Duża ilość przemocy, objawiająca się w najbardziej wymyślnych sposobach zadawania fizycznego i psychicznego bólu, jest jednym z wyróżników anime. Zaryzykuję stwierdzenie, że równie dużym, jak charakterystyczne sposoby rysowania oczu czy cieniowania włosów. Przewija się przez japońskie animacje w większości gatunków, w najróżniejszych formach. Przemoc naturalistyczna, groteskowa, komiczna, itd. - jedyną jej barierą jest konwencja danej produkcji, która możliwy typ przemocy determinuje. Należy jednak zaznaczyć, że takie ramy jak wspomniana konwencja anime, gatunek jaki reprezentuje czy rating wiekowy obowiązujący w Japonii, to bariery "naturalne". Te "nienaturalne" pojawiają się przy okazji eksportu animacji poza granice Kraju Kwitnącej Wiśni, kiedy na drodze kompletnego produktu staje cenzura.
Cenzura pojawia się z prostej przyczyny, mianowicie chęci dotarcia do jak najszerszego kręgu odbiorców. Pomijając już kwestię erotyki w anime, o której ten tekst nie traktuje, solą w oku dystrybutorów, np. na kraje europejskie, jest obecność scen przemocy oraz jej następstw. W przypadku prodkucji powstających z myślą o dorosłych widzach problem zdaje się nie istnieć. Ale co, jeśli ku zdziwieniu dystrybutorów, taki problem pojawia się nawet przy okazji animacji przeznaczonych dla młodszej widowni? I dlaczego do takiej sytuacji w ogóle dochodzi? Z bardzo prostej przyczyny, mianowicie - w kulturze japońskiej krew, krzyk, ból, rany czy inne cielesne obrażenia, są naturalnym następstwem przemocy. U nas z kolei takie oczywiste to nie jest...
Idealnym przykładem, który pomoże mi zobrazować to zjawisko jest kontrowersyjna kwestia związana z "Księżniczką Mononoke" Hayao Miyazakiego (1997). W tymże roku Harvey Weinstein z Miramax wpadł na pomysł, aby zarobić nieco więcej zielonych, dopuszczając do filmu najmłodszych. Miramax chciał skrócić czas projekcji do półtorej godziny, wycinając po drodze co brutalniejsze sceny oraz te sekwencje, w których występowała krew. W odpowiedzi studio Ghibli wysłało do siedziby Amerykanów paczkę z kataną, a wraz z nią słowa: "Żadnych cięć!". To wystarczyło, by uchronić swoje dzieło przed zakusami dusigroszów. Przepisy są jednak przepisami i filmu w kinach nie mogli obejrzeć najmłodsi.
Nie zadając nawet tego banalnego pytania, od razu na nie odpowiem: nie, "Mononoke Hime" nie jest w żadnym razie produkcją brutalną. Spora ilość posoki, jaką mamy okazję zobaczyć, za każdym razem jest następstwem tego, co przydarzyło się danej postaci. Wyjmowanie strzały z rany i wysączanie z niej jadu, rozrywane ciała zwierząt na skutek wybuchów czy krew i rany jako efekty walki. Fabularnie sceny przemocy, jakie tutaj występują, są całkowicie uzasadnione i mimo że kilku "kwiatków" Miyazaki mógł uniknąć dla "świętego spokoju", nie zrobił tego, gdyż w jego zamyśle pomagały one w budowaniu realiów i wiarygodności świata przedstawionego. Podobnie sytuacja wygląda z pierwszym z brzegu anime zawierającym sceny akcji. Jeśli podczas strzelaniny delikwent otrzyma postrzał w piszczel, to nic dziwnego, że dozna uszkodzenia kości i będzie krwawił. Zatem, dlaczego udawać, że jest inaczej? Japońscy twórcy nie udają, lecz nadają scenom przemocy ich naturalne konsekwencje, za co w mojej opinii, chwała im.
|
Psychiczny wymiar przemocy...
|
Bardzo ciekawa kwestia i zabieg, który Japończycy opanowali do perfekcji, to inscenizowanie
sekwencji zawierających psychiczną przemoc, tak względem fikcyjej postaci, jak i samego widza. W czasie takowych scen dana postać jest psychicznie molestowana, natomiast widz czuje się w takiej sytuacji bardzo nieswojo, objawiają się w nim skrajne uczucia zdenerowowania czy frustracji. Dlaczego japońscy twórcy decydują się na taki manewr i czemu ma to ostatecznie służyć? Zatem po kolei.
Może powiem coś niepopularnego, ale animacji jest znacznie trudniej wywrzeć oddziaływanie na widzu, niż filmowi aktorskiemu. Nawet jeśli nie zgodzą się ze mną do końca także fani Pixara i dawniejszego Walta Disneya, to niepodważalnym jest fakt, że mimo wszystko animacja w dowolnej formie jest bardziej umowna, niż film, który przecież także odbieramy z pewnym dystansem. Idąc dalej, logicznym jest, iż immersja ze światem przedstawionym w animacji jest trudniejsza. Dostrzegli to japońscy wizjonerzy i na przekroju dziesięcioleci wypracowali środek wyrazu, dzięki któremu odbiorca może przeżywać historię z nie mniejszym zaangażowaniem, niż podczas seansu z żywymi aktorami. Jest to właśnie psychiczna przemoc, dzięki której możemy jeszcze bardziej uwierzyć w to, że te narysowane istoty mają swoje osobowości i emocje. Żyją i przeżywają każdą chwilę, w której ich widzimy.
Swoiste urealnienie bohaterów anime to jedno, a efekt w postaci wywarcia reakcji na osobie oglądającej, to drugie. Łatwo wyjaśnić to na przykładzie, najlepiej dosadnym. Posłuży nam do tego główna bohaterka "Perfect Blue" Satoshiego Kona. Jest ona byłą, popową gwiazdeczką, która rozpoczyna karierę w biznesie filmowym. Początki ma jednak bardzo trudne, ledwie linijka tekstu czy niechętny zespół, nie pomagają jej. W końcu szansą dla niej staje się możliowść wystąpienia w bardzo odważnej scenie, w której pada ofiarą gwałtu. Odkrywane coraz bardziej delikatne ciało bohaterki, przeraźliwy krzyk świetnej w tej roli seiyuu, wreszcie łzy jej menadżerki oraz długi czas trawnia sekwencji, budzą w oglądającym faktyczne uczucia współczucia, frustracji i bezsilności. Dość powiedzieć, że sam po pewnym czasie chciałem zakończyć w nerwach seans, nie godząc się na takie traktowanie bohaterki przez reżysera/scenarzystę. Szczęśliwie przetrzymałem to i mogłem oglądać dalej. Dowodzi to tylko słuszności tego, co powiedziałem już wcześniej, i pokazuje, że oglądanie anime może wyzwolić nawet większe emocje, niż podczas obcowania z aktorami.
|
Żółci bracia idą na całość...
|
Czytelnik, który zdecydował się ów artykuł przeczytać już pewnie zastanawiał się, gdzie te ultra brutalne sceny, gdzie naturalistyczna i dzika przemoc, no gdzie? Cóż, wypadkową trzech poprzednich akapitów oraz konwecją i gatunkiem, w jakim powstało dane anime, może być ekstremalna brutalizacja zachowań postaci i oczywiste tego następstwa. Cel inscenizowania takich brutalnych scen jest taki sam, jak w przypadku dzieła aktorskiego. Nad oczywistymi kwestiami nie warto się rozwodzić, powiem tylko, że mimo wszystko dzięki temu, że jest to animacja, a nasz krąg kulturowy nieco inny, sceny wyuzdanej wręcz przemocy robią ogromne wrażenie. Poniżej dziesięć takich scen, różnych od siebie, o innym zabarwieniu emocjonalnym i z anime prezentujących różne gatunki. Uwaga! Opisy zawierają spoilery!
| 10. NINJA SCROLL: ATAK TESSAIA
| |
Scena z gatunku gore, przyprawiona brutalną erotyką. Olbrzymi demon Tessai masakruje oddział ninja, przecinając większość wojowników na pół. Ostatni z nich, próbując ratować kobietę, jest w powolny sposób pozbawiany obu rąk, z czego demon urządza sobie dobrą zabawę (zdjęcie). Jedyna ocalała z drużyny, kobieta, zostaje zabrana do przydrożnej chatki, w której obleśny stwór oddaje się rozkoszom. Na jej i nasze szczęście, nie będzie mu dane przejść do sedna...
| 9. SHIGURUI: POŁKNIĘTY SUTEK
| |
Mocna, a jednocześnie subtelna scena. Kochanka pana domu została przyłapana na cudzołóstwie i pozbawiona przez mistrza katany... jednego sutka. Kiedy kobieta się budzi, czuwa przy niej wierny uczeń mistrza, który spokojnie opowiada o tym, jak opatrzył jej ranę. Po chwili wyciąga z zawiązenej chusteczki odcięty fragment kobiecej piersi i, celebrując tę chwilę, łapczywie go połyka. Ot, smakosz!
| 8. GUNSLINGER GIRL: HISTORIA MAŁEJ HENRIETTY
| |
Henrietta jest w trzech czwartych cyborgiem służącym w tajnej rządowej komórce we Włoszech. Została odratowana przez lekarzy po pewnym incydencie, o którym w jednej ze scen opowiada bohater. Dowiadujemy się, że rodzina Henrietty została zaatakowana i brutalnie zamordowana przez rabusia. Ten jednak na tym nie poprzestał i przez całą noc sadystycznie gwałcił małą dziewczynkę, cały czas utrzymując ją w stanie przytomności. Robił jej to także na zwłokach rodziny, na których ją zostawił. Nic z tego nie widzimy na ekranie, jednak historia bardzo porusza.
| 7. GDY ZAPŁACZĄ CYKADY: TORTURY SHION/MION
| |
Fabuły oraz motywacji postaci tego anime ot tak streścić się nie da, zatem nakreślę tylko jak wygląda sytuacja. Młoda dziewczyna ogarnięta szaleństwem wyimaginowanej potrzeby zemsty, torturuje przywiązaną do drewnianego krzyża małą dziewczynkę, będącą siostrą utraconego przez sadystkę chłopaka. Dość powiedzieć, że przed samą sceną tortur inna postać, nie chcąc dzielić losu małej Satoko, popełniła samobójstwo, wbijając sobie w niekonwencjonalny sposób noż w skroń. Po scenie tortur podnieciona oprawczyni popuszcza mocz... Niech Was tylko nie zwiedzie cukierkowa oprawa tego anime!
| 6. BLACK LAGOON: RUMUŃSKIE BLIŹNIAKI
| |
Hansel i Gretel to para małoletnich morderców-bliźniaków, które sieją śmierć i zniszczenie w pewnym barwnym tajskim mieście. Z czasem dowiadujemy się więcej o ich przeszłości. Były to bowiem sieroty, które po upadku rumuńskiej władzy komunistycznej zostałyby pozbawione dachu nad głową, gdyby nie pewni wpływowi ludzie... "Dobroczyńcy" ci kupili kilkuletnie rodzeństwo, aby zarabiać i bawić się dziecięcą pornografią. Od najmłodszych lat w wymyślny sposób gwałcone, bite, uczone jak zabijać inne dzieci. Mocna rzecz.
| 5. ELFEN LIED: DOŚWIADCZENIA NA DICLONUSIE
| |
Dicloniusy to właściwie ludzie, tyle że z parą rogów na głowie, które pozwalają im generować niewidzialne, śmiercionośne wektory. W pewnym ośrodku badawczym przeprowadza się doświadczenia i testy na tych istotach. W jednej ze scen jest to zupełnie naga, kilkuletnia dziewczynka (Dicloniusy są tylko płci żeńskiej), która przerażona, jest zmuszana do kolejnych nieludzkich testów...
| 4. PERFECT BLUE: SCENA FILMOWEGO GWAŁTU
| |
Scenę tę opisywałem dość szczegółowo już wcześniej. Naturalizm i intensywność tej sekwencji, w której poniżana jest młoda kobieta, zostaje w pamięci już na zawsze. Zapewniam.
| 3. BLACK LAGOON: ZABAWA Z MASAMI
| |
Młoda, niewinna Masami dziedziczy pozycję głowy jednej z rodzin w yakuzie. Grupa zdradzieckich oprychów przechwytuje ją w jej domu. Zaczynają się pastwić: bita i poniżana, w końcu kończy na kręgielni, gdzie po kolejnych zbitych kręglach przez madafaków, musi się coraz bardziej obnażać. Kiedy odmawia, jeden z nich sugeruje, aby była "grzeczna i posłuszna", bo w przeciwnym razie:
Będę woził cię całą noc po największych zboczeńcach, gdzie naszprycowana, będziesz wcinać przed kamerą własne gówno, kręcąc przy tym tyłkiem. Polecam zobaczyć, jak ów delikwent skończył.
| 2. RAINBOW: GWAŁTY DR SASAKIEGO NA CHŁOPCACH
| |
Rzecz ma miejsce w powojennej Japonii, w jednym z zakładów poprawczych. Pracuje tam na pół etatu pewiem stary lekarz, który często wzywa chłopców do badań na gruźlicę... Naturalistyczna, ukazana bez ogródek scena stosunku starego zboczeńca z chłopcem, przy strugach jego łez bólu i poniżenia, wywiera bardzo mocne wrażenie.
| 1. ELFEN LIED: KATOWANIE SZCZENIAKA
| |
Scena z gatunku tych, w których kumulują się w sobie przemoc fizyczna i ta w wymiarze psychicznym. Młody Diclonius Lucy jest prześladowana w sierocińcu przez grupę sadystycznych bachorów. Pewnego dnia odkrywają oni, gdzie przebywa bezdomny szczeniak, którym opiekuje się dziewczynka... Bezradne dziecko (jest przytrzymywana) patrzy, jak jeden młody popapraniec pompuje swoje ego, szarpiąc, kopiąc, a następnie tłukąc zwierzątko wazonem... Bardzo mocna scena, w której prócz szoku, odczuwamy olbrzymią irytację i złość z powodu bezradności protagonistki. Jak dla mnie, najmocniejsza sekwencja ze wszystkich tutaj omówionych.
|
 |
Autor tekstu: Michał Włodarczyk - ANIELSKI PYŁ
|
Klub Miłośników Filmu, 20.02.2011
|