Admirał James Sandecker: Nie mogę od was wymagać, żebyście sami odwalili czarną robotę.
Dirk Pitt: I to jest właśnie najlepsze - wie pan, że nigdy nie musiał tego robić.
W 1973 ukazała się książka pod tytułem "The Mediterranean Caper". Napisał ją nieznany wówczas nikomu Clive Cussler. Głównym bohaterem autor uczynił Dirka Pitta, dyrektora projektów specjalnych w NUMA (National Underwater and Marine Agency - morskiego odpowiednika NASA), byłego majora Sił Lotniczych Armii Stanów Zjednoczonych. Powieść odniosła ogromny sukces i zachęciła Cusslera do stworzenia kolejnych tomów cyklu. Dziś książki z Pittem w roli głównej osiągają milionowe nakłady, a każda zapowiedź kolejnej części wywołuje ogromne poruszenie wśród czytelników.
Na sukces serii złożyło się wiele czynników - sympatyczni bohaterowie, ciekawe fabuły, pasjonujące przygody, a także sprawny warsztat pisarski. Dirk Pitt to połączenie Indiany Jonesa z Jamesem Bondem. Ma także pewne cechy wspólne z MacGyverem. Stanowi więc przykład nieco wyidealizowanego bohatera, typowego dla hollywoodzkich przygodowo-sensacyjnych produkcji. Nic zatem dziwnego, iż kino sięgnęło po postać dyrektora projektów specjalnych w NUMA już dwukrotnie. Po raz pierwszy Pitt pojawił się w 1980 roku w filmie pod tytułem "Raise the Titanic!" (stanowiącej ekranizację piątej w cyklu powieści), a wcielił się w niego Richard Jordan. Niestety, obraz został zmiażdżony przez widzów oraz krytyków. Jedynymi wartymi zapamiętania elementami stały się soundtrack oraz sceny podnoszenia Titanica z dna morskiego. Cussler na długie lata zniechęcił się do Hollywood i wielokrotnie odmawiał producentom oferującym niebotyczne kwoty za prawa do ekranizacji kolejnych powieści. Dopiero parę lat temu uległ namowom i dał przyzwolenie na ponowne sfilmowanie przygód Pitta - w efekcie w roku 2005 na ekrany kin weszła "Sahara", adaptacja jednej z najlepszych powieści w cyklu.
Dirk Pitt (Matthew McConaughey) poszukuje w Afryce wraku pancernika z czasów Wojny Secesyjnej. Nikt poza nim nie wierzy, iż jednostka tej klasy mogła przepłynąć Atlantyk. Udaje mu się jednak namówić dyrektora NUMA - Admirała Jamesa Sandeckera (William H. Macy) - do oddelegowania kilkorga ludzi i sprzętu do poszukiwań. Pitt wyrusza w górę Nigru, ponieważ nieliczne dowody wskazują, że starodawny okręt wojenny dotarł w pobliże Sahary. Tymczasem okoliczne wioski nęka tajemnicza zaraza. Grupa naukowców, z Dr Evą Rojas (Penelope Cruz) na czele, bada z ramienia UNICEF-u przyczyny wystąpienia choroby. Okazuje się, iż wszystkiemu winne są toksyny w wodzie pitnej. Gdy naukowcy próbują ustalić skąd pochodzi trucizna, ktoś dokonuje na nich zamachu. Pitt i Al Giordino (Steve Zahn) ratują Evę i wspólnie postanawiają zlokalizować źródło zanieczyszczenia.
W przypadku przenoszenia na ekran tak popularnej powieści, filmowcy zostają wystawieni na ryzykowną próbę - wszak każdy czytelnik wyobraża sobie bohaterów na swój własny, wyidealizowany sposób. Tym razem autor miał wpływ na obsadę głównych ról - zaakceptował Matthew McConaugheya jako Dirka Pitta, Steve'a Zahna jako Ala Giordino oraz Williama H. Macy jako admirała Jamesa Sandeckera. Największe kontrowersje budził wybór tego drugiego - w książkach Giordino to niski, barczysty amerykański Włoch z kręconymi czarnymi włosami. Cussler wiedział jednak co robi - o ile wygląd zewnętrzny zupełnie nie pasuje do książkowego pierwowzoru, o tyle charakter postaci Zahn oddał w stu procentach. W przypadku Pitta mamy natomiast nieco inną sytuację - autor opisuje go jako wysokiego mężczyznę z charakterystycznymi opalizującymi, zielonymi oczami i czarnymi włosami; przystojnego, ale nie w hollywoodzkim stylu; z bijącą z ruchów determinacją i wolą życia. Postać McConaugheya natomiast, kojarzy się nieco ze stereotypem latynoskiego żigolo - opalony, z podręcznikową muskulaturą i śnieżnobiałymi zębami. Przy pewnej dozie dobrej woli można jednak uwierzyć, iż zaprezentowano nam na ekranie pracownika NUMA. Kolejny ważny bohater to dyrektor Agencji - admirał w stanie spoczynku James Sandecker. William H. Macy wykonał kawał dobrej roboty pod względem zarówno wyglądu, jak i zachowania. Tylko największy krytyk znajdzie jakieś minusy w przedstawieniu tej postaci.
Zupełnym nieporozumieniem z punktu widzenia czytelnika, stało się natomiast obsadzenie Rainna Wilsona w roli Rudiego Gunna, zastępcy Sandeckera, który towarzyszy Dirkowi i Alowi w poszukiwaniach pancernika. Książkowy Gunn to komandor marynarki, genialny logistyk z doktoratami z oceanografii, chemii i rachunkowości. A co zaprezentowano nam w filmie? Niezdarę i idiotę, który miał wprowadzać element humorystyczny swoimi głupimi odzywkami. Filmowcy przesadzili w zmianach - zupełnie wysterylizowali postać. W zgodzie z oryginałem pozostaje jedynie wygląd zewnętrzny, ale wrażenie pryska w momencie, gdy Wilson wymawia pierwsze słowo. Jeśli jednak zapomnimy o pierwowzorze, postać Gunna nie przeszkadza. Stanowi typowy przykład bohatera, który ma za zadanie rozśmieszyć widza.
Drugie wielkie rozczarowanie to Penelope Cruz w roli dr Evy Rojas. Pierwotnie zatrudniono Salmę Hayek i osobiście uważam ten wybór za lepszy - Cruz nie umie mówić po angielsku, ponadto zupełnie nie przekonuje swoją grą aktorską i nie ma żadnej chemii między nią a McConaugheyem. Całe szczęście, że hiszpańska gwiazda nie gra w filmie pierwszych skrzypiec.
Całkiem nieźle, choć bez rewelacji wypadli aktorzy wcielający się w negatywne postaci - francuski aktor Patrick Lambert jako Ive Massarde oraz Lennie James (znany z filmu "Snatch") jako Generał Zateb Kazim - lokalny despota.
Strona techniczna filmu prezentuje się rewelacyjnie. Na szczególną uwagę zasługują zdjęcia krajobrazów Czarnego Lądu autorstwa Seamusa McGarveya. Kompozytor Clint Mansell wykorzystał w soundtracku tradycyjną afrykańską muzykę, która stwarza niezłą kompozycję z obrazem. Niestety brakuje jakiegoś motywu przewodniego, czegoś na kształt "The Raiders March" z Indiany Jonesa. Mamy wprawdzie pewien pojawiający się utwór, stylizowany trochę na "James Bond Theme" Monty'ego Normana, niestety nie na tyle wyrazisty czy wpadający w ucho, aby "zostać" z widzem po seansie. Prawdziwą perełką są za to wykorzystane w filmie piosenki - rewelacyjna "Sweet Home Alabama" grupy Lynyrd Skynyrd, "Magic Carpet Ride" Steppenwolf czy "Stay with me" zespołu Faces. Jedna z najlepszych scen w filmie, niosąca duży ładunek pozytywnych emocji, to przedstawienie głównych bohaterów w rytm "We are the American Band" grupy Grand Funk Railroad. W bardzo interesującej czołówce - kamera "przeszukuje" pokój z pamiątkami z rozlicznych wojaży Pitta - towarzyszy "Right Place, Wrong Time" Dr Johna.
Efekty specjalne na całe szczęście nie wybijają się na pierwszy plan. Dzięki temu nie uświadczymy przekombinowanych i sztucznych scen z latającymi samochodami i komputerowymi wybuchami.
To, co napisałem dotychczas, z małymi minusami, zdaje się sugerować, iż widz może oczekiwać solidnego kina przygodowego. I tak jest w istocie - film Eisnera zawiera wszystko, czego można wymagać od tego rodzaju produkcji: humor (i to całkiem niezłej próby, szczególnie w wykonaniu Zahna), ciekawe sceny akcji i śliczne plenery. Bohaterowie tradycyjnie wychodzą cało z najbardziej nieprawdopodobnych zdarzeń, nie tracąc przy tym zimnej krwi i rzucając ironicznymi komentarzami. Mamy więc klasyczny przykład lekkiego, niezobowiązującego obrazu, które zapewni rozluźniający wieczór.
Jeśli jednak należysz czytelniku do fanów cyklu powieściowego i spodziewasz się wiernej ekranizacji, czeka Cię spore rozczarowanie. Twórcy bowiem pozmieniali fabułę, wycięli z niej wiele elementów i na ich miejsce wprowadzili swoje, niekoniecznie lepsze. Filmowy Dirk Pitt sprawia wrażenie przede wszystkim poszukiwacza skarbów ogarniętego lekką obsesją znalezienia okrętu wojennego na środku pustyni - zupełnie poboczny w oryginale wątek. Inna istotna różnica to przedstawienie NUMA jako relatywnie małej, prywatnej agencji, a nie oceanicznego odpowiednika NASA, z wielką flotą okrętów, zapleczem naukowym i najnowocześniejszym sprzętem. Finalne sceny również znacznie odstają od tych z kart powieści (i w tym przypadku scenarzyści wymyślili o wiele gorsze od autora rozwiązanie). Na szczęście można się doszukać elementów wspólnych z książką - Dirk i Al to przyjaciele od zarania dziejów (Zahn i McConaughey stworzyli świetny duet). Znalazło się też miejsce dla pasji Pitta do starych samochodów, a spostrzegawczych ucieszy fakt, iż pracownik NUMA nosi słynny zegarek Doxa z pomarańczową tarczą.
Tak wielkie zmiany rozsierdziły Clive'a Cusslera, który poczuł się oszukany, ponieważ producenci nie dotrzymali warunków kontraktu - mieli z autorem uzgadniać każdą zmianę w scenariuszu. Wynajął zatem prawnika i pozwał twórców. Nie należy więc w najbliższym czasie oczekiwać kolejnych przygód Pitta i Giordina na ekranie, choć cykl liczy dziewiętnaście tomów - materiału scenarzyści mają pod dostatkiem. Poza tym, przy budżecie przekraczającym sto trzydzieści milionów dolarów (i trzeba przyznać, iż nie bardzo rozumiem, na co wydano tyle pieniędzy), film zarobił około stu dwudziestu (w sumie). I pomimo, iż radził sobie całkiem nieźle na rynku DVD, "Saharę" uznano za finansową porażkę.
Reasumując, jeśli ktoś szuka lekkiego, niezobowiązującego kina przygodowego i nie jest ortodoksyjnym fanem powieści, obraz Brecka Eisnera nada się jak znalazł. W przeciwnym przypadku widza czeka srogie rozczarowanie - wprowadzono zbyt duże zmiany w stosunku do oryginału. Należałoby wręcz użyć sformułowania "film inspirowany powieścią". Osobiście mam nadzieję, że ujrzę jeszcze kiedyś na ekranie napis "A Dirk Pitt adventure", ale jak będzie w rzeczywistości - czas pokaże.
 |

Rok produkcji: 2005
Kraj: Wielka Brytania, Hiszpania, Niemcy, USA
Czas trwania: 124 minuty
Reżyseria: Breck Eisner
Scenariusz: T. D. Donnelly, J. V. Hart, J. C. Richards, J. Oppenheimer
Zdjęcia: Seamus McGarvey
Muzyka: Clint Mansell
Obsada:
| Matthew McConaughey | .....Dirk Pitt |
| Penelope Cruz | .....Eva Rojas |
| Steve Zahn | .....Al Giordino |
| William H. Macy | .....Admirał Sandecker |
| Lambert Wilson | .....Yves Massarde |
|
 |
 |
Autor recenzji: Piotr Żymełka - DIRK |
Klub Miłośników Filmu 03.04.2007 |
|