|
Polański Próbuje Familijnie |
Według jednego z zachodnich
krytyków Polański urodził się, aby nakręcić "Olivera Twista". Gdyby w
istocie tak było, to nie zostałby chyba Roman słynnym reżyserem, a co
najwyżej niezłą filmową złotą rączką. Łączyć klasykę literatury ze
stylistycznym wyrafinowaniem potrafi bowiem doskonale. Brakuje jednak
"Oliverowi Twistowi" iskry bożej. Nikt obrazu Polańskiego nie pokocha,
nie stanie się on też w żadnym razie filmem czyjegoś dzieciństwa. Może
trochę to wina Dickensa, który zdaje się być tu i ówdzie po prostu zbyt
archaiczny. Bo i powieść punktująca wypaczenia dziewiętnastowiecznego
systemu pomocy społecznej nie zamieni się raptem w odkrytego po latach "Harrego
Pottera”. Polański - całkiem słusznie - pozytywistyczne treści stara się
więc zastąpić opowieścią o zmaganiu się jednostki z przeciwnościami
podłego świata. Egzystencjalna kaszka jaka z tego wychodzi ma jednak
przy wielu zaletach, jedną zasadniczą wadę - nie nadaje się dla dzieci.
A miał być to film familijny! Roman Polański zamarzył sobie nakręcić
kino rodzinne. Padło na Dickensa i był to jak się zdaje wybór chybiony.
Kontrast dobro - zło, tak dla autora "Opowieści wigilijnej"
charakterystyczny, przybiera w "Oliverze Twiście" zbyt jaskrawe barwy. A
że z Polańskiego marny optymista, adaptacja dziewiętnastowiecznej
powieści - naśladując jej ducha - staje się niesłychanie mroczna.
Niesprawiedliwość i zdeprawowanie hasają po ekranie, a tytułowy bohater
sypia w piwnicy z trumnami. Nadaje to filmowi nieco wyrazu, ale
dyskredytuje go zupełnie jako kino rodzinne. Czego chyba po Polańskim
należało się spodziewać.
|
 |
 |
Nie znaczy to jednak, że jest to
film nieudany. Wręcz przeciwnie. "Oliver Twist" po pewnym czasie zaczyna
nieprzyzwoicie czarować. Z tym że jest to z gruntu czarna magia.
Polański sypie nieszczęściami jak z rękawa, osiąga mistrzostwo w
szkicowaniu typów spod ciemnej gwiazdy i pewną ręką mnoży trudności na
drodze bohatera. Dobro ma niby w filmie swoje miejsce, ale ani nie
przyjdzie mu zatriumfować w pełni, ani nigdy nie okaże się być okazałą
przeciwwagą dla całego wachlarza przedstawionej tu nieprawości. A ofiary
tych łajdactw - Olivera, dziecka z gruntu niewinnego, a ponadto sieroty
- żałować będziemy w dwójnasób. Ów prosty "mechanizm kibica"
wykorzystuje w swym filmie Polański. I o dziwo ta oczywista zależność z
powodzeniem wystarcza, aby przez dwie godziny przytrzymać widza przy
ekranie. Wspomniany brak równowagi pomiędzy dobrem, a złem staje się
więc zarazem wisienką na torcie jak i gwoździem do trumny "Olivera
Twista".
|
 |
 |
A gdy już przy kibicowaniu
jesteśmy, to główny bohater przebywa w trakcie filmu istną drogę przez
mękę (taką malutką "pasję"). Zaczyna ją w gminnym sierocińcu, kończy zaś
w wielkim Londynie. I sprawdzony zespół Polańskiego zadbał o to, żeby
epitet "epicki", który określać powinien powieść łotrzykowską, znalazł
swe odzwierciedlenie na ekranie. Zarówno Londyn, jak i prowincja sprzed
wieku mają w sobie trochę z baśni, a jeszcze więcej z mroków historii.
Film jednak nie udałby się wcale, gdyby nie fenomenalny Ben Kingsley.
Gra on Fagina, miejscowego lichwiarza, zbierającego sieroty z ulicy i
dającego im w spadku osobliwy fach - profesję złodzieja. Pod jego
opiekuńcze skrzydła wpada również Oliver. I Kingsley otrzymuje w filmie
zadanie kluczowe. Jednocześnie prezentując i chciwość i miłość, staje
się on płaszczyzną na której Dickensowskie kontrasty zlewają się w
jedno. Finałowy strach Fagina przed śmiercią staje się w efekcie
najbardziej poruszającym elementem "Olivera Twista", sam Kingsley zaś
bryluje na ekranie pozostawiając w cieniu młodocianą gwiazdę - Barneya
Clarka. Za plecami - co warto zaznaczyć - ma plejadę niezwykle
charakterystycznych aktorów, których z wyczuciem dobierał sam Polański.
|
 |
 |
Nie obyło się więc bez wpadek.
"Oliver Twist" arcydziełem nie jest i Oscarów - poza statuetką dla
Kingsleya - zgarnąć nie powinien. Nie mniej jednak Polański nakręcił
kino z charakterem. I mimo że targnął się na film wewnętrznie sprzeczny
(gdyż jego nazwisko, powieść Dickensa i kino familijne wykluczają się
nawzajem), wyszedł z potyczki obronną ręką. I choć lukru tym razem Roman
zlizywać nie będzie, to widmo zgniłych pomidorów też mu raczej nie
grozi. Tylko czy jest się tu czym ekscytować?
Ocena: 4\6
 |
Oliver Twist
reżyseria: Roman Polański
scenariusz: Ronald Harwood (na podstawie powieści Karola
Dickensa)
muzyka: Rachel Portman
zdjęcia: Paweł Edelman
kostiumy: Anna Sheppard
scenograf: Allan Starski
obsada:
Barney Clark jako Oliver Twist
Ben Kingsley jako Fagin
Jamie Foreman jako Bill Sykes
Harry Eden jako Dodger
Leanne Rowe jako Nancy
Lewis Chase jako Charley Bates
Edward Hardwicke jako pan Brownlow
Jeremy Swifty jako pan Bumble
dystrubucja: Monolith Films
Premiera światowa: 30.09.2005
czas trwania: 130 minut
FILM W DWÓCH WERSJACH: Z DUBBINGIEM ORAZ POLSKIMI NAPISAMI
Klub
Miłośników Filmu | 29 IX 2005 |
|
| Autor recenzji:
Jacek Kozłowski - SENK |