![]() |
|
Jak nienawidzę piekła, wszystkich Montekich... i ciebie" (Tybalt, w odpowiedzi na prośbę Benwolia o uspokojenie sytuacji) (Akt I, Scena 1 - Stacja benzynowa) Gdy słucha się Tybalta - Johna Leguizamo mówiącego: "Jak nienawidzę piekła..." - ciarki przechodzą po plecach. Leguizamo wypowiada te słowa z takim zaangażowaniem i pełnym przekonaniem, jakby naprawdę zwiedził otchłanie piekielne. Kuzyn Julii jest zresztą najczarniejszym charakterem całej opowieści; jego nienawiść do rodu Montekich jest ślepa, bezgraniczna i niezachwiana. To on, widząc Romea na przyjęciu w domu Kapuletów, najchętniej rzuciłby się na znienawidzonego wroga i zadał mu śmierć tu i teraz, pogwałcając wszelkie zasady moralno / etyczne, z przykazaniem 'Nie zabijaj' i prawem gościnności na czele. Nie będzie grzechu, jeśli go uśmiercę." (Tybalt na widok Romea) (Akt I, Scena 5 - przyjęcie w domu Kapuletów) Nie przypadkiem zatem, na balu przebierańców w domu Kapuletów, Tybalt nosi na głowie czerwone rogi - jako żywo przypominając samego Lucyfera. Jego przyjaciele zaś, ubrani są w stroje imitujące szkielety - piekielny dream team. Ciekawy jest fakt, że w momencie zauważenia Romea przez Tybalta, za plecami 'Księcia Kotów' widzimy obraz z Drogi Krzyżowej, Stację XII - 'Jezus na krzyżu umiera'; dość oryginalne zestawienie...
Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że obok symboli dobra (krzyże i wizerunki świętych), niektórzy jednocześnie noszą na sobie symbole zła, vide nakładka z napisem "GRZECH" na zębach Abry, czy szatańskie rogi na głowie Tybalta (choć to w sumie tylko bal przebierańców). Czyżby zatem miało to symbolicznie zaznaczać w filmie Luhrmanna dwojaką naturę człowieka? Podobny zabieg zastosował Stanley Kubrick w filmie "Full Metal Jacket" z roku 1987: Na hełmie Jokera (taką miał ksywkę bohater grany przez Matthew Moddine'a) umieścił napis "Born to kill" (pol. "Urodzony by zabijać"), a w klapę munduru wpiął mu znaczek "Pokoju" - co Joker tłumaczył 'dualizmem' człowieka, według filozofii Junga oczywiście (w tym miejscu pozdrowienia dla Pana Krzysztofa Kłopotowskiego, wielkiego wielbiciela filozofii C.G. Junga). Dwojaką naturę można było w formie symboliki zauważyć jeszcze w filmie "Noc myśliwego" Charlesa Laughtonza, z roku 1955, gdzie Robert Mitchum miał na palcach dłoni wytatuowane odpowiednio: HATE (pol. "Nienawiść") i "LOVE" (pol. "Miłość"), wątek ten - na marginesie mówiąc - został genialnie sparodiowany w komedii "Fatalny instynkt" (ciekawy dobór słów w tytule;), gdzie wychodzący z więzienia Max Shady miał na palcach dłoni tatuaże o treści: "LEFT" (pol. "Lewa") i "RIGHT" (pol. "Prawa" ;). Zostawmy już ten wywód odnośnie dwojakiej natury człowieka, gdyż poza przykładem Abry i jego 'grzesznej' nakładki na zęby, oraz niosącymi śmierć pistoletami z przyczepionymi krzyżykami, żadnych 'duchowych' w "Romeo i Julii" znaków świadczących o 'złym /dobrym' niezdecydowaniu bohaterów (wewnętrznej walce), nie ma.
niemal wszystkich bohaterów, lub przy kolbach ich broni (Tybalt, Benwolio) w którym udział miał sam Szekspir, a który spłonął - Teatr, nie Szekspir ;) - na 3 lata przed śmiercią pisarza) Chwilami wydaje się, że natłok symboli religijnych służy bohaterom za równoważnik, usprawiedliwienie i bieżące rozgrzeszenie dla równie wielkiej ilości posiadanej broni i zła czynionego (nieświadomie i świadomie) na każdym kroku. Warto w tym miejscu przyjrzeć się rodzicom Julii i Romea; każde z nich targa ze sobą jakąś świętość (czy to krzyż w limuzynie Montekich, czy oblicza Jezusa na ścianie w domu Kapuletów - doskonale ukazują ten proceder), jednak postępowanie ich nie ma zbyt wiele wspólnego z chrześcijańskim. Oba rody pałają do siebie nienawiścią (a co z 'miłowaniem bliźniego swego'?), trwają w stanie ciągłej wojny, uważając zapewne, że Bóg (przy całym natłoku życia, śmierci, miłości i piekła, jaka występuje w książkowym utworze, rzadko pada tam jakieś słowo na temat Boga...) akurat stoi po ich stronie ( "skoro Bóg z nami, to kto z nimi?" - pytali żołnierze w "Szeregowcu Ryanie" ), a despotyczny ojciec Julii wymyśla jej od najgorszych, gdy ta ośmiela się przeciwstawić jego decyzji o poślubieniu Walecznego Parysa we czwartek. Dwuznaczna sytuacja ma miejsce w przypadku Romea i Julii, którzy pomimo przestrzegania przykazania 'Szanuj ojca swego i matkę swą' - będąc posłusznymi, bez namysłu wyrzekliby się swych nazwisk (co świadczyłoby o odcinaniu się od rodziców i braku należnej im czci), aby tylko być razem - w imię miłości z kolei, tak zalecanej przez inne z przykazań. Przypomina to chwilami paradoks z kodeksu... Samuraja*, który żyjąc według dwóch żelaznych zasad: GIRI (wierność sobie i walka o własny honor za wszelką cenę) i GIMU (bezwzględne posłuszeństwo swojemu Oyabunowi, czyli zwierzchnikowi, komuś postawionemu wyżej w społecznej hierarchii) - przeważnie kończył źle (ostateczne rozstanie się z życiem), gdyż broniąc swojego honoru, często musiał przeciwstawić się swojemu władcy (nierzadko też uśmiercić go - jak pokazują filmy Takeshi Kitano;), a według Kodeksu samurajskiego, jakiekolwiek nieposłuszeństwo wobec Oyabuna, musiało kończyć się samobójczą śmiercią (lub najmarniej obcięciem palca - jak pokazują 'Yakuza-Movies' - gatunek uprawiany przez Kitano) Samuraja, a w dzisiejszych czasach członka Yakuzy (którzy jako jedyni kultywują w Japonii odwieczne, samurajskie zwyczaje). Hołd tym zasadom oddaje Takeshi Kitano w swoich filmach "Sonatine" z roku 1993, czy "Boiling point" z roku 1990. Zapewne niektórzy z Was pukają się w tej chwili w czoło zastanawiając się, co w środku tekstu o Romeo i Julii robi nagle wywód o Kodeksie samurajskim*. Otóż przedstawiona powyżej zasada GIRI i GIMU, znajduje znakomite odzwierciedlenie w filmie Luhrmanna, gdzie niemożność pogodzenia ze sobą dwóch przykazań, podobnie jak niemożliwość życia jednocześnie według zasad GIRI i GIMU - prowadzić musi zawsze do ostatecznej tragedii; śmierci (która według kodeksu samurajskiego jest OSTATECZNYM ZWYCIĘSTWEM - na marginesie mówiac). U Luhrmanna (a także u Szekspira;) GIRI to 'Kochaj bliźniego swego' - którą to zasadę wyznają Romeo i Julia, żyjąc według niej najpełniej i najpiękniej jak się da, a GIMU to 'Czcij ojca swego i matkę swą' - zasada (przykazanie) które musi zostać złamane (Romeo i Julia muszą zarówno sprzeciwić się rodzicom aby być ze sobą, jak również wyrzec się nazwisk - o czym mówią podczas sceny 'basenowej'), aby młodzi kochankowie mogli żyć według samurajskiej zasady GIRI - czyli strzec swojego honoru i miłości,i - co najważniejsze - żyć w zgodzie przede wszystkim z własnym sercem i rozumem. Jak nietrudno zauważyć, to sprzężenie zwrotne powstające na przecięciu się tych dwóch zasad / przykazań, doprowadza do śmierci kochanków właśnie, którzy będąc o krok od szczęścia, muszą posmakować śmierci - podobnie jak bohater Kitano w filmie "Sonatine" (zakończenie filmu pozostaje niezrozumiałe dla europejskiego widza, nie znającego kultury Kraju Kwitnącej Wiśni). Po tej wycieczce w rejony dalekowschodnie, wróćmy do dalszego 'piętnowania' rodziców Julli, której Matka także się od niej odwraca. Nawet jej największa przyjaciółka Niania (również nosi krzyżyk na szyi) w decydującym momencie niejako zdradza Julię, proponując jej pójście na łatwiznę (zapomnieć o 'i tak już martwym Romeo' i wyjść za - nagle lepszego - Parysa). Czy jednak zawsze i dziś, w każdym zakątku świata nie było i nie jest podobnie? Krzyże od wieków pchane były przed pogrzebami, ślubami, armiami i piekłem na ziemi, w imię... no właśnie, każdy używa i używał świętości do swoich celów, zasłaniając nimi okrucieństwo jakie popełniał, najczęściej (mimo ideologii dorabianych do sytuacji) 'w swoje imię'. Nie inaczej jest z zagubionymi bohaterami "Romea i Julii" , którzy w filmie Luhrmanna używają krzyży i wizerunków świętych raczej jako kolejnych, modnych gadżetów, niżeli ikon własnej wiary, dobra i miłości. Następny znak naszych czasów! Ponadto w mieście Verona Beach stoją dwa wielkie Posągi Maryi i Jezusa (Posąg Jezusa Usytuowany jest między wieżowcami Kapuletów i Montekich). W śmigłowcu policji (Verona Beach Police Department - VBPD) także za deską rozdzielczą wstawiony jest święty obrazek - Maryja z dzieciątkiem Jezus, choć cała załoga śmigłowca dzierży w dłoniach karabiny M16, H&K-MP5 czy karabin snajperski (o broni w Verona Beach więcej w rozdziale BROŃ) - czyli narzędzia śmierci (Bóg z nimi wszystkimi?)
(fragment aktu osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa św. Małgorzaty Marii)
* - Przyrównując Kodeks Samurajski do wydarzeń w "Romeo i Julii" nie próbowałem udowodnić, jakoby Szekspir czerpał inspirację z kultury Wschodu ;) Chodziło mi jedynie o wykazanie interesujących, (przypadkowych zapewne) podobieństw 'sytuacji bez szczęśliwego wyjścia', wynikłych z przestrzegania różnych, wykluczających się zasad, reguł, przykazań itp. itd.
|