|
|||||
"Terror przybył z gwiazd. Nie był miejscowy... (...) Nawet gdyby grupy badawcze go przeoczyły, musielibyśmy się z nim zetknąć. Przybył skądś indziej... Skąd? Nie wiem i nie mam ochoty wiedzieć. Ale wiem kiedy przybył..."
Los Angeles, rok 1997. Przemoc na ulicach, wojna gangów, niewinne ofiary. Do miasta
przybywa drapieżca z kosmosu, który ma tylko jedno hobby - polowanie i kolekcjonowanie
czaszek. Czy ludzi, czy zwierząt - bez znaczenia. Jego atuty to zwinność, precyzja i siła.
Kto mu się przeciwstawi? Czy będzie to jeden z najtwardszych w Los Angeles gliniarzy,
Mike Harrigan (Danny Glover), który nie zawsze działa zgodnie z prawem? Zna dobrze to
miasto, ma zaufanych pomocników - Danny'ego (Ruben Blades), Leonę (Maria Conchita Alonso) i
Jerry'ego (Bill Paxton). A może łowcę dopadnie pierwszy oddział Keyes'a (Gary Busey),
który już od dawna obserwuje potwora i jako jedyny wie, z czym tak naprawdę mają do
czynienia... Tymczasem drapieżca umiejętnie dobiera swoje kolejne ofiary - gang
Kolumbijczyków, gang Jamajczyków, król Wille (Morton Downey Jr)... Nie idzie na łatwiznę.
On chce prawdziwej walki! W końcu zaprowadzi go to do rzeźni, gdzie będą na niego czekać
ludzie Keyes'a. Chcą go schwytać żywcem, dla badań, dla odkrycia nowych technologii. Ale
każdy wie, czym zazwyczaj to się kończy...
Akcja części pierwszej rozgrywała się w dżungli, "dwójka" przenosi nas do wielkiego miasta, kilka lat później. Tam był oddział komandosów, tu mamy odział policji i CIA. Bardzo dobrze, że nie powtarzają się schematy z "jedynki" - jest inne miejsce, są inni aktorzy, nawet Predator jest inny - taki doskonalszy i silniejszy. Faktem jest jednak, że - moim zdaniem - "jedynka" była po prostu trochę lepsza. Tam był ten klimat niekończącej się dżungli, a w niej grupka komandosów odciętych od świata, zaś między drzewami owo tajemnicze "coś", co poluje na nich, po kolei... No i Schwarzenegger w roli głównej (wypadł co najmniej doskonale :-) Danny Glover też gra świetnie swoją rolę, ale jednak to nie to co Arnie w PREDATORZE . Jednak niech nikt nie zrozumie mnie źle - "Predator 2" przyciąga uwagę do ekranu jak magnes, też ma klimat i nawet więcej akcji. "...człekopodobny wojownik rzucił się bohatersko do walki. Jego ruchy były tak szybkie, że aż trudne do uchwycenia. Pewne i pełne siły, dokładne, niosące zagładę..."
No właśnie. W "dwójce" postawiono bardziej na akcję. Takie akcje jak atak na grupę
Jamajczyków, akcja w metro czy masakra w rzeźni to prawdziwe rarytasy, zarówno pod względem
dynamiki, jak i montażu. Przede wszystkim sam Predator jest pokazywany więcej razy (a na
końcu jest ich nawet więcej :-) Posiada też dużo więcej "myśliwskich" gadżetów - dzidę,
siatkę czy kilka trybów widzenia. Jednak absolutnym majstersztykiem jest jego dysk, który
tnie wszystko na swojej drodze! Miodzio! Oczywiście znajdziemy tu wszystko to, co było w
części pierwszej - niewidzialność (to obowiązkowe :-), słynny czerwony celownik, działko
na ramieniu czy autodestrukcję. Poza tym wszystkim to ten sam stary, dobry Predator,
wzbudzający z jednej strony grozę i obrzydzenie, z drugiej zaś niesamowitą fascynację.
W jego rolę ponownie wcielił się ten sam aktor - Kevin Peter Hall."...każdy jego ruch był wyważony, każdy cios mierzony, wynik tej bitwy był z góry wiadomy..."
Chciałbym na chwilę zatrzymać się przy muzyce. To jeden z najlepszych elementów tego filmu
(i także części pierwszej, bo w "dwójce" jest praktycznie taka sama). Muzyka po prostu
wciska w fotel! Jej kompozytorem jest Alan Silvestri, to jeden z moich ulubionych
kompozytorów. Chwała mu za to co stworzył do "Predatora", bo to prawdziwy majstersztyk!
Muzyka jest mroczna i klimatyczna. Może nie słychać tego tak w drugiej części jak w
pierwszej (tam była bardziej wyeksponowana), ale wystarczy kupić soundtrack i go
przesłuchać, do czego oczywiście namawiam. Bo z "jedynki" soundtrack jest raczej
nieosiągalny... a szkoda."Predator 2" (no i oczywiście część pierwsza) to jeden z najlepszych filmów Science Fiction jakie powstały. Bo któż choć raz nie słyszał o potężnym łowcy z kosmosu, który wiesza i obdziera swoje ofiary ze skóry? Postać Predatora stała się kultowa, film na zawsze wszedł do kanonu najlepszych filmów fantastycznych. Zadecydowały o tym nie tylko bardzo dobre i oryginalne efekty specjalne czy dobra gra aktorska, ale sama postać drapieżcy (jej twórcą jest Stan Winston) i cała związana z nią historia. "Predator 2" to jeden z tych filmów, do których nie można się o nic przyczepić. Solidna gra aktorska, znakomita muzyka i dźwięk oraz dynamiczna, mrożąca krew w żyłach akcja. Nic dodać, nic ująć. Gorąco polecam.
![]() P.S. Wszystkie cytaty w tej recenzji pochodzą z komiksów "Aliens versus Predator", których przeczytanie polecam, ponieważ to fantastyczna lektura zarówno dla fanów Predatora jak i Obcego. Poza tym to doskonały wstęp do filmu, wyjaśniający wiele niezrozumiałych wątków.
|