Pedro Almodovar przyzwyczaił nas do filmów o kobietach. Kobietach z krwi i kości, z silnie zarysowaną osobowością, despotycznych i zazdrosnych, oszukanych i zdradzonych, kochających silniej, niż są kochane, zarówno szczęśliwych, jak i zgorzkniałych. Prowadził swoje filmy z niezwykłej pozycji mężczyzny, który potrafi czuć i myśleć kobiecymi kategoriami.
"Porozmawiaj z nią" to zupełnie inny obraz. Kobiety tutaj są bytami, eterycznymi istotami, symbolami życia i tajemnicy, które jednak nie mają do końca twarzy, są raczej projekcją uczuć mężczyzn. Uosabiają życie i odrodzenie, ale w jego idealistycznej, odrealnionej formie, są jak sen, jak pragnienie, jak niemożliwość zrozumienia, jak tajemnica. Prawdziwymi bohaterami są tutaj mężczyźni - ich przyjaźń, a właściwie nawet wspólnictwo, niezwykły związek który ich łączy na płaszczyźnie miłości do przebywających w innym wymiarze, nieobecnych kobiet.

Benigno jest pielęgniarzem w prywatnym szpitalu. Przez kilkanaście lat opiekował się chorą matką. Wolne chwile spędzał patrząc w okno. W ten sposób poznaje Alicję, która uczy się naprzeciwko w szkole baletowej. Zakochuje się w niej patrząc tylko, jak tańczy. I chociaż rozmawiał z nią jedynie przez kilka minut - tyle, żeby dowiedzieć się, że dziewczyna lubi podróżować i kocha nieme kino - kiedy Alicja ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę, przez cztery kolejne lata opiekuje się nią. Robi to, co ona lubiła robić, opowiada jej o wszystkim, co dzieje się w jego życiu, pielęgnuje nieprzytomną dziewczynę niezmiennie delikatnie i cierpliwie, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku.
Marco jest dziennikarzem. Jego spotkanie z Lydią, torreadorką, miało być początkowo tylko spotkaniem w interesach - Marco chce napisać o niej artykuł. Lydia właśnie rozstała się z długoletnim partnerem, a pod pozorami siły i odporności skrywa uczuciową i wrażliwą naturę. Zupełnie niespodziewane wydarzenie zbliża ich do siebie. Niestety Lydia również ulega wypadkowi, podczas corridy - i podobnie jak Alicja, zapada w śpiączkę. W ten sposób dochodzi do spotkania Marco i Benigno, nietypowych, a i zupełnie różnych od siebie mężczyzn.
Łączy ich jedno - obaj kochają. Jednak ich miłość jest uczuciem kalekim. Marco nie potrafił słuchać, nie potrafił rozmawiać z Lydią nawet wtedy, gdy była zdrowa i przytomna. Benigno zbliża się do Alicji tylko wtedy, kiedy obcuje z własnym wyobrażeniem o niej, kiedy tworzy jej obraz z własnych marzeń i oczekiwań. Cztery lata obcuje z kobietą, o której myśli, że jest idealna - jej wyobcowanie pozwala mu wyposażyć ją w takie cechy, jakie pragnąłby u niej widzieć. Marco nie potrafi przełamać dystansu, Benigno czyni ze swojej miłości ikonę, która stanowi przeszkodę dla inspiracji, dla rozwoju, dla prawdziwej głębi związku kochających się ludzi - bo prawdziwe piękno miłości kryje się przecież w tym, że nie jesteśmy doskonali, a wręcz przeciwnie, pełni wad, ułomni, słabi.

A przecież nie znaczy to wcale, że Benigno kocha nie tak, jak trzeba. Kocha najpiękniej, jak potrafi, do końca, do łez, daje Alicji najwięcej z siebie, jak może. Na to absolutne oddanie Marco reaguje jednocześnie irytacją - i podziwem. Irytacją, bo uważa rozmowę z kobietą w śpiączce za bezcelowe, podziwem, bo wie, jak mało potrafi dać z siebie. Przyjaźń między Marco i Benignim jest wyrazem tego, co mogliby i powinni ofiarować swoim kobietom. Tylko ta przyjaźń jest wpisana w ich życie na tyle, by się zmieniać, ewoluować, trwać. Uczą się od siebie wzajemnie, kształtują własne reakcje, uczą się rozumieć, akceptować, słuchać, każdy na własny sposób. Istnieje między nimi coś na kształt fascynacji, a może tylko dramatyczna potrzeba jednego, by być akceptowanym, i drugiego, by przełamać własne ograniczenia.
Sen jest bezbronny. Jednak paradoksalnie kryje w sobie siłę - umysłu, który jest wyzwolony, który błądzi po sobie tylko znanych bezdrożach. Każdy z nas złapał się chyba na tym, że uwielbia patrzeć na kochaną osobę wtedy, gdy śpi. Sen ma w sobie coś niezwykłego, nierozwiązaną zagadkę, spokój wyzwolenia. Może właśnie Benigno poznał Alicję lepiej, niż ktokolwiek mógłby ją poznać, może odkrył tajemnicę miłości poza ciałem, jej odwiecznego archetypu? Kiedy Marco i Alicja spotykają się w teatrze, na twarzy dziewczyny pojawia się błysk rozpoznania, automatycznej ufności. Kiedy zrodziło się to poczucie bliskości, skoro spotykają się po raz pierwszy w jej świadomym życiu na jawie? Miłość sięga bardzo daleko, pokazuje reżyser. Sięga dalej, niż ludzki umysł, niż racjonalne pojmowanie. Gdzieś poza nami, miłość jest doskonała. Ale jej największe piękno tkwi w dążeniu, by siegnąć tej doskonałości, i w tym, że to dążenie jest skazane na wieczne trwanie, na to, by nigdy nie osiągnąć celu. Jak pisze Paolo Coehlo:
"Miłość jest tą siłą, która zmienia i ulepsza Duszę Świata. Gdy dotarłem do niej po raz pierwszy, wydała mi się absolutnie doskonała. Ale z czasem odkryłem, że jest odbiciem tego wszystkiego, co zostało stworzone, że nią również miotają i namiętności, i wojny. To my, ludzie, karmimy Duszę Świata(...) bo zawsze, gdy kochamy, to pragniemy być lepsi, niż jesteśmy".
POROZMAWIAJ Z NIĄ (HABLE CON ELLA)
Hiszpania 2002
reżyseria - Pedro Almodovar
scenariusz - Pedro Almodovar
muzyka - Alberto Iglesias
zdjęcia - Javier Aguirresarobe
obsada:
Javier Cámara - Benigno
Darío Grandinetti - Marco Zuloaga
Leonor Watling - Alicia
Rosario Flores - Lydia
Geraldine Chaplin - Katerina Bilova
Mariola Fuentes - Rosa
AUTOR RECENZJI:
Karolina Chymkowska - DEJNA