Wielki - niedoceniony
Martin Scorsese, mimo przeszło 30 lat aktywnej pracy na filmowym planie i sześciu małżeństw, ma ciągle głowę pełną pomysłów i niespożyty zapał do pracy. Twórca "Taksówkarza" i "Wściekłego byka" to żywa legenda wśród amerykańskich reżyserów filmowych, człowiek, który sam w sobie jest symbolem wielkiej i bezgranicznej miłości do kina - sztuki, która ma moc odmieniania ludzkich dusz. Bo przecież tak naprawdę filmy Scorsese to po prostu umoralniające przypowieści, po mistrzowsku ujęte w atrakcyjną formę błyskotliwego, nieraz bardzo brutalnego (ale czy Biblia nie jest równie brutalna?) widowiska. Może dlatego Martin Scorsese, pomimo niekwestionowanej pozycji "największego, amerykańskiego reżysera", w całej swej dotychczasowej karierze filmowca ani razu nie otrzymał Oscara za reżyserię - choć ostatnio usilnie próbował oczarować Akademię Filmową "Gangami Nowego Jorku" i "Aviatorem". Być może jest to dowód na to, że niektóre nagrody są za małe by oddać hołd umiejętnościom genialnego artysty.

Na koniec przedstawiam szczegółowe analizy dwóch ostatnich filmów Scorsese, które, choć obsypane nominacjami do Oscarów, zostały zignorowane przez amerykańskich Akademików. Mam nadzieję, że teksty te wyjaśnią tajemnicę oscarowych niepowodzeń reżysera. Ponadto są to pełne wersje tekstów publikowanych w pismach "Ha!art" i "Kino".

Gangi Nowego Jorku
Aviator
POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA KMF