego bohatera z kilkunastoma oprychami. Majstersztyk! Coś zupełnie odmiennego od tego co znamy z wielu wuxii ("Hero", "PTUS"). Tak tworzy się historię kina! Albo jakże oryginalne i interesująco przedstawione napisy początkowe. Całość uzupełnia bardzo klimatyczna muzyka. Na pewno warto obejrzeć drugi raz i przyjrzeć się paru scenom z innej perspektywy. Nawet ta pierwsza, z mężczyzną chcącym popełnić samobójstwo, po obejrzeniu całości nabiera nowego znaczenia. Co ciekawe, film jest ekranizacją (luźną) japońskiej mangi. Kolejny przykład (po np. genialnym acz zakręconym "Uzumaki"), że w komiksie można znaleźć świetne i wcale niegłupie historie. Zwłaszcza w komiksie japońskim, który nie boi się pokazywać tego, co dla wielu osób w Europie (a w USA tym bardziej) jest tematem tabu.
Brawa należą się odtwórcy głównej roli. Choi Min-shik wypadł znakomicie. Przekonywujący w scenach dramatycznych, dobry w walce, ale też zdolny do poświęceń (jak zjedzenie żywej kałamarnicy - choć to może ich przysmak ;) Park Chan-wook zwrócił uwagę zachodnich krytyków głośnym "Joint Security Area" o niezwykłej przyjaźni żołnierzy z Korei Północnej i Południowej. Później nakręcił m.in. oryginalny "Sympathy for Mr. Vengeance". Jednak dopiero po najnowszym filmie i nagrodzie w Cannes zrobiło się o nim głośno. I nic dziwnego, bo to jeden z najlepszych filmów koreańskich, a także najciekawsza produkcja jaką widziałem w tym roku.




OLDBOY
Rok produkcji: 2003, Korea Południowa
Czas trwania: 120 min.
Dozwolony od lat: 18
Data premiery w Korei: 21.11.2003
Data premiery w Polsce: styczeń 2005
Reżyseria: Park Chan-wook
Scenariusz: Hwang Jo-yun,
Lim Chun-hyeong, Park Chan-wook
Zdjęcia: Jeong Jeong-hun
Montaż: Kim Sang-Beom
Muzyka: Jo Yeong-wook
Obsada: Choi Min-sik, Yu Ji-tae,
Kang Hye-jeong, Ji Dae-han, Oh Dal-su



e-mail
 Autor recenzji: Michał Klimaszewski - GRAIL