Strona główna KMF




Rozmowa z Michałem Myślińskim


Według jakiego klucza dobierany był program festiwalu?

Według klucza zainteresowań dyrektora artystycznego (śmiech). To żart, choć nie do końca. Na szczęście nie widziałem jeszcze wszystkich filmów świata i układając program robię to tak, żeby był przede wszystkim ciekawy dla publiczności, ale też żeby był ciekawy dla mnie... Mam nadzieję, że to się jakoś łączy. Mam również tę szansę, że większość pokazywanych filmów oglądam wcześniej, przed festiwalem. Albo robią to pracownicy festiwalu. Dzięki temu sami się uczymy. W tym roku chcieliśmy przypomnieć Nową Falę i interesujemy się kinem rumuńskim - stąd taki wybór. Czasem na wybór wpływają sprawy rocznicowe, jak widać w przypadku cyklu z "Żegnaj Rewolto.". Program jest wypadkową naszych zainteresowań i przewidywań, co może spotkać się z zainteresowaniem publiczności.

A były już jakieś komentarze publiczności?

Sporo rozmawiałem, dzwoniło nawet kilka osób. Ludzie dziękowali np. za to, że jest Nowa Fala, ale narzekali, że nie jest pokazywana chronologicznie. Oczywiście przyjmuję to do wiadomości i sypię głowę popiołem, jednak z powodów technicznych po prostu inaczej się nie dało. Było też sporo głosów na temat przeglądu Luciana Pintilie, bo to kino w Polsce mało znane. W zasadzie więcej jest pochwał niż narzekań. Miłym komentarzem jest też po prostu frekwencja w kinach.

Czy wszystko było tak jak zaplanowaliście, wszystkie cykle odbyły się zgodnie z planem, czy było może coś co wypadło z programu lub do niego doszło?

W trakcie układania programu zawsze jest tak, że coś wypada lub dochodzi, także w ostatniej chwili. W trakcie festiwalu to już tylko wypadki losowe, głównie pogoda przy pokazach plenerowych. Jeśli chodzi o etap planowania festiwalu - przegląd filmów Roberto Rosseliniego, choć wydawałoby się, że to nic trudnego, nie udaje nam się zrobić trzeci rok z rzędu. Może jeszcze to zrobimy, choć powoli tracę cierpliwość. W tym roku na to miejsce wymyśliliśmy przegląd filmów o Korei Północnej, w zeszłym przegląd filmów ze scenariuszami noblisty Harolda Pintera. Do takich sytuacji już przywykłem, dlatego każda edycja festiwalu jest planowana z naddatkiem, bo zawsze coś z programu może wypaść.

Twoim zdaniem: największy sukces i porażka festiwalu.

Może zacznę od porażki. Były to pewne niedociągnięcia techniczne, z których zdaję sobie sprawę i jestem ich świadom. I to jest materiał do wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Problemy z napisami, problemy z tłumaczeniami itd. Niedociągnięcia wynikają ze spraw organizacyjnych, z braku pieniędzy, ale też z tego, że to jest festiwal, ileś rzeczy dzieje się równocześnie i nie jesteśmy po prostu w stanie wszystkiego kontrolować. Jakąś porażką jest też to, że nie udało mi się pokazać wszystkich tych filmów, które zrobiły na mnie w tym roku wrażenie, ale tak to już w życiu jest... Natomiast sukces - na pewno frekwencja jest dużym sukcesem i myślę, że dobrą decyzją jest przeprowadzka do Warszawy. Sukcesem jest chyba też to, że przy naprawdę ograniczonym budżecie udało się ułożyć w miarę ciekawy program.

Wspomniałeś o przeprowadzce - pokusisz się o lekkie porównanie Torunia i Warszawy pod względem festiwalowym?

Nie będę obiektywny, ale spróbuję. Przez trzy lata próbowaliśmy w Toruniu robić to, co w Warszawie udało się za pierwszym razem. Czyli próbowaliśmy robić imprezę, która spotka się z zainteresowaniem publiczności, która spowoduje, że ludzie będą chodzili do kina, odwiedzą miasto, w którym ten festiwal się odbywa. W Toruniu mimo sporych środków, wielkiej pracy i entuzjazmu, który w to włożyliśmy, nie było to możliwe. Czemu? Nie mnie oceniać. I w Toruniu i w Warszawie są ludzie dla których warto taki festiwal robić. W Warszawie jest ich jednak więcej. W Toruniu spotkaliśmy się też z pewnym oporem toruńskich działaczy, dziennikarzy, samorządowców, którym chyba nie w smak był warszawski desant, a że głupio było mówić o tym wprost, stawiano absurdalne zarzuty, jak choćby taki, że Lato Filmów nie wygląda jak Woodstock... Te 3 lata w Toruniu to twarda szkoła życia, dziś, już z warszawskiej perspektywy, mogę się na szczęście z tego śmiać. Warszawa jest pod każdym względem lepszym miejscem dla Lata Filmów.

Są już jakieś konkretne plany na przyszły rok?

Plany są, ale nie chciałbym ich zdradzać w tej chwili. Mam nadzieję, że będzie to przełomowy festiwal, kiedy z pomocą sponsorów uda się zrealizować pomysły nagromadzone w naszych głowach w trakcie ostatnich lat.

A co z formułą festiwalu? Będą jakieś zmiany?

Raczej ewolucja niż rewolucja. Z pewnością oprócz pasma konkursowego, pojawi się coś na kształt panoramy kina podlegającej ocenie publiczności - wstępnie to ma być taki przegląd filmów pokazywanych na festiwalach za granicą, które być może z jakichś powodów nie trafią do naszego konkursu głównego, choć są ciekawe i warte pokazania. Miało to się już pojawić w tym roku, ale ze względów finansowych musieliśmy ten pomysł odłożyć w czasie. Koncerty interesujących artystów z zagranicy, wystawy, sztuki teatralne - to elementy, które zawsze na festiwalu były i będą obecne, pomysły są. Odpłatność za bilety jest sprawą do dyskusji, są plusy i minusy każdego z rozwiązań, jeszcze nie wiem co zrobimy. Natomiast Lato Filmów to przede wszystkim podkreślenie roli scenariusza i to na pewno się nie zmieni.

Dobrze, to jeszcze takie dwa typowo osobiste pytania na koniec: co myślisz o zwycięzcy nagrody za najlepszy scenariusz, bułgarskim "Śledztwie"? Podobało Ci się?

Tak. To jest dobry film, z ciekawego na filmowej mapie kraju, bardzo dobrze opowiedziany, oszczędny, taki bardzo festiwalowy. "Śledztwo" było jednym z trzech filmów, które mi się najbardziej podobały w konkursie na film z najlepszym scenariuszem.

A dwa pozostałe?

"Obcy we mnie" oraz "Zawsze chciałem być gangsterem", ale oba nie zostały nagrodzone. Tutaj rozminąłem się trochę z gustem jury (śmiech). "Obcy we mnie" na pewno wejdzie do dystrybucji w Polsce.

Ostatnie pytanie - jesteś zadowolony z tego festiwalu?

Jestem zadowolony, bo pierwszy raz od 3 lat widzę sens swojej pracy. Daleko mi jednak do euforii, przed nami wiele pracy. Mam nadzieję, że festiwal, który w tym roku zrobiliśmy, jakoś pozytywnie zapisze się w pamięci widzów i odwiedzą nas także w przyszłym roku.

Dziękuję za rozmowę.


Wyślij e-mail Rozmawiał:
Darek Kuźma - BEOWULF
Klub Miłośników Filmu
08.08.2008

Powrót do Lata Filmów Powrót do festiwali
Powrót do strony głownej