"- B.B chcesz, żeby mama obejrzała z tobą film przed snem?
- Chcesz mamo zobaczyć ze mną film?
- O tak! Jaki chcesz zobaczyć?
- 'Shogun Assassin'.
- Nie B.B. Shogun Assassin' jest za długi."
"Kill Bill: Vol. 2", reż. Quentin Tarantino
|
Nie dajcie się zwieść fanaberiom Tarantino. Istnieje bowiem, jeszcze co najmniej tysiąc innych powodów, dla których mała, słodka B.B. nie powinna oglądać tej krwawej sieczki. Długość filmu nie plasuje się bynajmniej w ich czołówce;)
Reasumując, 'Shogun assassin' nie jest filmem dla dzieci. Tym bardziej jednak nie jest filmem dla pięcioletnich dziewczynek, choćby były one córkami płatnych zabójców. Nie jest to doprawdy żadnym dla nich usprawiedliwieniem.
Któż bowiem zdoła przewidzieć, co za szkaradne pomysły mogą się jeszcze zrodzić w umysłach maluchów już teraz rozdeptujących umyślnie swoje rybki?
|
 |
|
 |
|
'Shogun assassin' najwyraźniej jest filmem powodującym dość silne kompleksy u pięciolatków zagnieżdżając w ich główkach krwiożercze zapędy. Wszakże narrator i zarazem bohater filmu, uroczy Daigoro, zaczął zarzynać już w rekordowym wieku trzech lat.
Natomiast my, nigdy nierozdeptujący celowo swoich rybek, szczęśliwi ich posiadacze, możemy sobie na projekcję 'Shogun assassin' pozwolić. Nas ta mordercza jatka Kenji Misumi & Roberta Houstona & Davida Weismana na manowce nie zwiedzie. A bryzgająca zza ekranu krew z poucinanych finezyjnie części ciała nie uczyni z nas w przyszłości makabrycznych morderców. Jesteśmy przecież dorośli. I choćbyśmy bardzo chcieli, za późno już na krwawe ekscesy i bicie rekordów Guinessa.
...dawno, dawno temu był sobie samuraj...
Szalony Wilk (w filmie nazywany również Samotnym), kiedyś najsłynniejszy kat i wierny sługa szoguna, dziś poprzysięga swemu suwerenowi krwawą zemstę. Szogun, w szaleńczym zamroczeniu spowodowanym nieuzasadnionym przeświadczeniem o braku lojalności ze strony dzielnego samuraja, nakazuje go zgładzić. Nasłani przezeń ninja, czy to powodowani strachem walki wręcz z Szalonym Wilkiem, czy też jako haniebne ostrzeżenie, zabijają mu żonę, Azami, osierocając małego Daigoro.
I jak to mają w zwyczaju ninja, zaszywają się bez śladu w ciemności nocy.
...który stał się roninem-zabójcą
"Właśnie wtedy mój ojciec porzucił życie samuraja i stał się demonem.
Stał się zabójcą. Szedł przez zemstę."
Wskutek niełaski bądź śmierci swego suwerena samuraj traci posadę w armii feudała. A ponieważ nie posiada już własnego oyabuna, nie podlega żadnemu systemowi zobowiązań wobec niego. Od momentu zerwania z suwerenem 'przyjacielskiego sojuszu', osamotniony samuraj musi polegać wyłącznie na sobie i wyuczonych umiejętnościach. Staje się roninem -'bezpańskim psem' w zhierarchizowanym cesarstwie panów i ich wasali.
By przeżyć, ronin wybiera jedną z kilku dróg: zrzeszając się z innymi roninami trudni się grabieżą lub wręcz przeciwnie, stając się 'dobrym roninem' broni osady przed najazdem rabujących je hord wyrzutków. Inną drogą bezpańskiego samuraja, jest przemierzanie cesarstwa w roli płatnego zabójcy: to właśnie ona przypadnie w udziale Szalonemu Wilkowi.
Samuraj od kiedy staje się roninem nie popada już dłużej w konflikt gimu (posłuszeństwo władzy) z giri (nakaz obrony swego honoru, dobrego imienia, obowiązek zemsty za poniesione krzywdy), które w kodeksie wojownika są wartościami równorzędnymi. Kiedy honorowy samuraj nie jest w stanie pogodzić giri z gimu, dokonuje seppuku.
W odróżnieniu od niego, pozbawiony zwierzchnika ronin jest wierny wyłącznie zasadzie obrony własnego mienia i honoru:
"Szogun nic dla mnie nie znaczy"
(Szalony Wilk)
Pragnąc vendetty za zabicie żony, zdesperowany Wilk zrywa sojusz ze swoim suwerenem, szogunem. Postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż. Zdaje sobie sprawę, że podczas niej, wiele razy dobędzie miecza, by zadać śmierć depczącym mu po piętach ninja szoguna. Dlatego więc postanawia powierzyć decyzję o wyprawie 'wyroczni'.
Kiedy źli ludzie zabijają jego żonę, ronin musi zaopiekować się synkiem Daigoro,
zadecydować o jego losie...
Przyodziawszy się w białe kimono Szalony Wilk kładzie na ziemi piłkę i miecz. Każe dokonać Daigoro wyboru. Wybór piłki ześle na chłopca niechybny wyrok śmierci (przed podróżą Szalony Wilk musiałby go zabić), wskazanie miecza, przypieczętuje zaś jego los zabójcy. Ponieważ chłopiec jest zaledwie w wieku niemowlęcym i nie potrafi logicznie rozumować, jego wybór ma być boska oznaką, czystym przeznaczeniem, wyrocznią. Daigoro raczkując, drepcze w kierunku miecza.
Kiedy zaledwie chwilę potem do domu ronina przybywają posłańcy szoguna z ultimatum nakazującym bezwzględne posłuszeństwo albo alternatywne harakiri, Szalony Wilk nie ma już żadnych skrupułów. Pozwoli patrzeć Daigoro na cierpienie i krew, rozpłatując bezwzględnie głowy i brzuchy cesarskim wysłannikom.
W tej całkowicie pozbawionej muzyki scenie, słyszymy zaledwie świst szybkiego miecza ronina i odgłosy łamanych mieczy jego niedorównujących mu pod żadnym względem przeciwników. Rozpłatawszy ich całkiem pokaźną ilość, Wilk przystępuje do walki z synem szoguna, panem Kurando. Zgodnie z obietnicą władcy, wygrawszy pojedynek, ronin przestanie być prześladowany przez jego najemników. Niewiele jednak dobrego można spodziewać się po owładniętym demonicznym szaleństwem szogunie. Owszem, uzna on wygraną Wilka dając mu pozorną wolność, jednakże nie wyzbędzie się żadną miarą zamiaru zabicia jego syna.
|
 |
|
 |
|
Ronina czeka więc tułaczka i ciągły niepokój o życie Daigoro, jedynego ziemskiego łącznika z Azami. A dla Szalonego Wilka, człowieka obdarzonego przez naturę tak wielką godnością i lojalnością, to dość smutna perspektywa: jest skazany na nieustanną walkę, gdyż nie ma mowy o wycofaniu się z niej czy poddaniu się chorej woli szoguna. Przez to ciągłe napięcie oraz niezachwiane poczucie misji staniemy się świadkami powolnych narodzin szaleństwa w umyśle samuraja. Powolnych, ponieważ ojcowski nakaz ochrony swego dziecka wydaje się oddalać od niego chorobę psychiczną. Wiadomym jest, że do efektownej walki przeciw wrogom potrzeba trzeźwego, niezmąconego zbędnymi sentymentami umysłu. Szczególnie zważywszy, że wszystkie najdoskonalsze oddziały ninja wysyłane z rozkazu szoguna, zmobilizują się przeciwko niemu: pan Kuragawa z oddziałem czy wyróżniająca się niezwykłą szybkością grupa kobiet- ninja.
Szalony Wilk zabiera Daigoro w długą i niebezpieczną podróż.
I choć nie będą walczyć ze smokami, by przeżyć, będą zmuszeni zabijać ludzi...
Podczas podróży Samotny Wilk utrzymuje siebie i syna ze zleconych mu zabójstw. Przemierzając cesarstwo wstępują do świątyń, modląc się za dusze ofiar.
Samurajowie byli głęboko religijni, niejednokrotnie zdarzało się, że ci najbardziej zaangażowani w walkę, zaraz po jej zakończeniu zostawali mnichami, wstępując do klasztoru, aby tam modlić się za dusze uśmierconych w bitwie. W wypadku Szalonego Wilka, obecność w przydrożnych świątyniach była doskonałą sposobnością by się zaanonsować. Mieszkańcy wiosek pragnąc skontaktować się ze słynnym zabójcą, wywieszali przy wrotach świątyń tkaninę z wizerunkiem Wilka. Oznaczało to, że mieli dla niego zlecenie. A Wilk nie gardził żadnym zleceniem, tym bardziej, jeżeli w grę wchodziło tysiąc sztuk złota lub, jeśli rozchodziło się o sprzeciw wobec woli szoguna.
Kiedy Wilk przybywał w okolice miast i wiosek, zastraszana czy nękana wygórowanymi podatkami ludność miała okazję niebezpośrednio zemścić się na prześladowcy.
Pan Hirado, na przykład, szef klanu Hirogo, zwraca się z prośbą o zabicie brata szoguna - fanatycznego Pana Kiru. Pomimo lojalności klanu Hirogo, tenże srogo go opodatkowuje, a w razie najmniejszego chociażby sprzeciwu, torturuje. Hirado wspomina też o trzech Panach Śmierci, wysłanych z ramienia szoguna jako eskorta dla Pana Kiru. Ich również należałoby się pozbyć. Ronin wyrusza wykonać zleconą mu misję.
Ronin podróżuje pieszo. Idąc, pcha przed sobą drewniany wózek,
domek na kółkach dla synka. Nie jest to jednak zwyczajny wózek.
W razie zagrożenia przeobraża się on w narzędzie zbrodni. Dzięki niemu Daigoro,
choć nie potrafi jeszcze mówić, pomaga Szalonemu Wilkowi walczyć. I zabijać.
"Gdy jesteśmy w misji, liczę ilu ninja mój ojciec zabija.
Mówi bym nie liczył, jedynie bym się modlił za ich dusze.
Ale jeśli nie liczę, nie wiem za ile dusz się pomodlić.
Więc liczę. Na razie jest trzysta czterdzieści dwie."
Wciąż śledzeni przez cesarskich wysłanników, licznie sprzysiężonych ninja, wędrują powoli, za dnia. Chłopiec uczy się świata wyglądając ciekawie zza drewnianego wózka. Obserwuje naturę, wypatrując zastygłych w bezruchu niczym kameleony ninja. Dość wcześnie uczy się od ojca bezustannej czujności, wie, że przydrożni cyrkowcy czy piękne, młode dziewczyny myjące w strumyku warzywa, mogą okazać się znakomitymi wojownikami. I zazwyczaj jego prognozy sprawdzają się.
"Trzysta czterdzieści pięć."
(policzy malec, kiedy wraz z ojcem miną fałszywą trupę cyrkową)
Daigoro jest bardzo grzecznym chłopcem. Nigdy nie płacze.
Nawet wtedy, kiedy jego wrogowie zamierzają utopić go w głębokiej studni.
Za przykładem Szalonego Wilka, malec o każdej porze dnia gotów jest na śmierć.
"Samuraj każdego dnia musi traktować siebie jako umarłego. Oto sens drogi samuraja."
"Ghost Dog: Droga Samuraja", reż. Jim Jarmusch
Podczas tej niebezpiecznej misji, chłopiec zadaje śmiertelne ciosy: w odpowiednim czasie przyciska krawędzie wózka, z których to wyskakują sztylety lub w popychanym przez ojca wózku wjeżdża w grupę wrogów, podcinając im łydki, wysuwającymi się z kół nożami. I choć brzmi to dość zabawnie, wygląda całkiem efektownie. Poza tym, stanowi dosyć oryginalne rozwiązanie dla wielu walk.
|
 |
|
 |
|
Nie dość, że mały samuraj-ronin nigdy nie płacze, to jeszcze nigdy nie zdradza lęku czy chwil słabości. Odkąd pamięta przemierza wraz z ojcem cesarstwo zabijając masę ludzi. Śmierć prześladuje go od chwili zabicia matki. Dla chłopca krew różni się od wody jedynie kolorem. Rozumie, że tak jak woda, krew wrogów potrzebna jest im, by przeżyć. A zwycięstwo w bitwie oznacza tylko możliwość kontynuowania wędrówki.
Jednakże nawet niekwestionowany mistrz walki, Szalony Wilk, jest tylko człowiekiem. Po tym jak odnosi groźne obrażenia w ostatniej z walk, powoli traci swą moc, na kilka dni musi odpocząć od znojów tułaczki.
Ta chwila słabości nie ujdzie oczywiście uwadze jego wrogów. Daigoro zostaje porwany. Ninja używają chłopca jako przynęty zawieszając go nad studnią. W razie gdyby Szalony Wilk zaczął walczyć, przetną linę.
Wrogowie jednak nie docenili geniuszu rozjuszonego Wilka, dla którego nie ma większej świętości nad życie syna. Pomimo ciężkich ran i nadal słabego zdrowia, udaje mu się uratować chłopca. Na koniec robi jednak coś niespodziewanego. Po raz pierwszy daruje życie wysłannikowi szoguna.
Nikt nigdy nie odgadł myśli czy zamiarów ronina.
Dlatego jego przeciwnicy w walce nie mają z nim najmniejszych szans.
Ale jednego można się domyślać: bardzo brakuje mu Azami.
Do tego stopnia, że groźny wojownik zaczyna odchodzić od zmysłów (...)
Szalony Wilk zostawił przy życiu przywódczynię klanu kobiet ninja. Pozwolił jej bezpiecznie odejść. Sposób patrzenia tej pięknej wojowniczki obudził w nim wspomnienie Azami. Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czy Szalony Wilk po prostu się w niej zakochał, czy potrzebował wyłącznie fizycznej bliskości kobiety. W momencie, kiedy Wilk nie zabija kobiety, jest już przecież skrajnie wycieńczony fizycznie i psychicznie, często miewa majaki, miesza je z realnymi wydarzeniami. Dowiadujemy się o tym z relacji Daigoro, który jest narratorem filmu.
Jednakże losy Szalonego Wilka i kobiety ninja splotą się raz jeszcze. Tym razem ronin uratuje ją z płonącego statku, wcześniej zaatakowanego przez Trzech Panów Śmierci.
(...) Szalony Wilk przelewa swoje uczucie na piękną kobietę ninja.
Po ucieczce z płonącego statku przytulą ja nagą i zziębnięta do siebie i Daigoro.
Kobieta, jako sługa szoguna powinna wykorzystać słabość ronina
by zadać mu śmiertelny cios. Nie robi tego jednak. Ale zakochać się we wrogu
oznacza nielojalność względem suwerena.
Tym świadomym nieposłuszeństwem
kobieta ściąga na siebie śmierć...
Po spędzonej wspólnie z roninem nocy wojowniczka odchodzi. Według siebie samej postąpiła niegodnie: ulegając uczuciom nie wypełniła misji. W swoich oczach, zasłużyła na najwyższą karę. Zaszywa się w lesie by popełnić seppuku.
Znów samotni, Szalony Wilk wraz z Daigoro
kontynuują swoją niekończącą się wędrówkę...
'Shogun assassin' wydaje się być filmem o wiele bardziej zagadkowym, niż mogłoby się wydawać. Dość prostą historię pragnącego zemścić się ronina komplikuje znacznie postać demonicznego szoguna, który jest w stanie poświęcić absolutnie wszystko za widok głowy Wilka zawieszonej na kiju. Z życiem synów włącznie. Upiorny szogun, apoteoza zła i nienawiści, ciągnie się za roninem niczym cień. Jawi się jako symbol nieustannego zagrożenia, niepokoju obsesyjnie towarzyszącego człowiekowi, czy fatum prześladującego go niczym najbardziej makabryczny z koszmarów.
Kolejną komplikacją i doskonałym wątkiem filmu staje się motyw kobiety ninja, okrutnej a jednak niezwykle wrażliwej wojowniczki popełniającej honorowo harakiri.
Potem możemy również zastanowić się nad sensem wędrówki Samotnego Wilka. Pomimo wypełnienia misji zleconej mu przez pana Hirogo, pomimo zabicia brata szoguna ronin nie czuje ulgi. Stał się maszyną do zabijania, dla której nawet śmierć samego szoguna nie będzie wystarczająca. Nic nie jest w stanie powstrzymać zła, które szogun zamordowaniem Azami w roninie rozbudził.
Film został zrealizowany w 1980 roku na podstawie stworzonego przez Goseki Kazuo i Kojima Koike komiksu 'Lone Wolf and Cube'. Historia samuraja-rzeźnika i jego syna Daigoro wyściełających Japonię dywanem trupów, cieszyła się w kraju kwitnącej wiśni jak i poza nim ogromną popularnością. Na jego podstawie nakręcono kilka seriali telewizyjnych oraz wiele sztuk teatralnych. W 2005 roku Darren Aronofsky zrealizował z powodzeniem film opatrzony oryginalnym tytułem komiksu 'Lone Wolf and Cube'.
Jednak obraz z 1980 roku nigdy nie powstałby, gdyby nie czerpał pełnymi garściami ze swojego filmowego prototypu z lat '70, wyreżyserowanego przez Kenji Misami.
|
 |
|
 |
|
W 1980 współreżyser 'Ciao Manhattan' David Weisman, zainspirowany obrazem Misami nawiązał z tymże współpracę. Wraz z Robertem Houstonem stworzyli dzieło oparte w większej części na swoim poprzedniku sprzed dziesięciu lat. Zrealizowali film w angielskiej wersji językowej, podkładając japońskim aktorom głosy swych przyjaciół lub ubogich aktorów chcących wypłynąć wreszcie na szerokie wody. I tak na przykład, Gibran Evans, siedmioletni syn znajomego, użyczył swego głosu Daigoro, Sandrze Bernhard, 'raczkującej' wtedy dopiero pani komik, wypłacono $200 by zdubbingowała większość głosów damskich (włącznie z głosem pięknej kobiety ninja).
Mark Lindsay nie dość, że skomponował do filmu świetną muzykę, użyczał w nim również własnego głosu. To samo zrobił zresztą David Weisman i Robert Houston, bardziej myślę z obawy o kolejne koszta wynajmu aktorów dubbingujących, niż ze względu na świetną zabawę. I choć początkowo film miał nosić nazwę 'Samurai and Son', nie mogła ona nijak przebić brawurowej 'Shogun assassin' (Zabójca Szoguna).
Eksperyment, zrodzony z pasji i możliwości twórczych tych trzech panów, bez cienia wątpliwości można uznać za całkowicie udany.
Oddali oni bowiem w nasze ręce film nie tylko wzruszający, ale i przy tym niezwykle brutalny. Dzięki czemu mamy tu do czynienia z lirycznym filmem akcji. A to raczej mało spotykane zjawisko.
W 'Shogun assassin' miłość i zemsta napędzają się wzajemnie łącząc okrutne wyrachowanie szoguna z etycznym kodeksem ronina, w którym więzy krwi, determinacja i honor stanowią najwyższe dobro.
Genialnie dobrana muzyka Lindsaya nadaje scenom walk niezłego animuszu narzucając im wartkie tempo. Dzięki niej ten krwawy spektakl zyskuje kolejny wymiar, gdyż podkreśla ona paraboliczny wydźwięk dzieła: sens wędrówki, buntu czy zemsty. A jeśli przy tym stajemy się świadkami błyskotliwych scen walki, to czemuż by nie skusić się na obejrzenie podobnego projektu? No chyba, żeś jest przedszkolakiem.
Ponieważ pomimo wspomnianych superlatyw, nie jest to film dla dzieciaków. Nie ze względu tylko na hektolitry krwi, którymi tak beztrosko spływa, lecz dlatego, że naszym milusińskim, tak żądnym przygód i wyzwań wszelakich, zachcieć się może co rusz, sprawdzić się w roli małego Daigoro. W dobie, kiedy to liczy się przede wszystkim spryt, odwaga i okrucieństwo, Daigoro może stać się idolem na miarę wyblakłej już nieco Mickey Mouse. Może na progu XXI dzieciakom zechce się wstąpić na drogę zdeklasowanego samuraja. Kto wie? Świat się zmienia, a my wraz z nim.
Czy zatem 'Shogun assassin' stanie się kiedyś swoistym savoir vivre pięciolatków?
A może na początek, chociaż pełnometrażową dobranocką?
Spokojna głowa. KRRiT nigdy nie wyrazi na to zgody ;).
 | |
SHOGUN ASSASSIN
Rok produkcji: 1980, Japonia / USA
Czas trwania: 86 minut
Reżyseria: Kenji Misami, Robert Houston, David Weisman
Scenariusz: Goseki Kojami, Robert Houston
Produkcja: Peter Shanaberg
Muzyka: Mark Lindsay, Kunihiko Murai, Hideaki Sakurai
Montaż: Lee Percy, Toshio Taniguchi
Zdjęcia: Chishi Makiura
Wystąpili:
Masahiro Tomikawa, Tomisaburo Wakayama,
Kayo Matsuo, Monoru Ohki, Akiji Kobayashi, Shin Kishida
Głosy podkładali:
Gibran Evans, Sandra Bernard, Mark Lindsay,
David Weisman, Robert Houston, Lamont Johnson, Vic Davis
 |
|
Autor tekstu/analizy:
Dagmara Sitek - DAGMARA
|
Klub Miłośników Filmu, 28.10.2005
|