STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE



UWAGA! - TEKST ZDRADZA WAŻNE ELEMENTY FABUŁY - UWAGA!


Udając się na typowe polskie przyjęcie, czy to weselne, czy to z jakiejś weselszej okazji, możemy spodziewać się, że na dzień dobry dostaniemy pyszne flaki, tudzież danie gorące w postaci dewolaja lub kaczki. Po smakowitym wstępie zmuszeni jesteśmy siedzieć przy stołach przez kilka godzin i monotonie wcinać wędliny i jajka z majonezem. I wreszcie nadchodzi długo oczekiwany deser w postaci lodów, ewentualnie szarlotki na ciepło. Ten, na pierwszy rzut oka bezsensowny i jakże mało filmowy wstęp, w nadzwyczaj celny sposób charakteryzuje konstrukcję i jakość filmu "Piąty wymiar"...
Właściwą część recenzji rozpocznę najbardziej wyświechtanym tekstem w świecie krytyki filmowej. Otóż "Piąty wymiar" rozpoczyna się od, werrrble... hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, po czym napięcie stale rośnie. Dokładniej rzecz biorąc, rośnie, ale nie stale, tylko mniej więcej do czterdziestej minuty filmu. Dopóki jest zaskakująco i nie wiadomo, co też dokładnie dzieje się z naszymi bohaterami, dlaczego trafili tam gdzie trafili i kto czyha na ich życia, jest pod względem stopniowania napięcia wprost wybitnie. Motywy tajemniczej chmury (na marginesie, zerżniętego z filmu "Jeszcze raz Pearl Harbor" a.k.a. "Lotniskowiec") i statku z lat 20. ubiegłego wieku, który nagle wyrasta przed bohaterami, naprawdę stawiają na baczność włosy na karku. Niestety, "Triangle", czyli "Trójkąt" przetłumaczony u nas na "Piąty wymiar" (zapewne żeby nie kojarzył się z tanim pornosem) cierpi na przypadłość często spotykaną wśród thrillerów zrobionych przez twórców pozbawionych większego talentu. O co kaman? O to, że w momencie odsłonięcia kart całą atmosferę grozy i nerwowego oczekiwania trafia szlag i zaczyna się półgodzinna bieganina pozbawiona napięcia, za to pełna tandetnego nadęcia. Kim jest zamaskowana postać z workiem na głowie można domyślić się po kilku scenach z jej udziałem, podobnie jak tego, że wszystkie wydarzenia zamknięte są w pętli, i że krzyki słyszane przez bohaterów przez radio na początku filmu, okażą się ich krzykami. Mniej więcej w połowie filmu, gdy po raz n-ty oglądamy nieco tylko zmienioną wersję wydarzeń, zaczyna się robić naprawdę przerażająco... nudno. Kolejne i kolejne sceny morderstw przestają robić wrażenie, a zmagania głównej bohaterki, która znalazła się w niezwykle tragicznej sytuacji (brawa dla scenarzysty za pomysł wyjściowy), zamiast wciągać, zaczynają irytować.
Po nudnym wcinaniu wędlin i jajek z majonezem dotarliśmy wreszcie do deseru. Po świetnym początku, w którym atmosfera była tak gęsta, że można ją było ciąć nożem oraz słabiutkiej środkowej części filmu, w końcówce twórcy nieco się rehabilitują, serwując bardzo smaczne lody. Niezłe wrażenie robi choćby scena, w której jedna z wciąż i wciąż zabijanych dziewczyn doczołguje się do stosu trupów złożonych z jej poprzednich "wersji". Ale dopiero finał przynosi to, co w "Piątym wymiarze" najlepsze, i co czyni z głównej bohaterki postać tragiczną, która nijak nie może zmienić swojego przeznaczenia, utknąwszy (pewnie na zawsze) w, nie bójmy się powiedzieć wprost i dobitnie, zdrowo popieprzonej sytuacji. Szkoda jedynie, że aby doświadczyć tego niezwykłego wrażenia, które wywierają ostatnie sceny, trzeba przebrnąć przez średniej jakości slasher-movie.

Ocena: 5/10
Triangle

Tytuł polski: Piąty wymiar
Czas trwania: 99 minut
Rok produkcji: 2009, Wielka Brytania, Australia

Reżyseria: Christopher Smith
Scenariusz: Christopher Smith
Zdjęcia: Robert Humphreys
Muzyka: Christian Henson

Wystąpili:
Melissa George Jess
Joshua McIvor Tommy
Jack Taylor Jack
Michael Dorman Greg
Henry Nixon Downey
Rachael Carpani Sally


Autor recenzji: Rafał Donica - DUX
Oprawa HTML: Maciek Poleszak - CIUNIEK
Klub Miłośników Filmu, 9 grudnia 2010
STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE