Z pewnością samotność bohaterów filmów Kitano, a zwłaszcza "BRUTALNEGO GLINY", jest pokrewna z samotnością innych filmowych bohaterów, tak trafnie opisanych w pracy Roberta Kohlera . Azuma jest równie samotny co Travis Bickle /Robert De Niro/ z "TAKSÓWKARZA" / "TAXI DRIVER", 1975/ Martina Scorsese, Harry Caul /Gene Hackman/ z "ROZMOWY" / "CONVERSATION", 1973/ Francisa Forda Coppoli czy detektyw Marlowe /Elliott Gould/ z uwspółcześnionej wersji "DŁUGICH POŻEGNAŃ" / "THE LONG GOODBYE", 1973/ Roberta Altmana. Wszyscy ci ludzie to indywidualiści, nie pogodzeni ze światem, w jakim przyszło im żyć, starający za wszelką cenę mu się przeciwstawić, albo odkrywając o nim prawdę, albo, wbrew wszystkiemu, dążąc do jego naprawienia. Oczywiście konsekwencją działań filmowych samotników jest zazwyczaj ich fizyczna klęska, ale duchowo pozostają zwycięzcami, bo to właśnie oni mieli odwagę rzucić wyzwanie światu zgodnie z własnym, wewnętrznym kodeksem postępowania. Ich śmierć jest symbolem niezgody na brak poszanowania jednostki przez rzeczywistość, która ją otacza. Odchodząc, bohaterowie stają się moralnymi zwycięzcami.
|
 |
|
Oczywiście z drugiej strony być może Kitano wcale nie chce zajmować się naprawianiem świata, a jego filmy trzeba odbierać w takiej formie, w jakiej istnieją, bez zbędnych odczytań i interpretacji. Wówczas jednak twórca "SONATINY" jawiłby się tylko jako piewca absolutnego nihilizmu, a bohaterowie jego filmów byliby symbolami bezsensu ludzkiej egzystencji. Ja jednak chcę myśleć o obrazach "Beata" jako o filmach, które wpisane w kontekst japońskiej kultury śmierci - jawią się jako przekorne opowieści chwalące hart ludzkiego ducha i odnajdujące sens w każdym przejawie ludzkiej działalności, choćby nawet w umieraniu.
Śmierć może być również najmocniejszym i najwspanialszym wyznaniem miłości, o czym przekonuje nas Kitano w filmie "HANA - BI", niezwykłym połączeniu krwawego filmu policyjnego, "Yakuza - movies" i delikatnego melodramatu; obrazie, który przyniósł artyście Złotego Lwa na festiwalu Wenecji i potwierdził jego pozycję
w świecie filmu jako autora prawdziwych arcydzieł.
12. Robert Kohler, CINEMA OF LONELINESS: PENN, KUBRICK, COPPOLA, SCORSESE, ALTMAN, Nowy York, 1980.