Szopy kontra Ludzie... czyli walka w słusznej sprawie
|
Szopy - oto główni bohaterowie filmu "Pom Poko", znanego także pod amerykańskim tytułem "The Raccoon War". Te oto szopy żyją sobie spokojnie - nie licząc potyczek między poszczególnymi ich klanami - w pięknym lesie na pewnym wzgórzu. Ich spokój i harmonia natury zostają jednak zburzone z momentem pojawienia się koparek, buldożerów i innych ciężkich pojazdów, a cel maszyn jest nad wyraz prosty - las ma zniknąć, a na wzgórzu i w okolicach ma powstać piękne miasto. Szopy jednak nie mogą do tego dopuścić - dlatego wypowiadają ludziom "wojnę". I tak przez cały film - dzięki specjalnej umiejętności transformacji - będą przeszkadzać i utrudniać ludziom pracę. Wszak las i wzgórze to ich dom, gdzie się podzieją, gdy powstanie w tym miejscu wielkie miasto...? Poszczególne klany się mobilizują, układają plan i przystępują do działania. Wspomniana zdolność transformacji jest najważniejszą i najskuteczniejszą bronią szopów. Opanowując ją do perfekcji potrafią się przemieniać w ludzi, w inne stworzenia, a nawet w przedmioty. Same zwierzaki w filmie wyglądają różnie - od zwykłej formy zwierzęcej, na personifikacji szopów kończąc. Trening czyni mistrzem - nasi główni bohaterowie wciąż doskonalą sztukę perfekcyjnego kamuflażu, dojdzie do tego, że będą w stanie nawet wytwarzać przedmioty! Szlifując plan działania - ciągle dokonują sabotażu na mieszkańcach wciąż rozrastającego się miasta, straszą ich wyrafinowanymi metodami, czasami dochodzi nawet do zbrodni... Z początku mieszkańcy i pracownicy budowy nie do końca świadomi co tak naprawdę się dzieje - powoli, acz konsekwentnie odkrywają prawdę. Tak przedstawia się zarys fabularny "Pom Poko" a.k.a. "The Raccoon War". Jak widać - pomysł na film ciekawy, niebanalny, zatem należy oczekiwać kolejnego, naprawdę świetnego anime. Jednak niestety - nie do końca tak jest... W poniższym tekście mogą znajdować się spojlery - takie małe ostrzeżenie na początek :)
|
 |
|
|
|
Film został wyprodukowany przez słynne studio Ghibli - to tam powstały prawie wszystkie dzieła Hayao Miyazaki'ego oraz wcześniejsze filmy reżysera "Pom Poko" - Isao Takahaty - którego część z Was może kojarzyć ze wzruszającym anime
"Grobowiec Świetlików".
Miyazaki natomiast pozostał producentem wykonawczym. Pan Takahata porusza tym razem - wzorem znanych i cenionych dzieł Hayao - wątek walki człowieka z naturą. Postanowił przedstawić to jednak w nieco innej formie, gdzie narrator jakby prowadzi opowieść i przedstawia kolejne ekranowe wydarzenia. Wydaje się, że szopy to jedyni mieszkańcy lasu - powiedzmy, że to one ich symbolizują. Cel ich działania jest jak najbardziej słuszny - walczą o swój dom, swoje siedlisko, bowiem gdy ono zniknie - znikną i one, gdyż nie są w stanie żyć w cywilizowanym świecie ludzi. Chyba że - dzięki perfekcyjnej sztuce transformacji - wpasują się w ludzkie otoczenie i tam będą sobie żyć w spokoju... co w filmie proponuje im gatunek lisów. Jednak lis jak lis - stworzenie chytre - ma w tym oczywiście swój cel. Rozwiązanie niezbyt sensowne, bowiem zamiana szopa w człowieka i życie w ten sposób to wyparcie się swojej natury, swojej prawdziwej postaci. Jednakże Isao Takahata całość zbyt upraszcza i na planie zostawia tylko szopy i ludzi, a cała natura staje się tylko scenerią, otoczką dla rozgrywającej się akcji. Nie znajdziecie tutaj ważnych wątków, rozważań i przesłań, które niosły ze sobą
"Princess Mononoke" czy
"Nausicaa Of The Valley Of The Wind".
Nie znajdziecie tutaj tej poważnej atmosfery i dojrzałości, które zawarł w tych dwóch filmach Miyazaki. Takahata postanowił wszystko okrasić lekkim, typowo japońskim humorem, a całość przedstawić w jakby familijnym sosie. Jednak i tu można mieć zastrzeżenia - czasami jest śmiesznie, wesoło, karykaturalna potyczka zwierzaków i ludzi nabiera momentami rumieńców, ale zdarzają się fragmenty, gdy to szopy - kierowane nienawiścią do ludzi - po prostu ich zabijają, a i same giną w ferworze walki. Reżyser powinien się zdecydować - czy całość ma być lekka, przyjemna i humorystyczna, czy też poważna i dorosła, a jedynie w humorystycznej otoczce. Bo kilka fragmentów zwyczajnie nie pasuje do całości i czasami nie wiadomo jak to traktować - ani to anime skierowane dla młodszych widzów, ani starszych może nie zaciekawić...
 |
|
|
I do tego wszystkiego ten w kółko powtarzający się schemat, ciągnięty w nieskończoność. Szopy układają plan, zbierają się, narada... Następnie przystępują do akcji - transformacja, a potem sabotaż lub inne techniki walki z człowiekiem (tudzież straszenie), świętowanie pozornego zwycięstwa. Pozornego, bo człowiek ciągle powraca. I znów narada, transformacja, walka z ludźmi...
I tak w kółko, od początku do końca. Przyznam, że pierwsze kilkanaście minut zapowiada obraz, przy którym ciężko byłoby się zanudzić. Ale jakże zdradliwy okazał się ten wstęp do całego filmu. Ileż można w kółko powtarzać te same wątki... Transformacja - z początku zwyczajnie bawiąca i dość oryginalna - po połowie filmu staje się nudna i ograna aż do bólu. Panie Takahata - więcej urozmaicenia! Widzów trzeba zaciekawiać, a nie "oszukiwać", wypełniając sztucznie czas pozostały do końca filmu. Naprawdę - gdyby wyciąć z "Pom Poko" około godziny "zbędnych" wydarzeń - byłoby szybciej, ciekawiej, lepiej. Wszystko sprowadza się do końcówki, w której reżyser sugeruje nam - widzom - jakoby z człowiekiem nie dało się wygrać. Szopy do końca filmu wykruszają się, giną w kolejnych "akcjach", odchodzą, transformują się i żyją wśród ludzi... Niewielka grupka postanowiła pozostać na łamach "resztki" natury i cieszyć się życiem. Ich plan się nie powiódł, to one miały wygrać i wypędzić ludzi z miejsca zamieszkania - a tymczasem stało się inaczej. Co nie oznacza, że oba gatunki nie mogą żyć w spokoju i harmonii - i w tym miejscu na pierwszy plan wysuwa się uniwersalizm. Mimo, iż szopy poniosły - jakby nie patrzeć - klęskę, to udaje im się jakoś znaleźć miejsce w cywilizowanym świecie, co pokazują nam ostatnie ujęcia filmu. Jeszcze przed tym Isao Takahata pokazuje próbę "regeneracji" natury, gdy szopy, używając resztek swych potężnych, specjalnych zdolności, wytwarzają na zniszczonym wzgórzu las - efekt wydaje się zadowalający, jednak krótkotrwały - to jakby ostatnie ukazanie porażki planu głównych bohaterów opowieści...
|
|
Powiem szczerze, że nie wciągnęło i nie zaciekawiło mnie to anime zupełnie. Już nie pamiętam kiedy trafiłem na zwyczajnie średni film w tym gatunku... a może to jest właśnie ten pierwszy...?
Generalnie film uważam za mocno przeciętny i w wielu miejscach zwyczajnie zanudzający i schematyczny. Średni film - średnia ocena - czyli 5/10. Jednak me litościwe serce (hehe) postanowiło końcową notę zawyżyć do szóstki - a to dzięki kilku elementom wyróżniającym się na tle całości. Pierwszy z nich to naprawdę ładne wykonanie. Rysunki są dobre, a kolory soczyste. Animacja również przyjemna dla oka. Jako że przez 3/4 filmu na ekranie są szopy - oczywistym było, żeby "wykonać" je ładnie i odpowiednio upersonifikować - i to się udało. Muzyka - wprawdzie przez większość czasu jest albo cicho, albo w kółko powtarza się jeden głośny, wesoły motyw, jednak w końcowych minutach pojawia się wreszcie długo oczekiwana przeze mnie, znakomita liryczna kompozycja. Szkoda, że na tak krótko w stosunku do całości... Humor też miejscami jest niezły. Znalazło się też kilka fajniejszych fragmentów i scen. Gdzieś w powyższym akapicie wspomniałem o pierwszych kilkunastu minutach, a teraz jeszcze wspomnę o ciekawej scenie w mieście, gdy szopy używając swoich specjalnych zdolności straszą mieszkańców na wiele różnych sposobów :) Końcówka filmu też się w jakiś sposób wyróżnia. Ogólnie "The Raccoon War" można by po chwili namysłu uznać za pewnego rodzaju eksperyment, ale to zbyt daleko idące słowa, użyte wręcz "na siłę". No ale jeśli ostatecznie eksperyment - to niestety niezbyt udany... 6/10 w mojej skali oznacza film niezły, ale powtarzam i podkreślam - "Pom Poko" uważam za produkcję bardzo średnią, a notę końcową postanowiłem "naciągnąć" tylko i wyłącznie ze względu na elementy, które opisałem powyżej - pół oczka za wykonanie, pół oczka za niektóre fragmenty i sceny. Aha - mała ciekawostka na koniec - w pewnym momencie filmu przez chwilkę widać bohaterów Miyazaki'ego - m.in. lecącego Totoro, Kiki na miotle i Porco Rosso w swoim czerwonym samolocie :)
|
 |
POM POKO
Tytuł oryginalny: Heisei Tanuki Gassen Pompoko
Inny tytuł: The Raccoon War
Rok produkcji: 1994, Japonia
Czas trwania: 119 min.
Reżyseria: Isao Takahata
Scenariusz: Isao Takahata
Produkcja: Hayao Miyazaki
Głosy podkładali:
Kokondei Shinchou (narrator),
Makoto Nonomura (Shoukichi),
Yuriko Ishida (Okiyo),
Norihei Miki (Seizaemon),
Ninjiko Kiyokawa (Fireball Oroku),
Shigeru Izumiya (Gonta),
Takehiro Murata (Bunto),
Kosan Yanagiya (Abbot),
Akira Kamiya (Tamasaburo)
|
 |
|
 |
Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN
|
Moja ocena: 6/10 |