"A więc jesteś Chihiro, tak? Cóż za ekstrawaganckie imię.
Od tej pory będziesz nazywać się Sen. Rozumiesz? Jesteś Sen."
Kiedy usłyszałem o nowym anime pana Hayao Miyazaki poczułem pewien dreszczyk emocji. Jeden z
najlepszych twórców anime, reżyser wielkich dzieł takich jak
"Księżniczka Mononoke"
czy
"Mój Sąsiad Totoro" - więc akurat po tym człowieku można się spodziewać filmu nie tylko dobrego
pod względem technicznym, lecz ambitnego i głębokiego dzieła, które potrafi dotrzeć do widza
w specyficzny sposób. Nie inaczej jest ze "Spirited Away" - to nie jest anime akcji, to nie
żadne walki z mnóstwem krwi i scen przemocy. Mimo iż takie japońskie produkcje lubię
najbardziej, a najnowsze dzieło pana Miyazaki jest zupełnie inne - bardzo, ale to bardzo
przypadło mi do gustu, a nawet mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że film mnie wręcz
oczarował... A oczarowała mnie głównie wspaniała opowieść, oryginalność i bogactwo świata
przedstawionego, główna bohaterka i wspaniała, piękna muzyka pana Joe'go Hisaishi.
Po kolei. Naszą główną bohaterką jest mała dziewczynka o imieniu Chihiro - która pewnego
dnia wraz z rodzicami przechodzi tajemniczym tunelem w lesie i trafia do dziwnego,
niezamieszkanego miasteczka. Wkrótce zapada zmrok, wokoło zaczynają pojawiać się dziwne
stwory, rodzice Chihiro zamieniają się w świnie (!), a droga powrotna do miasta zostaje
odcięta... Jej samej udaje się zachować życie tylko i wyłącznie dzięki pomocy tajemniczego
panicza o imieniu Haku. Wkrótce Chihiro musi się udać do czarownicy Yubaby, która owym
miasteczkiem rządzi. A zasada jest prosta - aby przeżyć w tej baśniowej krainie trzeba...
pracować. I tak nasza mała, urocza Chihiro, która od momentu podpisania "kontraktu" o pracę
przyjmuje imię Sen będzie poznawać ten dziwny i niezrozumiały dla niej świat, który rządzi
się własnymi prawami oraz posiada zupełnie odmienne od znanej nam rzeczywistości realia.
Sen na swojej drodze spotka mnóstwo różnych, baśniowych postaci, które posiadają nie tyle
wymyślny wygląd co ciekawą osobowość. Nasza mała bohaterka będzie zdobywać nowych
przyjaciół, będzie zyskiwała ich przychylność oraz szacunek. Lecz w głębi ducha bardzo
tęskni za swoją prawdziwą rzeczywistością i rodzicami, którzy teraz - zamienieni w świnie -
mogą w każdej chwili zostać zjedzeni. Zagubienie małej Chihiro, jej obcowanie z baśniową
krainą i przybycie do niej w zupełnie niespodziewany sposób można spokojnie porównać z
innym, kultowym i niepowtarzalnym już dziełem - "Alicja w Krainie Czarów". Sen weszła do
tunelu niczym Alicja wskoczyła do króliczej nory, podobne jest jej zagubienie i niemożność
przyzwyczajenia się do nowego otoczenia, do nowych praw i wyglądu całej krainy. Chihiro
będzie się za wszelką cenę starała stąd wydostać, tylko jeszcze nie wie jak... Myślę że
przyrównanie przygód naszej małej bohaterki do przygód Alicji jest chyba najbardziej trafnym
porównaniem.
Film zachwyca pięknem, choć momentami jest dość trudny do zrozumienia dla przeciętnego
widza, a szczególnie np. Europejczyka - chodzi tu głównie o to, że anime jest momentami
bardzo zakręcone i wręcz abstrakcyjne - ze względu na różnego rodzaju japońskie
legendy, podania, a nawet tradycje. Ale po obejrzeniu przynajmniej części produkcji
(wystarczy nawet mniej niż jedna trzecia) można się bardzo szybko przyzwyczaić. A gdy
już to zrobimy - całość będzie dla nas - widzów - niesamowitym zjawiskiem, piękną historią,
której każdy fragment, każde zdarzenie będzie cieszyć oko i wywoływać od nas różnego
rodzaju odczucia i uczucia - przez zaniepokojenie, ciekawość, a na dobrym humorze i
zabawnych sytuacjach kończąc. Cały świat przedstawiony zachwyca swoim pięknem,
oryginalnością i abstrakcją jednocześnie, cała scenografia i postacie są wykreowane
doskonale, baśniowy klimat odczuwa się na każdym kroku. Takim głównym miejscem owej
krainy jest wielka łaźnia, w której właśnie pracuje nasza Sen, a łaźnię odwiedzają głównie
różni bogowie, którzy chcą zaznać relaksu. Zła czarownica (choć nie tak do końca zła)
kradnie swoim poddanym imiona, zastępując je nowymi, wymyślonymi przez siebie. Kreacje
postaci są bardzo wyraziste i specyficzne, na szczególną uwagę zasługuje z pewnością główna
bohaterka, mała i urocza. Emanuje od niej niesamowite ciepło, jej zachowanie jest momentami
naprawdę dowcipne, na tak wykreowaną postać aż chce się patrzyć. Wśród najbardziej
widocznych w filmie postaci mamy oczywiście panicza Haku, który trochę przypomina księcia
Ashitakę z "Princess Mononoke", jest przyjaciółka Chihiro - Lin, która przypomina trochę
lady Eboshi z tego samego, wcześniejszego dzieła pana Miyazaki'ego. No i oczywiście Yubaba
i jej bliźniacza siostra Zeniba. Kreacje bohaterów i wszystkich postaci zamieszkujących
tą dziwną krainę to naprawdę wielki plus filmu. Nie inaczej jest z wykonaniem - bardzo ładna,
szczegółowa animacja, mnóstwo detali, piękne rysunki i wspaniała kolorystyka. Wszystko to razem jest
mieszanką naprawdę wybuchową, której brakuje tylko lontu. A właściwie nie brakuje, bo owym
lontem jest wspaniała, piękna wręcz oprawa muzyczna stworzona przez Joe'go Hisaishi (bardzo
lubi współpracować z reżyserem, stworzył kompozycje do jego największych i najbardziej
znanych produkcji). Tutaj oczywiście na jej temat się nie będę rozwodził i rozpisywał, bo
napisałem osobną recenzję ścieżki dźwiękowej, która dostępna jest w dziale "Muzyka Filmowa"
(link do opisu jak zawsze na końcu tekstu).
|
|
Film jest naprawdę świetny i to pozycja obowiązkowa dla każdego fana anime - i nie tylko
anime. To pozycja, która przekonała mnie do tego typu japońskich produkcji animowanych. Dotychczas
zawsze zwracałem większą uwagę na anime pełne akcji, efektownych walk, strzelanin czy
wielkich robotów. Ale po obejrzeniu "Spirited Away" moje zdanie się zmieniło, a właściwie
nie tyle zmieniło, co jeszcze rozszerzyło o nowe horyzonty. Bo najnowsze dzieło pana
Miyazaki to opowieść niezwykle piękna, przejmująca a nawet wzruszająca. Bogactwo, klimat
i dopracowanie pod każdym względem widoczne jest na każdym kroku. Dlatego produkcji tej
wystawiam w pełni zasłużoną "dziewiątkę" - to najwyższa ocena, jaką przyznaję anime - tym
zdecydowanie najlepszym jakie widziałem i tym, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
A taki jest właśnie "Spirited Away" - doprawdy kapitalny film. I na koniec dobra wiadomość
- rzadko się zdarza w naszym kraju okazja obejrzenia japońskiej animowanej produkcji na
dużym ekranie. "Spirited Away" ma wejść do polskich kin w przyszłym roku, kiedy
dokładnie - jeszcze nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że nie przyjdzie nam za długo czekać
- jak to w przypadku dużej ilości polskich premier zagranicznych produkcji. Podkreślam, że
na ten film warto iść do kina - ja pójdę na pewno.
Film zdobył Oscara w kategorii "najlepszy film animowany". Wielkie brawa, w pełni zasłużona statuetka!
|
 |
SPIRITED AWAY
Tytuł oryginalny: Sen To Chihiro No Kamikakushi
Tytuł polski: Spirited Away: W Krainie Bogów
Rok produkcji: 2001/2002, Japonia/USA
Czas trwania: 124 min.
Reżyseria: Hayao Miyazaki
Scenariusz: Hayao Miyazaki
Muzyka: Joe Hisaishi
Głosy podkładali:
Rumi Hiiragi (Chihiro/Sen),
Miyu Irino (Haku),
Mari Natsuka (Yubaba/Zeniba),
Yumi Tamai (Lin),
Bunta Sugawara (Kamaji),
Tatsuya Gashuin (Aogaeru)
Przeczytaj recenzję soundtracku -
KLIKNIJ TUTAJ
|
 |
|
 |
Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN
|
Moja ocena: 9/10 |
|