Strona główna KMF


W roku 2004 na ekranach kin zadebiutował film Jamesa Wana o tytule wywołującym dreszczyk emocji wśród drwali i psychopatycznych morderców. "Piła" zapoczątkowała w kinie amerykańskim falę produkcji mających na celu w mniej lub bardziej złożony sposób ukazanie kolejnych sposobów na umęczenie i poniżenie istoty ludzkiej. O ile sam prekursor kierunku owemu umęczaniu próbował nadać jakiś chory sens, o tyle podążające jego śladem produkcje śmierć uczyniły najnormalniejszą w świecie rozrywką. Nic więc dziwnego, iż słysząc o horrorze o wdzięcznej nazwie "Sadysta", horrorze produkcji - a jakże - amerykańskiej, nastawiałem się na kolejny film pełen krwi i nieuzasadnionej przemocy. Roland Joffe - reżyser, niespodziewanie prezentuje nam diametralnie odbiegający od kina gore punkt widzenia.




Jennifer Tree jest topową modelką, twarzą uśmiechającą się do społeczeństwa niemalże z każdego pisma kobiecego. Podczas jednego z wywiadów wyjawia fanom swoje fobie - strach przed ciemnością i osamotnieniem oraz klaustrofobię. Wywiad ogląda i on - seryjny morderca, psychopata czerpiący przyjemność z oglądania ludzkiego bólu i strachu. Obiera gwiazdę wybiegów na swój kolejny cel. Wkrótce kobieta budzi się w ciemnym, obskurnym pokoiku wyglądającym jak pomieszczenie piwniczne. Jedynym połączeniem ze światem zewnętrznym jest w nim telewizor służący do projekcji przerażających obrazów i szuflada, przez którą sadysta podaje swej ofierze kolejne elementy okrutnej układanki. Jest jeszcze coś, pewna szyba, a za nią kolejna ofiara - młody mężczyzna.


Opis z całą pewnością pasuje do kolejnego filmu przedstawiającego krwawą jatkę okraszoną hektolitrami krwi i decybelami krzyku. Reżyser nie ma jednak na celu dokładnego studium ludzkiej anatomii, a raczej wnikliwe studium ludzkiej psychiki. Nie możemy również przesadzać mówiąc, iż "Sadysta" to filmowe arcydzieło, film stricte filozoficzny. Asekuracyjnie użyjmy dla jego opisu przymiotnika "interesujący".




Rozkładając film na części pierwsze zacznijmy od bohatera tytułowego. Jego sposób myślenia w znaczącym stopniu odbiega od tych, które prezentowano nam wcześniej w tego typu produkcjach. Wprawdzie porywa, torturuje i zabija on swoje ofiary dla zabawy, dla czerpania z tego procesu chorej i nieukrywanej przyjemności, działa jednak według skrupulatnie ustalonego schematu. Jego drogowskazem okazuje się być brutalny komiks, przedstawiający historyjki o bestialskich porwaniach, gwałtach i morderstwach. Psychopata w zasadzie bawi się w reżysera, którego celem jest przeniesienie komiksowej rzeczywistości na taśmę filmową. Do swoich praktyk nie używa jednak wynajętych wcześniej aktorów i speców od efektów specjalnych. U niego wszystko dzieje się naprawdę, ludzie nie są oblewani czerwoną farbą - broczą prawdziwą krwią.


Po analizie oprawcy przychodzi czas na dokładne przyjrzenie się jego ofierze, Jennifer. Początkowo scharakteryzować możemy ją zaledwie w kilku słowach: zmanierowana, rozpieszczona, przyzwyczajona do luksusu i oderwana od realiów życia codziennego gwiazdka. Poddana praktykom zakładającym jej konfrontację ze swoimi największymi lękami, otwiera oczy i zaczyna patrzeć na świat tak, jak pospolity szary człowiek. Niezwykle interesującym zajęciem jest obserwowanie całego procesu prowadzącego do wewnętrznej przemiany głównej bohaterki. Uzmysławia nam on, jak może zachowywać się człowiek zmuszony do konfrontacji z tym, czego obawia się najbardziej. Uzmysławia nam, iż jego zachowanie może być częstokroć niezrozumiałe dla tych, którzy nigdy nie znaleźli się w jego położeniu.




"Sadysta" w dość udany sposób usiłuje przedstawić nam psychikę łowcy i ofiary, ale kłamałbym nazywając go filmem pozbawionym wad. Przede wszystkim, nieco nierealnym wydaje się stworzenie miejsca naszpikowanego nowoczesną elektroniką, śmiertelnymi pułapkami i innymi nowinkami technicznymi w biedniejszej dzielnicy miasta tak, by nikt tego nie zauważył. Życie nie jest filmem, dlatego odrobinę naiwnym wydaje się być fakt, iż psychopata potrafi przewidzieć niemalże każdy ruch schwytanej przez siebie osoby. Dziwi mnie również wręcz śmieszna ospałość i bezradność amerykańskiej policji.


Jeśli jesteście fanami kina "dumnie" reprezentowanego chociażby przez takie hity, jak "Hostel" lub liczycie na mrożący krew w żyłach horror, seans "Sadysty" powinniście omijać przysłowiowym "szerokim łukiem". Film, mimo wymownego tytułu i pozornie odpowiadającego "hostelowej" konwencji opisu, prezentuje sobą coś diametralnie różnego. Coś, co porównałbym do powrotu do tej pierwszej i naprawdę niezłej "Piły".



SADYSTA


Tytuł oryginalny: Captivity
Rok produkcji: 2007
Kraj: USA, Rosja
Czas trwania: 96 minut

Reżyseria: Roland Joffe
Scenariusz: Larry Cohen, Joseph Tura
Zdjęcia: Daniel C. Pearl
Muzyka: Marco Beltrami

Obsada:
Elisha Cuthbert   .....Jennifer Tree
Daniel Gillies   .....Gary Dexter
Pruitt Taylor Vince   .....Ben Dexter
Michael Harney   .....Bettiger
Laz Alonso   .....Detektyw Di Santos


Wyślij e-mail Autor recenzji:
Filip Jalowski - FIDEL
Klub Miłośników Filmu
10.08.2007