"Ból tam, gdzie nikogo nie ma..." |
Idzie wrzesień, pora samobójców... Już od dawna, jesień zazwyczaj kojarzy się z tymi negatywnymi, smutnymi, gnębiącymi, "dołującymi" myślami. Osamotnienie, poczucie braku sensu, coraz większa szarość życia, depresja. Co roku widzę to na ulicach, widzę na twarzach ludzi, jak obumierają, jak zamykają się w sobie. Problem dotyczy głównie młodzieży, w której narasta miarowo bunt, zniesmaczenie, a wręcz obrzydzenie do otaczającego świata, chęć "wyrwania" się stąd... Gdy swój kres mają wakacje, a rusza szkoła, potwierdzenia szukać daleko nie trzeba. Pierwsza lepsza gazeta, program w telewizji, gdzie "trąbi się" o ich problemach, zagubieniu, kłopotach. Uciekając w tanią sensacje lub statystykę, temat "podawany" jest w dwóch wersjach: dramatycznej i naukowo-poradnikowej, którym daleko do zrozumienia, przybliżenia tego zjawiska, a jeszcze dalej do udzielenia pomocy. W opozycji to tej "szopki", stoi film niezwykle ciepły, klimatyczny, traktujący z wielkim spokojem i zrozumieniem, tak delikatny temat, jakim jest samobójstwo. "Virgin Suicides" (Przekleństwa niewinności), debiut Sofii Coppoli z 1999 roku, to film zaskakujący, mówiąc banalnie. Jest to adaptacja książki Jeffrey'a Eugenidesa (o tym samym tytule), przedstawiającą losy państwa Lisbon, a w szczególności ich pięciu córek, które wspólnie kończą żywot masowym samobójstwem. Historia ta, w pełni umożliwia pokazanie, jak jednocześnie ściera się klika płaszczyzn emocjonalnych: radość, chęć życia, jego celebracja - bunt, opór - rezygnacja, poddanie się, na drodze do tego ostatniego "kroku". Jesteśmy zwykłymi świadkami, jak kolejne dni, kolejne słowa, najdrobniejsze decyzje, wpływają, kształtują dojrzewających ludzi. Banał - ktoś powie, acz warto kilka minut poświęcić, by sobie przypomnieć, własne lata młodości, własne błędy, własne decyzje. Jak to było z nami, a jak mogło się skończyć? Warto, by teraz móc znaleźć "nitkę" zrozumienia, tolerancji dla tych, co szukają, co błądzą, co potrzebują pomocy. Tak też czyni Sofia Coppola, starając się być jak najbardziej szczerą i wiarygodną, w tym, co chce pokazać, co chce powiedzieć.  |
Lata 70-te, Michigan. Pięć uroczych sióstr: Cecilia (13 lat), Lux (14 lat), Bonnie (15 lat), Mary (16 lat) i Therese (17 lat) jest "punktem centralnym" dla osiedla, na którym mieszkają (bynajmniej dla części męskiej). W tym momencie poznajemy narratorów (chłopaków zafascynowanych nimi), którzy będą prowadzić nas przez całą tę historię, jakbyśmy byli jednym z nich. Centralnym punktem życia dziewczyn jest dom, a to za sprawą rodziców (a raczej strażników), którzy starając się kontrolować ich życie, wychowując w totalnym rygorze, dyscyplinie i wierze, izolują je od świata, wypuszczając jedynie do szkoły. Pierwszą oznaką zachwiania tego "systemu", jest podcięcie sobie żył przez najmłodszą spośród nich - Cecilie. Wstrząs, szok - niczego nie zmieniają, do matki i ojca nic nie dociera, w domu "spokój", zaś jedynie na osiedlu huczy od plotek i domysłów. Druga próba, udana, kiedy rzuca się z balkonu na ogrodzenie, wywołuje jedynie ciszę, znacznie zwiększając dystans pomiędzy rodzicami a córkami. Nikt w domu nie próbuje rozmawiać, wyjaśnić, cokolwiek. Jedynie ksiądz, który ich odwiedza, ale bez skutku. Wakacje dobiegają końca, dziewczyny idą do szkoły. W ich zachowaniu jednak nie widać żadnych zmian - jak dowiadujemy się od narratora. Przełomowym momentem będzie bal szkolny, na który Trip Fontaine (szkolny playboy) wraz z kolegami, będzie chciał zaprosić Lux z resztą sióstr. Krucjata, jaką podejmuje za pośrednictwem ich ojca (nauczyciela matematyki), odnosi sukces, gdyż matka "ugina się" (jakimś cudem) i puszcza córki na bal. Czując (kto wie, czy nie po raz pierwszy w życiu) smak wolności, Lux po zabawie szkolnej, spędza z Tripem upojną noc, nie wracając do domu. Sankcje karne okazują się aż nazbyt srogie i okrutne - matka zamyka je wszystkie w domu, nie pozwalając juz nawet chodzić do szkoły! Jedynym kontaktem ze światem są prenumerowane pisma i "głuche rozmowy" z chłopakami z osiedla (narratorami). "Areszt domowy" w końcu się kończy, kiedy wszystkie cztery zabijają się, mimo iż do ostatniej chwili były uśmiechnięte, zadowolone... Kluczem tej opowieści jest sama koncepcja, stylistyka, w ramach której starała się Coppola przedstawić tak trudny temat. Unikając wszelakich konkretów, precyzowania, snuje opowieść o dziewczynach, oczami zauroczonego nastolatka. Cały praktycznie film to monolog, spowiedź na temat wczesnej młodości, kiedy bez reszty pochłaniały ich siostry Lisbon, każdy sekret, każda ciekawostka o nich, kiedy tworzyli, lepili ich portrety, na pograniczu snu i jawy, na podstawie własnych wyobrażeń, nie mogąc osobiście ich poznać. Przeżywali każdą stronę znalezionego pamiętnika Cecili, kiedy czytali o wyprawie sióstr na jezioro, o tym jak Lux wybiła sobie przedni ząb lub jak wypisywała imiona chłopaków na swojej bieliźnie, bądź też barwne i długie opisy drzew, którymi zachwycała się Cecilia. Zestawiając takie wspomnienia z ich samobójstwem, tworzy się groteskowy portret, który doskonale wpisuje się w poetykę okresu dojrzewania. Ukazuje abstrakcyjne myślenie, balans pomiędzy skrajnościami, w poglądach, ocenianiu innych, odbieraniu świata, brak konkretnych planów, chwiejność. Z drugiej strony ogromną wrażliwość i otwartość, empatię; bogactwo uczuć i emocji, momentami mocno nadwyrężonych. Stan rozdwojenia, kiedy dusza i serca, biorą "górę" nad umysłem; kiedy ważniejsze jest to, co czujesz, niźli to, co mówią i karzą inni. Odczuwamy, zauważamy swego rodzaju "młodzieńczą fascynację" - jaką wytworzyła Coppola - w podejściu do samobójstwa, traktując je raczej jako magiczną zagadkę "zniknięcia" sióstr Lisbon, "ucieczki" gdzieś daleko stąd, wyrwania się z więzów, spełnienia marzeń - jak można się dowiedzieć z opowieści chłopaków, którzy mimo, iż powtarzają je już kolejny raz, niby bajkę, zawsze używają "ciepłych", miłych słów. Nie ciekawi ich, czemu to zrobiły, dlaczego, przez kogo? - to nieistotne, nie ma znaczenia. Odeszły, nie ma ich, więcej ich nie zobaczą, nie poczują. Tak nagle, nikt się tego nie spodziewał... |
Zawsze jednak ktoś się znajdzie, komu takie wytłumaczenie (jeśli w ogóle takowe można znaleźć), taka odpowiedź nie wystarczy i będzie drążył bezmyślnie dalej, pytając nieustannie: czemu? To powszechne, jak i najgłupsze, zachowanie w takich okolicznościach, gdyż do niczego nie prowadzi, a jedynie "rozkopuje" (bo to jedyne słuszne określenie) ranę, ból. I co najlepsze - lekarze też zdają się o tym nie wiedzieć!!! W przypadku sióstr Lisbon możemy jedynie wyrokować, iż wina leży po stronie zbyt surowych rodziców, którzy izolując córki od przyjaciół, od świata, od normalnego życia, zamykając w klatce - sprzeciwiając się prawom natury, jej potrzebom, sami sprowokowali tę sytuację. Jednak to tylko domysły, te najbardziej oczywiste, zewnętrzne, pozorne - jak usiłuje nam przekazać, powiedzieć Coppola w jednej ze scen, wyjawiając nie tyle co prawdę, ale wspólną dla wszystkich "prób" (bez względu na rezultat) zasadę. Kiedy Cecilia po nieudanym "otwarciu" żył leży w szpitalu, przychodzi do niej lekarz i pyta: "Co ty wyrabiasz kochanie? Ty przecież nic jeszcze nie wiesz o tym, że życie może być złe", na co ona odpowiada: "Nigdy pan nie był 13-letnią dziewczyną"! Z jednej strony banalnie proste, ucinające jakiekolwiek następne pytania, domysły - w ogóle rozmowę. Zaś z drugiej strony, głębokie i poruszające, najlepiej uświadamiające skomplikowaną, do tej pory niezrozumiałą istotę samobójstwa, stan, w jakim się człowiek znajduje, myśląc o nim, dręcząc się, aż wreszcie stawia ostatni swój krok, tragiczny. Proste i przejrzyste, iż nikt, nigdy (spoza grona osób, które próbowały) nie będzie w stanie zrozumieć, jak to jest...
Jeden z tych filmów, które bardziej się czuje, niż rozumie.
Przekleństwa niewinności [The Virgin Suicides]Rok produkcji: 1999, USA; Czas trwania: 96 min.
|
 | Reżyseria: Sofia Coppola Scenariusz: Sofia Coppola (na podstawie książki Jeffrey'a Eugenidesa "The Virgin Suicides") Zdjęcia: Edward Lachman Muzyka: AIR
Występują: James Woods (jako pan Lisbon) Kathleen Turner (jako pani Lisbon) Kirsten Dunst (jako Lux Lisbon) Hanna R. Hall (jako Cecilia Lisbon) A.J. Cook (jako Mary Lisbon) Josh Hartnett (jako Trip Fontaine) Danny DeVito (jako Dr. Horniker) |  |
| Autor recenzji: Łukasz Anioł - Dr Strangelove |
|