STRONA GŁÓWNA


Część pierwsza rankingu.





WSTĘP   50-41   40-31   30-21   20-11   10-1   SUPLEMENT


50
Kumple
Skins
E4, 2007 - ...

Brytyjskie "Skins" ("Skóry" lub "Bibułki", po polsku: "Kumple") to przede wszystkim - próba uchwycenia nastoletniego "stanu ducha" tu i teraz, nie wczoraj, nie jutro, a dziś. Twórcy serialu postanowili zmierzyć się z teraźniejszością brytyjskich licealistów poprzez połączenie sił zarówno starszego (główny twórca serialu, Bryan Elsley), jak i młodszego (scenarzyści) pokolenia, jednocześnie obsadzając w rolach głównych dzieciaki mające nie więcej niż osiemnaście lat (w większości hajskulowych produkcji - rzecz nie do pomyślenia). Zaowocowało to tworem fascynującym w swojej różnorodności i sile - i chociaż odcinek odcinkowi nierówny, a epizody oryginalne i emocjonalnie intensywne przeplatają się z tendencyjnymi lub wręcz amatorskimi, nie można odmówić "Skins" szczerości. Tak - z fabuł często przesadzonych, zarówno pod względem dramaturgicznym, jak i "gadżeciarskim" (seks z każdym i wszędzie, hektolitry wódki, reklamówki zielska) - wyłania się przerażająco autentyczny portret generacji z permanentnym kacem, choć wciąż wielce idealistycznym obrazem miłości. Elsleyowi udało się zgromadzić na planie grupę cudownie utalentowanych młodych aktorów - oprócz Nicholasa Houlta ("Był sobie chłopiec") i Jacka O'Connella ("Eden Lake") samych naturszczyków lub niemal-naturszczyków - w których oczach odbija się wszystko, od nihilizmu po najbardziej naiwną, szczeniacką nadzieję na to, że można zmienić świat, po prostu bardzo tego pragnąc. Więc jeśli kiedykolwiek usłyszycie o takich aktorach, jak Joe Dempsie, Hannah Murray, Larissa Wilson, Lily Loveless, Ollie Barbieri czy bliźniaczki Kathryn i Megan Prescott - będziecie wiedzieli, z czym ich skojarzyć. A jeśli nie - cóż, zawsze możecie obejrzeć przynajmniej garść absolutnie znakomitych odcinków "Skins" jeszcze raz. I jeszcze. Jeszcze. [Artemis]

Najlepszy serial o nastolatkach. Fantastyczna gra młodych aktorów, zarówno z pierwszej jak i drugiej generacji. [Pitero]

Bo pierwsza generacja to po prostu piękny, wzruszający i smutny obrazek dorastania. [Krove]



49
Terapia
In Treatment
HBO, 2008 - ...

Jeden psychoterapeuta, jeden gabinet, pięciu pacjentów, a emocji tyle co w tuzinie przeciętnych filmów akcji. Jeśli ktoś, tak jak ja, chciał chociaż raz w życiu pogadać z psychologiem, chociażby po to, żeby zobaczyć czy powie coś ciekawego, to jest to serial dla niego. Twórcy stawiają pytanie - psychologia wyleczy, czy tylko pokaże gdzie boli? Odpowiedzieć każdy, po obejrzeniu serialu, będzie musiał sam. [Simek]

Produkcje w klimatach "In treatment" czy "Glengarry Glen Ross", gdzie bohaterowie siedzą, stoją, czasem chodzą, ale przede wszystkim gadają, mają to do siebie, że aby zafascynować widza, muszą przestrzegać dwóch fundamentalnych zasad: 1. dobre dialogi; 2. jeszcze lepsze aktorstwo. Jakakolwiek dramatopisarska sztampa czy niedopasowanie aktora do roli skutkują natychmiastową utratą wiarygodności. W "In treatment" postacie wspinają sie na wyżyny niebanału. Ich problemy nie są wcale wydumane. Nie jest tak, że biedny Polak albo inny obywatel kraju trzeciego świata będzie podsłuchiwał (podkreślam: podsłuchiwał) bohaterów tego serialu z myślą: "Ci to ale mają dobrze w USA - kasy mają po samo czoło, więc z nudów wymyślają sobie problemy". W tym właśnie tkwi siła "Terapii" - problemy nie są tu "wymyślone", są istotne i poważne, niejednokrotnie da się wyczuć, że od ich pomyślnego rozwikłania zależy coś więcej niż zdrowie psychiczne pacjenta. Nie ma bata, w pewnym momencie jeden z bohaterów (albo wszyscy chórem) zaczną przemawiać w imieniu widza. Dla mnie na przykład najbardziej obce (oddalone) wydają się rozterki pary małżeńskiej. W pozostałych wypadkach, tj. na sesjach Laury, Alexa i Sophie (w pierwszym sezonie), zawsze zdarzają się takie chwile, które odbieram bardziej lub mniej osobiście. [Mental]

Jeśli ktoś uważa, że taki "Lost", "Heroes" czy "House" to seriale dramatyczne to niech obejrzy "In treatment". Nigdy nie widziałem tak sterylnego, mocnego i DRAMATYCZNEGO serialu. Tutaj nie ma miejsca na rozrywkę, akcję, dowcipy i wypasione teksty. Obserwujemy ludzi i ich problemy. Słuchamy i próbujemy zrozumieć. To nas wciąga i chcemy dowiedzieć się o nich więcej. Aktorska uczta. Nie tylko Gabriel Byrne wymiata na ekranie. WSZYSCY aktorzy to prawdziwi aktorzy. Mia Wasikowska jest genialna. Melissa George, Dianne Wiest również dorównują poziomem. Każdy odcinek jest na bardzo wysokim poziomie. Domyślamy się jak może skończyć się ten serial, a mimo to twórcy nas kopią po jajach. Naprawdę. To, na co czekaliśmy przez ponad 40 odcinków, na końcu wydaje się nieistotne. Geniusz. Tylko HBO może zrobić taki serial. [Picek]



48
Zmiennicy
POLTEL, 1987

Stanisław Bareja powiedział kiedyś, że z jego filmów będzie można nauczać najnowszej historii. Nie pomylił się ani trochę. Oglądani na początku XXI wieku "Zmiennicy", to fascynująca wycieczka w nie tak przecież znowu odległą przeszłość. Dla młodych ludzi, nie pamiętających połowy lat 80-tych, ten serial to niemal fantastyka. Starsi mogą powspominać komitety kolejkowe, kartki na mięso, talony na benzynę, ultradeficytowy papier toaletowy, Berlin Zachodni, zabawne hasła o trzeźwości w pracy, ówczesną modę na dżinsowe mundurki i wiele innych, dziś rozśmieszających do rozpuku składników ówczesnej paranoicznej rzeczywistości. Kontrapunktem dla niej jest zaskakująco ciepło poprowadzony wątek miłosny Kasi i Jacka. Poprzednie filmy Barei (nie licząc wczesnych komedii z lat 60-tych), przemawiały do rozumu i przepony, tutaj zaangażowane jest także serce. Ostatni odcinek serialu kończy się obrazkiem zakochanej pary na środku warszawskiego korka ulicznego. Z perspektywy czasu można by tę scenę uznać za odrobinę nietypowe, ale wzruszające pożegnanie się wybitnego artysty ze swoim dziełem, gdyby nie to, że Bareja nie wiedział, że po "Zmiennikach" nie nakręci już niczego. W trakcie kolejnych utarczek z aparatem cenzorskim, chcącym jak zwykle uciąć Barei to i tamto, 14 czerwca 1987 roku w niemieckim Essen, reżyser zmarł na wylew, nie doczekawszy się emisji "Zmienników". Dopiero we wrześniu tego samego roku, Telewizja Polska rozpoczęła emisję serialu... [Adi, fragment filmografii Stanisława Barei]

Jeden z dwóch polskich seriali, który jest niezastąpiony w okazaniu specyfiki Polski ery PRLu. Genialne dialogi, znokomite postaci. No i zapadająca w pamięć muzyka...[Dusqmad]



47
Głowa rodziny
The Family Guy
FOX, 1999 - ...

"Family Guy" bazuje na prostym (a może nawet wręcz prostackim) zamyśle - durne żarty w postaci klipów "z dupy", oraz typowe dla amerykańskiej telewizji nawiązania do celebrytów i wytworów popkultury. Do tego serial świadomie przekracza granice dobrego smaku przy każdej okazji. Można by oczekiwać wielkiej klapy, wymuszonych żartów i usilnego pozowania na kontrowersyjność. A jednak... "Family Guy" serwuje to wszystko tak spontanicznie, że jeśli tylko widownia nie jest zbyt wydelikacona i nie unika popkultury bawi się wyśmienicie. Absurdalny serial (mimo zdejmowania z anteny, pozwów...) utrzymał się na antenie i dożył już ośmiu sezonów... [Craven]

Ktoś gdzieś napisał lepszy niż "Simpsonowie", "South park" i "Beavis i Butt-head" razem wzięci. Podpisuję się pod tym. [Pitero]

Ten serial jest świetny. Kopalnia onelinerów, masa parodii rozmaitych filmów, a wszystko tak cudownie pozbawione głębszego sensu. [Akaki]

Moim zdaniem "Simpsonowie" wysiadają przy "Family Guyu". Głowa rodziny ma więcej absurdu, więcej parodii i naprawdę w cholere wyśmiewania się z ludzi. To najbardziej lubię: pośmiać się z każdego, bez wyjątku. Arabowie, filmy, kalecy, murzyni, grubasy... Wszystko! [Sighrolf]

"Family Guy" był miliony razy oskarżany o plagiat przez fanów/twórców "Simpsonów" i mimo iż faktycznie znalazło się kilka żartów (za przeproszeniem) zerżniętych ze słynnego serialu Matta Groeninga, to na pomyśle typu "pięcioosobowa rodzinka z tępawym ojcem" się kończy. To trochę jak przyrównywanie Kiepskich do Bundych - wszyscy gadają, że jest to klony, a jak przyjdzie do jakiegoś przyrównania na dwóch-trzech podobieństwach się kończy. [Maik]



46
Buffy - postrach wampirów
Buffy - The Vampire Slayer
FOX, 1997 - 2003

Perypetie amerykańskich nastolatków w ujęciu fantasy. Serial łączy w sobie elementy "Beverly Hills 90210" i "The X-Files" ale jednocześnie jest jedyny w swoim rodzaju i nie przypomina żadnego z nich. Demony które napotykają bohaterowie, wampiry, z którymi walczy tytułowa bohaterka, symbolizują zmagania młodych ludzi wkraczających w dorosłość, ich codzienne problemy, przeszkody które napotykają. Dzięki wzorowo rozpisanym postaciom stają się one bliskie widzom, a seans każdego odcinka wywołuje wiele emocji. Błyskotliwe dialogi, niespotykane zwroty akcji, niezapomniane kreacje aktorskie i brawurowa realizacja składają się na jedną z najbardziej oryginalnych i wciągających produkcji telewizyjnych wszech czasów. [Phonik]

Pozornie naiwna bajeczka o zabijaniu wampirów, która serwuje niesamowitą głębię poprzez liczne metafory odnoszące się do naszego prawdziwego świata. Psychologia, etyka, religia, wiara, relacje międzyludzkie. To wszystko skropione odrobiną specyficznego humoru i 'whedonowskimi' dialogami tworzy serial, który spłodził kilka najwspanialszych godzin w historii całej telewizji. [wojtky]



45
Mad Men
AMC, 2007 - ...

Serial, gdzie wydawać by się mogło, że nigdy nic się nie dzieje. Duszna atmosfera lat 60-tych to coś, co zapada w pamięć po jednej minucie. Skrupulatne oddanie realiów, wydarzeń tamtego okresu robi przeogromne wrażenie. Obsada i scenariusz: fantastyczne. Chyba najciekawsza pozycja serialowa ostatnich lat. [wojtky]

Historia przemian społecznych Ameryki lat 60. podana w sosie prężnie rozwijającej się agencji reklamowej (albo na odwrót). Dla mnie bomba. No i te dialogi - palce lizać. Chciałbym, żeby wszyscy ludzie tak mówili - świat byłby piękniejszy :) [simek]

Rewelacyjny serial. Przede wszystkim znakomicie oddaje klimat lat, w których poprawność polityczna nie istniała, pozycja kobiet była drugoplanowa, a biały samiec alfa rozdawał amerykańskie karty. Korporacyjny klimat agencji reklamowej z "Mad Men" przypomina trochę realia "American Psycho", przy czym osadzone w zupełnie innym tle historyczno-społecznym. Tu i tam mamy jednak mocny, kapitalistyczny wyścig szczurów. Amerykanie mogą patrzeć na ten tytuł trochę inaczej. Pokazuje on albowiem ich mityczny świat tradycyjnych, amerykańskich wartości, wszechobecnego american dream, prawdziwych mężczyzn i tzw. bożego ładu społecznego. W czasach posuniętej do granic absurdu political correctness całe USA pewnie z szeroko otwartymi oczami patrzą na ten odległy ale jakże swojski świat, który zapewne nigdy już nie wróci. [BM]



44
Arabela
Československá Televize Praha, 1979

Serial ten łączył w humorystyczny sposób dwa światy - świat bajek oraz świat realistycznej, socjalistycznej Czechosłowacji. Córka króla bajek - księżniczka Arabela ucieka przed zemstą chytrego i zarozumiałego czarodzieja Rumburaka ze świata baśni do świata rzeczywistego. Spotyka Petra Majera i się w nim zakochuje. Rumburak nie daje za wygraną i podąża śladem księżniczki czyniąc przy tym sporo zamieszania zarówno w świecie ludzi jak i w świecie bajek. Czary, pierścień życzeń, latający kufer, czarodziejski płaszcz oraz wiele innych magicznych przedmiotów jak i wiele ciekawych postaci przewija się przez trzynaście półgodzinnych odcinków. Trudno powiedzieć co spowodowało takie duże zainteresowanie i taką popularność serialu : czy magiczny pierścień (o którym marzyło chyba każde dziecko oglądające przygody Arabeli) czy może dość przemyślany i pokręcony scenariusz. Pierwsza emisja tego serialu odbyła się z naszym rodzimym dubbingiem, który był zresztą dobrze zrobiony. Dubbing także towarzyszył późniejszym powtórkom w latach osiemdziesiątych, które były emitowane zazwyczaj w ramach Teleferii (średnio raz na dwa lata). Niestety, skończył się komunizm, i po wielu wielu latach stacja TV4 przypomniała nam serial ale niestety już z polskim lektorem. Próżno także szukać starego, polskiego dubbingu na DVD. Dystrybutor - Monolith Films wydał ten serial na płytach także z polskim lektorem. [www.nostalgia.pl]

O niczym tak nie marzyłam w dzieciństwie jak o czarodziejskim pierścieniu :)[Kaha]



43
Dragon Ball Z
Doragon Boru
Fuji TV, 1989 - 1996

Najlepsza seria anime z jaką miałem do czynienia. Ah te kilku-odcinkowe walki, cała galeria niesamowitych postaci, przemiany w super-wojowników... Aż się łezka w oku kręci jak sobie przypomnę, że potrafiłem codziennie rano wstawać o nieludzkiej dla mnie godzinie, by zobaczyć dwa najnowsze odcinki... [Alieen]

Kultowe anime ukazujące wspaniały świat, gdzie każdy dzień jest przygodą z galerią zakręconych postaci, a sztuki walki to wspólny język. Dużo krwistej akcji, a także humoru i cennej, prostej nauki o odwadze, sile woli, przyjaźni czy honorze. [Hitch]

Toriyama zawładnął moją wyobraźnią lata temu i będzie nią władać prawdopodobnie już zawsze. [Fidel]



42
Czterej pancerni i pies
Wytwórnia Filmów Fabularnych, 1966 - 1970

"Czterej pancerni i pies" to w Polsce serial ponadczasowy, a swoją popularnością potrafił się przebić i poza polskie ekrany. Od czasu swojej premiery w 1966 roku do dzisiaj urzeka widownię. Przygodowa seria oparta w głównej mierze na wyraźnych i charyzmatycznych postaciach sprawiała, iż niejeden chłopiec chciał być Jankiem Kosem, a niejedna dziewczynka Marusią Aganiok, choć mocarny Gustlik, wiecznie pogodny Grigorij czy urocza Lidka również mieli swoich wielbicieli. Mimo kontrowersji związanych z przekłamaniem prawdy historycznej, serial w 1995 zwyciężył w plebiscycie TVP na najlepszy polski serial, co dobitnie świadczy o jego niesłabnącej mocy. Znakomitym dopełnieniem do serialu jest główny temat muzyczny, czyli ewokacyjna piosenka pt. "Deszcze niespokojne" w wykonaniu Edmunda Fettinga. [majlo]

Historia załogi czołgu "Rudy" i psa Szarika biła rekordy popularności od momentu pojawienia się na dużych i małych ekranach. Na niemal każdym podwórku dzieci bawiły się w "pancernych", imię Szarik nadawano zarówno owczarkom niemieckim, jak i ratlerkom, a dziewczynki nosiły warkocze a la Marusia. Nie sposób zliczyć, ile osób obejrzało serial w telewizji i na kasetach wideo, ale tylko kinową widownię szacowano na 7 mln. Ówcześni recenzenci pisali, że obraz ten "zaspokaja u młodych nienasycony głód przygody, tęsknotę za własnym wzorcem bohatera, a przy tym godzi harmonijnie odwieczny kontrast między romantyzmem a codziennością, nadając zwyczajności żołnierskiego trudu polor niezwykłości". Niemal 30 lat później serial, mimo zarzutów fałszu historycznego i komunistycznej propagandy, jest wciąż oglądany przez coraz młodsze pokolenia Polaków. Zwycięstwo w zorganizowanym w czerwcu 1995 r. przez TVP plebiscycie na ulubiony polski serial świadczy o nie słabnącej sympatii widowni. Duża w tym zasługa aktorów odtwarzających główne postacie, choć udział w "Czterech pancernych" był dla niektórych z nich bronią obosieczną: wyniósł ich na szczyty popularności, a jednocześnie zaszufladkował na długie lata. Mimo to nie sposób nie uśmiechnąć się z nostalgią na widok młodzieńców, którzy nawet na wojnie potrafią się wzruszać, mieć skrupuły czy okazywać nieśmiałość. [filmpolski.pl]



41
13 posterunek
Polsat / Canal +, 1997 - 1998

Jeden z pierwszych polskich sitcomów zrealizowanych według współczesnych amerykańskich standardów (czas odcinka, kategoria wiekowa dla wszystkich, ograniczenie się do tylko jednej studyjnej dekoracji, itd.). Ale czy przełożyło się to także na jakość? W większości tak. Serial miewa momenty żenującego humoru, a Cezary Pazura chwilami przesadza z szarżowaniem, to jednak ta produkcja rozpatrywana całościowo to bardzo śmieszny, dostarczający rozrywki całej rodzinie. Oprócz mniej lub bardziej subtelnych nawiązań do kultowych filmów, dostajemy też bardzo sympatyczny zespół aktorski prawie w całości świetnie zagrany na czele z Markiem Walczewskim, Markiem Perepeczko, czy właśnie Cezarym Pazurą, którzy widać, że praktycznie sami kreowali swoje postacie i bawili się przy tym szampańsko, a widzowi tylko udziela się ta zabawna atmosfera. Oprócz galerii nie do końca normalnych postaci, dostajemy także masę zwariowanych przygód okraszonych absurdalnym humorem. Dużo tu parodii hitów rodzimych, jak i zza oceanu, a także sporo śmiania się z utartych gliniarskich schematów rodem z kina akcji. "13 Posterunek", w niektórych kręgach jest pozycją wręcz kultową. Oczywiście ja podchodzę do tego wizerunku z dystansem i nie na każdym odcinku się świetnie bawiłem, to jednak obiektywnie patrząc, w polskim panteonie najlepszych seriali chociażby wzmianka o sitcomie Macieja Ślesickiego znaleźć się powinna. [Hitch]

Polacy nie gęsi, swój sitcom mają. "13 Posterunek" to kupa śmiechu w każdym odcinku. Postacie są barwne, świetnie zagrane, z Czarkiem na czele, a sytuacje w jakich się znajdują są naprawdę bardzo, bardzo śmieszne. Każdy odcinek to porcja niezapomnianych żartów i wygłupów. Później było kilka prób powtórzenia sukcesu "13 posterunku", ale nic z tego nie wyszło. [Don Vito]



WSTĘP   50-41   40-31   30-21   20-11   10-1   SUPLEMENT


Skomentuj wyniki na naszym Forum:
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=4167


PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

e-mail Plebiscyt przeprowadził: Rafał Oświeciński [desjudi]
Klub Miłośników Filmu, Czerwiec 2010