|
|
|
czyli... JAK SIĘ ZACZĘŁO Zastanawialiście się kiedyś... jak by to było bez kobiet / mężczyzn...? Pomijając względy czysto praktyczne, co by się stało? Gdzie podziałyby się emocje towarzyszące odwiecznej grze mężczyzny i kobiety we wspólnej walce o przetrwanie gatunku?
"Seksmisji" nie trzeba dodatkowo przedstawiać. Jest to film będący odpowiedzią na
powyższe pytania. Mimo postępu jaki się dokonał od roku jej produkcji, idea komedii
pozostaje wciąż aktualna i pozwolę sobie ją wyłuszczyć:
NIE MA substytutu prawdziwego mężczyzny dla zdrowej, płodnej kobiety.
NIE MA substytutu w pełni namacalnej kobiety dla nawet najobojętniejszego mężczyzny.
Całkowity zanik potrzeby obcowania ze strony jednej z płci to żaden kłopot dla dbającej
o swoje interesy matki natury. W filmie Machulskiego, jako prawa ręka matki natury,
fakultety (szkołę od podstaw) z wzajemnego poznania obojga płci prowadzi sam J. Stuhr.
Jak zawsze profesjonalista, doskonale uwydatnia typowe dla rodu męskiego głębokie
zainteresowanie damską fizjonomią, której widoku nie brak w filmie ani przez chwilę.
Gorąco polecam.O tym jednak jak najprawdopodobniej mogło wyglądać wyjście człowieka z lasu, w tym właśnie w sprawach seksu, dowiemy się z filmu "Walka o ogień". Uprzedzam od razu niewtajemniczonych, iż nie jest to film o seksie w rzeczy samej. Jednak według mnie, jako jedyny w sposób godny uwagi porusza temat stosunków damsko-męskich w czasach prehistorycznych. Mianowicie... nie przechodzi obojętnie obok postępu jaki się dokonał miedzy nami a zwierzętami w kwestii rozmnażania, i od zwierzęcego, nagłego i niespodziewanego zapładniania kobiety przez żadnego szybkiej przyjemności mężczyznę [ani słowa panowie!], ewoluuje w "walkę" kobiety o ogień również w jej lędźwiach. Tak, proszę państwa. Oto film, w którym kobieta jaskiniowa ujawnia potrzebę traktowania jej mniej przedmiotowo (tendencje feministyczne:) oraz niezaprzeczalne zdolności pedagogiczne. Niestety sposób w jaki to robi sami musicie wypatrzyć. POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ |