STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF | NAPISZ DO AUTORA

Pedro Almodovar to twórca niepokorny. Jego filmy stanowią swoistą mieszankę ognistych uczuć i kojącej melancholii. Wcześniej, oscylujące na granicy groteski i kiczu, dziś są o wiele bardziej wyrafinowane i subtelne. Widać w nich, że hiszpański prowokator się starzeje i jak sam o sobie mówi, staje się otwarcie sentymentalny.

Najnowszy film twórcy „Kiki” doskonale wpisuje się w ten dojrzały nurt. Jest emocjonalny, stonowany, wręcz nostalgiczny, ale też niezmiennie pełny odważnego erotyzmu i zmysłowej kobiecości. W swym finezyjnym kolażu przywodzi na myśl raczej „Porozmawiaj z nią” i „Wszystko o mojej matce”, niż pławiące się we wspomnianym postmodernistycznym kiczu
”Pepi, Luci, Bom i inne laski z naszej paki.”

Głównym bohaterem tego teatru emocji jest Mateo Blanco (Lluis Homar), reżyser i scenarzysta, pracujący właśnie nad filmem „Dziewczyny i walizki”, który do złudzenia przypomina almodovarowskie ”Kobiety na skraju załamania nerwowego”. W obu, główna bohaterka, chcąc się zemścić na kochanku, przyrządza nafaszerowane proszkami nasennymi gazpacho. W obu pojawia się szalona przyjaciółka tejże bohaterki, która ma romans z przestępcą, w pierwowzorze z terrorystą, w ”Kobietach i walizkach” - handlarzem narkotyków. Rolę oszukanej desperatki w tej zabawnej komedii gra Lena ( Penelope Cruz) początkująca aktorka, marząca o wielkiej karierze. Właśnie na planie, pomiędzy Leną a Mateo wybucha gorące uczucie. Mateo nie wie jednak, iż ukochana jest już związana z innym mężczyzną, niejakim Ernesto Martelem. Podstarzały acz bardzo wpływowy milioner ogarnięty jest chorobliwą obsesją na punkcie dużo młodszej kochanki. Mężczyzna nie cofnie się przed niczym by zatrzymać swą miłość przy sobie.
Kierując się prawidłami kina noir, z którego czerpie tu bez najmniejszego skrępowania, Almodovar zgrabnie i lekko łączy zemstę, zdradę i kłamstwo z pasją uczuć, poszczególne składniki mieszając jednak według własnego, ukochanego przepisu. Podobnie jak w „Wysokich obcasach” czy „Złym wychowaniu” i tym razem zgłębia dusze bohaterów za pomocą wspomnień. A te, niczym lustrzane odbicie, obnażają demony przeszłości, nie dając zapomnieć o prawdzie. W „Przerwanych objęciach” historię tragicznego romansu poznajemy z ust samego Mateo. W chwili, gdy już pogodzony z losem zdaje się żyć szczęśliwie w bliskiej przyjaźni ze swoją asystentką Judith (Blanca Portillo) oraz jej synem Diego (Tamar Novas), nieoczekiwanie przeszłość zapuka do jego drzwi i karze zmierzyć się ze stłamszonymi uczuciami, posklejać je z mglistych strzępków myśli, niczym z rozdartych fotografii pojawiających się w filmie.

Dla Almodovara wspomnienia zawsze były przepustką do portretowania emocji i pragnień, nierzadko schowanych pod maską pragmatyzmu. Kluczem do odkrycia ciemnej strony człowieczej natury, która w obiektywie hiszpańskiego mistrza nabiera szczególnej ostrości.
Gdy się bowiem prześledzi jego filmografię, da się odczuć tę przemożną chęć zdemaskowania złowieszczych rysów w ludzkich sercach. Nietrudno dostrzec, iż wszystkim jego bohaterom znacznie bliżej do egoizmu niż altruizmu.

Przykładem niech będzie pielęgniarz Benigno z „Porozmawiaj z nią”, który szaleńczo zakochany w Alicji, od lat pogrążonej w śpiączce, w imię własnej definicji miłości gwałci dziewczynę. Becky, bohaterka „Wysokich obcasów” porzuca córkę, aby móc poświęcić się karierze aktorskiej. W „Przerwanych objęciach” Lena wykorzystuje uczucia Ernesto. Z kolei zazdrosny Ernesto nie pozwala jej odejść w imię fałszywie pojętej godności. Co ciekawe Almodovar nigdy nie kreuje typowych czarnych charakterów – zepsutych do szpiku kości. Wierząc, iż człowiek skupia w sobie przeróżne oblicza. Dwoistość ludzkiej natury uwypukla zawsze dość przewrotnie. To dlatego z taką lubością osadza swoje opowieści w artystycznym środowisku. Artysta, to ktoś żyjący na pograniczu wyobraźni i realności. Ktoś, kto z łatwością przybiera kolejne maski, często się zmienia. Mateo Blanco jest kwintesencją takowego dysonansu. Nadal tworzy scenariusze, choć wydawać by się mogło, że utrata wzroku skutecznie zahamuje ten proces. Z premedytacją zmienia imię i nazwisko, by jako Harry Caine zatrzeć ślady po dawnej osobowości. Zresztą już na początku filmu usłyszymy jakby tego usprawiedliwienie „od dziecka zawsze mnie kusiło by, być kimś więcej niż sobą samym.”
To motto doskonale pasuje także do Leny. Niezamożnej piękności, która marzy by zmienić swoje życie, wzbogacić się i zrobić karierę. W „ Przerwanych objęciach” obserwujemy ją w kilku wcieleniach, jako zdolną do zdrady typową femme fatale, świadomą swojej nieprzeciętnej urody, którą wręcz hipnotyzuje mężczyzn, i jako ucharakteryzowaną na Audrey Hepburn zdradzoną kobietę na planie „Dziewczyn i walizek.”

Także w warstwie fabularnej Almodovar porusza się na kilku płaszczyznach, przełamując filmowy realizm… filmową iluzją W. "Przerwanych objęciach”, co chwilę przenosimy się ze świata, dla jego bohaterów realnego, na plan filmowy, podobnie zresztą, jak w „Złym wychowaniu”, w którym część historii opowiedziana była poprzez ”osobny” film o życiu głównego bohatera. Admiracja rzeczywistością, która współgra z iluzją jest kolejnym ogniwem spajającym twórczość Almodovara, nie mniej ważnym od kobiet czy seksu. I dość chytrze akcentowanym w scenach, w których kobiety z zachwytem oglądają swoje ulubione filmy lub programy telewizyjne jak w„ Prawie pożądania czy „ Kwiecie mojego sekretu.” Lena i Mateo także wzruszają się przy filmie - „ Podróży do Włoch” Roberta Rosselliniego.

Współistnienie fikcji i realizmu, tak mocno w tym filmie zaznaczone, świetnie dopełnia jeszcze jedna scena. Scena, w której Lena informuje Ernesta, że odchodzi. To, co mówi do odwróconego plecami Ernesto, pokrywa się z tym, co nagrała wcześniej na taśmie i co mężczyzna ogląda na wielkim ekranie. Wierzy w to, co widzi – nawet na chwilę nie odwracając wzroku od obrazu, dokładnie tak, jak widz siedzący w kinie, ulega czarowi ruchomych kadrów.

Oglądając „Przerwane objęcia” ja także uległam. Uwierzyłam w ten misternie spleciony miłosny poemat, oprawiony mrocznymi zdjęciami Rodrigo Prieto, kipiącymi ognistą czerwienią. Oczywiście można zarzucić Almodowarowi, że używa dobrze znanych klisz, że porusza się ciągle w tej samej przestrzeni kobiecej wrażliwości. Niemniej, robi to z wielką klasą, kunsztem i zadziwiającą świeżością, tworząc, po prostu piękne, skąpane w nieprzeniknionej zmysłowości, kino.

 


rok produkcji - 2009
reżyseria - Pedro Almodovar
scenariusz - Pedro Almodovar
zdjęcia - Rodrigo Prieto
czas projekcji - 128 minut

Penelope Cruz
Lluis Homar
Blanca Portillo
Jose Luis Gomez
Tamar Novas



Autor recenzji: Hanna Kowalska - HANESKA [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 21 września 2009

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF