Strona główna KMF
        




Interesujące, że biograficzne filmy oparte na prawdziwych wydarzeniach i poświęcone zabójcom, którzy rzeczywiście istnieli i zabijali, to w większości słabe kino. Chlubnym wyjątkiem jest z pewnością znakomity i przerażający "Obywatel X" z rewelacyjnym Jeffrey'em DeMunn w roli Andreia Chikatiło. Jednak inne obrazy, często z ambicjami paradokumentalnymi, to przesycone scenami gore horrory, zorientowane na płytkie szokowanie naturalistycznymi scenami zbrodni, bez próby psychologicznej czy chociażby nawet faktograficznej analizy. Jeffrey Dahmer czy Ted Bundy jawią się w nich trochę jak inne wersje Jasona czy Freddy'ego, a nie zdeprawowane, mroczne, a jednak przecież ludzkie umysły. Patrzy się na ich historię jak na każdy inny horror, jakby to, na co patrzymy, było czystą, rozrywkową fantazją. A tak nie jest.






Najsłynniejsza i najbardziej zagadkowa postać w historii kryminologii, która, podobnie jak Lizzie Borden, stała się swoistym symbolem i ikoną kulturową. Jego prawdziwa tożsamość pozostaje w sferze domysłów. Być może sekret nieustającej popularności Kuby Rozpruwacza tkwi w niemal metafizycznej otoczce jego czynów - tajemnicza, mroczna postać wyłaniająca się z mgły, po to, by po dokonanej zbrodni zniknąć bez śladu. Zabijał ze wzrastającym okrucieństwem, jego ofiarą padło pięć prostytutek z biednej londyńskiej dzielnicy Whitechapel. Ostatnia z nich została niemal posiekana na kawałki - i od czasu tej zbrodni nie dał więcej znaku życia, do dzisiaj pozostając nieodgadnioną tajemnicą. W czasach, gdy zabijał, nie było obecnie rozwiniętych metod badania mikrośladów, nie było bazy danych ani możliwości budowania profilu psychologicznego. Nawet praktyka fotografowania ofiar nie została jeszcze rozpowszechniona i często zaniedbywano tę procedurę.


Z PIEKŁA RODEM
Reżyseria: Albert Hughes, Allen Hughes, 2001

Jedna z tez dotyczących prawdziwej tożsamości Kuby Rozpruwacza to teoria spisku królewsko- masońskiego. Na niej opiera się koncepcja filmu "From hell" z Johnnym Deppem i Heather Graham w rolach głównych. Teoria ta zakłada, że wnuk królowej Wiktorii, Albert Victor znany jako Eddy, miał mieć romans z jedną z dziewcząt z Whitachapel, Annie Crook. Ponieważ dziewczyna spodziewała się dziecka, a książę myślał o legalizacji związku, na osobiste żadanie królowej lekarz, a ponadto założyciel i koordynator loży masońskiej, sir William Gull, zajął się sprawą. Po pierwsze uprowadził Annie Crook i dokonał na niej zabiegu lobotomii, a potem stworzył postać Jacka Rippera, by pozbyć się świadków, kobiet, które za dużo wiedziały - przyjaciółek Annie Crook z Whitechapel. Ta teoria ma jednak wiele słabych punktów. Po pierwsze, książę wykazywał skłonności raczej w stronę mężczyzn niż kobiet. Po drugie, anulowanie małżeństwa (gdyby już zostało zawarte) nie stanowiło specjalnego problemu, gdyż Eddy miał mniej niż 25 lat i nie prosił wcześniej o zgodę królowej, co dawało proceduralne podstawy do unieważnienia ślubu. Po trzecie, sir Gull był w owym czasie nie tylko mocno wiekowy, ale i częściowo niesprawny z uwagi na przebyty niedawno wylew. Po czwarte, nie ma żadnych dowodów ani na związek Annie Crook z księciem, ani na jej rzekomą przyjaźń z Mary Kelly i innymi ofiarami Jacka Rippera. "From hell" jest raczej fikcyjną historią, zorientowaną bardziej na postać prowadzącego śledztwo weterana w oparach opium i absyntu i jego emocjonalnej relacji z Mary Kelly, przy czym zakończenie tego ostatniego wątku jest już romantycznym i raczej dosyć ckliwym wymysłem scenarzystów. Innymi słowy, chociaż od strony scenografii i klimatu film ma swoje plusy, nie wnosi nic nowego ani odkrywczego do legendy Kuby Rozpruwacza.







SUMMER OF SAM
Reżyseria: Spike Lee, 1999

OUT OF THE DARKNESS
Reżyseria:Jud Taylor, 1985

David Berkowitz, nazywający sam siebie "synem Sama" terroryzował Nowy Jork w późnych latach siedemdziesiątych. Telewizyjny film "Out of the darkness" z Martinem Sheenem w roli kapitana policji Joe'go Borelli, to fabularyzowany zapis przebiegu Operacji Omega, która miała na celu schwytanie niebezpiecznego zabójcy. Kilka ataków w dzielnicach Bronx i Queens początkowo uznawano za odosobnione przypadki. Dopiero przypadek Christine Freund pozwolił policji powiązać wydarzenia i ocenić, że w Nowym Jorku grasuje psychopata, posługujący się bronią kalibru 44 i kierujący swoją agresję przede wszystkim w stronę atrakcyjnych, młodych kobiet. Zwrot w sprawie nastąpił po ataku na Valentinę Suriani i jej narzeczonego - na miejscu zbrodni zabójca pozostawił list adresowany do kapitana Borelli, w którym po raz pierwszy pada określenie "syn Sama". Enigmatyczny Sam, jak wynikało z listu, miał jakoby być autorytarnym głosem, który domaga się krwi dla własnego przetrwania, nie ma litości, a jedynym remedium na jego wściekłość jest złożenie swoistej ofiary. Psychoza ogarniająca "syna Sama" i jego dialogi z nienawistnym głosem, którego sile nie potrafił się oprzeć, to element wykorzystany przez Spike'a Lee w jego "Summer of Sam", zresztą bardzo interesująco przedstawiony.

David Berkowitz
Jednak żaden z tych dwóch filmów nie ujmuje w pełni niewątpliwego psychologicznego fenomenu, jakim był David Berkowitz. Film Spike'a Lee jest raczej artystyczną impresją, obraz Taylora za wątek przewodni obiera postać kapitana Borelli i jego zaangażowanie w śledztwo, jak również powszechną panikę towarzyszącą serii zabójstw (przy czym teza, jakoby Berkowitz preferował dziewczyny o długich ciemnych włosach, nie odpowiada prawdzie - to bardziej charakterystyka Teda Bundy). Postać zabójcy u Taylora jest raczej spłycona i zmarginalizowana, jawi się on jako przemyślny fantasta opętany chęcią zwrócenia na siebie uwagi mediów i życia w blasku reflektorów. Jednak nie miejsce na pierwszych stronach gazet było celem Berkowitza. Wychowywany przez dziadków, miał stosunkowo szczęśliwe dzieciństwo. Szokiem stała się dla niego śmierć babci. Miał problemy z nawiązaniem kontaktu z płcią przeciwną. Zaczęła go prześladować myśl, że świat go nienawidzi, a śmierć babci to element planu Boga, opracowanego, by go zniszczyć. Jego lęki, poczucie odrzucenia, niechęci ze strony otoczenia przyjęły spersonifikowaną formę. Nazywał je demonami. Zaczął się uważać za żołnierza w służbie diabła, jak sam to ujął w udzielonym po latach wywiadzie. Poddaństwo i służba, wypełnianie rozkazów niwelowały jego wyrzuty sumienia - a jednocześnie dawały siłę i poczucie władzy nad tymi, których chciał de facto ukarać za "nienawiść" wobec siebie. Do dzisiaj kwestia, czy Berkowitz był chory psychicznie i czy rzeczywiście miał jakiekolwiek "wizje" jest sprawą kontrowersyjną i dyskutowaną, zwłaszcza wobec faktu, iż podczas pobytu w więzieniu doznał on oświecenia, które doprowadziło do nawrócenia i powrotu do Boga. Jego obecnie wręcz fanatyczna wiara może być dowodem na ciągłą potrzebę pozostawania w "służbie" - tym razem mocy przeciwnego bieguna. Nieustające zainteresowanie i szum wokół osoby Berkowitza zaczynają w pewnych kręgach przyjmować formę niebezpiecznej gloryfikacji. David Berkowitz jako dowód na siłę wiary i moc chrystianizmu? Dyskusyjne, niemniej "syn Sama" to z pewnością jeden z bardziej interesujących przypadków w historii seryjnych zabójstw.






IN THE LIGHT OF THE MOON
Reżyseria: Chuck Parello, 2000

Eddie Gein jest pierwowzorem postaci Normana Batesa z "Psychozy" i Buffalo Billa z "Milczenia owiec". Elementy jego biografii można też odnaleźć w "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną". Nie był seryjnym mordercą pasującym idealnie do profilu, gdyż zabił prawdopodobnie dwie osoby, czyli o jedną za mało, by go za takiego uznać. Jednak jego upodobanie do grobów, szkieletów, wyprawiania ludzkiej skóry i tym podobne zapewniły mu poczesne miejsce w historii kryminologii. Eddie był drugim synem Augusty i George'a Geinów. Urodził się w Wisconsin w 1906 roku. Matka była bardzo surowa, fanatycznie religijna i grała w domu pierwsze skrzypce. Wpajała swoim synom przekonanie, że kobiety są źródłem wszelkiego zła, w nadziei, iż to ich odstręczy od jakichkolwiek "grzesznych" aktywności. Ojcu chłopców, który był alkoholikiem ze skłonnościami do depresji, nie szczędziła słów pogardy. Uznawała, że nie nadaje się nawet do pracy zarobkowej. Miał jedynie pilnować dzieci pod jej nieobecność - pilnować, gdyż w kwestii wychowania nie miał prawa głosu. Była to bardzo silna, zaradna kobieta święcie przekonana, że jej wizja świata jest jedyną właściwą. Starała się izolować synów od świata, pełnego grzesznych pokus, dlatego rodzina przeprowadziła się na farmę - najbliżsi sąsiedzi mieszkali pół kilometra dalej. Augusta musiała niestety pozwolić swojemu synowi na chodzenie do szkoły, ale jej ustępstwa skończyły się na tym. Nie miał przyjaciół, z nikim nie mógł utrzymywać bliższych znajomości. Matka trzymała Eddiego i jego brata z dala od ludzi. Wtedy też Eddie odkrył książki i za ich pomocą tworzył sobie wyimaginowany świat, w którym szukał schronienia, gdy czuł się samotny i nieszczęśliwy. Augusta nie szczędziła krytyki swoim chłopcom i często okazywała im niezadowolenie, wróżąc, iż wyrosną na podobnie bezużytecznych jak ich ojciec. Henry, starszy z braci i z pewnością silniejszy psychicznie z nich dwóch, buntował się przeciwko tej tyranii i pozwalał sobie na ostre słowa w stosunku do matki. Dla Eddiego, który uwielbiał Augustę i czcił niemal jak królową, te słowa były szokiem. Niedługo później Henry stracił życie w wyniku wypadku - w każdym razie uznano to za wypadek, chociaż wiele wskazuje na to, że Eddie przyłożył rękę do śmierci swojego brata. Ponieważ George, ojciec Eda, również nie żył już od pewnego czasu, na wielkiej farmie pozostało ich tylko dwoje: matka i syn. Kiedy Augusta zmarła po wylewie, Eddie znalazł się sam na świecie, czując, że stracił jedynego przyjaciela i jedyną osobę, którą kochał. Pokoje zajmowane dotąd przez matkę przemienił w świątynię i nie odważył się w nich niczego zmieniać. Ten fragment życiorysu Geina mógłby być i życiorysem Normana Batesa. Gorsze są dalsze wydarzenia, w których bez specjalnego trudu można rozpoznać Buffalo Billa.

Ed Gein
Steve Railsback jako Ed
Spędzając czas głównie na czytaniu komiksów i powieści przygodowych, Eddie wiele uwagi poświęcał też miejscowym gazetom. Jego ulubionym działem stały się nekrologi. Z nich dowiadywał się o śmierci kobiet z okolicy. Szedł na cmentarz, odkopywał ich groby i ściągał skórę z martwych ciał, by zakładać ją na siebie. Doszedł do wniosku, że chciałby być kobietą. Kobiety wydawały mu się istotami niezwykłymi, skoro mają aż taką władzę nad mężczyznami, by móc zwieść ich na drogę grzechu. Poboczne skutki światłych nauk mamy Augusty. Potem zaczął zabierać rozmaite trofea z grobów, z których stworzył sobie makabryczną kolekcję. Policjanci, którzy przyszli przesłuchać Geina w sprawie napadu i porwania ekspedientki w miejscowym sklepie, zastali widok, który do końca życia prześladował ich w koszmarach. Rozprute i pozbawione głowy ciało zaginionej spostrzegli niemal od razu. Wśród dalszych odkryć znalazły się między innymi kompletny kombinezon uszyty z ludzkiej skóry i naczynia zrobione z ludzkich czaszek. Jednak próba połączenia Geina z niezwykle dużą liczbą zaginięć, jakie w owym czasie miały miejsce w okolicy, nie powiodła się. Został oskarżony o zabicie dwóch osób. Uznany za schizofrenika i seksualnego dewianta, nie w pełni poczytalnego, nie mógł odpowiadać za morderstwo pierwszego stopnia. Po dziesięciu latach przebywania w zakładzie dla psychicznie chorych uznano, iż może wziąć udział w procesie. Chociaż był ewidentnie sprawcą zbrodni popełnionej na ekspedientce, z uwagi na zaburzenia psychiczne w chwili popełniania zabójstwa został uniewinniony. Wrócił zatem do zakładu, gdzie w spokoju dożył reszty swoich dni. Był bardzo miłym, spokojnym, nie sprawiającym najmniejszych kłopotów pensjonariuszem. Dyrektor szpitala określił Geina jako "idealnego pacjenta". Jest pochowany obok swojej matki, niedaleko od grobów, które niegdyś rabował. Niskobudżetowej produkcji "In the light of the moon", bezpośrednio Geinowi poświęconej, niestety nie widziałam i nie mogę nic bliższego o niej powiedzieć.






DAHMER
Reżyseria: David Jacobson, 2002

"Wiertniczy z Milwaukee". Jeden z najbardziej odrażających seryjnych zabójców w historii. Pedofil, kanibal, nekrofil, zabijał wyłącznie mężczyzn, których poddawał wyszukanym torturom. Ciała ćwiartował, a czaszki preparował i zachowywał jako trofea. Swoje ofiary spotykał w barach dla gejów, proponował im pieniądze za pozowanie do pornograficznych zdjęć i w ten sposób zwabiał do swojego mieszkania - słynnego apartamentu 213. Często byli to chłopcy nie więcej niż czternastoletni. Szczegółów tych zbrodni pozwolę sobie tutaj nie przytaczać. Przypadek Dahmera jest na tyle kontrowersyjny, że niejako narzuca pytanie, czy kręcenie filmu o nim jest zasadne. Ten, który powstał, jest odrażającym pokazem makabry, krwi, tortur i przemocy, pełnym naturalistycznych szczegółów tak drobiazgowo pokazanych, że niejednemu widzowi nasuwa się pytanie o zdrowie psychiczne samych twórców. Z drugiej strony, czy można uniknąć festiwalu gore portretując Dahmera, który najgorszy z możliwych horrorów uczynił rzeczywistością?

Jeffrey Dahmer
Jeremy Renner jako Dahmer
Można, jednak wymaga to wyczucia, taktu i umiejętności pracy z kamerą - wszystkich tych cech zabrakło Davidowi Jacobsonowi. Z drugiej strony, historia Jeffrey'a Dahmera jest materiałem tak wstrętnym w obróbce, że trudno się dziwić niechęci do jej odtworzenia - jednak fakt, że najokrutniejszy seryjny zabójca ostatniej generacji jest na ekranie nie bardziej wiarygodny niż groteskowa postać Freddiego Kruegera, jednak niepokoi. Przesyt makabry paradoksalnie przysłania okrucieństwo i realność monstrualnych zbrodni Dahmera.






TED BUNDY
Reżyseria: Matthew Bright, 2002

Z pewnych względów być może właśnie Ted Bundy wyjątkowo zasługuje na miano najbardziej niebezpiecznego z seryjnych zabójców w historii. Faktyczna ilość jego ofiar to sekret, który zabrał ze sobą do grobu. Ocenia się, że popełnił 35 zabójstw, być może było ich więcej. Przystojny, elokwentny, obdarzony zniewalającym urokiem osobistym i wybitną inteligencją, a do tego dobrą znajomością psychologii, którą z powodzeniem studiował - nie miał problemów ze wzbudzaniem zaufania u młodych kobiet, które uprowadzał i bestialsko zabijał. Nieśmiały samotnik w dzieciństwie, dorastając stawał się coraz bardziej lubiany i popularny. Pomimo tego, rzadko umawiał się z dziewczętami. Ośrodkiem jego zainteresowania były studia i nauka, interesował się polityką, uprawiał sport. Wszystko do czasu, gdy nawiązał znajomość, która okazała się kluczowa dla jego przyszłości. Dziewczyna, którą poznał, była ucieleśnieniem jego marzeń, miała wszystkie cechy, które chciał widzieć w towarzyszce życia. Jednak nie podzielała ani jego uczuć, ani planów. Uznała, że Ted nie jest "dobrym materiałem na męża" i zerwała znajomość. Po tym rozstaniu Bundy nigdy do końca nie doszedł do siebie. Jak znakomity student, lubiany w towarzystwie, zdolny, z ambicjami i planami na przyszłość może stać się bezwzględnym mordercą? Czy umysł Teda Bundy był czymś na kształt tykającej bomby zegarowej, którą uaktywnił dopiero głęboki stres? Jego przypadek to przykład na to, jak delikatnym i wciąż niezbadanym mechanizmem jest ludzka psychika. Czy spełnienie związku z ukochaną dziewczyną sprawiłoby, że ta "nieodparta potrzeba zabijania" nigdy by się nie pojawiła? Czy też jej pojawienie się było koniecznością, którą realizacja marzeń Bundy'ego odwlekłaby jedynie w czasie? Można jedynie teoretyzować, zważywszy na to, iż wciąż brakuje pewników w analizie przyczynowo-skutkowej zjawiska seryjnych morderstw. Czy stres i depresja były dodatkowymi czynnikami, ziarnem, które padło na żyzny grunt? Marylin Bardsley, specjalistka od seryjnych zabójstw, uważa, iż Ted Bundy zdradzał wcześniej odstępstwa od normy - skłonność do kradzieży bez poczucia winy. Przez kolejne lata po traumatycznym rozstaniu nadal inwestował w naukę i samodoskonalenie. Ponowne spotkanie z dawną narzeczoną doprowadziło do wznowienia związku - dziewczyna była zaskoczona i zafascynowana zmianą, jaka zaszła w Tedzie. Jednak tym razem to on postąpił z nią tak, jak ona niegdyś postąpiła w stosunku do niego. Tym razem to on stał się stroną odrzucającą, a ją postawił w sytuacji odrzuconego. To był prawdopodobnie początek jego aktu zemsty, który rozpoczął nie jako ofiara, lecz z pozycji siły i władzy.

Ted Bundy
Michael Reilly
jako Ted Bundy
Zatrzymany i aresztowany pod zarzutem porwania, uciekał z więzienia dwukrotnie. Nie było żadnych dowodów, które mogłyby posłużyć do zmontowania aktu oskarżenia o morderstwo. O ironio, dostarczyła ich dopiero zbrodnia, którą popełnił po drugiej ucieczce z więzienia. Ted Bundy stanął przed sądem pod zarzutem podwójnego morderstwa. Jego proces stał się wydarzeniem dekady. Bundy zrezygnował z adwokata i sam przemawiał w swojej obronie. Wierzył, że uda mu się przekonać ławę przysięgłych o swojej niewinności. Nie udało się. Skazany na karę śmierci, próbował odwołać się od wyroku, tym razem z pomocą prawników. Jednak i to okazało się bezskuteczne. W styczniu 1989 Ted Bundy został stracony. Podczas swojego pobytu w więzieniu otrzymywał setki listów od wielbicielek. Również Ted Bundy nie doczekał się dopracowanego filmu na swój temat. Faktograficznie dość dokładny obraz w reżyserii Matthew Brighta to w żadnym razie nie Bundy - staranny organizator, nie Bundy - chłodny i kalkulujący, nie Bundy - błyskotliwy mówca na własnym procesie. Interesujący tagline "nie każdy seryjny zabójca odpowiada profilowi" - jak najbardziej słuszny w przypadku Teda Bundy, nie znajduje potwierdzenia w samym filmie. Był niebezpieczny, ponieważ był konsekwentny, sprytny i przebiegły, a nie dlatego, że sprzyjały mu okoliczności i niewyobrażalna wręcz lekkomyślność ofiar (jakby wynikało z filmu). Był niebezpieczny i może być więcej takich jak on. Szkoda, że reżyser nie wyszedł z tego założenia i nie podjął wyzwania, by przyjrzeć się Bundy'emu dokładniej.




POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF