Niniejsza recenzja, w nieco krótszej wersji ukazała się także w CINEMIE na styczeń 2007 - to ostatni numer tego miesięcznika. Chyba moje recenzje doprowadziły do wycofania go z rynku ;)
PACHNĄCY FILM
Wydana w 1985 roku bestsellerowa powieść "Pachnidło" Patricka Süskinda uchodziła za niemożliwą do przełożenia na język filmu. Jak bowiem pokazać na ekranie nieskończone spektrum zapachów, których doświadcza, kataloguje w pamięci i za pomocą których główny bohater Jan-Baptysta Grenouille postrzega świat? Historia geniusza powonienia pozbawionego jednocześnie własnego zapachu, nie wpisywała się w klasyczne ramy scenariusza filmowego. W opowieści brakowało antagonisty głównego bohatera, choć można pokusić się o stwierdzenie, że sam Grenouille stanowił zarazem postać główną i czarny charakter. Czy jednak mordercę kobiet, choć działającego w "słusznej sprawie", bo próbującego stworzyć "zapach absolutny", można uczynić bohaterem filmu? W dodatku bohaterem, którego nie ściga wymiar sprawiedliwości spersonifikowany w osobie dzielnego, sprawiedliwego i przystojnego stróża prawa? Tom Tykwer udowodnił, że można. Tworząc mroczny, choć liryczny thriller, dokonał pozornie niemożliwego: pozostał wierny literackiemu oryginałowi ożywiając na ekranie książkowy świat zapachów, tych odpychających, jak porażający smród targu rybnego gdzie na świat przychodzi Grenouille, jak i tych pięknych, "zbieranych" przez Jana-Baptystę wprost z martwych ciał młodych dziewcząt. Zapachy otoczenia wdychane przez bohatera są dla widza prawie namacalne, a to za sprawą kamery, która w szybkim tempie "zmierza" do obiektów westchnień Jana-Baptysty. Plakat do filmu - krwistoczerwone płatki róż wzlatujące niczym cudowna woń z ciała nagiej kobiety, znakomicie oddaje jedyną w swoim rodzaju atmosferę krwawej twórczości, którą uprawia główny bohater.
Nieznany szerszej publiczności młody aktor Ben Whishaw, wcielając się w tragiczną postać zatopionego w świecie zapachów kalekiego odszczepieńca, zagrał w "Pachnidle" rolę życia. Jego Grenouille jest szalonym geniuszem, przez co łatwo wymyka się jednoznacznej ocenie. Bo choć za nim podąża piekło, jest w nim iskra boża... Równie znakomicie spisał się drugi plan: Dustin Hoffman w roli mentora głównego bohatera - perfumisty Baldiniego, Alan Rickman jako ojciec Laury i John Hurt w roli narratora. Jednak tym co sprawia, że wręcz wchłania się gęstą atmosferę tego niezwykłego filmu, jest naładowana emocjami muzyka, która w sugestywny sposób odmalowuje przed widzem delikatną i ulotną feerię zapachów i przeżyć wewnętrznych bohatera. To dzięki muzyce scena pierwszego spotkania Laury oraz zaskakujący, balansujący na granicy snu i jawy, odrealniony finał na rynku miasta Grasse, w poetycki sposób ocierają się o mistycyzm. Warstwa muzyczna jest dziełem aż trzech kompozytorów: Reinhold Heil, Johnny Klimek i Tom Tykwer - wszyscy trzej panowie pracowali ze sobą już przy muzyce do "Biegnij Lola, biegnij".
Za, niemal olfaktoryczne przedstawienie metafizycznego świata zapachów i wierne odtworzenie realiów XVIII-wiecznej Francji odpowiedzialny był autor zdjęć Frank Griebe (pracował z Tykwerem przy "Biegnij Lola, biegnij" i "Niebo") oraz scenograf Uli Hanisch i projektant kostiumów Pierre-Yves Gayraud. Otrzymaliśmy spójne, przemyślane i dojrzałe dzieło, będące bez wątpienia najbardziej zmysłowym filmem wszechczasów. Przed nami niezwykłe, subtelne doświadczenie filmowe, które wzrusza i mrozi krew w żyłach. A przy okazji najdroższa niemiecka produkcja wszechczasów!
 |
PACHNIDŁO HISTORIA MORDERCY
Tytuł oryg.: Perfume: The Story of a Murderer
Rok produkcji: 2006
Kraj: Niemcy, Francja, Hiszpania
Czas trwania: 147 minut
Reżyseria: Tom Tykwer
Scenariusz: Andrew Birkin, Bernd Eichinger, Tom Tykwer
Według powieści: Patrick Süskind
Zdjęcia: Frank Griebe
Muzyka: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer
Obsada:
Ben Whishaw, Dustin Hoffman, Alan Rickman, John Hurt, Rachel Hurd-Wood, Alba Fer, Corinna Harfouch, Carlos Gramaje i inni
|
 |
 |
Autor recenzji: Rafał Donica - DUX |
Klub Miłośników Filmu 27.12.2006 |
|