Peckinpah zmarł na wylew krwi do mózgu w 1984 r., pozostawiając po sobie czternaście pełnometrażowych filmów, z których niemalże każdy był gwałtowną, pełną brutalności opowieścią o ludzkiej walce - z samym sobą i otaczającym światem. Równocześnie jednak te czternaście obrazów Peckinpaha - jednych prawdziwie arcydzielnych ("Dzika banda"), innych mniej ("Weekend Ostermana") - to także filmowa podróż przez czyściec, z którego może i wychodzi się martwym, ale równocześnie zbawionym.
Siłę filmów "krwawego Sama" widać zwłaszcza dziś, kiedy na kino Peckinpaha powołują się całe rzesze twórców kina sensacyjnego - od Polski (Władysław Pasikowski), przez Azję (John Woo, Ringo Lam, Tsui Hark) po Amerykę (Tarantino, Robert Rodriguez, Christopher McQuarrie). Filmy owych "epigonów Peckinpaha" unaoczniają fakt, że tematyczne obsesje stale powracające w dziełach twórcy "Dzikiej bandy" wciąż fascynują współczesnego widza i filmowego twórcę. A jednak na tle widowiskowych, ale rzadko kiedy mówiących cokolwiek o człowieku "akcjonerów" ostentacyjnie odwołujących się do kina "krwawego Sama" (weźmy choćby "Desperatów" (2001) McQuarrie'a), wyraźnie widać prawdziwą klasę filmów twórcy "Dzikiej bandy", w których - na równi z efektownymi scenami akcji - liczył się umoralniający message.
 | |
Filmy Peckinpaha, tak w chwili powstania, jak i dziś, nastręczają interpretatorom wiele problemów. Nie ulega wątpliwości, że to kino okrutne, epatujące przemocą, politycznie niepoprawne, często rasistowskie, zmaskulinizowane i skrajnie antyfeministyczne. Jednocześnie jednak to kino mające wymiar przypowieści, mitu, ukazującego świat moralnego upadku, w którym, niespodziewanie odnajdują się podstawowe wartości, takie jak odwaga, honor, lojalność, przyjaźń i poświęcenie, często pielęgnowane przez ludzi odrzuconych, do których nijak nie pasuje miano "szafarzy moralności". Major Dundee, członkowie Dzikiej Bandy, Cable Hogue, Benji, sierżant Steiner - postaci z peckinpahowskiego panteonu - to przecież reprezentanci "straconego pokolenia", filmowi krewni bohaterów książek Faulknera i Hemingwaya - straceńcy, ludzie skazani przez los na przegraną, "losers" nie mający żadnych złudzeń, co do siebie i otaczającego ich świata. A jednak jest w nich jakaś przekorna nadzieja, chęć podjęcia jeszcze jednej próby, tak jak inne skazanej na fizyczną klęskę, ale zapewniającej moralne zwycięstwo.
Przed ostatecznym uznaniem "Dzikiej bandy" czy "Żelaznego krzyża" za arcydzieła, przeszkadza wielu krytykom zbyt duża ilość fotogenicznej przemocy w nich zawartej, niebezpiecznie zbliżającej ekspresyjne freski Peckinpaha do widowiskowego ale miałkiego intelektualnie kina akcji. Przed zepchnięciem dzieł "krwawego Sama" do niszy kina klasy B, przeszkadza jednak zbyt duży ładunek egzystencjalnej filozofii zawartej w okrutnych westernach i filmach sensacyjnych twórcy "Ucieczki gangstera". Odbiór "Nędznych psów" czy "Dajcie mi głowę Alfredo Garcii" obnaża hipokryzję tych wszystkich filmowych koneserów, którzy odmawiają uznania za wybitne filmów - przy swoich niepodważalnych, intelektualnych walorach - schlebiających gustom masowego widza, jakby nie dając zgody na to, by obraz odnoszący komercyjny sukces i stworzony za pomocą środków wyrazu charakterystycznych dla kina popularnego, mógł równocześnie być moralitetem, egzystencjalnym poematem, opowieścią o ciemnych i jasnych stronach ludzkiej natury. Filmy Peckinpaha to przecież nie tylko serie zwolnionych zdjęć malowniczo ukazujących wystrzały z broni palnej i przewracające się fotogenicznie samochody. To także próba odnalezienia wartości, w świecie na pozór ich pozbawionym
14.
Być może Sam Peckinpah, obok Orsona Wellesa największy "maverick" amerykańskiego kina, był jednocześnie jednym z największych humanistów hollywoodzkiej kinematografii, któremu drogę do panteonu uznanych mistrzów X muzy utrudniało tylko to, że głos rozpaczy zagłuszał zwykle szczęk przeładowywanej broni.
14. Na temat moralnego przesłania filmów Peckinpaha zobacz: Michael Bliss, Justificed Live - Morality and Narrative in the Films of Sam Peckinpah, Carbondale and Edwardsville: Southern Illinois University Press, 1993