Szklana pułapka 4 i 1/3
Bruce Willis pomimo 55 lat na karku nie rezygnuje z kina akcji. Wzmocniony sukcesem "Szklanej pułapki cztery zero" i polską wódką, zagrał właśnie w filmie, w którym jednym uderzeniem dłoni powala na ziemię oddział uzbrojonych oraz prawdopodobnie ślepych i głuchych komandosów. "Red" z grubsza przypomina autorskie dzieło Sylvestra Stallone - tegoroczny, cieszący się bardzo dobrą prasą "The Expendables", jednak w przypadku filmu Roberta Schwentke opowieść o emerytowanych agentach specjalnych okazała się wyjątkowo ciężkostrawna.
|
|
Największym mankamentem tej komedii sensacyjnej jest to, że nie jest ani dobrą komedią, ani dobrą sensacją, choć z całych sił stara się być obiema naraz. Nie śmieszy John Malkovich trzymający broń w pluszowej świni i robiący z siebie głupka w co drugiej scenie, a już gdy biegnie z krzykiem na ustach obwieszony dynamitem, robi się po prostu żenująco. Nie bawi też Hellen "Queen" Mirren, kosząca przeciwników z potężnego karabinu maszynowego, który w dodatku nie ma żadnego odrzutu. Ot, Mirren stoi nieruchomo, wyglądając jakby trzymała w dłoniach talerz zupy dla wnuka, a nie spust ogromnej broni. Nie bawią też, silące się na wyluzowane i zabawne, relacje między postaciami. Co więcej, relacje te, podobnie jak fabuła i dialogi, nie są w ogóle interesujące. Ok, skoro nic w tym filmie nie bawi ani nie interesuje, w takim razie powinno być przynajmniej dużo dobrej akcji. A i owszem, zapowiadało się całkiem nieźle, bo pierwsza wymiana ognia w domu Bruce'a Willisa wypadła naprawdę przyzwoicie. Później mamy niezwykle pomysłowe ujęcie wewnątrz radiowozu i efektowne wyjście Willisa z tegoż pojazdu, podczas obrotu auta o 180 stopni! Wow, szok niedowierzania
JAK ON TO ZROBIŁ?! i po chwili równie pozytywna refleksja:
"Głupie... ale podobało mi się, gdzie tu jest button LUBIĘ TO!?"
I... to byłoby na tyle, bo wszystkie pozostałe sceny akcji są albo drętwe i schematyczne - patrz: wymiana ognia z ochroną wiceprezydenta, albo idiotyczne - patrz: Malkovich trafiający kulą w wystrzelony z bazooki pocisk (aż zaśmierdziało "Wanted"). A wszystkim tym akcjom towarzyszy, nie wiedzieć czemu, sielankowa muzyka, która nie może się zdecydować czy ilustruje sensację czy komedię, przez co na ekranie panuje dysonans między tym co widać, a tym, co słychać.
Najbardziej szkoda zmarnowanego potencjału, jaki dawały znane nazwiska w obsadzie. Między Willisem, Malkovichem i Mirren nie ma żadnej ekranowej chemii. Cała zbieranina gwiazd sprawia wręcz wrażenie wciśniętych na siłę i po prostu przeszkadzających Willisowi w samodzielnym ratowaniu świata. Żal także innych zmarnowanych wielkich nazwisk: Ernest Borgnine (93 lata na karku i wciąż przed kamerą!), Morgan Freeman, Richard Dreyfuss, Brian Cox czy Tony De Santis (jaja robię, nie wiem kto to jest). Mimo wysiłków scenarzystów i aktorów, nic tu między nikim nie iskrzy. Co gorsza, iskry nie ma nawet, a może przede wszystkim, między Willisem a jego ukochaną graną przez Mary-Louise Parker. Tych dwoje to jedna z najgorzej dobranych ekranowych par w historii kina. Mary-Louise Parker, która w znakomitym serialu "Weeds" rozsadza energią każdy kadr i wykazuje się aktorstwem najwyższej próby, tutaj sprowadzona została do poziomu głupiutkiej foczki u boczku głównego bohatera, takiej w sam raz do porwania przez złych ludzi i uratowania w happy-endzie, żeby widzowie mogli się choć przez chwilę o kogoś pomartwić. Niestety, duet Willis-Parker emocji żadnych nie generuje i widz ma gdzieś, czy głupiutka foczka zginie czy przeżyje (a przeżyje, to jasne). Wątek political fiction także nie potrafi wciągnąć, a problematyka byłych agentów na emeryturze, tak ciekawie przedstawiona przez Stallone'a w "Niezniszczalnych", a tu dająca podwaliny pod autoironiczny występ Bruce'a, zostaje ledwie liźnięta.
4/10
 |
wytwórnia - Summit, Di Bonaventura, DC, 2010
reżyseria - Robert Schwentke
scenariusz - Jon & Erich Hoeber
wg komiksu - Warrena Ellisa i Cully Hamnera
produkcja - Lorenzo di Bonaventura, Mark Vahradian
muzyka - Christophe Beck
zdjęcia - Florian Ballhaus
montaż - Thom Noble
czas projekcji - 111 minut
wystąpili
Bruce Willis
Helen Mirren
John Malkovich
Mary-Louise Parker
Morgan Freeman
Karl Urban
Ernest Borgnine
James Remar
Brian Cox
Richard Dreyfuss
|
(Frank Moses)
(Victoria)
(Marvin Boggs)
(Sarah Ross)
(Joe Matheson)
(William Cooper)
(Henry)
(Gabriel Singer)
(Ivan Simanov)
(Alexander Dunning)
|
|
 |