Święta Zemsta
Ostatnia część "Trylogii Zemsty" diametralnie różni się od poprzednich.
W "Panu Zemście" ("Sympathy for Mr. Vengeance"), wyciszonym, ale
makabrycznym dramacie, zemsta była siłą wyniszczającą każdą, nawet
najmniejszą część ludzkiego życia. Niekończącą się spiralą żądzy, gniewu
i frustracji. Tragiczną w skutkach i złudną próbą uciszenia własnego
sumienia i uśmierzenia bólu. W "Oldboyu" zemsta sięgała jeszcze dalej –
osacza bohaterów, wtapia się w ich życie i niszczy je od środka, a mimo
to staje się celem ich działania, nadaje sens ich życiu. Tylko
nieświadomość, pozbycie się żądzy daje nadzieję na szczęście. W "Pani
Zemście" Park Chan-Wook posuwa się jeszcze dalej, czyniąc z zemsty...
drogę do odkupienia.
Geum-ja, po 13 latach spędzonych w więzieniu, wychodzi na wolność. Nie
jest jednak już tą samą osobą, którą wszyscy tak chwalili, uznając za
wspaniały przykład resocjalizacji. Ciepłe niegdyś oblicze kobiety staje
się obojętne i zimne. Śnieżnobiała cera oraz zarysowane krwistoczerwoną
kredką oczy zdają się ukrywać przerażający, mroczny sekret. Kobieta nie
przyjmuje oczyszczającego tofu (tort, który ofiarowuje się więźniom po
wyjściu na wolność), które miało być symbolem jej nowego życia, w
wolności i zgodzie z Bogiem i drugim człowiekiem. Nie czuje się
zresocjalizowana. Nie czuje się wolna. Nie czuje się też dobra, ani tym
bardziej czysta."Wielka pokuta za wielkie grzechy... Mała za małe." Czas
więc na jej odkupienie win. Czas na zemstę, precyzyjnie planowaną już od
wielu lat. Odwet na człowieku, który skrzywdził ją, jej dziecko oraz
wiele innych niewinnych osób.
|
 |
 |
Wychodząc z kina byłem odrobinę
rozczarowany. Spodziewałem się kolejnej, zaskakującej intrygi
zwieńczonej szokującym zakończeniem. Przerażenia i autentycznego
cierpienia, które odczuwał widz oglądając "Oldboya". Tymczasem "Pani
Zemsta" jest filmem pełnym groteski, bardziej metaforycznym i mniej
agresywnym w narracji. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, jak
przemyślany i głęboki jest nowe dzieło Park Chan-Wooka. W odróżnieniu od
poprzednich jego filmów, "Pani Zemsta" nie skupia się na ukazaniu
destrukcyjnej siły zemsty. Przewrotnie, zemsta staje się tu drogą do
odkupienia win. Kiedy przed wieloma laty główna bohaterka dopuściła się
przerażającej zbrodni, straciła wszystko. Zostało jej odebrane dziecko,
a ona sama stała się obiektem nienawiści, wreszcie – nie potrafiła
poradzić sobie z poczuciem winy. Trafiła do więzienia... i nagle stała
się zupełnie inną osobą. Stała się uczynna, dobra, współczująca.
Gorliwie modliła się, a w każdej wolnej chwili pomagała nieszczęśliwym
więźniarkom. Przez 13 lat była wzorem do naśladowania, nieomal świętą
męczennicą, nawróconą z drogi zła. Jednak pod tym wszystkim kryło się
coś więcej. Chłodna kalkulacja, baczne obserwacje, planowanie i knucie
intryg. Mimo, że była nazywana przez współtowarzyszki "Dobrotliwą",
wzbudzała ich niepokój i poniekąd respekt – nikt wolał nie poznawać
drugiego oblicza Geum-ja. Dopiero po wyjściu z więzienia bohaterka
zrzuca maskę, stając się bezwzględną "Panią Zemstą". A może dopiero
wtedy tę maskę zakłada?
|
 |
 |
Niejednoznaczna postać Geum-ja
zostaje dodatkowo podkreślona przez rozbicie chronologii. Poznajemy ją
jaką zimną, cyniczną morderczynię, obraz ten ulega jednak ciągłej
transformacji. Czy tak właśnie wygląda poszukiwanie odkupienia? Ciągłe
miotanie się między dobrem a złem, między tym co właściwe, a tym co z
pozoru złe i niemoralne? Między światem pełnym ideałów, a odludnym,
ukrytym w głębi duszy miejscem, z którego jedyną drogą ucieczki jest...
zemsta. Odwet, jaki bierze na swoim prześladowcy główna bohaterka nie
jest jednak aktem egoizmu. Nie działa impulsywnie, nie szuka też
satysfakcji płynącej ze strachu i bólu jaki on odczuwa. Geum-ja zdaje
sobie sprawę ze zła, jakie niesie zemsta oraz z powagi zadania, jakiego
się podjęła. Zemsta staje się tu świętą misją, jedynym sprawiedliwym
wyrokiem, szansą na odkupienie win. I dopiero ostatnia scena w pełni
pokazuje, co było głównym celem wszystkich tych mniej lub bardziej
właściwych działań bohaterki. Tak głęboki obraz postaci film zawdzięcza
znakomitej Lee Young-ae. Klasą samą w sobie jest też Choi Min-Sik
("Oldboy"). Ich bohaterowie mają tu dwie twarze: Geum-ja to z jednej
strony chodząca dobroć, z drugiej zaś symbol zemsty, a ‚Nauczyciel’ pod
maską sympatycznego, nieszkodliwego człowieka kryje okrutne oblicze.
Jego zdemaskowanie staje się częścią "Świętej misji" jaką stawia przed
sobą "Pani Zemsta".
A wszystko to nakreślone z subtelnością i precyzją. Niejednoznacznie,
często groteskowo, z ironią i makabrą, tak często spotykaną u tego
reżysera. Nie przesłania to jednak autentycznych emocji, które potęguje
piękna muzyka. Wspaniała, melancholijna ścieżka dźwiękowa Yeong-wook Jo
(współpracował z reżyserem już trzykrotnie) chwyta za serce, mimo
podobieństwa do jego poprzedniej kompozycji. Całości dopełniają piękne
zdjęcia - pracował nad nimi operator "Oldboya" - Chung Chung-hoon. Wook
zawsze przykłada szczególną uwagę do wizualnej strony swoich filmów. Nie
gubi się w natłoku efektownych, często bardzo skomplikowanych ujęć,
rozsądnie dawkuje efekty specjalne, dba o estetykę kadru, a przy tym
potrafi utrzymać balans między formą a treścią. Coraz częściej
spotykając się z twórczością tego reżysera odnoszę wrażenie, iż jest on
azjatyckim odpowiednikiem Davida Finchera. Tyle, że tamten nigdy nie
stworzył dzieła tak szokującego i poruszającego jak "Trylogia Zemsty".
|
 |
 |
"Pani Zemsta" świetnie podsumowuje
poprzednie dwa dzieła reżysera. Nie daje jednego oczywistego
rozwiązania, pozwala na domysły, przemyślenia, własne interpretacje.
Zamyka trylogię w sposób subtelny, delikatny i stylowy. Powstały trzy
różne filmy, różniące się stylem, siłą przekazu, formą, połączone
wspólnym tematem, ale widzianym z różnych perspektyw i w innych etapach.
W "Panu Zemście" mamy więc nieokiełznany gniew, w "Oldboyu" próbę życia
w wiecznym cierpieniu i żądzy zemsty, z którymi to człowiek w końcu
stara się jednak stoczyć walkę. Dopiero "Pani Zemsta" to poszukiwanie
odkupienia, katharsis, na które zarówno widzowie, jak i bohaterowie
filmów Wooka, tak długo czekali.
 |
Pani Zemsta
reżyseria
Park Chan-wook
scenariusz
Chung Seo-kyoung
Park Chan-wook
zdjęcia
Chung Chung-hoon
muzyka
Choi Seung-hyun
Cho Young-wuk
montaż
Kim Sang-bum
Kim Jae-bum
występują
Choi Min-sik Pan Baek
Lee Young-ae Lee Geum-ja
Kim Si-hu Geun-shik
Nam Il-woo detektyw Choi
Oh Dal-su Pan Chang
Lee Seung-shin Park Yi-young
Kim Byoung-ok kaznodzieja
Klub
Miłośników Filmu | 19 I 2006 |
|
| Autor recenzji:
Karol Baluta -
KAROL |