Strona główna KMF
UWAGA - OD SPOJLERÓW AŻ GĘSTO :)

WSTĘP

    Śmierć filmowa może być wzniosła jak kres Roya Batty z "Blade Runnera", patetyczna - jak 'Freedom!' Gibsona lub rozwlekła niczym guma do żucia, co doskonale zaprezentował Boromir. Przykładem śmierci przegadanej może być Yoda, a śmierci nadzwyczaj niespodziewanej - Steven Seagal i jego odważny skok bez spadochronu w "Krytycznej decyzji". Poza śmiercią w detalu, mamy też śmierć hurtową - czyli wszelkiego rodzaju zatonięcia "Titanica", batalie z "Szeregowca Ryana" i całą masę filmowych bitew, potyczek, eksplozji i strzelanin. W tym całym śmiertelnym zamieszaniu, rzadko bo rzadko, ale można wyłapać pewne indywidualności, które zanim zginą, mają przed śmiercią ułamek sekundy czasu, by wypowiedzieć krótką, zapadająca w naszej pamięci, ostatnią w życiu kwestię. Kluczem do poniższego zestawienia będzie fakt nagłej śmierci - która stoi na tyle blisko za rogiem, że 'bohater' jest jej w pełni świadom, lecz nie ma czasu nawet na zrobienie jednego kroku w celu ucieczki, łzawe pożegnanie czy ckliwe przemowy. Pozostaje mu jedynie ułamek sekundy na ostatni krzyk, ostatnie słowo, ostatnie tchnienie - zanim dopadnie go ciemność. Reżyserzy wręcz prześcigają się w tej dziedzinie, wkladając w usta 'bohaterów' krótkie teksty podsycające dramaturgię i wyostrzające tragizm sytuacji. Czasem też, mimo że bohater właśnie ginie - wygłoszona przez niego sentencja dodaje śmierci znamion lekkości, czy wręcz humoru. Oto kilka przykładów ostatniego tchnienia...

LEON

 
    Chyba najlepszym przykładem na zilustrowanie tego o czym piszę we wstępie - będzie Stansfield, który dostaje w prezencie od Leona, zawleczkę od granatu. Ten, w 100% pewny siebie typ, nigdy nie tracący zimnego opanowania, pewien swojego zwycięstwa, przez ułamek sekundy żyje ze świadomością nadchodzącej śmierci. Jego ostatnie słowo: "SHIT!", może mieć jednak dwojaki wydźwięk! Może było to po prostu jedyne tak krótkie słowo, na wypowiedzenie którego starczyło mu czasu? Mógł też być "SHIT!" swoistym wyrażeniem zawodu, jaki sam sobie sprawił Stansfield, dając się przechytrzyć Leonowi. W końcu słowo "SHIT!" oznaczało ni mniej ni więcej, tylko przyznanie się do przegranej, ale sposób w jaki wypowiedział je Stansfield nie był dramatyczny, czy dający poznać po nim słabość, która zapewne na te ułamki sekund go opanowała. Ostatnie tchnienie Stansfielda brzmiało nonszalancko, jakby właśnie przegrał jedną bitwę, a nie całą wojnę.


PIĄTY ELEMENT

 
    To, że w tym miejscu znalazło się ostatnie tchnienie z innego filmu Luca Bessona, nie oznacza wcale, że zaraz po "Leonie" jest najbardziej pasującym do tego zestawienia przykładem. Postanowiłem jednak zamieścić motyw z "Piątego elementu" tuż pod "Leonem", gdyż w obydwu przypadkach rozerwany przez eksplozję 'bohater' grany jest przez tego samego, nieszczęśliwie kończącego aktora. O ile jednak w "Leonie", Stansfield cedzi przez zęby słowo: "SHIT!", tak w "Piątym elemencie" Zorg nie sili się na żadne przekleństwo, w obliczu śmierci wypowiadając klasyczne, proste i jakże dosadne "O NIE!" Scena ta, jakby nie patrzeć nawiązuje do śmierci Stansfielda w "Leonie". a wręcz wydaje się, jakby Gary Oldman chciał powiedzieć: "O NIE! ZNOWU?" ;)


TUNEL

 
    Roy Nord (Viggo Mortensen), nonszalancki, charyzmatyczny i skrajnie pewny siebie sportowiec-biznesmen, postanawia samotnie wydostać się z niebezpiecznego tunelu, na powierzchnię. Wyposażony w sprzęt, chce pokonać grożący zawaleniem szyb. Próbuje go od tego odwieźć Kit Latura (Sylvester Stallone), zostaje jednak spławiony. Roy Nord pnie się do góry nie zwracając uwagi na ostrzeżenia. Nagle szyb zaczyna się walić; Roy szybko opuszcza się w dół na linie... (z góry nadlatują tony gruzu i stali!), próbuje odpiąć uprząż wciąż spoglądając na nadchodzącą z góry śmierć. Rezygnuje, opuszcza ręce, w ostatnim odruchu energicznie wypluwa żutą przez cały czas gumę. Po chwili w miejscu gdzie stał, powstał jego zasypany gruzem i złomem grób. Nawet w ostatniej chwili życia Roy nie okazał słabości, wypluwając gumę w cwaniacki, a nie w płaczliwy sposób. Jakby właśnie potknęła mu się noga, a nie kończyło życie.


OBCY^3

 
    Jeden z więźniów wspina się po drabince z wiadrem pełnym Quinitricetyliny i flarą trzymaną w zębach. Na górze dopada go Obcy - upuszczona flara nieuchronnie zbliża się do ziemi, na której rozlana jest Quinitricetylina. Muzyka cichnie, obraz nieco się deformuje, flara w przesadnie zwolnionym tempie, obracając się - bezlitośnie zbliża się ku podłodze. W chwilowej ciszy, w warstwie muzycznej pojawia się pojedyncze 'brzdęknięcie' w klawisze pianina. Arthur - jeden z więźniów z przerażaniem obserwujących nadchodzący dramat - wydusza z siebie tylko "Ba..." - fragment piosenki którą nucił pod nosem. Powraca ujęcie spadającej flary i cisza zapowiadająca nadchodzące piekło. Flara dotyka ziemi, wybucha ogień w którym ginie wielu więźniów. Oglądając jednak spustoszenie jakie wywołuje powstała fala ognia, trudno zapomnieć Arthura, który swoim na pierwszy rzut oka banalnym "Ba..." - wprowadził do sceny niezwykle prorocze napięcie, przedsmak tego co ma się stać, a skoro Arthur aż zaniemówił, wiadomo było, że zwiastowało to niezwykle tragiczne wydarzenia.


GŁĘBIA

 
    W przypadku filmu Camerona, sytuacja ma się nieco inaczej niż w dwóch opisanych powyżej. Na samym początku filmu, kiedy okręt podwodny idzie na dno, Kapitan stara się opanować beznadziejną sytuację - wie jednak, że nie ma szans na ratunek, i że za chwilę stalowy gigant uderzy z potężną siłą o twardą skałę gdzieś, na dnie oceanu. Kapitan doskonale zdaje sobie sprawę, że w takim przypadku nie ma nawet 1% szans na przeżycie. I tu właśnie widzimy jak różne i jak ciekawe zachowania przed zbliżającą się śmiercią, potrafią wymyślić filmowcy. Kapitan NIE krzyczy do załogi "trzymajcie się!" czy innych "żegnajcie przyjaciele!" lub "zawsze Cię kochałem" ;) - Kapitan milczy, milczy, i na ułamek sekundy przed uderzeniem... bierze głęboki wdech, niczym przed skokiem do wody, ostatni wdech, jak odruch który jako jedyny przyszedł mu do głowy w ostatnich sekundach życia.


WODNY ŚWIAT

 
    Pewnego dnia na pokład tankowca przybywa Mariner i z zamiarem wysadzenia statku, wrzuca do szybu odpaloną flarę. Pewien dziadek siedzi przez długie lata na dnie tego samego tankowca i zajmuje się odmierzaniem poziomu ropy naftowej. Te dwa pozornie nie mające związku zdarzenia łączą się w jednej z najciekawszych sekwencji filmu "Wodny świat". Nasz 'pewien dziadek' spotyka płonącą flarę która powoduje gigantyczną eksplozję jego miejsca 'pracy'. Jednak nasz dziadek uważa nadchodzącą śmierć (falę ognia) za błogi stan wyzwolenia - i wita ją słowami "Thanks God!". To jedna z najbardziej przewrotnych i zabawnych kwestii wygłoszonych w obliczu śmierci - ale jakże fajnie wymyślona ;)


PULP FICTION

 
    Scena z "Pulp Fiction" to z kolei jeden z najciekawszych przykładów konsternacji i zaskoczenia w najmniej miłym wydaniu - bo jak nazwać sytuację, w której Vincent Vega wychodząc z 'kibla' z komiksem w ręku, zastaje przed sobą Butcha z karabinem maszynowym gotowym do strzału? Sytuację takę nazwiemy 'nieciekawą'. Pozostaje tylko przybrać pozę adekwatną do chwili, czyli lekko się przygarbić i zrobić minę wyrażającą dziwne zażenowanie... a później przyjąć na siebie grad kul. Vincent Vega skończył mega-głupio; wychodząc z 'kibla', z komiksem w ręku, jako gangster, skrajnie upokorzony w ostatnich sekundach życia, ginący w nadzwyczaj niesympatycznych i niehonorowych okolicznościach.


PEARL HARBOR

 
    Słynna scena z "Pearl Harbor", w której kamera podąża za spadającą bombą, kończy się w momencie, gdy owa bomba przebija pokład i ląduje w kuchni, ku zdziwieniu czarnoskórego kucharza, nagle oderwanego od obierania ziemniaków. Kucharz podchodzi bliżej, aby zobaczyć co też przebiło sufit. Gdy dostrzega, że jest to wielka bomba która za chwilę wybuchnie, nie wystarcza mu nawet czasu by wypowiedzieć do końca ostatnie przekleństwo. Jego życie kończy się zatem słowami "Son of the".


SZEREGOWIEC RYAN

 
    Snajper Daniel Jackson celuje po kolei do Niemców. 'Zdejmuje' jednego za drugim; perfekcyjnie, bezbłędnie i z całkowitą wiarą w swoje umiejętności. Popełnia jednak błąd - zapomina o czołgu, który powoli podnosi lufę i celuje w jego stronę. Jackson dostrzega to w ostatniej chwili. Pocisk został wystrzelony; nasz snajper ostatnim tchnieniem krzyczy do kolegi: "Parker, Get down!!!" ("Parker, na ziemię!"). Nie udaje się, obaj giną. Ostatnie tchnienie poświęcone zostało na próbę ratowania kolegi z oddziału, zero patosu, zero sentymentalizmu - po prostu krótka, rzeczowa, zdawałoby się - nieskomplikowana - scena ukazująca przyjaźń.


DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI

 
    Samochody stoją w korku. W jednym z nich siedzi przyjaciel Davida. Fala ognia w szybkim tempie zbliża się do aut i ludzi w nich siedzących - nie ma już żadnej drogi ucieczki, żadnej szansy. Jest tylko krótkie oczekiwanie na śmierć, skwitowane przez przyjaciela Davida krótkim, kapitulacyjnym "Do Diabła!" - wypowiedzianym spokojnie, jakby nic wielkiego nie miało się zdarzyć. Jakby nie było sensu krzyczeć, płakać, czy mówić cokolwiek innego. Jedna krótka sentencja wystarczyła do wyrażenia beznadziejnej sytuacji bohatera, jego pogodzenia się ze śmiercią... wręcz przyjęcia jej z przymrużeniem oka.


NIEUCHWYTNY CEL

 
     Lance Henriksen i jego 'przeciągnięte' ostatnie tchnienie to jeden z najciekawszych przykładów w tym zestawieniu. Zły charakter, oszalały z chęci zabijania 'myśliwy', zapatrzony w siebie niczym w nieśmiertelnego herosa, zachowuje stalowe nerwy w momencie, gdy jego płaszcz stoi w płomieniach. Mało tego, gdy pokonany leży na podłodze, z opanowaniem sięga ręką w spodnie, skąd wyjmuje odbezpieczony granat (wrzucony przez Chance'a - Jean Claude Van Damme) i ze stoickim spokojem rozkręca go, aby iskra zapłonowa nie zdążyła odpalić ładunku. Udaje się; Henriksen z szyderczym uśmiechem na ustach wyrzuca z siebie zwycięskie: "He he", nie zauważa jednak, że trzyma części granatu zbyt blisko siebie... Iskra zapłonowa przeskakuje do środka granatu, za chwilę nastąpi eksplozja; Henriksen kapituluje i kwituje całą sytuację krótkim "Ups" ;)


WRÓG U BRAM

 
    Walka dwóch snajperów na śmierć i życie. Honor i perfekcja jako podstawa. Gdy Major Konig wie już, że został pokonany przez Zaitseva i znalazł się na lini ognia 'kolegi' po fachu - nie stara się uciec czy schować. Z podniesionym czołem przyjmuje porażkę, zajmując drugi stopień na podium. Jest pełen podziwu dla wyższości przeciwnika. Zdejmuje czapkę jakby chciał okazać mu swój szacunek. Nie mówi nic, po prostu bez walki bierze na siebie śmiertelny strzał. Ginie honorowo. Proste i zarazem chwytające za gardło.


PARK JURAJSKI

 
    Tu mamy podobny pojedynek; tylko nie pomiędzy dwoma snajperami, lecz między łowcą a zwierzyną. Zwierzyną, która przechytrza łowcę. Łowcę, który w ostatniej chwili życia przyznaje zwierzynie wyższość. Wyższość, wyrażoną słowami "Clever girl" ("Cwana dziewczynka"). Cwana dziewczynka która nie docenia szacunku jakim darzy ją w tej chwili łowca. Łowca, który za chwilę zostaje zjedzony, nie będąc przez zwierzynę zrozumiany...


SPEED

 
    Jako ostatni przykład w tym zestawieniu postanowiłem podać film "Speed". W filmie Jana De Bonta mamy jeden z nielicznych przykładów bohatera, który na sekundę przed śmiercią pozwala na swojej twarzy zagościć zwątpieniu, lękowi i zrezygnowaniu. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to do oczu Harry'ego zaczynają wręcz cisnąć się łzy, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Nie zdąża - wybucha bomba która osuszy wszystkie łzy.




AUTOR TEKSTU:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl
Podziękowania dla Alieena za pomoc merytoryczną i część zdjęć.
Podziękowania dla Huntera za część zdjęć.