Wychodzę z sali, potem kina i na dwór... Dużo ludzi, duża przestrzeń, przestrzeń!!!...(szok) 99 minut "Symetrii" Konrada Niewolskiego zamyka Cię w 16 metrach kwadratowych, gdzie (paradoksalnie!) otwierasz się (po raz drugi w życiu!) na nową rzeczywistość, świadomość ISTNIENIA. Każdy centymetr celi, każdy Twój ruch i każde słowo zyskują całkiem nowe znaczenie, funkcje, wymiar... "Schizofrenia zgodnie z zapowiedzią", jak to już kiedyś powiedział, a raczej napisał, Michaił Bułchakow. I nie ma w tych słowach krzty przesady, gdyż ciężko raczej nie dostrzec, uniknąć przerażenia patrząc na losy, a właściwie jeden, niewinny (zdawałoby się), przypadek głównego bohatera nowego filmu Konrada Niewolskiego. I nie ma w tym "zwykłego współczucia", politowania dla krzywdy, nieszczęścia jakie dotykają drugiego człowieka. Równie daleko "stąd" zdaje się leżeć pojęcie "empatii", bo chyba nikt, świadomie, nie zdecydowałby się na "rozdwojenie" moralne, psychiczne, etyczne, ludzkie - najdelikatniej, jak tylko można, mówiąc.

Dwudziestosześcioletni Łukasz, wychodząc wieczorem z kina, zostaje "zgarnięty" prosto z ulicy przez policję i zatrzymany na komisariacie, z racji dokonanego w tej okolicy rozboju na staruszce. Razem z innymi staje w "rządku" na rozpoznaniu. Ofiara, roztrzęsiona ze strachu babcia, nie będąc pewną, wskazuje na niego. Przypadek absurdalny i niedorzeczny, by skazać niewinna osobą, bez żadnych dowodów, acz możliwy/istniejący w sądownictwie. Trafiając na początku do celi przejściowej, poznaje hierarchię panującą wśród więźniów, dzielonych na "frajerów" ("w więzieniu, osoba niższej kategorii"*) i "gitowców" (elita, "człowiek grypsujący"*). Przeniesiony więc zostaje do "sztywnej" celi, gdzie jako "świeżak", musi poznać wszelkie rytuały, obowiązki, zasady, nauczyć się "grypsowania" ("być GITEM, 'człowiekiem' w odróżnieniu od frajerów i cweli"*). Ciężka to będzie "lekcja" dla spokojnego (niewinnego) Łukasza, który pośród pięciu innych więźniów z wyrokami, będzie musiał spędzać dwadzieścia cztery godziny na dobę. "W tych warunkach pewne ludzkie zachowania muszą być albo czarne, albo białe. Na wolności można udawać, kogo się chce, tu - trzeba się jednoznacznie określić"**, by, przede wszystkim, przeżyć. Testem "człowieczeństwa" okaże się dla niego moment, gdy do celi trafi pedofil (w więzieniu najbardziej gnębiony, szykanowany, prześladowany).

Film ten jest niewątpliwym zaskoczeniem, zaskoczeniem dwuznacznym. Po pierwsze, iż po kiepskim "D.I.L.u", Niewolski zrobi w ogóle coś dobrego. Tymczasem, po drugie, udowadnia, że potrafi zrobić film nie tylko doskonały technicznie, ale również - merytorycznie (skromnie ujmując). Biorąc pod uwagę, iż reżyser "Symetrii" jest kompletnym amatorem, bez jakiegokolwiek wykształcenia choćby "artystycznego", należą się podwójne brawa!!! Tym bardziej, iż w momencie kiedy to piszę, film ma już za sobą Nagrodę Dziennikarzy na ostatnim FPFF w Gdyni, a również włoskiego Ministra Kultury i Włoskiej Szkoły Filmowej dla "najbardziej obiecującego reżysera", choć jego oficjalną premierę w Polsce wyznaczono dopiero na 6 lutego br. I nie widać w tym jakichś specjalnych zabiegów marketingowych, sztucznego "napędzania" widzów, tworzenia atmosfery sensacji. Niewolski bazuje przede wszystkim na prostocie i skromności, realizując, planując film niczym równanie matematycznie. Absolutnie bez żadnych schematów, prowadzi nas konsekwentnie. Ma to duże znaczenie, wręcz kapitalne, ze względu na historię, jaką nam opowiada. Ukazując "drogę przemian", na jakiej staje Łukasz już na progu celi więziennej, unika wszelkiego "poetyzowania", wszelkiej metafory, bo mogłoby to jedynie odbarwić znaczenie. Pokazuje za to "kłębowisko" sterylnej, hermetycznej społeczności; zbitą i skumulowaną w jednym mrowisku cielesność; odizolowane i osaczone; agresywne.

W takich warunkach musi dojść (!) wręcz automatycznie do rewizji dotychczasowych poglądów na świat, które zmieniają swą orientację, a właściwie: zastosowanie. Tutaj całkowicie ulegają zmianie hierarchie wartości i celów, a czas i wszelakie plany przekładają zupełnie inaczej, niźli na wolności. "W więzieniu teraźniejszość nie istnieje. Jest tylko przeszłość we wspomnieniach i przyszłość w postaci marzeń."* Łukasz doznaje szoku, nie mogąc zaakceptować "rozstania" z wolnością i wciśnięcia w klatkę jaką jest cela. Dusi się, ma różne zwidy i koszmary senne, powoli zaczyna doznawać paranoi. Jednak z każdym dniem, powoli zaczyna "miarowo oddychać" tą atmosferą, tym zatęchłym, "gęstym" powietrzem. Wprowadzany w "bajerę" ("zasady grypsowania, ogólne zasady zachowania w celi grypsującej"*), zaczyna się przyzwyczajać, adaptować w nowych warunkach, tym samym tracąc nadzieję na szybkie wyjście. "Łapie", przejmuje przyzwyczajenia i nawyki współwięźniów, zaczynających go akceptować, a gdy przejdzie sprawdzian jako "git", nawet szanować. Proces metamorfozy jaki w nim nastąpił, to wbrew oczekiwaniom i stereotypom, żaden "poetycki obraz". To zwyczajna dehumanizacja, patologia, dewiacja moralna, zezwierzęcenie, opierające się na odwiecznym prawie natury, gdzie liczy się siła, a jednostki słabe są gnębione i wykorzystywane, przepadają. Łukasz, z początku miły i wrażliwy (jak możemy zaobserwować), starający się nikomu nie wadzić, nie przeszkadzać, a nawet pomóc, po pewnym czasie sam staje się takim "oprawcą", gdzie dawny jego charakter to już tylko "wspomnienia", liczy się tylko: tu i teraz! Można zaobserwować to w jego relacjach z Romanem (jeden z współwięźniów), będącego "maskotkę" celi, wykorzystywaną do wszystkiego. Z początku Łukasz, jako jedyny, darzy go szacunkiem (choćby z racji wieku) i obdarza zwyczajną ludzką godnością, jednak kiedy posiedzi dłużej i on zacznie traktować go jak zwyczajnego "śmiecia" i pomiota. Szczytem, wręcz ukoronowaniem jego "przemiany", będzie moment, gdy do celi trafi pedofil. Współwięźniowie będę go chcieli zabić, pozorując samobójstwo. Łukasz dołączy się z dwóch przyczyn: 1 - będęc solidarnym z innymi, nie może pozostać na uboczu; 2 - sam ma małą siostrę, wobec czego niechęć względem tego "osobnika", a głównie jego czynów, wzrasta.
Właśnie w tym procesie, jaki przechodzi główny bohater, najlepiej można zaobserwować, znaleźć sens tytułowej "symetrii", jaką nam chciał pokazać Niewolski, polegający na dwuznaczności słowa, prawdy czy stwierdzenia. Wytłumaczenie jest dosyć proste, jednakże problem tkwi w tym, iż nie każdy jest w stanie sobie je uświadomić, być "do niego zdolnym".
"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - powiedzenie to, będące chyba najbliższe prawdzie, wskazywałoby, iż "symetria" to po prostu pewnego rodzaju drogowskaz, a raczej ostrzeżenie, iż WSZYSTKO można zinterpretować według różnych wzorców, sytuacji.
Dobrze jest, jeśli nie musimy dzielić świata w sposób "czarno-biały", acz cały czas sygnalizuje, iż jest to możliwe (i niebezpieczne). Zwłaszcza wtedy, w tak ekstremalnych sytuacjach, dostrzega się jak cienka i śliska jest prawda, po której co dzień stąpaliśmy; jak granica między dobrem i złem - łatwo potrafi się zatrzeć; jak ciężko wtedy wybierać. Dostrzegamy, a raczej doświadczamy (na własnej skórze), iż słownikowa "symetria", ma RZECZYWIŚCIE dwa różne bieguny...
Miło jest wreszcie móc pójść do kina na (bardzo!) dobry film polski, wiedząc, iż niekoniecznie musi to być ekranizacja lektury, film historyczny, wojenny czy kolejna głupawa i bzdurna komedia. W końcu można zobaczyć świat, z którym mamy styczność, który nas interesuje, który nas dotyka. Nie ma tu moralizowania, nauczania - tyko obserwacja, ciekawość, a jednocześnie bezradność, bezsens, obojętność czy anonimowość. Wreszcie znalazł się ktoś, kto umie opowiedzieć o współczesności, bez "polskich" kompleksów, o charakterze uniwersalnym, wszech-sprawdzalnym. Patrząc na to, co robi, jak robi oraz, jak szybko się rozwija, wystarczy życzyć (Panu) Niewolskiemu powodzenia!!!
* cytaty zaczerpnięte ze "Słownika wyrazów nieliterackich" zamieszczonego w pressbooku
** wypowiedź Konrada Niewolskiego z artykułu Agnieszki Kwiecień zamieszczonego w "Rzeczpospolitej"
 |
SYMETRIA
Rok produkcji: 2003, Polska
Czas trwania: 99 min.
Data premiery: 6 lutego 2004
Reżyseria: Konrad Niewolski
Scenariusz: Konrad Niewolski
Zdjęcia: Arek Tomiak
Muzyka: Michał Lorenc
Montaż: Jacek Pietraszek
Produkcja: Krzysztof Dobosz
Występują:
Arek Detmer (jako Łukasz)
Andrzej Chyra (jako Dawid)
Janusz Bukowski (jako Roman)
Borys Szyc (Jako Albert)
Mariusz Jakus (jako Kosior)
Marcin Jędrzejewski (jako Siwy)
Paweł Szczesny (jako Pedofil)
|
|
Autor recenzji: Łukasz Anioł - DR STRANGELOVE
|