Sekretne życie pszczół

Oto film, w którym wszystko układa się po myśli widza. Fabuła rozwija się powoli, w spokojnym rytmie upalnego dnia na amerykańskiej prowincji. Obrazy niespiesznie przesuwają się przed naszymi oczami, snują się przed nimi jak dym nad ulami z pasieki sióstr Boatwright. Całość jest słodka jak miód, ale - co istotne - nie przesłodzona. Wydarzenia skrojone są na miarę naszych oczekiwań, w czym tkwi siła tego obrazu. Uśmiechamy się tyle, ile trzeba i  wtedy, kiedy potrzeba; wzruszamy się tyle, ile trzeba i wtedy, kiedy potrzeba. Nawet elementy zaskoczenia serwowane są nam dokładnie wtedy, kiedy trzeba i jest ich dokładnie tyle, ile potrzeba. David Gordon Greek i Gina Prince-Bythewood zręcznie balansują na granicy banału i złudzenia czegoś głębszego, dzięki czemu seans nie wzbudza ani zażenowania, ani politowania - nawet u skrajnie wyrafinowanego widza.

Sekretne życie pszczół zdjęcie 1 Sekretne życie pszczół zdjęcie 2

"Sekretne życie pszczół" to ekranizacja bestsellerowej powieści Sue Monk Kidd. Miejsce akcji to Południowa Karolina, czas akcji - lata 60. ubiegłego stulecia. Wychowywana samotnie przez ojca nastoletnia Lily (Dakota Fanning) ucieka z rodzinnego domu razem ze służącą, czarnoskórą Rosalene (Jennifer Hudson). Poprzez ucieczkę, bohaterki odcinają się od pełnej bólu teraźniejszości, w jakiej egzystują. Ucieczka Lily ma kontekst osobisty, ucieczka Rosalene - znacznie większy, wręcz społeczny. Uciekinierki trafiają na farmę sióstr Boatwright, gdzie znajdują coś więcej niż tylko swoje miejsce na Ziemi...

Tak z grubsza i bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły rysuje się fabuła filmu. Gdyby zamknąć ją w jednym tylko słowie, brzmiałoby ono: PROSTODUSZNOŚĆ. A prostota ducha nawet, jeśli jest manifestacją naiwności, niekoniecznie jest banalna, chociaż może być infantylna. Ten film właśnie taki jest: pozornie banalny, w rzeczywistości jednak prostoduszny i być może troszkę infantylny, co tylko przemawia na jego korzyść. Bo my, widzowie, lubimy takie proste historie, na poły wzruszające, na poły krzepiące. Najprostsze środki wyrazu wywołują najsilniejsze emocje, co zrozumiałe. Sztuczne komplikowanie spraw oczywistych służy intelektowi, nie uczuciom. Dlatego należy się cieszyć, że "Sekretne życie pszczół" w żadnym wypadku nie jest intelektualnym wyzwaniem. To zdecydowanie uczta duchowa, woda na młyn uczuć. A że operuje się tu wyświechtanymi schematami? A że całość trąci myszką i kinem familijnym? Odpowiem pytaniem na pytania: a czy miłość powinno wyznawać się za pomocą skomplikowanych twierdzeń matematycznych?

Sekretne życie pszczół zdjęcie 5 Sekretne życie pszczół zdjęcie 6

Słów kilka o aktorstwie. Dakota Fanning to klasa sama w sobie, na swoje nieszczęście już w pełni swojej aktorskiej wartości świadoma, co paradoksalnie odbija się negatywnie na jej grze. W jej pierwszoplanowym występie jest zbyt wiele kokieterii, żeby mogły być jakiekolwiek wątpliwości co do powyższego. Dakota zdaje się puszczać oko do widza i na poziomie podprogowym wysyłać mu sygnały, w postaci komentarzy do tego, co właśnie zaprezentowała na ekranie. Patrzę na nią i słyszę: Czy widziałeś, jak zagrałam tę emocję? A to, czy to też widziałeś? Czy na pewno zauważyłeś, jak przekonująco wypadłam w tej scenie? Czyż nie jestem wspaniałą aktorką? Czyż już nie jestem w pełni dojrzałą artystką, chociaż wciąż młodziutką? Czyż nie jestem w każdym calu profesjonalistką? Cóż, Dakoto, obawiam się, że jeszcze nie jesteś w każdym calu profesjonalistką. Jesteś bardzo dojrzała, jak na dziecko, ale jesteś też trochę niedojrzała, jak na aktorkę. Chociaż oczywiście nadal dobrze rokujesz na przyszłość...

W rolę ekranowego ojca Dakoty wcielił się Paul Bettany. Muszę przyznać, że jego kreacja wypada najbardziej przekonująco. Kiedy widz patrzy w ekran i nie widzi aktora, tylko odtwarzaną przez niego postać - to jest to najlepszy komplement dla aktora. Kiedy patrzyłem w ekran, widziałem Dakotę Fanning, a nie Lily. Kiedy patrzyłem w ekran widziałem Queen Latifah, a nie August. Kiedy patrzyłem w ekran, nie widziałem natomiast Paula Bettany - widziałem tylko ojca Dakoty Fanning, co już komentarza żadnego nie wymaga...

Sekretne życie pszczół zdjęcie 5 Sekretne życie pszczół zdjęcie 6

Jeśli smakują ci "Smażone zielone pomidory", jeśli trzymasz w wazonie "Stalowe magnolie", jeśli lubisz wypady na "Piknik pod wiszącą skałą" - koniecznie obejrzyj ten film. Poddaj się nastrojowi chwili i ze słoikiem miodu w garści usiądź na werandzie obok Lily i August, udając, że nie siedzisz obok Dakoty i Queen. Zamknij oczy, wystaw buzię do słońca i wsłuchując się w bzyczenie pszczół zacznij się bujać w wiklinowym fotelu, poddając się magii czasu i miejsca. Oczywiście sielanka nie będzie trwała wiecznie, ale takie przecież jest życie: słodko-gorzkie. Dlaczego więc masz sobie odmawiać przyjemności?

Plakat

Sekretne życie pszczół
The Secret Life of Bees
reżyseria - David Gordon Green, Gina Prince-Bythewood
scenariusz - David Gordon Green, Gina Prince-Bythewood
zdjęcia - Rogier Stoffers
muzyka - Mark Isham
montaż - Terilyn A. Shropshire
czas projekcji - 110 minut

wystąpili:

Dakota Fanning (Lily Melissa Owens)
Tristan Wilds (Zachary Taylor)
Jennifer Hudson (Rosalene Daise)
Sophie Okonedo (May Boatwright)
Queen Latifah (August Boatwright)
Paul Bettany (T. Ray Owens)
Alicia Keys (June Boatwright)

Plakat 2

Autor recenzji: Bolesław Dochuński-Duchoński - BD-D | Klub Miłośników Filmu, 27 maja 2009

Strona główna | Recenzje KMF| Napisz do autora