Jubileusz 50 lat życia kury domowej należy uczcić. W końcu należy się jej: tyle lat wiernej służby, zawsze na posterunku, zawsze czujna i gotowa, niech raz poczuje, że jest ważna. Niech ugotuje dobry obiad, pieczony kurczak to jej specjalność, a na deser niech zdmuchnie sobie symboliczne świeczki na upieczonym przez nią własnoręcznie torcie. Mniam! I koniecznie, niech nie zapomni w tym czasie pomyśleć o jakimś marzeniu. O czym pomyślała Maria del Carmen (doskonała kreacja Marii Onetto), bo to właśnie ona jest cichą bohaterką rodzinnego spotkania / i życia/, w tej, jakże podniosłej, chwili? Czy w ogóle zdążyła o czymkolwiek pomyśleć na swój temat?


Po hałaśliwym wieczorze urodzinowym, Maria udała się do swego pokoju, by wreszcie odpocząć i odpakować prezenty. Jakież było jej zdziwienie, gdy jednym z nich okazało się wielkie pudło puzzli, z portretem pięknej Nefretete. Maria od dawien dawna była wprawiona w puzzlach kuchennych. Czasem składała porozbijane talerze, czy inne skorupy. Ot, tak dla zabawy, jeśli rozbiły się na wiele części, a jeśli na mniej, kto wie, może i nawet je sklejała... W końcu od tego była, by oszczędzać i dbać o budżet domowy. Ale te puzzle, które otrzymała od starej i chorej ciotki, były wyjątkowe, miały 1000 elementów i kusiły tajemniczą twarzą egzotycznej kobiety. Przesiedziała nad nimi całą noc, a rano, od razu pojechała do stolicy, do prawdziwego salonu z układankami. Tam, przypadkowo, trafiła na ogłoszenie, że ktoś poszukuje partnera do zawodów w układaniu puzzli. Postanowiła zadzwonić. I tak oto zaczyna się przygoda życia 50-letniej Marii del Carmen.

Film Natalie Smirnoff jest tak samo skromny jak jej bohaterka, Maria del Carmen. Opowiada o bardzo zwyczajnym życiu przeciętnej kobiety w średnim wieku, jakich na świecie są miliony. Ale ile z nich postanawia któregoś dnia pomyśleć wreszcie o sobie? A na to nigdy nie jest za późno. Wystarczy tylko, albo aż, dać sobie czas, poświęcić go nieco wyłącznie dla siebie, a świat się od tego nie zawali. Nie zrujnuje się także życie rodzinne, wręcz przeciwnie, szczęśliwa i usatysfakcjonowana żona i matka, może nie nakryje jak co dzień do stołu, zapomni o zakupach, w tym m.in. o ulubionym serze pana małżonka, ale za to ileż radości i lekkości wniesie w atmosferę domową. Aż będzie się chciało wszystkim żyć! I tańczyć!


Zapewniam jednocześnie i namawiam, nie zrażajcie się do tego filmu. Kury wbrew powszechnej opinii, nie muszą być stworzeniami nieciekawymi czy mało inteligentnymi (to tylko opinia, ukuta na pożytek ich hodowców), a film argentyńskiej debiutantki o znajomo brzmiącym nazwisku przekonuje, że wszystko co wydaje się nudne z pozoru, może być w gruncie rzeczy fascynujące. I nie chodzi tylko o kury, ale choćby o takie puzzle. Jak się okazuje, układanie ich może odbywać się wg różnych strategii i technik, można to robić na czas, ścigając się w pojedynkę i zespołowo, można zdobywać dzięki nim puchary, zwiedzać i poznawać świat, jeśli nie dosłownie, to tak jak Maria del Carmen, w wyobraźni, składając z maleńkich kawałeczków tektury toskańskie pejzaże na kuchennym stole.

Film ma bardzo pozytywny wydźwięk, czasem przypominał mi baśń o kurze, która wraz z księciem układała puzzle, a na końcu żyła długo i szczęśliwie. Ale uważny i wrażliwy widz, oprócz baśniowej słodyczy, poczuje także lekko kwaśny czy cierpki smak, wyśmienicie ją uzupełniający. Być może podobnie smakuje jabłko, które z takim apetytem, lecz nie łapczywie, pałaszuje na plakacie, a także w jednej ze scen filmu, 50-letnia spełniona, na swój sposób, kura domowa.


7/10



Autorka prowadzi własny blog filmowy:
baba-o-filmach.blog.pl




kraj - Argentyna, 2009
scenariusz i reżyseria - Natalia Smirnoff
produkcja - Natalia Smirnoff, Caroline Dhainaut, Gabriel Pastore, Luis A. Sartor
zdjęcia - Bárbara Álvarez
muzyka - Alejandro Franov
montaż - Natacha Valerga
scenografia - Maria Eugenia Sueiro
kostiumy - Julio Suárez
czas projekcji - 87 minut


wystąpili
María Onetto
Gabriel Goity
Arturo Goetz
Henny Trayles
Felipe Villanueva
Julián Doregger
Nora Zinsky
Marcela Guerty
Mirta Wons
Mercedes Fraile
(María Del Carmen)
(Juan)
(Roberto)
(Carlotta)
(Juan Pablo)
(Iván)
(Raquel)
(Susana)
(Graciela)
(Carmen)

Autorka recenzji gościnnej: Barbara Józefowicz [e-mail]
Klub Miłośników Filmu, 8 maja 2011
Oprawa html: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail]

RECENZJE | STRONA GŁÓWNA KMF

Podziel się