![]() |
|
UWAGA! ODRADZAM CZYTANIE TEKSTU TYM, KTÓRZY FILMU NIE WIDZIELI
Opowieść można rozpatrywać na kilku odmiennych płaszczyznach, idealnie się jednak uzupełniających i tworzących jeden, spójny obraz. Przede wszystkim jest to studium nienawiści, ukazanie do czego to uczucie prowadzi. Jednocześnie nosiciele tej "choroby" nie są przedstawieni jako istoty z gruntu złe. Drugim ważnym aspektem, któremu można poświęcić wiele uwagi, jest historyczna forma dzieła. Stanowi ona tło dla rozgrywających się wydarzeń i odwołuje się w sposób profesjonalny do przeszłości, osadzając opowieść w konkretnym miejscu i czasie. Twórcy próbują przy tym uchwycić moment zmian, jakim kraj Kwitnącej Wiśni został wówczas poddany. W końcu kolejny element to odwołanie do mitów i legend. A wszystko zamknięte w zgrabnej fabule. Aby rozpocząć tę historię, musimy się przenieś w czasie do XV-wiecznej Japonii, kraju ogarniętego wojną, a zarazem wkraczającego w nową rzeczywistość, naznaczoną dewastacją środowiska naturalnego. Poza obrębem tych realiów znajduje się ród Emishi, którego to części udało się wprawdzie obronić swą niezależność, lecz jednocześnie stał się już tylko mitem i ludzie są przekonani, że wymarł wiele setek lat temu. Z historycznego punktu widzenia jest to oczywiście prawdą, jednak twórcy "Księżniczki Mononoke" pozostawili garstkę przedstawicieli rodu i wspaniale wpisali ich w świat, gdzie niebawem rozegra się walka między starożytnymi bogami a ludźmi, wspieranymi przez technikę. Ród żyjący poza rodzącą się cywilizacją, będący reliktem dawnych czasów, gdzie nienawiść i żądza mordu jeszcze się nie wkradły, niestety nie może w pełni odizolować się od zła. Przedostaje się ono do odległej krainy w postaci boga wojny - dzika Nago, przemienionego w demona. Naprzeciw niego staje młody książę Ashitaka. Broniąc swej wioski, prosi bestię, aby odeszła, a gdy to nie pomaga, zabija ją. Sam jednak zostaje przeklęty i jego ciało zaczyna trawić ta sama choroba, która przemieniła boga w potwora. Bohater musi obciąć włosy i ukryć twarz, podkreślając tym samym że traci swą rodzinę, przyjaciół... całą przeszłość. To co przed nim, to spotkanie z przeznaczeniem, którym staje się ujrzenie tego, co można "...zobaczyć oczyma niezaślepionymi nienawiścią..." Tak więc demon jest symbolem owego innego, odległego świata ogarniętego wojną, która okazuje się dotykać i tych w nią niezaangażowanych. Ashikata musi teraz stawić czoło dużo cięższej próbie - pokonać bestię, która rodzi się w nim i w tym miejscu zaczyna się jego podróż. Warto zatrzymać się na moment przy owym prologu, gdyż już w nim dostrzegamy postawę członków rodziny Emishi, tak odmienną od tej, z którą przyjdzie się niebawem zmierzyć młodemu księciu. Warto więc ów moment zapamiętać. Może bowiem tylko ci, którzy przeminęli dla innych, potrafią nie ulec powszechnemu złu.
Gdy Nago umiera, stara kobieta prosi go o pokój i zapomnienie jej rodu. Bóg nie chce jednak słuchać, zapowiadając, że wszyscy będą cierpieć jak i on cierpiał. Po raz pierwszy mamy zasygnalizowane, że film jest o tym, co tak mocno kieruje człowiekiem, sprawiając że świat powoli umiera, czyli o nienawiści. Nie potrafią przed nią uciec nawet bogowie. Ulega jej także Ashitaka. Pierwsza bitwa, po której jest świadkiem rzezi urządzonej przez samurajów i w którą zostaje, mimowolnie, wplątany, kończy się zabiciem jednego z napastników. Nie on jednak decyduje o ich losie, a zło, które zaczyna go powoli ogarniać, przejmując nad nim na tę chwilę kontrolę. Jeszcze kilkakrotnie przypomni o swej obecności, mimo usilnych prób zwalczenia go. Przesłanie twórcy jest tu jasne - to co niszczy człowieka i pcha go ku zadawaniu cierpienia, znajduje się w nim, choć jest zdeterminowane wydarzeniami zewnętrznymi (nienawiść wzbudza widok cierpienia). Ashitaka nie podejmuje się oceny, nie określa zła w sposób jednoznaczny, ma wyrzuty sumienia że z jego ręki zginęli ludzie. Bez względu na to jacy byli, książę uważa, że to nie jemu przypada rola rozstrzygania o życiu i śmierci. Rozumie, że chociaż furia może mieć różne podłoża, efekt zawsze jest ten sam. Jest to postawa zupełnie nie pasująca do ówczesnego świata. Był to bowiem okres wojny Onin (1467- 1477), charakteryzującej się używaniem wszelkiej dostępnej broni i wyniszczeniem kraju. W historii okres ten nazwano sengoku, co oznacza po prostu "kraj w wojnie" To także czas, kiedy zaczęto na szeroką skalę wytapiać żelazo. Zupełnemu przeobrażeniu zaczął ulegać japoński świat i poczęło się kształtować nowe społeczeństwo, narodzone z owego nieładu. Państwo było targane sprzecznościami, nie miało jeszcze wyodrębnionej struktury klasowej. I ów moment historyczny Miyazaki potrafił uchwycić idealnie. Tło wydarzeń pasuje wspaniale do ukazania wieloaspektowej walki, gdzie zwycięstwa są zbyt często pyrrusowymi, okupionymi wysoko: stratą życia, wartości, czy odcięciem się od tradycji. Postęp technologiczny symbolizuje żelazne miasto (Tatara-ba) pani Eboshi. Władczyni koncentruje się na konstruowaniu jak najbardziej skutecznej broni palnej (to innowacja, pierwsza broń palna pojawiła się dużo później, wydaje mi się że przez jej wprowadzenie autor chce ująć ów okres w szerszym kontekście, rozpatrując go jako całość zmian, jakie zaszły), która miałaby okazać się idealnym narzędziem, służącym podbojom. Ashitaka dowiaduje się, że Nago przemienił się w demona, albowiem to jej ludzie go postrzelili. Kule nie wystarczą, aby zabić boga, lecz wystarczają, aby zwierzę zaczęła trawić nienawiść, powodująca furię. Zniszczenie boga okazało się mieć podłoże materialne, gdyż teren zamieszkiwany przez starożytne bóstwa był idealnym miejscem wydobywania metalu. Ukazana jest tu również konsekwencja rozwoju Japonii w XV wieku, kiedy zaczęto wydobywać rudy żelaza, wycinając coraz więcej drzew. Rozpoczął się okres gospodarki przemysłowej, której nie można powstrzymać, a niszczenie lasu okazało się także narzędziem walki z jego mieszkańcami, często więc przybierając formę agresywnej dewastacji.
W końcu jest także w "Księżniczce Mononoke" przedstawiona walka między dwiema stronami, w obrębie których również nie ma zgodności. Klany zwierząt nie potrafią się zjednoczyć, a pani Eboshi musi bronić swego ludu przed atakami samurajów. Podczas wojny Onin takich starć nie brakowało. Chociaż antagonistów było dwóch, to wewnętrzne wojny stały się codziennością. Dwa odmienne światy symbolizują także konflikt wartości i odcięcie się od tradycji, kiedy człowiek traci wiarę w bogów. Jest gotowy ich pojmować jedynie jako ideę, a jako istoty realne stanowią oni dla niego zagrożenie, zajmują przestrzeń, którą można by poddać eksploatacji. Konflikt jest nieunikniony. W świecie zwierząt znajduje się San, księżniczka mononoke, negująca swoje człowieczeństwo. Uważa się za wilka i opętana jest misją zabicia pani Eboshi. Wydaje się być także symbolem wolnej woli. Nie to bowiem określa człowieka, kim się urodził, a to kim chce być. San dokonała wyboru, stając się przy tym zagrożeniem dla ludzi. Stąd też nazwa mononoke. Tak bowiem Japończycy określają duchy stworzeń czy też przedmiotów martwych, często obwiniając je o to, co złe. San jest dla nich przekleństwem, księżniczką mononoke, należącą do świata bogów i przyrody, stojącą na czele klanu wilków (przez jej osobę znajdującego się w konflikcie z innymi rodami zwierząt), zaślepioną nienawiścią, gotową poświecić swe życie, byle odebrać je pani Eboshi. Nie ma w filmie postaci czarno- białych, więc jej oponentka nie jest osobą symbolizującą to co najgorsze w rodzaju ludzkim. To kobieta z jednej strony bezwzględna, pragnąca zniszczyć świat bogów, zarozumiała, z drugiej jednak strony posiadająca miłość swych poddanych, będąc jedyną władczynią, zajmującą się trędowatymi. Nie wiem czy analogia jest zamierzona, ale trafiłam na legendę o cesarzowej Komyo, żyjącej w VIII wieku, która to okazywała swe miłosierdzie np. przez to, iż obmywała biedaków. Wśród nich był także trędowaty, którego cesarzowa nie odrzuciła. Dzięki temu poszedł do nieba, a Budda okazał swą przychylność Komyo. Także Eboshi ze względu na wiele ze swych przymiotów zasługuje na uznanie. Natomiast przez nawiązanie do Buddy można było poruszyć kolejny aspekt - porzucanie starej religii dla nowej. Zwierzęta więc z góry skazane są na porażkę.
To co łączy wszystkich bohaterów to nienawiść, od której jest się w stanie uwolnić tylko młody książę, będący przecież reliktem czasów, które przeminęły. Twórcy kreując tę postać zwracają także uwagę na rolę przywódcy. Jest w filmie pewna scena, kiedy Ashitaka z pobojowiska ratuje wilka. Gdy sojusznicy Eboshi chcą go powstrzymać, on odwołuje się do rozsądku jej poddanych, którzy wówczas stają po jego stronie. Okazuje się, że tłum, kierowany przez człowieka rozsądnego, potrafi ulec temu przymiotowi charakteru. Książę zostaje nagrodzony zdjęciem klątwy, lecz musi się dostosować do nowej rzeczywistości. Nie może żyć nadal jako bezstronny rozjemca, zawieszony między dwoma światami. Saga kończy się, gdy bohater pomaga odbudować miasto. Także pani Eboshi pojmuje swój błąd, chociaż przed techniką nie ma ucieczki. Ludzie potrafią dostrzec, ile zła wyrządzili, lecz na jak długo starczy rozsądku ? Tego już film nie dopowiada... Nie stawia także na łatwy optymizm. Twórcy nie ujawniają, czy ludzie faktycznie się czegokolwiek nauczyli. Pamiętajmy, że okres sengoku nie zakończył się na wojnie Onin. Wręcz przeciwnie, stanowiła ona tylko preludium walk trawiących Japonię przez wiele kolejnych dziesięcioleci. Również w filmie nienawiść nie zostaje unicestwiona. San odchodzi mimo uczucia, jakie łączy ją z księciem. Stwierdza wprost, że nie przebaczy ludziom tego co zrobili. Miłość jest zatem silna, ale nie tak silna jak nienawiść. Odejście San nie ma symbolizować jedynie faktu, że technika i przyroda są dwoma przeciwstawnymi żywiołami, ale pokazuje, do czego może doprowadzić destrukcyjne uczucie. Nie może go przezwyciężyć nawet czysta i prawdziwa miłość. Tym bardziej nie jest możliwym, aby kiedykolwiek ustały wojny. Nie jest odkrywczym stwierdzenie istnienia dążenia człowieka do autodestrukcji. Miyazaki pokazuje, że jest nadzieja, a jednak pozostaje ona poza zasięgiem przeciętnego człowieka, który patrzy na świat oczami zaślepionymi żądzą zemsty, nie potrafi przebaczać. Trudno jest podjąć walkę z demonem, znajdującym się w środku. Udaje się to Ashitace i jest to jego zwycięstwem, lecz czy jeden człowiek może wiele zmienić? Wspaniałym momentem jest śmierć Boga Lasu. San stwierdza: - Wielki duch lasu jest martwy... Na co słyszy odpowiedź: - Nigdy. On sam jest życiem, nie jest martwy, jest tu teraz, próbuje nam coś powiedzieć... Niestety, nie każdy to rozumie. Śmierć ta jednoczy antagonistów, lecz czy faktycznie jest gwarantem zmiany w ich sercach, zmiany ich postawy? Wydaje mi się, że okres historyczny, w jakim została osadzona akcja, stanowi odpowiedź na to pytanie. Ludziom została dana szansa życia, szansa odrodzenia i przebaczenia, jednak nie potrafili z niej skorzystać.
Podoba mi się niezwykły obiektywizm w przedstawieniu tej historii. Twórcy filmu nie opowiadają się po żadnej ze stron. Co już zostało podkreślone, nie istnieje w "Księżniczce Mononoke" definitywne dobro czy zło. Bogowie nie walczą jedynie o przetrwanie, a kieruje nimi nienawiść. Tylko Ashitaka oraz Bóg Lasu są ponad nią. Miyazaki tworząc sagę, zadbał o szczegóły. Obok osadzenia akcji w konkretnym czasie i miejscu, bazując na obecnej wiedzy archeologicznej, odtworzył wioskę Ashitaki oraz Żelazne Miasto. Podobnie rzecz ma się z ubiorami i uzbrojeniem. Nawet nieregularne kształty pół ryżowych przedstawione zostały z niezwykłą precyzją. Taka dbałość o poprawność historyczną w animowanym filmie, w którym snuje się opowieść w dużej mierze mityczną, może zadziwiać, ale świadczy po postu o kompetencji twórców. W sposób interesujący przedstawiono także inne odwołania, już nie tylko zaczerpnięte z archeologii i umieszczone między historycznymi faktami, ale także te, które dotykają dawnych wierzeń - jak na przykład dwa ogony wilczycy Moro (przybrana matka San), będące oznaką jej boskości, czy też Nago jako demon, przybierający postać pająka, który jest mononoke, rzucającym na ludzi klątwy (w legendach występuje jako ziemny pająk - Tsuchigumo). Fascynuje także inny aspekt, a mianowicie potomstwo Moro, które jest mniejsze, nie tak okazałe i dostojne jak ona. Gaiman w swej świetnej książce p.t. "Amerykańscy bogowie", przedstawia bogów odartych z chwały, uzależnionych od wiary. To ludzie ich wykreowali, a następnie porzucili. Podobnie jest tutaj, tyle że człowiek nie tylko zapomina o tym, w co wierzył, ale odmawia bogom prawa do istnienia. Smutny obraz rodu ludzkiego maluje się z tej opowieści.
Tytułem zakończenia - nie sposób nie wspomnieć o animacji oraz muzyce. Ta pierwsza charakteryzuje się nasyconymi kolorami, dbałością o szczegóły, zachwyca sposób rysowania krajobrazów. Natomiast ścieżka dźwiękowa należy do jednej z najpiękniejszych jakie znam i za każdym razem słucham jej z przyjemnością. Kompozycje są zróżnicowane, od spokojnych, podkreślających nastrój chwili, piękno przyrody, po dynamiczne, opisujące bitewny szał. Wspaniale przedstawione są momenty zagrożenia, śmierci, w końcu uspokojenia. Cudowna muzyka jest w pełni warta obrazu, nie ma tu zbędnych elementów, wszystko jest wyważone, przemyślane i podane w sposób inteligentny, bez epatowania przemocą, nawet jeśli zło zobrazowano w sposób odrażający. Czy jednak nie jest takim w rzeczywistości? Film nie ucieka od posługiwania się prawdą w sposób dosłowny, jednocześnie nie tracąc nic ze swej bajkowości. To co wprawia w oniemienie, to właśnie sposób w jaki jest ukazana potęga przyrody. Wolno sunące chmury po przejrzystym niebie, promienie słoneczne przebijające się przez korony drzew, czy krople wody opadające na wojowników. Poetyka opowieści sprawia, że "Księżniczka Mononoke" potrafi urzec swym pięknem, pod którym znajduje się wiele treści... Każdy w tej opowieści może znaleźć zatem coś dla siebie.
|