Strona główna KMF
        

"Frailty", debiut reżyserski Billa Paxtona (u nas rozprowadzany pod tytułem "Ręka Boga", jednak oryginał podoba mi się bardziej: po angielsku znaczy on tyle co "wątły", "słabowity" i dlatego wydaje mi się znacznie głębszy niż sam pseudonim głównego bohatera), zaskoczył mnie w sposób bardzo pozytywny. Niewiele czytałem o tym filmie, jedynie gdzieś otarło mi się o uszy, że Paxton nakręcił ostatnio niskobudżetowy, ale niezły thriller. Kupiony przeze mnie za niecałe 20 złotych (brawa dla Visionu ;-) ), obejrzany kilka dni później, przedstawił mi może nie wybitną, ale sprawnie i dobrze pomyślaną historię, która trzyma w napięciu i kończy się w inteligentny sposób.

Zaczyna się przeciętnie: w deszczową noc do biura agenta FBI, Wesleya Doyle'a (Powers Boothe), przychodzi mężczyzna o nazwisku Meiks, Fenton Meiks (Matthew McConaughey), który twierdzi, że zna psychopatę śledzonego obecnie przez Doyle'a. Psychopatą owym jest człowiek ukrywający się pod pseudonimem Ręka Boga. Fenton twierdzi, że jest nim jego młodszy brat, Adam... I tu rozpoczyna się opowieść wracająca do czasów jego młodości, kiedy to jako bezbronni chłopcy stali się świadkami koszmaru, w którym główną rolę odegrał ich ojciec.
Pan Meiks (Bill Paxton) był kochającym człowiekiem. Skromny wdowiec, mechanik, wkładający całe serce w wychowanie 13-letniego Fentona (Matt O'Leary) i 10-letniego Adama (Jeremy Sumpter). Ich stosunki mogłyby być wzorem dla innych niepełnych rodzin. Podczas kilku pierwszych scen cały dom Meiksów aż iskrzy się miłością. Chłopcy niezwykle szanują ojca, on otacza ich opieką najlepiej, jak tylko może. Ale coś się dzieje. Coś strasznego.

 



"Koniec świata jest bliski. Anioł mi pokazał. Wśród nas są demony. Diabeł uwolnił je przed bitwą, która właśnie trwa. Wiedzą o tym tylko tacy jak my. Bóg nas wybrał. Ochroni nas. Dał nam specjalne zadanie. Będziemy niszczyć demony, bez lęku. Jednego po drugim, usuniemy je z tego świata."

A kim są demony? To zwykli ludzie, których pan Meiks musi zabić. Musi, bo uważa się za "Rękę Boga", bożego wybrańca. A Fenton i Adam muszą mu pomóc. "Gdy dorośniesz, Bóg da ci własną listę", mówi pewnego wieczora do Adama, który bez cienia zdziwienia czy lęku wierzy w powołanie ojca. Uczucia Fentona są inne: chłopiec sparaliżowany jest strachem, ale nie może uciec, nie może zostawić Adama, ba!, nie może zostawić ojca, za którego czuje się po części odpowiedzialny. "Może coś ci się pomyliło... Albo masz coś nie tak z głową?", pyta. Jednak pan Meiks nie ustępuje w przekonywaniu pierworodnego, że to, co twierdzi, jest prawdą…
Klimat "Frailty" zbudowany jest perfekcyjnie. "Otis", szopa (oczywiście z piwnicą), migające światło latarki, ogród różany w roli cmentarza demonów – wszystko to składa się na atmosferę napięcia, spotęgowaną także tym, że głównym bohaterem jest tu niewinny, trzynastoletni chłopiec. Młodziutki Matt O'Leary poradził sobie zresztą znakomicie z rolą Fentona: gra lekko i z wyczuciem, widać w nim całe poświęcenie dla ojca i narastający z dnia na dzień strach. Także Bill Paxton wypada bardzo dobrze w roli ojca, a według mnie ukazanie postaci psychopaty i opiekuńczego ojca w jednym było nie lada zadaniem. Kawał dobrej roboty wykonali też Matthew McConaughey, Powers Boothe i mały Jeremy Sumpter. Stworzyli wiarygodne postacie z krwi i kości, więc, ogólnie rzecz biorąc, aktorstwo jest jedną z najlepszych stron "Frailty".

 



Po tych plusach muszę jednak przejść do minusów filmu, których niestety nie brakuje. Przede wszystkim we "Frailty" pojawiają się czasami schematy rażące kiczem i tandetą, jak na przykład wizje pana Meiksa, które wołają o pomstę do nieba. Światło ukazujące "Otisa" można jeszcze znieść i ma to pewien klimat. Jednak anioł pod samochodem to już przesada – dawno nie widziałem we współczesnym filmie tak żałosnego efektu. Tym bardziej, że podczas owych wizji nawet gra Paxtona momentami denerwuje.
Denerwuje też inna sprawa – ukazując nieudane wizje bohatera, reżyser boi się ukazywania krwi na ekranie. Toteż żadnej ofiary Ręki Boga nie widzimy po spotkaniu z "Otisem". Widać tylko, jak bohater robi zamach i... tu koniec. Chłopcy zamykają oczy, lub akcja się przerywa. Nie jest to, według mnie, najlepszy pomysł. Wizje można by zastąpić o wiele bardziej wiarygodną opowieścią ojca, natomiast do widoku krwi widz już przywykł – więc po co traktować go jak dziecko? Tym bardziej, że jedną z najlepszych scen jest wspomnienie "morderstwa za prześcieradłem", w której, chociaż nie widać ciosów, widać kropelki krwi na twarzy mordercy i czerwone plamy na białym prześcieradle.
Podsumowując, mimo swoich minusów "Frailty" to film naprawdę godny obejrzenia. Może nie przeraża, ale wywołuje pewien miły dreszczyk emocji, niepokoi i pod koniec daje do myślenia. To solidna robota, dobry thriller, stawiający dużo pytań związanych z wiarą. Ja polecam – naprawdę warto, choć nie nastawiajcie się na arcydzieło.

RĘKA BOGA (The Frailty)

USA 2001

Reżyseria – Bill Paxton
Scenariusz – Brent Hanley
Występują – Bill Paxton,
Matt O'Leary,
Matthew McConaughey,
Powers Boothe,
Jeremy Sumpter,
Luke Askew

 

e-mail
 Autor recenzji: Maciek Kukowski - KAKAPO


Klub Miłośników Filmu, 18.12.2004