STRONA GŁÓWNA


Część czwarta rankingu.





WSTĘP   50-41   40-31   30-21   20-11   10-1   SUPLEMENT


20
Przystanek Alaska
Northern Exposure
Universal TV, 1990 - 1995

Chyba każdy fan tego serialu pragnął kiedyś zostawić wszystko i wyjechać na Alaskę. I trudno się dziwić, bo Cicely mimo statusu dziury na krańcu świata sprawia wrażenie idealnej odskoczni od zgiełku wielkiego miasta, choć doktor Fleischman potrzebował nieco czasu by to odkryć. "Przystanek Alaska" porywa klimatem, nietypowym, czasem szalonym humorem, barwnymi postaciami i nieustannym iskrzeniem na linii Maggie-Fleischman. [Bocian]

Serial, który klimatem i postaciami deklasuje praktycznie wszystko, co obecnie oferuje nam telewizja. Rzecz o życiu w sposób dla wielu zupełnie niewyobrażalny, ale jednak ujęta w przekonujące i wyjątkowo ujmujące ramy. Obserwowanie codziennego życia mieszkańców Cicely to nie tylko okazja do podziwiania niesamowitego klimatu małego miasteczka, ale i chwila na pełną humoru, inteligentną, ale na szczęście pozbawioną banału refleksję nad życiowymi priorytetami. [Karol]

W pewnym sensie rozwinięcie jednej ze składowych Twin Peaksa - czyli opowieść o zetknięciu "światowca" z sympatycznie pokręconą małomiasteczkową społecznością. Rezultat: wyśmienita "gadana" komedia charakterów, zasłużenie uznana przez telewidzów za pozycję kultową. [Jarod]

To bez wątpienia jeden z najlepszych seriali w historii jakie trafiły do polskiej telewizji. Połączył w sobie metafizykę z domowym ciepłem jednocześnie nie stroniąc od lekkiego absurdu i surrealizmu. Zapewnił nam galerię postaci, która nigdy przedtem, ani nigdy potem w serialu się nie pojawiła. Nie bez powodu uważany w wielu kręgach za zjawisko absolutnie kultowe. [Kelley]

Twórcy "Przystanku Alaska" mieli genialny w swojej prostocie pomysł na serial. Postanowili spojrzeć na małe prowincjonalne miasteczko oczami egocentryka i zagorzałego mieszczucha. Z tego zderzenia mentalności wyszła im świetna historia. Ciepła, zabawna i absolutnie przeurocza. [Haneska]

"Przystanek" to nie jest telenowela, a jednak losy kilku bohaterów wciągają; nie jest to film przygodowy, a jednak to jest wielka przygoda; nie jest to komedia, a jednak każdy odcinek ma w sobie coś zabawnego. I nic się nie dzieje. Zwyczajne, zimne, a w środku gorące i zachwycające. Zwykły serial, zwykli ludzie, a jednak w tej zwykłości - to wszystko niezwykłe. [Desjudi]

Historie opowiadane w "Przystanku" są niezwykłe, a jednak tak zwykłe. Opowiadają o relacjach między ludźmi, ich pozytywnym nastawieniu do natury, sztuki i życia. Nie znajdziemy w nich sensacji, suspensu a jedynie czy aż odrobinę melancholii, uczuć, wrażliwości. Cicely "udowadnia", że malutka mieścinka na przysłowiowym wygwizdowie wcale nie musi być "zabita dechami". Twórcy tak ciekawie skonstruowali akcję każdego odcinka, że właśnie z sytuacji zwyczajnych, pospolitych, typowych i można by rzec oklepanych w życiu codziennym, czerpać można najwięcej radości i szczęścia. Bohaterowie natomiast, niemal krzyczą z ekranu telewizora do nas: "zwolnij człowieku...". [fragment artykułu Tomka Urbańskiego]



19
Cowboy Bebop
Kauboi Bibappu
Tokyo TV, 1998 - 1999

Rewelacyjne anime będące połączenie sci-fi z kinem sensacyjnym lat 70-tych. Świetna gra konwencją, doskonała konstrukcja serialu, a przede wszystkim fascynujący bohaterowie. Cowboy Bebop idealnie dawkuje zarówno humor jak i dramat. Serial idealnie zrealizowany, świetny scenariusz, animacja i genialna muzyka. Spodoba się nie tylko fanom japońskiej animacji. [Azgaroth]

Znakomita seria, która bawi się konwencjami, popkulturowymi kliszami i nieczęsto sięga po niesprawdzone dotąd rozwiązania. Czwórka rewelacyjnych bohaterów (i pies!), którym twórcy nie szczędzą czasu ekranowego, dużo narracyjnej swobody, kilka naprawdę świetnych przygód, piękny rysunek, kapitalna, klimatyczna muzyka (niech żyje bebop!) a do tego przekonujący w swoim szaleństwie świat. I czego chcieć więcej? [Karol]

Wysmakowany, klimatyczny, z genialną muzyką... Po prostu wybitny serial. [Craven]

Bebop zdaje się być z jakiś powodów niedoceniony i zapomniany, a w moim przypadku to jedyny twór tzw. "postmodernizmu", który łykam z niekłamaną ochotą. Posklejać w taki sposób fragmenty popkultury aby wzbudzały prawdziwe emocje to prawdziwa sztuka, która Japończykom wyszła aż miło. No i najlepszy opening na świecie. [Glut]

Kolejny western-science-fiction. Klimat jak w "Firefly", tylko w wersji animowanej po japońsku. Aha, serial o najlepszej ścieżce dźwiękowej w historii. Słucham jej bezustannie od prawie 10 lat. [hops]



18
Rzym
Rome
HBO / BBC, 2005 - 2007

Prawdziwa perełka wśród seriali - świetne aktorstwo, znakomity, dopracowany scenariusz, dbałość o realizm przedstawionego świata i wysoki poziom realizacyjny całości. Miałem pewne obawy odnośnie drugiego sezonu, ale już z pierwszym odcinkiem zostały one rozwiane. Nie tylko nie zrujnowano wypracowanej dobrej marki, ale jeszcze ją umocniono, udowadniając, że wysoki poziom pierwszego sezonu nie był przypadkiem. „Rzym” udowadnia, że formuła mini-serialu jest najlepszym rozwiązaniem, gdy celem jest zachowanie wyśrubowanego poziomu przez wszystkie odcinki. Dzięki temu widz ma do czynienia z niezwykle „zagęszczoną” akcją i zerową ilością sztucznego rozciągania wątków. Małą bolączką obydwu odsłon jest brak scen bitewnych. Rozumiem, że jest to „tylko” serial telewizyjny i realizatorzy musieli borykać się z ograniczeniami budżetowymi, ale chwilami aż się prosiło o jakieś emocjonujące starcia na polach walk. Nie rzutuje to jednak specjalnie na ogólny, bardzo pozytywny odbiór „Rzymu”. Koronny dowód na to, że najlepsze historie pisze życie i hmm....sama historia. [Tyler Durden]

Walka o władzę, intrygi, spiski, konflikty rodzinne, miłość, zdrada, namiętność, zemsta, morderstwa. Ten starożytny świat bardzo przypomina współczesny, a tamtejsza polityka niewiele się różni od dzisiejszej. A w tle przyjaźń pomiędzy dwoma żołnierzami rzymskiej armii. Chociaż są to bohaterowie pozytywni, nie są do końca nieskazitelni, bywają porywczy i są zdolni do zabicia człowieka nie tylko na wojnie, ale też poza nią, np. z zemsty albo z powodów politycznych. Scenariusz został bardzo dobrze napisany, doskonale przetworzono historyczne fakty, pokazano interesujące charaktery i fascynującą, uniwersalną historię, która ma sporo zaskakujących momentów. Postacie są niejednoznaczne, do bohaterów czujemy na przemian sympatię i odrazę. Mroczny klimat Rzymu naprawdę wciąga. Mimo, że to produkcja historyczna niewiele w niej scen batalistycznych, większy nacisk położony jest na bohaterów i relacje między nimi. W serialu nie brakuje krwi, okrucieństwa i przemocy, znalazło się nawet miejsce na odważne sceny erotyczne, nie zawsze uzasadnione (wersja ocenzurowana jest nawet lepsza). Dzieło wyjątkowe na wysokim poziomie. [Mariusz]

Teatralność 'Rzymu' niektórych może męczyć, ale obok bezkompromisowości tego serialu po prostu nie da się przejść obojętnie. Wielki, historyczny fresk po brzegi wypełniony niesamowitymi scenami i bohaterami. Szczęka na podłodze w trakcie oglądania - gwarantowana. [Krove]

Arcyciekawa lekcja historii ujęta w świetnie skonstruowany scenariusz. Wciągający, pasjonujący, wybitny serial historyczny. [Danae]

Masakrycznie realistyczne i nie bawiące się w lukrowanie historii dzieło, które powinno być puszczane w szkołach przy omawianiu dziejów starożytnego Rzymu. Trudno wymyśleć nowe superlatywy dla tak pełnego tworu. Jednak posiada jeden poważny minus. Choć nie odnosi się on do samego serialu, a do mentalności producentów, którzy nie wyłożyli kasy na planowane 5 sezonów. Tak więc tempo narracji i przeskakiwania, o nawet lata, w drugim sezonie jest całkiem szybkie. Ale twórcy poradzili sobie z tym najlepiej jak potrafili, a używając takiego sformułowania przy produkcji HBO, to równie dobrze można powiedzieć, że nakręcili najlepszą pozycję traktującą o zamierzchłej historii. Jestem niesamowicie wdzięczny scenarzystom za postacie takie jak Lucjusz Worenus, Tytus Pullo, Marek Antoniusz (choć ten pod koniec stracił fason) czy Atia. Ogólnie każdy charakter w serii jest pełnokrwisty i żywi się do nich prawdziwe uczucia, kibicując lub plując w monitor z nienawiści. Rewelacja. Szkoda, że Kevin McKidd nie dostaje większych ról i się rozmienia na drobne w superprodukcjach przeznaczonych na konsole i komputery. [Hitch]



17
Deadwood
HBO, 2004 - 2006

W historii kina i telewizji liczą się następujące westerny: dzieła Sergio Leone, dzieła Sama Peckinpaha i "Bez przebaczenia" Clinta Eastwooda. Do tego grona najwybitniejszych westernów w 2004 roku śmiało dołączył "Deadwood". Cała reszta jest w tyle. Co ma "Deadwood", a nie mają inni? Rewelacyjny scenariusz (dialogi! fabuła!), aktorstwo najwyższej próby (Swearengen, oczywiście!), realistyczne tło (bród, smród i polityka na Dzikim Zachodzie). Serial w swoim gatunku perfekcyjny, a decyzja HBO dotycząca jego zdjęcia z anteny po trzech sezonach - niezrozumiała i niesprawiedliwa. [desjudi]

Dwa elementy ma ten serial absolutnie wyśmienite: scenariusz i aktorstwo. Rewelacyjnie ogląda się dzieło pisane przez twórców, którzy nikomu nie chcą się przypodobać oraz znają się na gatunku i realiach Dzikiego Zachodu. Dialogi to czysty miód, jedne z najlepszych, jakie słyszałem. Ian McShane daje prawdziwie mistrzowski popis sztuki aktorskiej. Jego Al Swearengen to gburowaty, budzący postrach, cyniczny morderca i wyzyskiwacz, a jednocześnie charyzmatyczny, nieoficjalny przywódca osady, z godnym podziwu talentem do przedsiębiorczości. Najmocniejsza badassowsko-cocksucerowa kreacja od czasu Billa 'Butchera' Cuttinga. [Jakuzzi]

Jeśli ktoś nie opuścił żadnego odcinka "Doktor Quinn" i liczy, że ta saga będzie w podobnym tonie, to stanowczo odradzam sięganie po ten serial. To nie optymistyczna bajeczka z happy endem. To męskie, brudne, wulgarne i brutalne kino. Wierzę, że świat wykreowany przez autorów serii nie mija sie zasadniczo z rzeczywistym obrazem zachodu Stanów u schyłku XIX wieku. Tania whisky, brud za paznokciami, kurwy z syfilisem, sędzia-gnat, nieogolone mordy z żółtymi zębami, tony przekleństw czy świnie karmione trupami - to jedne z licznych atrakcji serialu. Ale nie one stanowią o jego sile. Przede wszystkim wciągająca i nie naciągana fabuła, świetne aktorstwo i klasowa robota ekipy, począwszy od scenografów, kostiumologów, a skończywszy na scenariuszu i reżyserii. [dillinger]

Za to, że nie potrafię zdecydować, co w tym serialu zachwyca mnie bardziej : ostro nakreślone wyraziste postaci, dialogi czy przeszywający realizmem pejzaż Dzikiego Zachodu. [Haneska]

Z "Deadwood" zapoznałem się dość niedawno, ale może to i lepiej, bo do tego typu serialu potrzeba trochę dojrzalszego podejścia. Dziki Zachód taki, jakiego w TV nie było, a jaki niewątpliwie był gdzieś w Ameryce w wieku XIX. Brud, smród, kurestwo (męskie i damskie, w przenośni i dosłowne) i ubóstwo. Strzały padają rzadko, częściej w ruch idą pieści. Ian McShane stał się moim aktorskim bóstwem, chociaż wcześniej nawet gościa nie znałem. [Bezcelowy Albatros]

Za dobitne pokazanie, że Dziki Zachód to ciągłą ciężka robota, bród, znój i gnój, a strzelaniny trafiały się tam tak często jak współcześnie. Poza tym, jedna z lepiej rozpisanych fabuł (ilość wątków po prostu rozsadza głowę widza!), niestety niedokończona. [simek]

Czyli jak Dziki Zachód stawał się cywilizowany. Wspaniale odwzorowane realia końca XIX wieku, poszukiwanie złota, osobiste dramaty i walka o władzę w górskim miasteczku, którego przeszło do legendy Stanów Zjednoczonych. Pozycja, której trzy sezony pochłania się jednym tchem. [Hitch]

Twardy, realistyczny ale czasami także niesłychanie zabawny - Adams idąc z Danem i Johnym w ślad za Alem, mówiący, że wyglądają jak trzy kaczuszki płynące za matką... Także sceny z poobijanym i chorym Alem. Mocne wrażenie zrobił finał pierwszego sezonu, śmierć wielebnego, taniec kaleki z doktorem. Niesamowitą postacią jest tutaj Al Swearengen: prowadzi twardą ręką swój biznes, nie stroni od morderstw czy wszelkich innych ciemnych postępków. Mimo tego, widzimy jak bardzo jest przenikliwy, niemal wizjonerski. Dla większych zysków i wpływów, działa tak naprawę na korzyść całego Deadwood. Nie zasklepia się. Szara eminencja, gdzie wszystko się dzieje za jego cichym przyzwoleniem. Potrafi się dogadywać z szeryfem Bullockiem, mimo wielu sprzeczek, mniej i znacznie bardziej poważnych. W tym porównaniu Cy wypada dużo bladziej - bynajmniej nie jako postać, bo postaci wszystkie są wyśmienite - jego myślenie jest mniej perspektywiczne. Oglądając ten serial, mam to zajebiste uczucie, drgających i trzaskających z naprężenia wszystkich nerwów. [elihrairrah]

Western idealny. [Mental]



16
Alternatywy 4
POLTEL, 1986

Za typowo barejowskie podejście do ludzi i Polski lat 80-tych. I choć uważam, że twórca "Misia" kręcił świetne filmy, to właśnie w serialowej formie spełniał się najlepiej. Epizodyczność zastąpił wielowątkowością, a zamiast opowiadać o ogóle, zajął się szczegółem (w "Alternatywach 4" bohaterami są mieszkańcy nowowybudowanego bloku, zaś w "Zmiennikach" taksówkarze), wcale nie tracąc przy tym swej przenikliwości i specyficznego humoru. [Crash]

To jeden z tych seriali, które - nie tylko dlatego, że TVP puszcza go od 1 do 2 razy w roku - muszę obejrzeć przynajmniej raz na 12 miesięcy :) Bareja stworzył mnóstwo rzeczy kultowych, jednak tylko ten serial mogę w całości zdubbingować z pamięci - znam każdy dialog, monolog i tekst śpiewany, jaki pada w tym serialu. Kult na wieki wieków. [Bezcelowy Albatros]

Genialna satyra Bareji na absurdy życia w PRL-u. Serial, który można oglądać w nieskończoność, obfitujący w gagi, które co prawda dla młodszego pokolenia stają się coraz mniej zrozumiałe, ale dla pamiętających te czasy stanowiące obiekt zasłużonego kultu. Jest to również popis aktorski czołówki polskich gwiazd sceny i ekranu z Romanem Wilhelmim i Witoldem Pyrkoszem na czele. Alternatywy to coś więcej niż serial - to wyraz artystycznego, błyskotliwego sprzeciwu wobec rzeczywistości - dziś rzecz niespotykana. [Bocian]

Absurdy PRL-u w reżyserii mistrza. Bareja stworzył serial, który mimo upływu lat śmieszy ukazując rzeczywistość minionej epoki. [Arahan]

"Alternatywy 4" to - mimo technicznych niedociągnięć - serial mistrzowski, z pewnością najwybitniejsze rodzime dokonanie w gatunku serialu komediowego. Przede wszystkim Barei i jego dwóm współscenarzystom (dziennikarze Janusz Płoński i Maciej Rybiński), udało się stworzyć spójny ekranowy światek, będący parafrazą państwa policyjnego z działającym aparatem nacisku i obywatelami, których - wydaje się - jedynym celem jest wystrychnięcie zamordysty Anioła na dudka. Gospodarz domu co rusz jest konfrontowany a to z inteligentnym profesorem, a to z nie dającym sobie w kaszę dmuchać Balcerkiem, czy zastraszonym Zenobiuszem Furmanem. Jedynym, przed którym prymitywny Anioł czuje lizusowski respekt, jest legendarny towarzysz Jan Winnicki, który szczęśliwie dla Anioła sprowadza się na Alternatywy 4, a wraz z nim olbrzymia reprodukcja "Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki (u nas na Targówku też jest taka bitwa, jak rzucą balerony do rzeźnika, tyle że bab jest więcej... rzeczowo komentuje dzieło Balcerek). Ulubiona i dopracowana do perfekcji przez Bareję w poprzednich filmach, fragmentaryczna konstrukcja scenariusza, ma tutaj po raz kolejny okazję rozwinąć skrzydła. Każda wizyta kamery u kogoś z lokatorów to po prostu lawina śmiechu, wynikająca z walki ściśle scharakteryzowanego bohatera z oporną, gierkowską technologią budowlaną, biurokratycznym absurdem, domokrążcami wciskającymi buble, walką o każdy towar w dobie kryzysu i zwykłymi ludzkimi ułomnościami i przywarami. Serial doskonale wygrywa właściwie każdy aspekt scenariusza, ocierający o zjadliwą i bezkompromisową satyrę. [fragment artykułu Adiego]

Najlepszy polski serial komediowy wszech czasów. Cieć Anioł zamiata i wymiata - czego więcej chcieć? [BD-D]



15
Simpsonowie
The Simpsons
FOX, 1989 - ...

Co oryginalnego można powiedzieć w temacie Simspsonów? W końcu seria ta jest tak wiekowa, że zna ją właściwie każdy. Opowieść o dość patologicznej rodzinie to doskonała satyra na amerykański styl życia, politykę, kulturę, nieczęsto doprawiona kilkoma prawdami o życiu, miłości, przyjaźni oraz oczywiście rodzinie. Do tego zgraja znakomitych postaci (których wymienianie nie ma chyba raczej większego sensu), kilka kultowych odzywek (d'oh!), a także mnóstwo niegłupiego humoru. I choć kilka ostatnich serii różni się jakościowo od doskonałych początkowych sezonów, to z ulgą przyznaję, że "Simpsonowie" powoli wracają do dawnego poziomu. [Karol]

Najzabawniejszy serial w historii, bez dwóch zdań. Naśladowców miał multum, ale tylko tutaj udało się połączyć wszystkie klocki w doskonałą całość. Niby to prościutkie historyjki z morałem, bazujące na wciąż tym samym schemacie, ale cudowni bohaterowie i nieprzyzwoicie cięte teksty sprawiają, że nigdy nie mamy dosyć Springfield. D'oh! [Albertino]

Jeden z inteligentniejszych i zabawniejszych seriali jakie powstał i jaki dalej jest. Jego twórcom naprawdę należą się brawa, że przez tyle lat ciągle mają pomysły na nowe odcinki. Głównych bohaterów nie ma co przedstawiać, gdyż zasłużenie są znani i posiadają miano kultowych. I na pewno nie byłoby błędem wybranie Homera Simpsona jednym z większych filozofów ostatniej dekady. [Wawrzyniec_85]

Amerykańscy przedstawiciele klasy średniej w krzywym zwierciadle. Niezbyt inteligentny, niezdarny Homer, zbuntowany Bart, nierozgarnięta Marge i nieśmiała, inteligentna Lisa śmieszą od ponad 20 lat i ani myślą zwolnić. Siłą Simpsonów są zabawne postacie, których nie sposób nie lubić. Najlepsza kreskówka w historii TV. [Don Vito]



14
Świat gliniarzy
The Shield
FX Networks, 2002 - 2008

"Ballsbreaker" i "brainfucker" w jednym. Najbardziej szarpiący nerwy kawał kina, jaki kiedykolwiek dane mi było zobaczyć. Żaden inny znany mi serial / film długometrażowy nie wymuszał na bohaterach tak skrajnych decyzji i nie stawiał ich w równie ekstremalnych sytuacjach, co "The Shield" właśnie. Pamiętam, że po obejrzeniu finału parę ładnych dni dochodziłem do siebie. [Mental]

Za to że żaden serial nie zniechęcił mnie do dalszego oglądania w taki sposób. The Shield to 7 sezonów siedzenia na krawędzi krzesła i rozgryzania najsroższych dylematów moralnych od czasów dramatu antycznego. I to wszystko w słonecznym Los Angeles. [Glut]

Pozycja odmienna od innych. Policja tutaj jest wylęgarnią morderców, oszustów, a my i tak im kibicujemy. Wspaniale rozpisane postacie i fabuła. Trudno znaleźć zbędny odcinek, a całość ma przecież aż 7 sezonów! [Snuffer]

Serial rozkręca się długo, a nawet bardzo. Jednak jeżeli przetrwa się niemrawy początek otrzymamy genialną opowieść o przestępcach w mundurach policjantów. Brutalny, emocjonujący serial o ciemnej stronie policyjnej odznaki. Świetna obsada na czele z takimi aktorami jak Glenn Close i Forest Whitaker. [Azgaroth]

Siłą tego serialu są przede wszystkim wspaniale napisane, wiarygodne postacie - mające wady, popełniające błędy ale oczywiście nie będące całkowitymi ofiarami, poprostu mają swoje wzloty i upadki. Przoduje tu chyba najciekawsza postać jaką jest twardziel Vic Mackey (w tej roli znany z występu jako Thing w Fantastic Four, Michael Chiklis). To człowiek, który jest w tym serialu jednocześnie protagonistą i antagonistą. Już od pierwszego odcinka serialu widzimy, że to człowiek, który nie jest krystalicznie czysty. Ba, po pilocie serialu można pomyśleć, że to ktoś w stylu "Cancer Mana" z X-Files, główny przeciwnik, którego wszyscy będziemy chcieli dorwać i zamknąć. Tak nie jest. Okazuje się, że Mackey jest normalnym gościem, bardzo ciekawą postacią, która ma problemy, normalną rodzinę. Nie tłumaczy to oczywiście tego co zrobił ale powoli zaczynamy go rozumieć i sympatyzować z nim. Zresztą, podobnie jest z każdym innym z bohaterów. Nie mają może oni takich grzechów na sumieniu jak Mackey ale szybko "zaprzyjaźniamy się" z popychanym przez kolegów i koleżanki Hollandem Wagenbachem, który jest bardzo inteligentnym i sprytnym detektywem czy nawet sztywnym i nieprzyjemnym Julienem Lowe'em. Zaprzyjaźniamy się z nimi wszystkimi, a później, z czasem gdy serial wciąga nas coraz bardziej musimy oglądać jak postacie się rozumieją, zaprzyjaźniają, sprzeczają, nie lubią, jak ich relacje się zmieniają. [Crov]



13
24 godziny
24
FOX, 2001 - 2010

Kiedy Jack Bauer wkracza do akcji, niech się schowa nawet sam agent jej Królewskiej Mości James Bond. "24" miał swoje wzloty (sezony 2, 3, 5) i upadki (sezony 6 i 8), Jack Bauer nie zawsze był w najwyższej formie, ale - powiedzmy sobie szczerze - nawet wtedy, kiedy wydawało się, że jest źle, za chwilę znowu robiło się dobrze. Znamienny przykład to raczej słaby sezon 8, który jednak zaczął w końcu nabierać rumieńców, a to za sprawą vendetty Jack'a - bezlitosnej, krwawej i spektakularnej; Jack jak za dawnych dobrych lat porywał ludzi, torturował ich i zabijał, a to jest to, co fani serii lubią najbardziej. [BD-D]

To jest właśnie ten serial, którego sens zasadza się na oglądaniu bez przerw, bez reklamowych przerywników i innych rozpraszaczy. Innymi słowy serial, który zdecydowanie lepiej ogląda się na dvd niż w telewizji. Z dwóch przyczyn - raz, że forma, czyli czas rzeczywisty determinujący sposób obserwowania akcji minuta po minucie (i tutaj jakakolwiek pauza odbiera frajdę), a dwa mistrzowski sposób reżyserowania i montażu wysysający maksimum emocji z każdej sekundy. Pierwszy sezon mocny i zaskakujący. Drugi jeszcze lepszy. Trzeci najlepszy. Potem bywało różnie, ale zawsze na odpowiednio wysokim poziomie. Się siedzi i się ogląda. I się nie kończy, aż się nie skończy. [desjudi]

Jest tu wszystko co powinno być w dobrym thrillerze: świetny pomysł na fabułę i bohaterów - pomysł, który został w pełni wykorzystany i rozwinięty w bardzo zaskakujący sposób. Postacie są świetnie przedstawione na ekranie, ich zachowanie zależy od sytuacji w jakiej się znajdują, dramatyczne wydarzenia pokazują ich prawdziwy charakter, o jaki byśmy je nie podejrzewali. Mimo, że widzom się wydaje że znają bohaterów, czasami trudno przewidzieć niektóre reakcje. Jeśli chodzi o aktorstwo wyróżnia się jeden aktor. Kiefer Sutherland jako Jack Bauer jest niesamowity, niezwykle przekonujący. Doskonale pokazał emocje: wściekłość wynikającą z sytuacji, które nie układały się po jego myśli, gniew z powodu osób, które go zawiodły, ból po stracie bliskiej osoby oraz strach przed utratą córki. 24 to serial nowoczesny nie tylko dlatego, że bohaterowie posługują się nowoczesną technologią. Łamie schematy by zaskoczyć lub zdenerwować widza. Jednocześnie jest daleki od standardów telewizyjnych. Zawiera jednak elementy charakterystyczne dla amerykańskich filmów sensacyjnych: poprawność polityczną i jedynego w swoim rodzaju bohatera, który mimo przeciwności losu zawsze dopnie celu. Aktorstwo jest znakomite, reżyseria niezwykle sprawna, a muzyka klimatyczna. Tak powinien wyglądać serial XXI wieku. [Mariusz]

Łącznie osiem dni z życia Jacka Bauera, najpierw agenta CTU, potem byłego agenta CTU, potem znów agenta, potem ochroniarza senatora, zbiega, najbardziej poszukiwanego człowieka w USA i... Dużo się wydarzyło w ciągu tych kilku dni, na przestrzeni ostatnich lat. Kiefer Sutherland robi wrażenie jako Bauer, choć z sezonu na sezon widoczne było wypalenie się formuły, jak i jego samego. Kolejne zamachy terrorystyczne, spiski rządowe, tropienie zdrajców wśród najbliższych stały się przewidywalne, choć nigdy nudne. Wynikało to zapewne z dobrej roboty reżyserskiej, dzięki czemu jakaś grupka widzów dotrwała do końca ósmego sezonu. Większość się jednak poddała już 2 sezony wcześniej. Dlaczego więc wymieniam "24" wśród najlepszych seriali? Bo dwa pierwsze "dni" były niesamowicie wciągające i zaskakujące, zaś Sutherland powrócił do łask w wielkim stylu. Bo dzielenie obrazu... Bo licznik mierzący czas... Bo Nina Myers... [Crash]

W 24 podobają mi się trzy rzeczy. Nowatorska forma przedstawiająca wydarzenia w czasie rzeczywistym, świetny Sutherland i terroryzm. Zdecydowanie 24 Godziny to najlepszy serial szpiegowski ostatnich lat. [Don Vito]

To serial inny niż wszystkie. Zmienił myślenie wszystkich twórców telewizyjnych. Kiefer Sutherland jako Jack Bauer stworzył postać, która przejdzie do historii telewizji. Jedyny serial, którego nie można zacząć oglądać od połowy;) [Mati]



12
Dexter
Showtime, 2006 - ...

Jeśli ktoś po trzecim sezonie zwątpił w doskonałość serii i nawet kapitalny Jimmy Smits w roli Miguela Prado nie przekonał go do zmiany zdania - na pewno odbudował swoją wiarę w zasadność emisji kolejnych sezonów serialu po zapoznaniu się z serią czwartą. To właśnie tutaj Michael C. Hall (tytułowy Dexter, czyli Dexter Morgan - gdyby ktoś nie wiedział) wzniósł się na wyżyny swoich aktorskich możliwości, w czym dzielnie sekundował mu John Lithgow, jako ekranowy Arthur Mitchell (do obydwu aktorów powędrowały za w/w role Złote Globy, co właściwie komentarza nie wymaga żadnego). Nie muszę dodawać, że finał sezonu czwartego wgniata w fotel i zaostrza apetyt na sezon piąty. [BD-D]

Serial bije klimatem, aż się chce do Miami. Każdy sezon trzyma poziom poprzedniego, a nawet go zawyża. Rewelacyjne Intro i świetny pomysł na serial. Scenariusz napisany logicznie, bez zbędnych dłużyzn - w żadnym sezonie nie było odcinka który by się dłużył. [Mroziek]

Scenariusz pełen niespodziewanych zwrotów akcji, dobrych dialogów, a także monologów wewnętrznych głównego bohatera. Niektóre relacje między bohaterami w Wydziale Zabójstw bywają nudne i niepotrzebne, pełniące rolę zapychaczy, ale wątek głównego bohatera zawsze budzi emocje i nie schodzi poniżej pewnego poziomu. W serialu nie brakuje wulgaryzmów, przemocy, erotyki i nagości, ale wszystko w rozsądnych dawkach. Należy też dodać, że serial nie byłby tak dobry, gdyby nie Michael C. Hall - bardzo wiarygodny w tytułowej roli. Świetny jest także klimat - z jednej strony słoneczne Miami, z drugiej - brutalne morderstwa. Z jednej strony mamy melodyjny utwór w czołówce, z drugiej - mroczny temat w napisach końcowych (Blood Theme), co też nie jest bez znaczenia i wiele mówi o serialu. [Mariusz]

Świetnie zagrany tytułowy bohater, urokliwe Miami, masa genialnych drugoplanowych ról i nieźle poprowadzona fabuła skutkują tym, że historię dobrego seryjnego mordercy ogląda się z niekłamaną przyjemnością. [piXi]

Serial o tym, jak jednostka nierozumiejąca społeczeństwa i niezdolna do normalnego życia w społeczeństwie musi się w nim ukrywać. Fascynujące i zajmujące. [Ciuniek]



11
Firefly
FOX, 2002 - 2003

Niesamowity serial przygodowy łączący zgrabnie komedię, sci-fi, dramat i western. Obsadowy strzał w dziesiątkę. Cała załoga Serenity to sympatyczne, ciekawe ale przede wszystkim bardzo realne postacie. Całość można powtarzać sobie w nieskończoność bez ani jednej chwili na nudę. Rewelacja. [Hitch]

Serial, z którym zapoznałem się późno, a który z miejsca kupił mnie w całej rozciągłości. "Firefly" to idealny przykład na to, jak powinien wyglądać film/serial rozrywkowy - dialogi (spod znaku celnych point i ciętych ripost) mają pazur, scenariusze odcinków mają klasę, a bohaterowie mają charyzmę. Czego tutaj nie ma: jest kryminał, jest heist movie, jest komedia, jest dramat - wszystko wrzucone do jednego gara, zamieszane, odpowiednio doprawione i podpisane nazwiskiem genialnego szefa kuchni filmowej: Jossa Whedona. [Ciuniek]

Serial, który miał w sobie wszystko - świetnych bohaterów, ciekawą intrygę, kapitalną muzykę, rewelacyjne efekty specjalne... Niestety, połączenie westernu i kina science-fiction nie przypadło do gustu telewizji ów serial produkującej. Pozostaje zapytać, dlaczego tak się stało? [hops]

Tylko jeden sezon - zdecydowanie za mało. Ale całość robi ogromne wrażenie. Każdy odcinek ogląda się wyśmienicie + idealne zakończenie w postaci pełnometrażowego "Serenity". [Alieen]

Kolejna seria, której nie pozwolono rozwinąć skrzydeł, mimo iż potencjał był zaiste ogromny. A szkoda, bo historie załogi Serenity pełne są humoru, dowcipnego dialogu (prosto z genialnej główki Jossa Whedona), znakomitej ekranowej chemii i niespodziewanych zwrotów akcji. Do tego dochodzi ciekawa - ale w pełni działająca - konwencja, intrygujący (wszech)świat i jego równie ciekawi mieszkańcy, no i oczywiście najwyższej klasy realizacja. I szkoda tylko, że te wszystkie starannie budowane w 14 odcinkach wątki musiały zostać szybko zamknięte w niezłym lecz pośpiesznym "Serenity". [Karol]

Lekki, świeży, zabawny, kapitalnie i z pomysłem zrobiony serial z doskonałą obsadą i cała galerią fantastycznych postaci. A dzięki niefrasobliwości producentów także telewizyjny unikat. [Mefisto]

Western SF o przygodach załogi frachtowca Firefly. Zajmują się transportem ludzi, zwierząt i towarów, plądrowaniem opuszczonych statków i okazjonalnym pakowaniem się w kłopoty. Brzmi wesoło i banalnie, ale jak to zwykle bywa w przypadku seriali Jossa Whedona, produkcja ma drugie dno. W rzeczywistości to dramat ludzi zdradzonych i porzuconych, którzy próbują znaleźć dla siebie kawałek miejsca we wszechświecie. Mimo krótkiego biegu serial chwyta za serce. [phonik]

Połączenie westernu z sci-fi brzmi dosyć egzotycznie, a jednak twórcom serialu udało się wszystko zgrabnie połączyć tworząc bardzo oryginalny serial, a zarazem jeden z najlepszych jakie widziałem. [Azgaroth]



WSTĘP   50-41   40-31   30-21   20-11   10-1   SUPLEMENT




Skomentuj wyniki na naszym Forum:
www.forum.film.org.pl/viewtopic.php?t=4167


PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

e-mail Plebiscyt przeprowadził: Rafał Oświeciński [desjudi]
Klub Miłośników Filmu, Czerwiec 2010