Strona główna KMF
        

RATATUNKU!


Mam problem z filmami Pixara! Problem polega na tym, że... wszystkie są znakomite. Nieważne czy opowiadają o ożywionych zabawkach, gadających owadach, rybkach, tętniących emocjami samochodach, potworach czy superbohaterach - każdy piksel w bajkach Pixara zdaje się być przemyślany, dopracowany i dopieszczony. Przemyślana, dopracowana i dopieszczona jest też warstwa scenariuszowa. Zawsze jest trochę na serio i trochę półżartem, jest mało nachalny morał i przesłanie dla maluchów oglądających film, a mimo to bajkom Pixara daleko do infantylizmu, dzięki czemu dorośli bawią się na filmach z tej stajni równie znakomicie, jak ich pociechy.
Jednocześnie filmy Pixara wpisane są w niezmienny schemat. Zwyczajny bohater ma niezwyczajne marzenie, wyrusza w podróż, poznaje mentora, gdzieś w tle kręci się galeria zakręconych postaci i obowiązkowo jakiś czarny charakter. W pewnym momencie bohatera ogarnia rezygnacja albo kłóci się z najlepszym przyjacielem, a na koniec triumfuje i jakaś kobietka (samochód, zabawka, owad) staje u jego boku. No i nauka wyniesiona z przeżytych przygód nie idzie jak krew w piach, bo bohater jest odmieniony, a widzowie naładowani optymizmem i mądrościami życiowymi. Klasyczny schemat "podróży bohatera", u Pixara z filmu na film aż za bardzo do poprzednika podobny. Paradoksalnie więc, mimo wciąż tych samych części składowych, każdy nowy film tej wytwórni jest niesamowicie świeży, wciągający i emocjonujący. Widocznie można sprawdzone elementy miksować w nieskończoność, jeśli tylko ma się na to pomysł. I tu wracam do pierwszego zdania mojej recenzji. Tak, mam duży problem z "Ratatuj", albowiem nie mam pomysłu na zrecenzowanie tego filmu. Bo w zasadzie wszystko co napisałem powyżej, znakomicie ilustruje również to dzieło Pixara. Jest kolorowo, pomysłowo i widowiskowo - scena pościgu po ulicach Paryża: bezcenna. Jest wzruszająco i zabawnie, szczurki są pocieszne i sympatyczne a wszystko fantastycznie animowane. Polski dubbing na czele ze Zbigniewem Zamachowskim i Krzysztofem Kowalewskim, na piątkę, choć oczywiście do klasy np. "Shreka" nawet się nie zbliża, bo i oryginalny "Ratatuj" nie ma ambicji okołoshrekowych. Jeśli czymś różni się "Ratatuj" od poprzedników, to na pewno jedną drażniącą kwestią. Nie, nie przeszkadzają mi gadające zwierzaki - bo tę konwencję stosuje się w bajkach (i nie tylko) z powodzeniem od stu lat. Chodzi o sterowanie człowiekiem przez szczura. Ale nie, nie chodzi o sam fakt sterowania, tylko o sposób - poprzez lejce zrobione z włosów, hmm. Stanowi to jeden z najważniejszych elementów opowieści, więc jeżeli ten zgrzyt komuś będzie przeszkadzał, to będzie przeszkadzał przez cały seans.
Jeżeli ktoś już to przełknie i da wiarę w to, że człowiekiem można perfekcyjnie nawigować poprzez ciągnięcie za włosy, będzie bawił się na "Ratatuj" znakomicie. Bo właśnie owo sterowanie daje początek większości gagów sytuacyjnych i stanowi punkt wyjściowy do zabawnych dialogów jak ten, w którym główny bohater wyznaje, że "ma na głowie maleńkiego kucharza, który pokazuje mu jak gotować". W tym miejscu przypomniała mi się słynna przeróbka teleturnieju "1 z 10" (dostępna na YouTube), w której Tadeusz Sznuk pyta jednego z uczestników: "Co masz w głowie?" na co ten odpowiada: "Margarynę Delmę". Sznuk kontynuuje: "Co ona robi?" - "Mówi mi, jak smażyć" odpowiada uczestnik. W "Ratatuj" jest równie zabawnie, a w dodatku wszystko stoi na szalenie wysokim poziomie technicznym, jest akcja i humor w dobrze wyważonych proporcjach, a na końcu mnóstwo miejsca na wzruszenie, autentyczne łzy i w ogóle to kolejny świetny film Pixara. I cóż tu więcej pisać?



RATATUJ

Tytuł oryginalny: Ratatouille
Rok produkcji: 2007, USA
Czas trwania: 110 minut
Reżyseria: Brad Bird, Jan Pinkava
Scenariusz: Brad Bird, Jim Capobianco,
Scenariusz: Emily Cook, Kathy Greenberg, Jan Pinkava
Muzyka: Michael Giacchino
Montaż: Darren T. Holmes
Głosy podkładali: Patton Oswalt, Ian Holm, Lou Romano, Peter Sohn,
Peter O'Toole, Brad Garrett, Jeneane Garofalo, Will Arnett, Julius Callahan
Autor recenzji:
Rafał Donica - DUX

Klub Miłośników Filmu, 12.10.2007