Strona główna KMF

REGUŁA PRZYPADKU


    Filmy Krzysztofa Kieślowskiego często określane sa mianem enigmatycznych, trudnych, nieczytelnych dla przeciętnego widza. Reżyser ceniony był za wrażliwość i niesłychaną wręcz inteligencję Jego samego i filmów które tworzył. Ktokolwiek czytał lub słyszał jego wypowiedzi od razu nasuwa sie jeden mozliwy wniosek: to człowiek madry po prostu, który wiele ma do powiedzenia, a i sprawy o jakich mówi błache z pewnościa nie są. Niewielu jest takich artystów, których słucha się z nieustającą przyjemnością. Kieślowski do nich należy.
    A dlaczegóż to o nim wspominam w takiej konspekcie? "Przypadek" w jakims sensie mnie pochłonął. Zdarza sie to dość rzadko aby o jakims filmie myśleć dość długo, aby chodzić spać, uczyć się, robić cokolwiek - i miec w myślach pewien film, który jest skupiskiem myśli, filozofii, poglądów pewnego człowieka którego znam jedynie z ekranu, z jego wypowiedzi. Ale mysleć spokojnie nie daje historia Witka Długosza.

    Analiza takiego filmu nie przychodzi łatwo. Bo i takaż jest twórczość Kieślowskiego. Bez trudu można wpaść w pułapkę trywializacji Jego twórczości, jak i tego, konkretnego filmu o którym napisano juz setki stron, o którym fachowi filmoznawcy wypowiadali się dość wyraźnie, a ich dywagacje były z pewnością mądrzejsze od moich. Jednak raczej to mi nie przeszkadza, moge jedynie narazić sie na śmieszność, że oto spłycam Dzieło będące swoistą biblią "kina moralnego niepokoju".
    Zawsze mnie śmieszyło to określenie: "moralny niepokój". Ot wymyśliła go zapewne jakaś grupka intelektualistów na ich własne potrzeby, nie widzów. Wykuli ten termin może z chęci wyróżnienia się, może chcieli byc kontrowersyjni...? Tak myślałem. Jednak przyszło olśnienie. Może to przypadek, że "Przypadek" wpadł w moje ręce? Według mnie "moralny niepokój" oznaczać może (bez zaglądania do podręcznika) te niemożność spokojnego myślenia. Nastepuje częściowa przebudowa włąsnej moralności, własnej filozofii zyciowej jaka by ona nie była. Zaiste rzecz trudna dla artysty - widza skłonić do przemyśleń i to za pomocą filmu (kina), które z założenia ma gwarantować jedynie rozrywkę. Może to ta przysłowiowa "misja"? Choć brzmi to trochę umoralniająco i lakonicznie to może... coś w tym jest. Twórca miesza w głowach widzów (przynajmniej niektórych), zmusza ich do wysiłku intelektualnego, do walki ze sobą, własnymi słabościami, rządzami, dotychczasową filozofią, poglądami... Moralny niepokój głównego bohatera udziela sie widzom...

    Widzimy Witka (doskonały jak nigdy potem Bogusław Linda!) biegnącego do pociągu, który juz odjeżdża... Tytułowy przypadek powoduje zagmatwanie losów...
    Witek dogania pociąg, WSIADA. Poznaje tam komuniste Wernera, który zapoznaje go z Adamem, członkiem partii... Witek wysiada z pociągu, idzie na uczelnię, gdzie studiuje medycynę... Z Wernerem spędza pewien wieczór rozmawiając o sprawach ważnych mniej lub bardziej... Napojony idealizmem Witek zapisuje sie do PZPR. Tam osiąga dość znaczące sukcesy. Jest młody, energiczny, wie czego od życia chce, a Partia może mu to ułatwić... Nawet do Francji ma odlecieć wraz z grupa aktywistów...

    Widzimy Witka biegnącego do pociągu, który juz odjeżdża...
    Witek NIE DOGANIA pociągu, wdaje sie w bijatykę z SOK-istą... Zostaje siłą doprowadzony na posterunek Milicji, tam musi złożyć zeznania. Dostaje dość niski wyrok, choć odpracowac musi społecznie to co narobił. Przekopując za karę skrawek ziemi natyka się na butelkę a w niej list od młodych ludzi, napisany w latach 50., kiedy ci snuli plany, że Janek to bedzie premier, a Zosia minister... W czasie robót publicznych poznaje Marka, opozycjonistę, i księdza Stefana, którzy wciągają go do podziemia. Zakładają tajne drukarnie, walczą z Systemem. Witek przyjmuje chrzest... Ma nawet szansę poleciec do Francji...

    Widzimy Witka biegnącego do pociągu, który juz odjeżdża...
    Witek nie dogania pociągu. SPOTYKA OLGĘ, koleżankę ze studiów. Pod jej wpływem wraca na przerwane studia. Żenią się, mają dzieci. On pracuje na uczelni. Ani nie nalezy do PZPR, ani nei angazuje sie w działalność opozycyjną - jest zupełnie obojętny, ale szczęśliwy. Ma szanse wyjechać do Libii na staż. Zbliża się chwila wyjazdu, jednak Witek zmienia dzień odlotu i trasę. Ma lecieć przez Francję...

    Kino moralnego niepokoju lubowało sie w "męczeniu" głównych bohaterów. Nie byli oni odporni na nieszczęścia, nie mieli szansy wyboru swego losu. Kieślowski znany jest ze swoich dość pesymistycznych wizji. Tu jest inaczej, choć jednocześnie klasycznie. Reżyser daje bohaterowi możliwość wyboru. Przypadek powoduje taką, a nie inną kolej losów. Można żyć w spokoju, można na pociąg nie zdążyć, można spotkać różne osoby, można różne słowa usłyszeć - inaczej sie wtedy życie potoczy. Jednak co jest najbardziej godne uwagi to fakt, że przypadek wpisuje się regułę. Słyszymy te same słowa z różnych ust, spotykamy te same osoby, tyle, że w różnych miejscach. Witek Długosz ma lecieć do Francji... i nigdy to sie mu nie udaje. Wszystko więc zależy od tego jak szybko biegniemy do pociągu, choć to życia zasadniczo nie zmienia.
    Kieślowski mówił, że "człowiek jest jak gdyby przeznaczony do postępowania w pewien określony sposób niezależnie od okoliczności. Postać w filmie znajduje się na trzech różnych drogach, ale zasadniczo pozostaje taka sama." Więc reżyser pozostał wierny idei troche pesymistycznej, bo za taką można uznać fakt istnienia przeznaczenia, które przeciez nadziei nie daje (bo wszystko jest ustalone, nadzieja w ogóle nie ma prawa istnieć).

    Czy więc mozna z taka świadomością życ w spokoju? "Przypadek" zmusza do zastanowienia. Nie jest bynajmniej drogowskazem, ale dopowiedzeniem, jednym z wielu, na czym życie może polegać. Niepokój moralny dogania widza. Może nie każdego, ale mnie z pewnością. Co sobie bardzo chwalę, choć "przypadkowość" mnie dręczy, acz nieszczęśliwy z tego powodu nie jestem.
    I coś standardowego na koniec recenzji: FILM TZW. OBOWIĄZKOWY. Polecam dla tych, którzy nie boją się natłoku myśli po filmie.


AUTOR RECENZJI:
Rafał Oświeciński - DESJUDI
      

PRZYPADEK
Polska 1981 Reżyseria: Krzysztof Kieślowski
Scenariusz: Krzysztof Kieślowski
Zdjęcia: Krzysztof Pakulski
Scenografia: Rafał Waltenberger
Muzyka: Wojciech Kilar
Obsada aktorska:
Bogusław Linda (Witek Długosz),
Tadeusz Łomnicki (Werner),
Zbigniew Zapasiewicz (Adam, działacz partyjny),
Bogusława Pawelec (Czuszka Olkowska),
Marzena Trybała (Werka, siostra Daniela),
Jacek Borkowski (Marek),
Jacek Sas-Uhrynowski (Daniel),
Adam Ferency (ksiądz Stefan),
Monika Goździk (Olga, żona Witka (w trzeciej wersji)),
Zygmunt Hubner (dziekan),
Irena Byrska (ciotka Witka),
Jerzy Stuhr (działacz młodzieżowy),
Krzysztof Zaleski (Buzek),
Krzysztof Kalczyński (mąż Werki),